post

Opublikowane 25.12.2018 14:21 przez

Sebastian Warzecha

Phil Jackson to nie tylko trener. To legenda. Żeby założyć wszystkie swoje mistrzowskie pierścienie, potrzebowałby dodatkowej ręki. Ale ostatnia dekada – wbrew temu, co działo się w jego karierze wcześniej – to nie tylko pasmo sukcesów. Choć dokładnie tak się zaczęła. Gdy jednak opuścił trenerską ławkę, było już tylko gorzej.

25 grudnia 2008 roku Phil Jackson świętował. Właśnie zaliczył zwycięstwo numer 1000 w roli trenera drużyn z NBA. Nie był pierwszym szkoleniowcem, który to osiągnął. Ba, mimo że potem dołożył jeszcze ponad setkę wygranych, nie jest trenerem z najwyższą liczbą zwycięstw. Zrobił to jednak najszybciej i w ten sposób, po raz kolejny, zapisał się w historii najlepszej ligi świata.

Prowadzeni przez niego Los Angeles Lakers walczyli wówczas o miejsce premiowane grą w play-offach. Lub inaczej: walczyli o to, by zająć jak najlepszą pozycję, bo raczej nikt nie spodziewał się, że może ich tam zabraknąć. Sezon wcześniej dotarli do finału, gdzie przegrali z Boston Celtics (co było o tyle ciekawe, że Jackson walczył wtedy o pobicie rekordu zdobytych pierścieni w roli trenera, gdzie poprzeczkę zawiesił… Rod Auerbach, były szkoleniowiec Celtów). Tym razem nie byli faworytami do końcowego zwycięstwa – na pierwszym miejscu zdecydowanie stawiano ekipę z Bostonu.

Ale nikt nie powiedział, że z kursami bukmacherów nie da się wygrać.

Ostatnie dwa pierścienie

To była druga przygoda Jacksona z Lakersami. Wcześniej sześć mistrzostw zgarniał w Chicago Bulls (dwa razy po trzy z rzędu, takie hat-tricki to jego specjalność), a kolejne trzy dołożył właśnie w Los Angeles. Gdy odchodził, w 2004 roku, napisał książkę „Ostatni sezon”. Mówił wówczas, że „chciał opisać historię sezonu, który był zbudowany wokół ekipy gwiazd – z których kilka (Karl Malone i Gary Payton) było już po swoim primie, a kilka (Shaq i Kobe Bryant) miało na głowie wszystkie problemy, jakie współczesny sport może przynieść”.

Szybko, bo po zaledwie roku, okazało się, że to zdecydowanie nie jest jego ostatnie słowo. Zresztą nie pierwszy raz – wcześniej takim miało być pożegnanie z Chicago Bulls. Tymczasem gdy tylko pojawiła się oferta z Zachodniego Wybrzeża, przyjął ją. A potem rozwiódł się z drugą żoną, bo ta nie chciała przeprowadzić się do Los Angeles. Cóż, są na tym świecie priorytety, prawda?

Ten rok przerwy w relacji Jacksona i ekipy z LA, wyszedł na dobre wszystkim. Lakersi zagrali słabszy sezon, co spowodowało, że gdy Jackson wrócił, napotkał na swej drodze innego Kobego Bryanta. Wcześniej obaj najchętniej by na siebie nie patrzyli. Po powrocie Jacksona nareszcie potrafili znaleźć wspólny język. Po latach, gdy Phil wspominał, że myśli o przejściu na emeryturę, a dziennikarze pytali Bryanta czy Jackson nie zawdzięcza swoich tytułów tylko temu, że zawsze miał najlepszych zawodników (Jordan, Pippen, Shaq, Kobe), ten odpowiadał im tak:

Nie rozmawiajcie ze mną o koszykówce. Najwidoczniej nie wiecie nic o tym sporcie. Phil ma wielką umiejętność spajania drużyny. Jego przekaz jest zawsze ten sam. Nie jest typem trenera, który wciąż pokrzykuje. Tacy szybko tracą uwagę drużyny, bo zawsze starają się ją „napompować”. On skupia się na wykończeniu, ofensywie trójkątów [triangle offense] i nas, grających jako jedność. Bez niego jesteśmy kompletnie inni i on to wie, powtarzałem mu to wiele razy.

Wiedział to też Jerry Buss, ówczesny właściciel Lakers. W pewnym momencie, gdy Jackson po raz pierwszy przebąkiwał, że myśli o emeryturze, rozważał podobno zaoferowanie mu pracy „part-time coacha”. Co by to miało oznaczać? Że na meczach domowych pojawia się Phil, a gdy trzeba frunąć dalej, wydaje tylko instrukcje, a spotkanie ogląda sprzed telewizora, kontrolując w ten sposób pracę swoich asystentów. Ostatecznie do tego nie doszło, ale samo to, że taki pomysł się pojawił, udowadniał, jak bardzo w Los Angeles nie chcieli stracić Jacksona. Dlatego w 2007 roku przedłużyli mu kontrakt o trzy lata.

Miałem ponad 50 lat na karku w poprzedniej erze. W trakcie trwania tej mam ponad 60. Może uda mi się dotrzymać do siedemdziesiątki. Ale nie sądzę, żeby tak miało się stać. Zarządzanie tymi dzieciakami nie jest łatwym zadaniem. Ledwo mówię ich językiem, ale staram się – mówił wtedy. A Kobe Bryant dodawał: – Myślę, że to wspaniale, że zostaje. W mojej opinii jest zdecydowanie najlepszym trenerem na świecie.

Obu łączył jeden cel: mistrzostwo. Kobe chciał udowodnić wszystkim, że jest w stanie zdobyć je bez Shaqa, który opuścił Los Angeles. Phil Jackson miał na celowniku zdobycie dziesiątego pierścienia i zostawienie za sobą Reda Auerbacha. Opowiadając tę długą historię najkrócej, jak tylko się da: obu się udało. W sezonie 2008/2009 dotarli do finałów NBA, a tam bez większych problemów pokonali Orlando Magic (z Marcinem Gortatem w składzie).

Jackson szybko ubrał wtedy żółtą czapkę z wielkim „X” i datami zdobywanych przez siebie mistrzostw wypisanymi po bokach. Dodawał też, że jeszcze tej samej nocy wypali cygaro w pamięci Auerbacha. To zresztą żadna nowość – gdy w 1992 roku ekipa Chicago Bulls świętowała mistrzostwo na parkiecie, fotograf Andy Bernstein znalazł Jacksona w szatni. Palącego cygaro, oczywiście.

Tym razem jednak w pierwszej kolejności czekał go prysznic. Szampanów. Kobe Bryant zadbał o to, by Jacksona nie ominęła ta przyjemność. Ten zresztą nie miał nic przeciw, wręcz przeciwnie. „Zdjął okulary, odchylił głowę i wypił wszystko, bo to specjalny czas. Dla nas zostanie drużyną, która dała mu historyczne, dziesiąte mistrzostwo, jest wyjątkowe” mówił MVP tamtych finałów. A Jackson się rewanżował:

Kobe nauczył się, jak być liderem w taki sposób, by ludzie chcieli za nim podążać. To dla niego naprawdę ważne, że nauczył się, że ma nie tylko wymagać, ale i dawać. Stał się właśnie takim zawodnikiem. To wspaniałe dla niego i wspaniałe do oglądania.

Kiedy uprzejmości zostały już wymienione, Phil wreszcie mógł pójść na cygaro. No, prawie. Pozostało tylko odebrać telefon od Arnolda Schwarzeneggera, gubernatora Kalifornii. Takiego połączenia nie da się przecież zignorować. Wszyscy widzieliśmy na ekranach kin, do czego Arnie jest zdolny, gdy ktoś go zdenerwuje.

To mistrzostwo nie było jednak końcem przygody Phila z Los Angeles. W kontrakcie miał wpisany przecież jeszcze rok. Rok wpajania zawodnikom ukochanej ofensywy trójkątów, rok wprowadzania filozofii zen do NBA i, przede wszystkim, rok wygrywania. Po drodze do swojego kolejnego finału Jackson prześcignął Pata Rileya, legendarnego trenera Lakersów, w liczbie wygranych meczów w barwach tej organizacji. A to nie było jego ostatnie słowo. W sezonie zasadniczym jego drużyna wygrała 57 spotkań. W play-offach dołożyła kolejnych 16. Prosta matematyka mówi nam, że zostali dzięki temu mistrzami, w finale ogrywając zresztą Boston Celtics. Kiedy jednak skończyło się świętowanie, szampany zostały wypite, a cygaro dopalone, wszyscy zaczęli zadawać sobie jedno pytanie: czy to koniec?

Mało kto w to wierzył. Mitch Kupchak, generalny menedżer Lakers, stwierdził wówczas, że będzie „bardzo zaskoczony”, jeśli Jackson nie zostanie na jeszcze jeden sezon. Kobe Bryant dodawał, że zespół będzie „drastycznie odmieniony”, jeśli Phil odejdzie. „Wszyscy chcemy go z powrotem. On o tym wie. Osobowość naszego zespołu jest oparta na jego charakterze, procesie myślowym i filozofii. Jeśli odejdzie, to zmieni to wszystko, ale nie chcę o tym teraz nawet myśleć”. Nie musiał. Jackson szybko powiedział dokładnie to, na co wszyscy czekali:

Od początku w moich myślach pojawiało się stwierdzenie, że jeśli wygramy drugi raz z rzędu, wyprawa po kolejny „hat-trick” będzie naturalna. Bardzo trudne byłoby nie wyruszyć po kolejne mistrzostwo. To jedna z tych rzeczy, które w nas siedzą. […] Wliczcie mnie. Po kilku tygodniach rozważań, nadszedł czas, by znów postawić przed sobą wyzwanie złożenia drużyny, która może obronić tytuł.

Koniec

Jackson od początku powtarzał jednak, że niezależnie od wszystkiego, to będzie finisz, meta. Ostatni sezon, tym razem naprawdę. Bez odwrotu, bez bramki numer dwa. „To dla mnie ostatnie chwile. Liczę na to, że wielkie” mówił. Wszyscy w klubie chcieli, żeby zakończyło się to jego kolejnym, już dwunastym, mistrzostwem w roli tenera.

Todd Musburger, agent Jacksona, mówił:

Phil był bardzo zadowolony ze swojej decyzji i już czeka na kolejny sezon. On naprawdę uwielbia to, co robi. Wszyscy wiemy, jak stresujące może to być, możemy się jedynie z tym utożsamiać. Presja jest wielka. Kiedy prowadzi się Yankees, Lakers albo klub piłkarski w Anglii, zawsze są oczekiwania. Wygrywanie nie jest wystarczające, trzeba zdobyć mistrzostwo. Phil, oczywiście, to kocha. Koszykówka jest wielką częścią jego życia. Uwielbia być fragmentem tego wszystkiego, podobnie jak uwielbia klub, w którym się znajduje.

Lakersi grali nieźle. Sezon zasadniczy skończyli dokładnie z takim samym bilansem, jak w poprzednim roku: wygrali 57 spotkań, przegrali 25. A Phil Jackson? Cały czas musiał powtarzać, że zostało jeszcze tylko kilka miesięcy i skończy się jego era. Bo mało kto w Los Angeles w to wierzył, a już zupełnie nikt nie chciał. Sam Phil zdawał sobie z tego sprawę.

Większość nie wierzy, że spełnię swoją obietnicę, uważają, że powrócę do trenowania. To jednak naprawdę mój ostatni sezon. Chcę to zrobić dla siebie. Odchodziłem już kilka razy. Po sezonie 1998/99 i 2004/05. Po poprzednim sezonie nie miałem kontaktu, ale myślałem, sobie, że „może…”. W tym roku nie ma „może”. […] Nie planuję dalej być częścią tego sportu. Nie chcę wrócić jako komentator czy ktoś taki. Chcę robić coś innego – pójść do opery czy teatru zamiast śledzić koszykówkę trzy czy cztery noce w tygodniu. Muszę znaleźć coś, co stanie się moją pasją.

Zapamiętajcie te słowa. Jeszcze do nich wrócimy. Na razie jednak jesteśmy w sezonie 2010/11. Los Angeles Lakers właśnie awansowali do play-offów, wygrali pierwszą rundę i… nadziali się na mur. Jeśli takiego znacie, pogadajcie o tym z jakimś maratończykiem. Chyba każdy z nich choć raz w swoim życiu to przeżył: w pewnym momencie biegu po prostu nie jesteście w stanie podnieść nogi. Odcina tlen, ciało was nie słucha, jakbyście wpadli do smoły i mogli się tylko bezradnie rozglądać dookoła. Mniej więcej tak wyglądali Lakersi, gdy musieli zmierzyć się z Dallas Mavericks. Nie istnieli.

O ile w pierwszym meczu nawiązali jeszcze jakąś walkę, o tyle z każdym kolejny było gorzej. Skończyło się upokarzającą porażką 86:122 oraz pierwszym i jedynym starciem play-offów, które drużyna Phila Jacksona przegrała do zera. Mavs wygrali później mistrzostwo, jednak nie zmieniło to rozmiarów rozczarowania odczuwanego w Los Angeles. Jackson zakończył swoją karierę nie sukcesem, a porażką. Ożywili się wówczas jego krytycy, którzy sprzeciwiali się wypowiedziom takim, jak ta Mitcha Kupchaka sprzed sezonu:

Jesteśmy ogromnie zadowoleni z faktu, że Phil do nas powrócił. Wygraliśmy pięć tytułów w ciągu dziesięciu lat, jakie u nas spędził, w finałach byliśmy w tym czasie siedem razy. To niesamowita sprawa. On jest nie tylko najlepszym trenerem w historii tego zespołu. To najlepszy trener w historii całej NBA.

Krytycy uważali, że Jackson zawsze miał pod sobą najlepszych zawodników. Że odchodził tuż przed tym, jak drużyna się sypała. Że jego największe dzieło – ofensywa trójkątów – to tak naprawdę pomysł Texa Wintera, jego wieloletniego asystenta (co zresztą nie jest prawdą, Winter również ją zapożyczył). Że był bardziej motywatorem i menedżerem, niż trenerem.

Wielu trenerów nie radziło sobie jednak z zespołami, które były przepakowane gwiazdami. A Jackson? Wchodził do nich i te gwiazdy czynił jeszcze lepszymi. Jordana zmienił w najlepszego w historii, Bryanta w gościa, który stał się prawdziwym liderem mistrzowskiej drużyny. Jako trener zdobył jedenaście mistrzostw, więcej niż ktokolwiek inny. A jego średnia zwycięstw oscyluje na poziomie 70%.

Stan van Gundy, były trener Miami Heat, Orlando Magic i Detroit Pistons, podsumował te dyskusje chyba najlepiej:

Może będą powtarzać, że miał wielkich zawodników. Po pierwsze jednak, nie słyszałem o zespole, który wygrał cokolwiek, nie mając takich w składzie. Tak, miał wielkich zawodników, ale ten gość wygrywał cały czas. Jeśli masz Kobego i całą resztę tych gości, ale przegrywasz – okej, może wtedy mogą o tobie gadać. Ale on wygrywał. Cholera, spójrzcie na jego statystyki, są nieprawdopodobne.

Tak, Jackson przegrał swój ostatni sezon. Ale to nie zmieniło nic w kwestii tego, co osiągnął wcześniej. Zresztą, on sam się specjalnie tym nie przejmował, wręcz przeciwnie. Po porażce zszokował wszystkich, mówiąc: „czuję ulgę, że skończyliśmy już ten sezon”. Później dodawał: „nie planuję powrotu i w tej chwili jestem tego pewny. Nie jestem jednak pewny tego, co będzie za sześć miesięcy”. Spoiler: po sześciu miesiącach wciąż był emerytem. Ale ziarno nadziei w sercach kibiców zostało zasiane.

Gdy podsumowuję swoją pracę, stwierdzam, że wygrywa talent. Jeśli masz talenty, które możesz trenować, to robi całą różnicę. Trenowałem kilka z największych talentów, jakie kiedykolwiek grały w koszykówkę. To fakt. Wielki wpływ mieli też ludzie, którzy przez lata towarzyszyli mi w sztabie: Tex Winter, Johnny Bach, Jim Cleamons, Jimmy Rodgers i inni. To była kombinacja ludzi, którzy poświęcali się temu, co robili. […] To wszystko było kupą zabawy, zawodnicy też to podłapali. Moje mocne strony dotyczyły prawdopodobnie wspólnoty, komunikacji i utrzymania chemii w zespole – mówił na pożegnalnej konferencji.

Ku zaskoczeniu wielu, nie odebrał więc argumentów krytykom, wręcz przeciwnie: w pewnym sensie się z nimi zgodził. Ale czy to, że umiał się do tego przyznać, nie czyni go jeszcze większym?

Zdrowie

Wspomniana wcześniej ulga po porażce w play-offach przestaje dziwić, gdy spojrzy się na historię przebytych przez niego zabiegów i operacji. Jackson uszkodził w swoim ciele prawdopodobnie wszystko, co mógł uszkodzić. Już w 2002 roku, dziewięć lat przed ostatecznym przejściem na trenerską emeryturę, w „USA Today” opisywano go jako „swego rodzaju skrzyżowanie ostrygi z flamingiem, kiedy próbuje chodzić. Stawia jeden krok, a każdy zastanawia się, jak utrzymuje równowagę”. A w kolejnych latach przeszedł jeszcze m.in. dwie operacje wymiany stawu biodrowego. Przez cztery miesiące chodził o kuli, wliczając w to sezon przygotowawczy.

Nawet proste zadania, jak włożenie skarpetek i butów, były bardzo trudne. Prosiłem więc włodarzy Lakersów, żeby byli cierpliwi, jeśli chodzi o moją decyzję o powrocie. Obóz treningowy nie był łatwy, ale po kilku podróżach, zdecydowałem się dalej trenować i czuję się z tym dobrze – mówił wówczas.

Gdy w 2010 roku ponownie zastanawiał się, czy chce spróbować zostać na jeszcze jeden sezon, to właśnie zdrowie było głównym problemem. Musiał je najpierw wystawić na próbę. Przeszedł przez wszystkie możliwe medyczne testy, potem pojechał do swojego ukochanego domu w Montanie, spędził tam tydzień i upewniał się, że da radę.

Musiałem poczekać na wyniki testów. Niektóre z nich dotyczą zdrowia, niektóre tego, jak się teraz czuję. Miałem odnośnie tego mieszane uczucia. Trudno nie myśleć o powrocie, gdy mówi się do tych zawodników i ma okazję trenować tak dobry zespół. Ale tak się teraz czuję. To po prostu coś, z czym musiałem usiąść i sprawdzić, jak się czuję. Ostateczna decyzja zależała od tego, co powiedzą lekarze. Nigdy nie chodziło o pieniądze.

Do listy schorzeń Jacksona dopisać możemy: problemy z kolanem, które dotykał artretyzm, a Phil musiał nosić specjalną opaskę (w trakcie meczów siedział na specjalnym, ergonomicznym krześle, by nie obciąż swoich stawów), kamienie nerkowe i problemy z sercem, przez które wstawiono mu stent [protezę rozszerzającą naczynia krwionośne – przyp. red.] kilka lat wcześniej. Nic dziwnego, że jego rodzina wolała, by nie wracał. Nic dziwnego też, że od początku mówił wprost: to ostatni sezon.

Jakby tego było mało, w jego trakcie zdiagnozowano u niego raka prostaty. Ujawnił to dopiero w 2013 roku, ale zawodnicy dowiedzieli się w trakcie play-offów. „To był szok. Niesamowicie trudny moment dla zespołu, ale wyjaśniający bardzo wiele, pozwalający nam zrozumieć jego postawę, energię i zaangażowanie. Jak bardzo kocham Phila i uwielbiam wszystko, co z nim związane, tak trudno było się tego dowiedzieć” mówił potem Pau Gasol.

Tuż po play-offach Phil przeszedł operację. Udaną. Później zaaplikowano mu jeszcze 41 dawek chemioterapii. Dziś, gdybyście spotkali go na ulicy, zobaczylibyście ponad siedemdziesięcioletniego, dwumetrowego faceta, który chodzi z wyraźnymi problemami, ale niespecjalnie się nimi przejmuje. I to mimo tego, że już na emeryturze zerwał ścięgno Achillesa, gdy… po długiej podróży wysiadał z małego auta. Teraz nosi specjalne skarpetki i regularnie pracuje z trenerem. Sam powtarza, że jego wielkim zwycięstwem jest to, że „wciąż może sam podnieść się z ziemi”. Nie może za to – od ponad dwóch dekad – grać w koszykówkę, czego bardzo żałuje. Czasem tylko śni mu się, że to robi.

Czy w jego snach przewijają się myśli o trenowaniu kolejnej mistrzowskiej ekipy? Tego nie wiadomo. Z całą pewnością jednak, nawet po zakończeniu przygody z Lakersami, nie mógł narzekać na nudę.

Przerwa

Gdzie przebywał, gdy go nie było? Coż, między innymi w domu. W tamtym okresie był w związku z Jeanie Buss, córką właściciela Lakersów, wciąż na bieżąco rozeznawał się więc w sytuacji klubu. A że Jeanie była dość zapracowana, to Phil skupiał się na domowych obowiązkach. Przynajmniej tych, które mógł wypełnić bez uszkodzenia nadwyrężonego ciała. Czyli między innymi gotowaniu. Wiemy, że trudno wyobrazić go sobie w kuchni, ale sam twierdzi, że bardzo lubi pobawić się garnkami. Nie wiemy tylko, jaką taktykę przy tym obierał, ale zakładamy, że była to wariacja ofensywy trójkątów.

Często wybierał się też do ukochanej Montany, mógł sobie na to pozwolić, w końcu był już emerytem. Wcześniej spędzał tam każde lato, od dobrych czterech dekad. Teraz widywano go w niej jeszcze częściej. Miał tam trzy domy (choć nie do końca wiemy, po co mu aż tyle), z których jeden – co dla niego ważne – został wybudowany przez gościa indiańskiego pochodzenia. W Montanie się wyciszał, zajmował ogrodem, łowił ryby, spacerował.

Korzystając z wolnego czasu napisał (kolejną) książkę – „Jedenaście pierścieni”, w której opowiadał o swojej karierze i życiu. Dlatego wspomnienia z boisk NBA mieszają się tam z doznaniami duchowym, coachingiem i filozofią zen. Dlatego cytuje w niej Lao-tzu czy Ghandiego obok swoich byłych zawodników. Dlatego przywołuje inne książki, głównie te związane z liderowaniem, przewodzeniem drużynie. Dlatego opowiada o swoim dzieciństwie, spędzonym w bardzo religijnym domu. To biografia-hybryda, znajdziecie tam właściwie wszystko, co czyniło Phila Jacksona… po prostu Philem Jacksonem. Bo nie da się go do nikogo porównać.

Regularnie powtarzał też, że nie wróci już na ławkę trenerską. Mimo tego media mu nie odpuszczały. Jeśli tylko w którymś klubie zwalniała się posada szkoleniowca, faworytem do jej objęcia stawał się Phil Jackson. Cleveland Cavaliers, Toronto Raptors, Detroit Pistons, Brooklyn Nets i wreszcie… Los Angeles Lakers. To tylko część z klubów, które (podobno) starały się go sprowadzić. Nie skusiły go jednak wysokie kontrakty, choć – jak pisał w „New York Times” Sam Anderson, Jacksona po prostu nie da się oddzielić od koszykówki.

W trakcie naszego pierwszego spotkania, w jego ulubionej restauracji, dał mi szczegółowy raport scoutingowy o obecnych zawodnikach NBA. Potem pożyczył moje pióro, żeby narysować diagram konkretnej akcji na swojej serwetce. Przy drugim spotkaniu, w małej kawiarni, zapytałem go, jak NBA ewoluowała, od kiedy dołączył do niej jako zawodnik, 46 lat wcześniej. Znów chwycił serwetkę i pióro, ale przyniosłem mu papier z mojego samochodu. Oczekiwałem, że narysuje reprezentatywne schematy typowych zagrań: ofensywy Knicks w latach 70. czy Bulls z lat 90. Zamiast tego, przez ponad półtora godziny rysował wspaniałe i często bardzo szczegółowe szkice. Było ich ponad 20. […] Były wśród nich m.in. zagrania jego największych rywali: Jazz Jerry’ego Sloana czy Kings Ricka Adelmana, ale też nowości czy nawet szkice akcji z lat 50.

Nie dziwi więc, że gdy to Los Angeles Lakers poszukiwali trenera, postawili sprawę jasno. Przeglądamy CV kandydatów, ale jeśli Phil będzie chciał, to „ta praca jest jego”, tak mówili. Ale Jackson nie chciał, mimo że ponoć próbował przekonywać go nawet Kobe Bryant. Jego ostatni sezon na ławce trenerskiej – przynajmniej na razie, ale wygląda na to, że nic tego nie zmieni – to ten sprzed ponad siedmiu lat.

Jak się jednak okazało – wbrew swoim zapowiedziom, że chce się trzymać na uboczu koszykarskiego świata (pamiętacie jeszcze te słowa?) – wrócił. Nie na ławkę trenerską. Wyżej.

Nowa rola

18 marca 2014 roku New York Knicks – klub, w którym, jeszcze jako zawodnik, zdobył swoje pierwsze dwa mistrzowskie pierścienie – ogłosili, że Phil Jackson został jego nowym prezydentem. Za pięć lat sprawowania tej funkcji miał dostać „drobną” sumę 60 milionów dolarów. Z okazji podpisania kontraktu zorganizowano wielką fetę, sprzedawano stare koszulki z czasów gry Phila i przywołano jego sukcesy (choć zdecydowanie nie był największą gwiazdą tamtego zespołu). Wszyscy wierzyli, że oto zaczyna się nowa era w historii New York Knicks.

Ruch ten powszechnie postrzegano jako znakomity dla nowojorskiej organizacji. Z kolei z perspektywy Jacksona raczej można było mówić o porywaniu się z motyką na słońce. Co prawda Knicks wygrali pięć ostatnich spotkań przed jego przybyciem do Nowego Jorku, ale generalnie to ekipa, która od dobrych piętnastu lat nie potrafiła dojść do finału NBA. Nie mówiąc już o marzeniach związanych z mistrzowskimi tytułami (jedyne w ich klubowej gablocie, to te z czasów Phila). W XXI wieku zresztą tylko czterokrotnie zagościli w play-offach, zaledwie raz przeszli pierwszą rundę.

Już od początku wiadomo było, że Jacksonowi nie będzie łatwo. Salary cap, ogromny kontrakt Carmelo Anthony’ego czy brak zawodników odpowiedniej jakości. To tylko wierzchołek góry lodowej, z którą musiał się uporać. Ale kto, jak nie on? Kto jeśli nie Phil Jackson? Najbardziej utytułowany trener w historii, gość, który na koszykówce zjadł zęby i stracił biodro.

Jest tylko jeden Phil Jackson i jest on synonimem wygrywających zespołów. Jego historia sukcesów w NBA jest nie do pobicia i jest on idealną osobą do pokierowania naszego zespołu zarówno jeśli chodzi o krótko-, jak i o długoterminowe plany. Do sukcesów, których rezultatem będzie mistrzostwo NBA. To nasz jedyny cel, na który zasługują nasi fani. […] Jestem przekonany, że Phil i Steve Mills to odpowiednia kombinacja ludzi i umiejętności, żeby zapewnić nam sukces – mówił James Dolan, właściciel klubu.

Jackson oczywiście gadał o tym, że jest bardzo szczęśliwy z możliwości powrotu do Nowego Jorku, gdzie odnosił pierwsze sukcesy w NBA, jeszcze jako zawodnik. Dodawał, że to dla niego honor i ogromna radość. Mówił jak to „ta organizacja wiele wycierpiała w poprzednich latach z powodu rzeczy, które – tak uważam – zostały wykreowane przez media i brak solidarności”. Był też przekonany o tym, że Knicks w najbliższych latach staną się pretendentem do tytułu. To ostatnie okazało się bzdurą.

Bo Phil Jackson, jak genialnym trenerem by nie był, tak okazał się beznadziejnym prezydentem. Popełniał błąd za błędem. Starzejącemu się Anthony’emu zaoferował pięcioletni kontrakt, opiewający na grube miliony. Jednym z pierwszych zawodników, jakich sprowadził do klubu, był Lamar Odom. W tamtym czasie walczący z uzależnieniem od narkotyków. W ekipie Knicks nie rozegrał nawet jednego spotkania. Jeśli tak to się zaczęło, to można było się spodziewać, że dalej będzie tylko gorzej.

I było. Na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy – sprowadzeni przez Jacksona – sprawdzili się w Nowym Jorku. Kwiatków jest mnóstwo: Jimmer Fredette, zatrudniony na początku 2016 roku, ma sto procent skuteczności rzutów w barwach Knicks, ale tylko dlatego, że… oddał dla tego zespołu cały jeden. I trafił. Jason Smith z kolei zasłynął tym, że tańczył w szatni. Jeśli chodzi o to, co robił na boisku to nie ma czego wspominać. Travis Outlaw, sprowadzony z Kings, nie rozegrał spotkania w Nowym Jorku. To jednak goście, których można się było bez większego żalu pozbyć.

Absolutną katastrofą było za to sprowadzenie Derricka Rose’a na gwiazdorskim kontrakcie. Wszyscy wiedzieli, jakie problemy, głównie zdrowotne, ma ten zawodnik. Wtedy znajdował się też w środku procesu, był oskarżony o gwałt. Jacksonowi to nie przeszkadzało. Efekt? Dokładnie taki, jak przewidzieli wszyscy. Oprócz Phila, rzecz jasna. Co dalej? Joakim Noah, który 2/3 poprzedniego sezonu spędził, lecząc urazy, a gdy już grał, to słabo. Jak łatwo się domyślić: w Knicks się nie poprawił. Ale zarobił grube miliony.

Mam doświadczenie z Joakimem na przestrzeni lat. Nie tylko, gdy mówimy o nim, jako o zawodniku ze sporym talentem, ale też, gdy mowa o gościu, który pojawił się przed drzwiami mojego domu w Montanie. On zna Derricka, wie, jak z nim grać. To daje nam przewagę. Obaj wracają do formy – mówił Phil, a nikt do końca nie wiedział, o co chodzi z Montaną. Co istotne: okazało się, że obaj do tej formy nie wrócili…

Nazwiska można mnożyć – absolutnym kuriozum było choćby sprowadzenie byłego rezerwowego z Los Angeles Lakers, Sashę Vujacicia. Do dziś nikt nie rozumie tego ruchu. Podobnie źle dobierał trenerów. Najpierw zwolnił Mike’a Woodsona, co akurat było uzasadnione. Na jego miejsce zatrudnił jednak Dereka Fishera, kolejnego ze swoich byłych podopiecznych z czasów Lakers. Sęk w tym, że ten nie tylko nie potrafił prowadzić zespołu, ale też… według prasowych doniesień umawiał się z partnerkami swoich zawodników. To nie mogło wypalić. Potem przyszedł czas Kurta Rambisa jako tymczasowego szkoleniowca. Pozwolicie, że nie napiszemy o tym ani słowa? Tak będzie najlepiej. Skończyło się z Jeffem Hornackiem, który… po prostu był. Nic wielkiego nie zrobił, niczego też spektakularnie nie spieprzył.

W przeciwieństwie do Jacksona, którego pogrążała każda kolejna wzmianka w prasie. Choćby taka, że gdy Knicks szukali trenera, on pojechał na wakacje. Co najgorsze: zdjęcia z nich udostępniał w social media, w ogóle się z tym nie kryjąc. Regularnie przebywał zresztą w Los Angeles, a jego praca obchodziła go mniej więcej tak bardzo, jak stosunki płciowe pingwinów na Antarktydzie. Innym razem zasnął w trakcie rozgrzewki jednego z bardziej perspektywicznych zawodników, którego miał obserwować w kontekście sprowadzenia do Knicks. Nazwiska gracza nie ujawniono, ale dość jasne było, że raczej do Nowego Jorku nie trafi.

Sprawę zawalił ostatecznie, gdy próbował na siłę wypchnąć z klubu wspomnianego Carmelo Anthony’ego, któremu na początku swojej przygody z prezydenturą dał wspomniany wcześniej, pięcioletni kontrakt. O tyle nietypowy, że dawał zawodnikowi możliwość odrzucenia każdej propozycji wymiany. Biorąc pod uwagę wiek Melo – było to mniej więcej tak rozsądne, jak suszenie włosów w wannie pełnej wody. Zresztą początkowo ich współpraca układała się ponoć całkiem nieźle.

Carmelo lubi komunikację, relacje towarzyskie. Z wieloma zawodnikami miałem relacje na linii trener-zawodnik, gdzie wystarczyło zapytać ich, jak się czują, bo byli zajęci. Z Melo chodzę na obiady. Nie tak często, jakbym chciał, ale robię to, ponieważ on to lubi – mówił w 2014 roku. W 2016 było już za to tak: – Nie jesteśmy w stanie wygrywać z nim na boisku. Myślę, że kierunek rozwoju naszego zespołu jest taki, że lepiej czułby się gdzie indziej, gdzie mógłby spróbować wygrać mistrzostwo.

Równocześnie pokłócił się z jedynym gościem, wokół którego można było budować nową potęgę – Kristapsem Porzingisem. „Odbieramy telefony. Bardzo cenimy Kristapsa i to, co dla nas robi, ale kiedy gość nie pojawia się na pożegnalnym spotkaniu [konflikt tej dwójki był już wówczas w na tyle zaawansowanej fazie, że Porzingis nie chciał rozmawiać z Jacksonem – przyp. red.], wszyscy zaczynają się zastanawiać nad możliwością jego odejścia. […] Kochamy tego gościa, ale musimy zrobić to, co najlepsze dla klubu” mówił, zapytany o możliwość odejścia Łotysza.

Co jeszcze? Na siłę chciał – choć konsekwentnie temu zaprzeczał – zmusić trenerów do gry ofensywą trójkątów. Czyli systemem, który przeszedł już do historii, osiadł na nim kurz i lepiej było go nie ruszać (bardzo ładnie ujął to Derrick Rose, który nazwał to „przypadkową koszykówką”). Basket się zmienił, Jackson nie chciał. W pewnym momencie wyśmiał nawet na Twitterze analityków, którzy zwracali jego uwagę na grę Golden State Warriors jako modelowy przykład tego, co trzeba dziś robić, by zwyciężać. Wojownicy przegrywali wtedy 1-2 w swojej serii play-offów. Później zdobyli mistrzostwo.

Cóż, Phil. Przykro nam to pisać, ale akurat twoje tweety na to uciszenie często zasługiwały. A twoja przygoda z Knicksami to…

…porażka

Skończyło się w jedyny możliwy sposób: kontrakt Phila Jacksona rozwiązano dwa lata przed jego końcem, w 2017 roku. Komentatorzy pisali i mówili, że Jackson nie chciał się zmienić, tkwił w poprzedniej erze koszykówki. Zabrakło mu elastyczności, chęci do ewolucji, zmian. Podejmował same nietrafione decyzje, miotał się, zwalniał zawodników, których sprowadził zaledwie rok wcześniej, wymieniał dobrych graczy na przeciętniaków bez formy, a gwiazdorskie kontrakty dawał gościom, w których nie wierzył już nikt.

Głośno komentowano choćby informację, jakiej prasie udzielił Chris Brickley, który starał się o pracę w Knicks (zresztą ostatecznie ją dostał). Na rozmowie kwalifikacyjnej Jackson zadał mu trzy pytania: o atletyzm Steve’a Nasha, prawidłową pracę nóg prowadzącą do rzutu z wyskoku i pięć charakterystyk sportowca. Niby nic wielkiego, ale jednak dość znaczące było to, że Jackson zapytał o Nasha – gościa, który niedługo przed tym przeszedł na emeryturę i właściwie nikomu do szczęścia nie była już potrzebna taka wiedza.

Z „wizji, którą miał Phil, by wepchnąć Knicks na ścieżkę wiodącą do sukcesów” (słowa Jamesa Dolana) nie zostało nic. Zresztą trudno dziś uwierzyć, że kiedykolwiek tę wizję miał. Wyglądało to jak skok na łatwą kasę – mimo zwolnienia wypłacono mu całość kontraktu – po którym już niczym się nie przejmował. Co będzie, to będzie, banknoty są już w portfelu, cyferki na koncie się zgadzają. Zajmował się co najwyżej załatwianiem roboty swoim byłym zawodnikom, w tym akurat był całkiem niezły.

Miałem, oczywiście, nadzieję, że uda mi się przynieść kolejne mistrzostwo NBA do Madison Square Garden. Jako ktoś, kto uwielbia wygrywanie, jestem głęboko rozczarowany tym, że nie byliśmy w stanie tego zrobić. Fani w Nowym Jorku zasługują tylko na zwycięstwa. Życzę im i Knicks wszystkiego, co najlepsze – dziś i zawsze – mówił w pożegnalnym oświadczeniu. Z wygrywaniem trafił w dziesiątkę. Ostateczny bilans jego prezydentury to 80 zwycięstw i 166 porażek. Wlicza się w to najgorszy sezon w historii organizacji.

Gdy w 2016 mówił o progresie w grze Knicks (serio, twierdził, że wracają na dobrą drogę i za niedługo będą w stanie rywalizować z największymi), wszyscy pukali się w głowę. Gdyby określić grę tej ekipy za jego czasów jednym słowem, zapewne byłoby ono niecenzuralne. Inna sprawa, że – oddając mu sprawiedliwość – nie miał łatwo. Przychodził do słabej ekipy, w której wiele rzeczy wymagało poprawy. W 2016 nie mógł nawet uczestniczyć w drafcie, bo wszystkie picki nowojorskiej drużyny zostały wymienione przez jego poprzedników za Andreę Bargnianiego. Nie poradził sobie z tym – tak. Spieprzył sprawę – również tak. Ale nikt nie był przesadnie zaskoczony tym, że Knicks nadal są słabi.

Znakomicie podsumowano to wszystko w magazynie „Rolling Stone”, gdzie przeczytać można było: „Jackson ma prawo ponieść porażkę co najmniej raz. Każdy ma. To po prostu rozczarowujące, jego ostatni zryw. Bo był po prostu leniwy. Wygląda na to, że nie ma już wytrzymałości na trenowanie zespołów i nie wydaje się zainteresowany kolejną przygodą w roli prezydenta. Nowy Jork pozostanie rysą na osiągnięciach Jacksona, ale nie zmienia to faktu, że odchodzi jako największy mistrz w historii koszykówki”.

O ile, oczywiście, nie okaże się, że po raz kolejny jego odejście nie będzie permanentne. Ma już przecież doświadczenie w powracaniu z emerytury, choć może lepiej byłoby, by już nie ryzykował. W tym momencie napisać możemy, że jeśli chcielibyście go spotkać, zapewne musielibyście pojechać do Montany. Może znajdziecie go tam, pielęgnującego swój ogród.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Legalni bukmacherzy internetowi 2019

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
22.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: rozpędzony Benzema, szalejąca Lechia, Warta w kryzysie

Pucharowe emocje za nami, czas zatem ponownie skupić uwagę na europejskich rozgrywkach ligowych. A weekend przed nami iście szalony, jeden szlagier za drugim i szlagierem pogania. Postanowiliśmy zatem – jak zawsze przy piątku – zaproponować wam kilka typów na nadchodzące spotkania. Tradycyjnie staramy się uniknąć wróżenia z fusów – szukamy serii, pass, tendencji. Przekonajcie się, […]
22.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Inne sporty
27.10.2021

PSG zdominowane w Kielcach. Vive bawi się w Lidze Mistrzów!

PSG to bez wątpienia jedna z najbardziej napakowanych gwiazdami drużyn w europejskiej piłce ręcznej. Na którą pozycję byśmy nie popatrzyli – ten zespół ma do dyspozycji co najmniej dwóch kapitalnych zawodników. Łomża Vive Kielce nie przestraszyła się jednak dziś giganta. Ba, zabrała Francuzom zabawki i kupiła powrotny bilet do Paryża. Szczypiorniści polskiego zespołu po zwycięstwie […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

Dyskryminacja na mistrzostwach świata w szachach? „Nie mieści mi się to w głowie”

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w turnieju o randze mistrzostw świata, organizowanym przez najwyższe władze swojej dyscypliny sportu. Zajmujecie w nim miejsce w ścisłej czołówce, ale nie dostajecie przewidzianej regulaminem nagrody. Te jednak otrzymują… osoby, które uplasowały się za wami. Niemożliwe? Też tak myśleliśmy. Aż w kategorii U-2000 (poniżej 2000 punktów rankingowych) na szachowych mistrzostwach […]
27.10.2021
Inne sporty
26.10.2021

Siedem najważniejszych walk w historii polskiego MMA

Gdybyśmy tworzyli taką listę jeszcze dekadę temu, pewnie trudno byłoby ją skompletować. Ba, jeszcze przed pięcioma laty mogłoby to być wymagające zadanie. Dziś jednak polskie MMA ma się znakomicie i przeżywa swój złoty okres. KSW stało się rozpoznawalną na całym świecie marką, w UFC mamy swojego mistrza i byłą mistrzynię, a kolejni zawodnicy zapowiadają, że […]
26.10.2021
Tenis
25.10.2021

Andy „Braveheart” Murray ograł Huberta Hurkacza w Vienna Open!

Hubert Hurkacz nie grał dziś z zaledwie sto pięćdziesiątym szóstym zawodnikiem rankingu ATP. Po drugiej stronie siatki nie biegała żadna przebrzmiała legenda, po której zostało wyłącznie nazwisko. Co to, to nie. To był – dosłownie i w przenośni – stary, dobry Andy Murray. Gość, który tak bardzo imponował walecznością, że gdyby Mel Gibson postanowił nakręcić […]
25.10.2021
Inne sporty
25.10.2021

Najbardziej oczekiwany powrót w NBA coraz bliżej. Jest tylko jeden Klay Thompson

Na parkiecie nie było go ponad dwa lata, ale czasu wcale nie marnował. Znajdował coraz to nowsze hobby: spędzał czas w łódce, którą nazywa Nordyckim Nożem, prowadził dziennik, grał w szachy i oczywiście odpoczywał ze swoim psem Rocco. Nie są to typowe rozrywki dla gwiazdy NBA, ale to cały Klay Thompson. Ten żyjący we własnym […]
25.10.2021
Inne sporty
24.10.2021

Formuła 1: Max Verstappen zaskoczył Hamiltona w USA

Wiele argumentów miał dzisiaj po swojej stronie Lewis Hamilton. Przede wszystkim – w Grand Prix USA od lat radził sobie świetnie. Podobnie jak jego zespół. Znakomicie zaczęło się dla niego też niedzielne ściganie. Łatwo wyprzedził Maxa Verstappena na starcie i objął prowadzenie. Ale ostatecznie to nie jemu na podium najmocniej gratulował Shaquille O’Neal, wielki (w […]
24.10.2021
Inne sporty
25.10.2021

Najbardziej oczekiwany powrót w NBA coraz bliżej. Jest tylko jeden Klay Thompson

Na parkiecie nie było go ponad dwa lata, ale czasu wcale nie marnował. Znajdował coraz to nowsze hobby: spędzał czas w łódce, którą nazywa Nordyckim Nożem, prowadził dziennik, grał w szachy i oczywiście odpoczywał ze swoim psem Rocco. Nie są to typowe rozrywki dla gwiazdy NBA, ale to cały Klay Thompson. Ten żyjący we własnym […]
25.10.2021
NBA
23.10.2021

Najlepsi koszykarze 75-lecia NBA. Kogo pominięto, kogo przeceniono?

Z okazji siedemdziesięciopięciolecia istnienia ligi władze NBA zorganizowały głosowanie celem wyłonienia 75 najwybitniejszych koszykarzy w historii. No i, jak to zwykle bywa w przypadku tego rodzaju przedsięwzięć, rezultat wywołał sporo medialnego zamieszania. Tym bardziej że mówimy niejako o oficjalnej liście najlepszych zawodników wszech czasów. Elicie elit, gronie najbardziej prestiżowym z możliwych. Nie brakuje zatem kontrowersji, […]
23.10.2021
Inne sporty
21.10.2021

Status gwiazdy nie pomoże. Świat sportu nie toleruje braku szczepień

Możesz być jednym z najlepszych (najlepszym?) tenisistów w historii. Możesz mieć podpisany kontrakt na dziesiątki milionów dolarów czy być wielką gwiazdą swojego zespołu. Wiele środowisk sportowych i tak jednak nie pozwoli ci się nie zaszczepić (albo sprawi, że sprzeciw nie będzie się opłacać). Przekonują się o tym m.in. Novak Djoković, Kyrie Irving oraz Evander Kane. […]
21.10.2021
Inne sporty
20.10.2021

Gortat: Najlepszy koszykarz w historii? Chyba postawiłbym na Kobego

Marcin Gortat opowiadał historie z najlepszej ligi świata we wtorkowym HejtParku. Wspominał, jak spontanicznie kupił Ferrari, jak odwiedził dom Shaquille’a O’Neala czy odmówił przyjęcia Rolexa od Johna Walla. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim oraz widzami mówił też o swoim zaangażowaniu w esport, a także tym…. jak to było z Lisą Ann. Spisaliśmy dla was najciekawsze […]
20.10.2021
Inne sporty
15.10.2021

Wyjątkowi na papierze, ale (na razie) nieskuteczni na parkiecie. Czy Los Angeles Lakers odpalą?

Los Angeles Lakers nie zbudowali może najlepszej drużyny w historii, ale na pewno najbardziej gwiazdorską. Projekt na czele którego stoi LeBron James zakładał w dużej mierze zebranie grupy zawodników ze szczególnie okazałym CV. Problem jest jeden – niemal wszyscy najlepsze lata mają już za sobą. Zespół z Kalifornii jest określany jako faworyt do tytułu, choć […]
15.10.2021
Inne sporty
12.10.2021

Nie będzie grał w NBA, bo się nie zaszczepił

Kyrie Irving od dawna wzbudza mieszane uczucia, ale jednego nie można mu odmówić – to szalenie utalentowany koszykarz. Kiedy tylko – zamiast szerzenia kontrowersyjnych teorii – pojawia się na parkiecie, po prostu robi swoje. Tym razem jednak jego niezależność może okazać się sporym problemem. Brooklyn Nets właśnie ogłosili, że Amerykanin nie pomoże im w nadchodzącym […]
12.10.2021
Inne sporty
27.08.2020

W NBA trwa bojkot. Sezon poważnie zagrożony?

Minionej nocy miały odbyć się trzy spotkania NBA. Ostatecznie nie doszło do rozegrania żadnego z nich. Powód? Bojkot zawodników, spowodowany incydentem z miasta Kenosha w stanie Wisconsin, gdzie policjanci siedmiokrotnie postrzelili czarnoskórego mężczyznę. Koszykarze postanowili zaprotestować przeciwko rasizmowi i brutalności policji. Na razie nie wiadomo, czy w tym sezonie w ogóle wrócą do gry. Siedem […]
27.08.2020
Inne sporty
01.02.2020

Chodziło o życie, nie o koszykówkę. Lakers pożegnali Kobego Bryanta

Sześć dni temu media obiegła wieść o śmierci Kobego Bryanta. Od tego czasu hołd jednemu z najwybitniejszych koszykarzy w historii oddał cały sportowy świat. W NBA kolejne kluby oddawały mu cześć – przemówieniami, minutami ciszy, a nawet przeciąganiem pierwszych akcji meczu ponad przepisowe 24 sekundy, nawiązując do numeru, który nosił Bryant. Dopiero dziś mogli to […]
01.02.2020
Inne sporty
31.05.2019

Raptors się nie zatrzymują. W pierwszym meczu finałów NBA ograli Warriors

W tym roku finał NBA przyniósł nam starcie Dawida z Goliatem. Z jednej strony drużyna, która w najlepszej lidze świata gra od 1995 roku i po raz pierwszy w historii doszła do decydującej serii. Z drugiej aktualny mistrz, walczący o trzecie trofeum z rzędu i czwarte w ostatnich pięciu latach. Pierwszy mecz Toronto Raptors z […]
31.05.2019
Inne sporty
16.04.2019

Jeden z największych powrotów w historii w NBA. Clippers dokonali niemożliwego

Barcelona odrabiająca straty w rewanżowym meczu z PSG. Roma pokonująca Messiego i spółkę po wysokiej porażce w pierwszym spotkaniu. Tiger Woods wygrywający turniej rangi Masters po 11 latach przerwy. To wszystko wydarzenia, które przeszły do historii sportu, podobnie jak rozgrywany w nocy mecz Los Angeles Clippers z Golden State Warriors. Słuchajcie, zanim przejdziemy do samego […]
16.04.2019
Inne sporty
06.04.2019

Obcy z Sudanu. Gigant. Bohater. Uchodźca. Człowiek. Manute Bol

Przez dziesięć lat grał w najlepszej koszykarskiej lidze świata, choć właściwie jego jedyną zaletą była umiejętność blokowania rywali. Nie było to zresztą trudne – przerastał każdego z nich. Gdy wchodził do pokoju, ludzie patrzyli tylko na niego. W swoim życiu bywał bokserem, hokeistą, dżokejem i bojownikiem o wolność. Manute Bol był człowiekiem niezwykłym. W każdym […]
06.04.2019
Inne sporty
08.02.2019

Gortat zwolniony z Clippers. Czy to zapowiedź końca kariery?

Niemal równo miesiąc temu Marcin Gortat zorganizował pierwszą – i, jak się okazało, ostatnią – Polish Heritage Night w Los Angeles. Wielu twierdzi, że najlepszą, jaką NBA widziała. Nikt nie przypuszczał wtedy, że jego przygoda z ekipą Clippers zakończy się już w lutym. Świat sportu bywa jednak zaskakujący i dziś, zamiast oglądać walkę „Polskiego Młota” […]
08.02.2019
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
28.10.2021

Jak debiutowali trenerzy Legii za Mioduskiego?

Marek Gołębiewski debiutuje dziś w roli pierwszego trenera Legii, rywala ma w zasięgu, bo Wojskowi zmierzą się ze Świtem Skolwin. Dobra, bez żartów – przeciwnika ma takiego, że musi go ograć. Legia może być w kryzysie, ale z czwartą drużyną drugiej grupy trzeciej ligi musi wygrywać. Tylko co podpowiada nam historia? To znaczy – jak […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Kibice z Bredy oddali hołd polskim bohaterom

Kibice NAC Breda jak co roku uczcili pamięć polskich bohaterów, którzy wyzwalali Holandię w trakcie II wojny światowej. Okolicznościowe oprawy odnoszące się do herosów z 1. Dywizji Pancernej dowodzonej przez generała Stanisława Maczka to już tradycja – tradycja, która ma na celu również edukowanie holenderskiego społeczeństwa.  O tym, w jaki sposób fani NAC traktują Polaków, […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Radomiak bez Miłosza Kozaka. Piłkarz pozostanie odsunięty od zespołu

Od dłuższego czasu w Radomiaku Radom ciągnie się sprawa Miłosza Kozaka. Skrzydłowy został odsunięty od zespołu za niestosowne zachowanie wobec kolegów z zespołu oraz trenera. W ostatnich dniach trwały narady drużyny, sztabu i zarządu w związku z tą sytuacją. Wygląda na to, że w końcu poznaliśmy decyzję w tej sprawie. Temat Kozaka przeciągał się od […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Bild: Gwiazdy Bayernu uciekły przed mediami

Zmieniają się ligi, zmieniają się drużyny, nie zmienia się jedno: nie jest łatwo wyciągnąć przed kamery piłkarzy faworyzowanego klubu po bezprecedensowej porażce. Tym razem ucieczkę przed dziennikarzami mieli zorganizować piłkarze Bayernu Monachium, którzy nie stanęli do tłumaczeń po kompromitującym 0:5 z Borussią Moenchengladbach.  Wyjątkiem był oczywiście Thomas Mueller, który wziął na siebie cały ciężar rozmowy […]
28.10.2021
Weszło
28.10.2021

Co Anglicy myślą o Mattym Cashu w polskiej kadrze?

W Polsce od kilku dni pojawiają się kolejne opinie i komentarze dotyczące pozyskania polskiego obywatelstwa przez Matty’ego Casha. Nadchodzące powołanie dla obrońcy Aston Villi to gorący temat na wszystkich polskich portalach sportowych. A jak na tę sytuację zapatrują się Anglicy? Jak zareagowano na te wieści na Wyspach? O komentarz poprosiliśmy dziennikarza, który na co dzień zajmuje […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Napoli obawia się podróży do Rosji

Jak informuje Corriere dello Sport, władze Napoli obawiają się lotu do Moskwy na mecz ze Spartakiem w Lidze Europy. Przyczyną nie jest oczywiście aktualna tabela grupy czy też lęk przed samolotami, ale rosnąca liczba zakażeń koronawirusem, zwłaszcza w rosyjskiej stolicy. We środę, 27 października, Rosja poinformowała o blisko 40 tysiącach nowych infekcji, zmarło ponad 1000 osób. […]
28.10.2021
Prasówka
28.10.2021

PRASA. Papszun zostaje w Rakowie przynajmniej do lata

Sporo ciekawego w czwartkowej prasie. Są bieżące sprawy, jest kilka rozmów i mamy dłuższe materiały o Janie Domarskim z okazji jego urodzin. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia Warszawa ma dziś mecz o wszystko ze Świtem Skolwin. Dzisiejsze spotkanie ze Świtem Skolwin jest nie tylko niezwykle istotne dla Legii, ale i najważniejsze w dotychczasowej karierze trenerskiej Marka Gołębiewskiego. […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Johansson: Michniewicz mówił na mnie „IKEA”!

– Zostaliśmy niesprawiedliwie oskarżeni. Nie puścimy tego płazem. To są sprawy, które muszą ujrzeć światło dzienne. Trener nazywał mnie „szwedzkim turystą”, bo doznałem kontuzji. Mówił też na mnie „Ikea” – mówi w rozmowie dla Sport Expressen szwedzki zawodnik Legii Warszawa, Mattias Johansson. Szwed jest oburzony i raz jeszcze przekonuje, że nie było żadnej grupy bankietowej. […]
28.10.2021
Suche Info
28.10.2021

Koeman zwolniony z Barcelony!

To nie mogło skończyć się inaczej. Nie mogło i już. FC Barcelona wpadła w głęboki dołek sportowy i administracyjny, przeżywa kryzys tożsamości i czas najwyższy na wielopoziomowe zmiany. Jako ich początek, jako ich zwiastun, można odbierać zwolnienie Ronalda Koemana.  Porażki Barcelony z Realem Madryt i z Rayo Vallecano przeważyły szalę goryczy. Leci głowa holenderskiego trenera […]
28.10.2021
La Liga
28.10.2021

Real wpasował się w dzień wpadek. Osasuna urywa punkty w Madrycie

Męczyli, męczyli i wymęczyli. Osasuna Pampeluna zatrzymała Real Madryt w środku tygodnia, na jego stadionie. Gościom nie udało się oddać ani jednego celnego strzału, ale nic to, bo i „Królewscy” nie błyszczeli pod bramką rywala. Real dołączył do grona faworytów, który dziś rozczarowali swoich kibiców. Barcelona z Rayo Vallecano. Bayern z Borussią. Manchester City w […]
28.10.2021
Niemcy
27.10.2021

0:5! Bayern rozwalcowany przez Borussię M’gladbach

Szok. Niedowierzanie. Masakra. Nie wracajcie do domu. Gadać, kto jest w grupie bankietowej? Bardzo możliwe, że takie komentarze dominują teraz w Monachium. Bayern 27 października 2021 roku przeszedł do historii swoich występów w Pucharze Niemiec, ale w sposób wybitnie dla siebie niepożądany. Doznał bowiem najwyższej porażki w tych rozgrywkach i to porażki całkowicie zasłużonej. A […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zagłębie lepsze od ŁKS-u w Pucharze Polski

Zagłębie Lubin okazało się lepsze od ŁKS-u Łódź i awansowało do kolejnej fazy Pucharu Polski.  Ekipa Dariusza Żurawia wygrała jedną bramką. Już na samym początku spotkania Piotr Gryszkiewicz faulował we własnym polu karnym Filipa Starzyńskiego, a popularny Figo nie pomylił się z wapna. Czy przez resztę spotkania drużyna z Ekstraklasy była lepsza od zespołu z […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Bruk-Bet z awansem w Pucharze Polski

Oj, bliska, bardzo bliska Termalika była przedwczesnego wylecenia za burtę Pucharu Polski. Ekipa Mariusza Lewandowskiego najadła się strachu w meczu z GKS-em Katowice, ale ostatecznie wygrała po dogrywce i gra dalej.  Weźmy samą dogrywkę. Ile nerwów, ile emocji, ile zwrotów akcji. Sam początek, pierwsze minuty? Filip Kozłowski pakuje piłkę do bramki, ale okazuje się, że […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Koeman: – Nie martwi mnie nasza gra

FC Barcelona pogrąża się w kryzysie. Siłą rzeczy twarzą wszystkich niepowodzeń Dumą Katalonii stał się Ronald Koeman, który kompletnie stracił zaufanie milionów kibiców Barcy na całym świecie. Tym razem Barca polegała z  Rayo Vallecano, a wypowiedzi Holendra z konferencji prasowej dolały oliwy do buchającego ognia.  Transkrypcja całej konferencji prasowej znajduje się na stronie FCBarca.com. Na […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Wszołek z debiutem w Unionie Berlin

Naczekał się, naczekał się Paweł Wszołek na debiut w barwach Unionu Berlin, ale w końcu jest, mamy to, udało się. Polski piłkarz dostał od Ursa Fischera niecałe dwadzieścia minut w meczu Pucharu Niemiec z trzecioligowym Waldhof Mannheim. Union Berlin wygrał 3:1, ale nie bez komplikacji, bo po podstawowym czasie gry było 1:1 i do rozstrzygnięcia […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

PSG zdominowane w Kielcach. Vive bawi się w Lidze Mistrzów!

PSG to bez wątpienia jedna z najbardziej napakowanych gwiazdami drużyn w europejskiej piłce ręcznej. Na którą pozycję byśmy nie popatrzyli – ten zespół ma do dyspozycji co najmniej dwóch kapitalnych zawodników. Łomża Vive Kielce nie przestraszyła się jednak dziś giganta. Ba, zabrała Francuzom zabawki i kupiła powrotny bilet do Paryża. Szczypiorniści polskiego zespołu po zwycięstwie […]
27.10.2021
La Liga
27.10.2021

El Tigre upolował Barcelonę

Ronald Koeman lubi uskarżać się na swój los i dowodzić, że obecny potencjał piłkarski FC Barcelony jest do tego stopnia niewielki, że trudno mieć pretensje o osiągane przez kataloński klub wyniki. Ale nikt nam nie wmówi, że Barca dysponuje słabszą paką niż Rayo Vallecano. Tymczasem to właśnie Rayo pokonało dzisiaj Katalończyków 1:0 i plasuje się […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Sassuolo skalpuje Juventus

Już Juventus myślał, że się wycwanił, już Juventus mógł sądzić, że na nowo zyskał tożsamość spod miarki Massimiliano Allegriego, ale hola, hola, nie tak szybko, nie tak prędko. Przegrany w ostatnich sekundach mecz z Sassuolo pokazał, że Starą Damę czeka jeszcze dużo pracy, żeby wrócić na tron Serie A.  Po pierwszej połowie Sassuolo prowadziło po trafieniu […]
27.10.2021