post Avatar

Opublikowane 27.02.2019 14:49 przez

Sebastian Warzecha

Szósty w światowym rankingu, ale w turnieju rozgrywanym w Dubaju rozstawiony z jedynką. Finalista US Open, medalista olimpijski z Rio i zwycięzca 12 turniejów ATP, w tym jednego na początku tego roku. To Kei Nishikori, doskonale znany fanom tenisa na całym świecie.

Dziś, w meczu drugiej rundy, grał z nim Hubert Hurkacz. 77. w rankingu, bez sukcesów w cyklu ATP. Gość, który w turniejach wielkoszlemowych nigdy nie wygrał więcej niż jednego meczu. Trofea zgarniał jedynie w cyklu Challenger. Innymi słowy: w tenisowej trzeciej lidze. Nigdy nie pokonał też zawodnika z najlepszej dziesiątki na świecie.

Dziś to wszystko nie miało jednak znaczenia. Liczyło się tylko to, co obaj zaprezentowali na korcie. I tu zdecydowanie lepszy był Polak!

Drogę do tego zwycięstwa niejako wytyczył Hurkaczowi Kamil Majchrzak. Patrząc na całokształt kariery obu lepszy jest Hubert, ale to właśnie jego kolega jako pierwszy „napoczął” Nishikoriego. W I rundzie tegorocznego Australian Open Kamil prowadził z Japończykiem już 2:0, ale potem przyszło załamanie, szybko stracone dwa sety i krecz. Gdyby ten mecz odbywał się w turnieju niższej rangi, moglibyśmy odtrąbić zwycięstwo rodaka. To był jednak Wielki Szlem, grało się do trzech wygranych setów, więc musieliśmy poczekać. Jak się okazało: stosunkowo krótko.

Dziś Hurkacz okazał się lepszy od „Samuraja” w pełni zasłużenie. I cieszymy się bardzo, że możemy coś takiego napisać. Swoją drogą, biorąc pod uwagę to, jak zagrał Majchrzak w Australii (mecz jego życia, bez dwóch zdań) i dzisiejszą formę Huberta, dochodzimy do dwóch wniosków:

  1. Nishikori za niedługo będzie mieć koszmary z Polakami w rolach głównych;
  2. W sumie to chcielibyśmy, żeby nasi reprezentanci trafiali na Japończyka jak najczęściej.

Widzieliśmy sporo dobrych spotkań Huberta – choćby w finale wygranego Challengera w Poznaniu (zresztą z Taro Danielem, czyli… innym Japończykiem) – ale nie przypominamy sobie, by na dystansie trzech setów grał tak dobrze przeciwko rywalowi tego formatu. Jak zwykle imponował mocą uderzeń z forehandu, ale dziś Nishikori nie mógł się skupić tylko na tym. Bo gdy trzeba było, to Polak dokładał backhand, który okazywał się równie niszczycielski. Najlepszy dowód? Dwa punkty po linii w ostatnim gemie tego meczu. Polecamy je obejrzeć, bo to zagrania najwyższej klasy, których nie powstydziłby się Novak Djoković. Serio.

Zresztą Hubert pokazał się dziś jako gracz wszechstronny. To nie było tylko bazowanie na mocnym, skutecznym serwisie i potężnych zagraniach następujących po nim, ale też świetna gra kombinacyjna. Bardzo dobrze rozrzucał Japończyka, zmuszał go do biegania i wykorzystywał niemal każdą okazję na skończenie wymiany, jaką dostał. Dobrze czuł też momenty na to, by wybrać się do siatki, imponował wyszkoleniem technicznym. Jakby tego było mało potrafił doskonale się bronić, Kei musiał się często naprawdę postarać, żeby wygrać wymianę. No i przede wszystkim: Hubert kompletnie nic nie robił sobie z tego, że naprzeciw niego stoi gracz z pierwszej dziesiątki rankingu.

W pierwszym secie Japończyk serwował przy stanie 5:4, tylko po to, by za chwilę stracić trzy gemy z rzędu i przegrać całą partię. W drugim Nishikori prowadził już 5:1, a mimo wszystko Hubert doprowadził do wyrównania. Co prawda przegrał potem 5:7, ale i tak bijemy brawo za walkę do końca. Wielu po prostu by odpuściło, czekając na trzeciego seta. A skoro o nim, to tam nastąpił już pokaz żelaznej dyscypliny i chłodnej głowy w wykonaniu Polaka. Hurkacz był jak Arnold Schwarzenegger w „Terminatorze”. Miał określony cel i dążył do niego bez względu na wszystko. Efekt? Wygrał 7:5 5:7 6:2 i awansował do pierwszego ćwierćfinału turnieju rangi ATP 500 w życiu. Przy okazji postawił kolejny ważny krok w swojej karierze. I raczej możemy spodziewać się, że niedługo zrobi kolejne.

Dawid Olejniczak, były tenisista, obecnie trener i komentator Polsatu Sport:

– Żaden polski tenisista nie rozwijał się w tak systematyczny sposób, jak Hubert. Ta kariera jest prowadzona wzorcowo, krok po kroku do określonego celu. To jest nieprawdopodobne, jak profesjonalnie do tego podchodzi. Myślałem, że nie dożyję kogoś, kto będzie w tej kwestii bliski Łukaszowi Kubotowi. A Hubert podobno jest na tym samym poziomie albo nawet bardziej profesjonalny, co wydaje się niemożliwe. Miałem okazję oglądać go jak miał jakieś 12 lat i nie postawiłbym złamanego grosza na to, że zrobi jakąkolwiek karierę. Nie mówię nawet o pierwszej setce, a nawet o miejscu w TOP 300. To jest dowód na to, że nikogo nie można skreślać, my w Polsce to często zbyt szybko robimy. Hubert jednak nie wdawał się w żadne pyskówki z krytykami, tylko robił swoje.

Pytanie brzmi: co to zwycięstwo może oznaczać? Bo jednak pokonanie kogoś z pierwszej dziesiątki to dla tenisisty ogromne wydarzenie. Zwłaszcza takiego, który rok temu był… na 212. miejscu w rankingu, a dziś zbliża się do najlepszej „50”. Więc może to spotkanie będzie takim przełomem, jak dla Jerzego Janowicza były mecze w Paryżu, kilka lat temu? Czy tak powinniśmy je traktować? Olejniczak:

– Nie, absolutnie. Oczywiście, jeden mecz może otworzyć szerzej drzwi do szerszej kariery, ale z drugiej strony jakaś porażka może je natychmiast przymknąć. Oczywiście, to zwycięstwo to wielka sprawa, bo pokonać Nishikoriego, który od początku sezonu był w dobrej formie, to jest coś. Ale to tylko jedna wygrana. Jutro Hubert najprawdopodobniej zagra ze Stefanosem Tsitsipasem [Grek swój mecz II rundy dopiero rozegra, ale jest w nim zdecydowanym faworytem – przyp. red.], kolejnym znakomitym rywalem. Teraz najważniejsze jest, by nie podniecić się za bardzo tym zwycięstwem, tylko zregenerować się, przygotować i jutro też powalczyć.

Jeśli faktycznie to Tsitsipas zostanie rywalem Huberta w kolejnej rundzie, wiemy jedno: o zwycięstwo będzie cholernie trudno. Obaj zresztą grali ze sobą już dwukrotnie w ostatnich kilku miesiącach i dwa razy lepszy był Grek. Ale dziś Polak też miał przegrać, a sobie poradził.

Jednak nawet bardziej niż za wygraną jutro, trzymamy je za to, by ten przełom w stylu Janowicza nadszedł. Z jedną różnicą: niech potem wszystko potoczy się lepiej niż u Jerzego. Bo z każdym kolejnym miesiącem jesteśmy coraz pewniejsi tego, że Huberta stać na wielkie rzeczy.

Fot. Newspix

Opublikowane 27.02.2019 14:49 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020