post Avatar

Opublikowane 18.12.2018 10:28 przez

Rafal Bienkowski

– Kocham Velikankę. To moja dziewczyna – powiedział kiedyś w Planicy Tommy Ingebrigtsen, gdy po raz kolejny przeleciał ukochaną lądując już na płaskim. Coś w tym jest. Igrzyska olimpijskie to najważniejsze konkursy czterolecia, Turniej Czterech Skoczni to wielki prestiż, mistrzostwo świata i Kryształowa Kula podobnie, ale to jednak loty są najbardziej sexy. Nic więc dziwnego, że w ostatnich latach nie brakowało pomysłów na budowę kolejnych, czasami jeszcze bardziej wyrośniętych mamutów. I chociaż na wizualizacjach się kończyło, to jednak warto przypomnieć tamte odjechane projekty.     

Jak wiadomo, czynne obiekty westchnień mamy obecnie cztery: Vikersundbakken w Norwegii, Letalnicę w Słowenii, Kulm w Austrii i Heini-Klopfer-Skiflugschanze w Niemczech. Jeszcze do niedawna na mamuciej liście był też Certak w Harrachovie, ale skocznia, na której trzykrotne wygrywał Adam Małysz, to dziś narciarski trup. Po tym, jak w 2014 r. rozegrano tam mistrzostwa świata w lotach, obiekt pozostaje nieużywany, bo jego stan techniczny to dramat. O kondycji czeskiej skoczni wszystko mówi już historia, jak to pod ciężarem ratraka zapadła się tam bula. Certak odchodzi w zapomnienie, chociaż – co ciekawe – homologację FIS ma ważną jeszcze do końca tego roku.

Zestaw ten uzupełnia jeszcze nazywany „najmniejszym mamutem świata” Copper Peak w amerykańskim Ironwood, czyli obiekt z punktem konstrukcyjnym usytuowany na 160 metrze. Skocznia od 1994 r. pozostaje jednak nieczynna i zamiast skoczków przyjmuje co najwyżej turystów. Chociaż od kilku lat powraca temat jej modernizacji, którą wyceniono na 13-14 mln baksów.

Wszystkie żyjące mamuty zostały wybudowane kilkadziesiąt lat temu, ale wielokrotne modernizacje sprawiły, że zaliczane są dziś do grona najnowocześniejszych obiektów. Ale trudno się dziwić, skoro tylko w Vikersund w latach 2010-2011 wpompowano ponad 10 mln euro. Wszystko po to, aby Norwegowie mogli chlubić się, że to oni mają rekordowy obiekt (Stefan Kraft pofrunął tam w ubiegłym roku 253,5 m). Skoczni mamucich jednak nie przybywa, bo generalnie jest to słaby interes. – Pamiętajmy, że jest to ogromna inwestycja na jedne zawody w sezonie. O ile się jeszcze takie w ogóle odbędą. Treningowo jest to obiekt bezużyteczny, bo na takich skoczniach nie szlifuje się formy. Skocznie mamucie są przygotowywane i oddawane do użytku czasami dzień-dwa przed zawodami. Organizatorzy puszczą kilku przedskoczków, potem po dwa skoki oddają zawodnicy i jest konkurs. Dlatego też moim zdaniem liczba skoczni mamucich na świecie jest wystarczająca – mówi Weszło trener Kazimierz Długopolski.

Ale nie każdy tak uważa, dlatego w ostatnich latach pojawiało się sporo informacji o projektach budowy kolejnych takich obiektów.

Hmm, a może tak wydrążyć rozbieg we wnętrzu góry?

Z najbardziej szalonym projektem skoczni mamuciej wyskoczyli Finowie. Było to jeszcze w połowie poprzedniej dekady, kiedy reprezentacja tego kraju była jedną z najsilniejszych w stawce. Kiedy jeszcze herezją byłoby nawet zasugerowanie, że za kilka lat ich najlepszy zawodnik będzie skakał na poziomie supergwiazdy kadry Bułgarii Władimira Zografskiego (bo mniej więcej tak to teraz wygląda).

Ale do rzeczy. Finowie od lat marzyli o budowie skoczni mamuciej i po zakończeniu sezonu 2006/2007 zaprezentowali imponujący projekt przygotowany przez architektów z biura o bardzo krótkiej i chwytliwej nazwie Arkkitehtuuritoimisto Vesa Ekholm & Antero Syrjänen Oy. Była to firma, która w swoim portfolio chwaliła się m.in. projektami biurowców w Moskwie i Kazaniu, hoteli w Finlandii oraz… restauracji McDonald’s. Projekt obiektu narciarskiego nie był jednak architektonicznym fast foodem, bo przedstawiał skocznię, jakiej jeszcze nie było – całkowicie zadaszoną.

2 fin

Plan zakładał budowę w Ylitornio na północy kraju kompleksu składającego się z trzech skoczni: mamuciej, dużej i normalnej. Autorzy projektu chcieli rozprawić się z problemem nieprzewidywalnej aury, dlatego obiekt miał być zabudowany. Projekt wyglądał futurystycznie i już samo rozplanowanie rozbiegu było niespotykane – architekci umiejscowili go w tunelu wydrążonym wewnątrz wzgórza. A skoczkowie po wybiciu się z progu mieli wlatywać tak naprawdę do hali, ponieważ wszystko byłoby przykryte przezroczystych dachem (włącznie z częścią trybun). Z obiektu można byłoby korzystać niemalże przez okrągły rok, ale bardzo ambitny plan nigdy nie wszedł w życie. – Skończyło się tylko na planach, bo Finowie nie mieli chyba za bardzo pieniędzy nawet na modernizację istniejących skoczni, a co dopiero na budowę zupełnie nowych. Ale fakt, projekt był całkiem ciekawy – mówi Artur Bała, skoczniołaz, który zwiedził już blisko 900 skoczni w kraju i za granicą (tutaj znajdziecie nasz niedawny wywiad z tym panem).

Ale decydujące były ponoć nie tylko bardzo wysokie koszty budowy. Dla niektórych przedstawicieli środowiska narciarskiego była to też po prostu zbyt duża innowacja, która zrewolucjonizuje dyscyplinę. Dlatego na projekt patrzono trochę nieufnie.

Szerokim echem wśród fanów skoków odbiły się także plany Chińczyków, którzy już w 2006 r. ogłosili konkurs na projekt wypasionego centrum narciarstwa w Changbaishan niedaleko granicy z Koreą Północną. Najlepszą pracę przygotowało niemieckie biuro Graft. Architekci zaproponowali podzielenie gigantycznego centrum na trzy lokalizacje, gdzie znalazłyby się m.in. baseny termalne, hotele, restauracje, przestrzeń wystawiennicza, ale także właśnie kompleks trzech skoczni, w tym mamuta K-195. Trzeba przyznać, widok niczego sobie. Skocznie porównywano do motyla, ponieważ wieże przypominały nieco skrzydła tego owada.

1 ch

2 ch

Całe centrum wyceniano – według niektórych źródeł – na blisko 200 mln euro. Początkowo zakładano, że roboty przy budowie skoczni ruszą w 2014 r., a ośrodek powstanie w ciągu pięciu lat, ale jak wiadomo tak się nie stało. Dlaczego? Niestety, ciężko dokopać się do szczegółów na temat powodów opóźnienia lub porzucenia inwestycji. To o tyle zaskakujące, że już za mniej niż cztery lata Chiny będą gospodarzem zimowych igrzysk olimpijski (chociaż kiedy projekt w Changbaishan ruszał, daleko było jeszcze do wyboru gospodarza).

Skoro zahaczyliśmy już o turniej olimpijski, pozwolimy sobie na pewną dygresję. Otóż przy okazji wyboru gospodarza igrzysk w 2022 r. pojawił się temat, aby do programu włączyć właśnie loty narciarskie. Taką propozycję wysunęło Oslo, które początkowo walczyło o organizację imprezy. W przypadku wygranej Norwegów pierwszy taki konkurs w historii odbyłby się w Vikersund. Kandydatura Skandynawów ostatecznie została wprawdzie wycofana, ale pomysł o mamucie na igrzyskach i tak dalej krążył po narciarskim świecie. I zdaniem Kazimierza Długopolskiego nie jest to wcale scenariusz science fiction. – Wprowadzenie lotów na igrzyska jest możliwe. Przypuszczam, że ktoś kiedyś przeforsuje taki temat, tylko pytanie, czy byłoby to na stałe? Wydaje mi się, że nie – mówi sugerując, że bardziej realne byłoby uznanie lotów za dyscyplinę pokazową, co nie wymagałoby budowy typowej konstrukcji, ale jedynie odpowiedniego wyprofilowania terenu pod skocznię.

A propos skoczni naturalnych. Trudno nie wspomnieć w tym miejscu o planach firmy Red Bull, która w 2011 r. wypuściła w świat informację o planowanej skoczni K-300. Motywacją była chęć pobicia nieoficjalnego rekordu świata w długości lotu. Producent napojów energetycznych mówił o wybudowaniu, a raczej wkomponowaniu takiego obiektu w zbocze góry w Parku Narodowym Wysokich Taurów. Sieć obiegła m.in. taka oto profesjonalna i wyczerpująca „grafika”.

01e

Patrząc na to, że już rok później Red Bull zorganizował skok ze stratosfery w wykonaniu Feliksa Baumgartnera, taka skocznia wydawała się być dla nich bułką z masłem. Niestety, chociaż kibice typowali już nawet skoczków, którzy mieliby podjąć się wyzwania (m.in. Thomas Morgenstern), temat upadł. Według nieoficjalnych informacji przekazywanych przez austriackie media, nosami mocno kręciły władze FIS-u i krajowego związku narciarskiego. Taka skocznia nie otrzymałaby po prostu homologacji nawet na pojedynczą imprezę. Dlatego też to wszystko każe zastanowić się, czy nie była to po prostu marketingowa wrzutka.

Marzenia o polskim mamucie

Do kategorii „niemożliwe” należy też wrzucić plany budowy skoczni mamuciej w Polsce. Chociaż temat od lat funkcjonuje bardziej jako żart primaaprilisowy, to jednak był moment, że o takiej inwestycji nie tylko w kwietniu otwarcie mówili włodarze Polskiego Związku Narciarskiego.

Takie plany zaczęto snuć w pierwszych latach „małyszomanii”. Ówczesny prezes związku Paweł Włodarczyk tak mówił o tych marzeniach w 2004 r. na interia.pl: – Być może rozpoczniemy prace nad skocznią do lotów narciarskich. W tej chwili skocznie średnie, na których były rozgrywane Puchary Świata, odchodzą już w pewnym sensie w niepamięć, stając się treningowymi, a zawody PŚ będą rozgrywane na skoczniach dużych (K120) i skoczniach do lotów narciarskich. Jeżeli mamy być w czołówce światowej w tej dyscyplinie, również powinniśmy posiadać wszystkie obiekty, jakie są używane przez zawodników.

Padły nawet propozycje konkretnych lokalizacji – w sąsiedztwie zmodernizowanej skoczni w Wiśle lub w Zakopanem. Kiedy jednak pod koniec 2005 r. Włodarczyk opuszczał fotel szefa związku po usłyszeniu zarzutów korupcyjnych, a jego miejsce zajął Apoloniusz Tajner, nikt już z mamucim tematem specjalnie się nie wychylał. Uznawano, że to niepotrzebny obiekt, który będzie tylko wielkim obciążeniem finansowym. Także sami skoczkowie pytani o inwestycję przyznawali, że nie widzą w niej za bardzo sensu. Kiedy temat znów odgrzano przed rokiem, po udanych występach Polaków w Vikersund, Maciej Kot wprost powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że nawet nie powinniśmy myśleć o takim obiekcie. Jak mówił, utrzymanie tego typu skoczni byłoby problemem i lepiej już wydać te pieniądze na remont istniejących lub budowę mniejszych.

To od początku była tylko mrzonka. Ktoś chlapnął to pod wpływem impulsu, ale nikt przy zdrowych zmysłach o czymś takim nie myślał. Absolutnie nie było i nie ma szans, żeby zbudować u nas taki obiekt – przekonuje trener Długopolski.

Ja też nigdy nie traktowałem tego na serio – mówi Bała. – Pamiętajmy, że na mamutach można skakać tylko podczas weekendów Pucharu Świata. Nie ma możliwości, żeby zorganizować tam nieoficjalne treningi, zgrupowania, bo FIS wszystko blokuje. Można powiedzieć, że poza weekendami pucharowymi mamuty służą bardziej jako obiekty turystyczne, a tak naprawdę, po zawodach często po prostu stoją opuszczone. Na niektóre można bez problemu wejść, bo nikt mocno ich nie pilnuje.

Moloch pana Goriska

Nowych mamutów na horyzoncie więc nie widać, ale jedno pytanie wciąż pozostaje niezmienne: kiedy pęknie granica 300 m. Oczywistym jest, że takie skoki nie są możliwe na żadnej z istniejących skoczni, dlatego jedyną możliwością jest ich ewentualna przebudowa. Gdyby wszystko zależało wyłącznie od właścicieli obiektów, walka o tytuł największej skoczni świata nabrałaby pewnie jeszcze większych rumieńców, ale nie pozwala na to FIS. Chodzi m.in. o przepis, według którego maksymalna różnica między progiem skoczni a jej zeskokiem nie może wynosić więcej niż 135 m.

A wiadomo, że chrapkę na remont mieliby chociażby Słoweńcy z Planicy, których wciąż kłuje, że stracili tytuł największego obiektu na rzecz Vikersund. Tym bardziej, że rezerwy są. Jak mówił niedawno w rozmowie ze słoweńskimi mediami Janez Gorisek, projektant skoczni w Planicy, Vikersund i Bad Mitterndorf, na obecnej Letalnicy możliwe są skoki na odległość 255 m, ale warunki terenowe pozwalają nawet na stworzenie obiektu na ponad 300-metrowe próby. Gorisek nigdy zresztą nie ukrywał, że jego ambicją jest stworzenie takiego molocha.

Także dla skoczniołaza Artura Bały 300 m w wykonaniu najlepszych skoczków nie jest marzeniem z kosmosu. – Kiedyś może była to kosmiczna odległość, ale nie zapominajmy o postępie technologicznym, jaki nastąpił w ostatnich latach. Skocznie są także bezpieczniejsze niż kiedyś. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy wiele dramatycznych upadków na mamutach, a teraz jest ich mniej. Głównie dzięki profilowi obiektów, który powoduje, że zawodnicy lecą niżej niż kiedyś – dodaje.

Wydaje się więc, że pytanie o jeszcze dłuższe loty nie brzmi „czy”, tylko „kiedy”. Oczywiście nowsze skocznie będą też wyzwaniem dla inżynierów, bo im większy obiekt, tym większe przeciążenia działające na zawodników, ale wszystko tak naprawdę zależy od tego, czy FIS zapali zielone światło.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. proj.: graftlab.com, esark.fi

Opublikowane 18.12.2018 10:28 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
15.08.2020

To już oficjalnie: po sezonie 20/21 Piszczek odchodzi z Borussii Dortmund

Cholera, jak ten czas zapieprza. Jeszcze niedawno czytaliśmy w 99% artykułach dotyczących Borussii Dortmund słynne zdanie „warto przypomnieć, że w BVB gra trzech Polaków”. Wydawałoby się to być prawie, że wczoraj, gdy na plecach trójki z Dortmundu chcieliśmy podbijać Euro 2012. Cieszyliśmy się, bo w końcu mieliśmy znaczących graczy z pola w Europie. Cóż, nadal […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Wisła Płock. Klub, który się nie rozwija

Wisła Płock może się cieszyć, że w przyszłym sezonie zdegradowana zostanie tylko jedna drużyna. Jeśli ktoś ma stanąć do walki o spadek z beniaminkami, „Nafciarze” są najoczywistszym z kandydatów. Ale to nie znaczy, że to się stanie. Raczej nastawiamy się na spokojne utrzymanie, pewnie już kilka kolejek przed końcem. Ale nie dlatego, że Wisła nas […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Pierwsze sensacje za nami, Zagłębie Sosnowiec i Korona Kielce odpadają z Pucharu Polski!

Przeczuwaliśmy, że jakieś niespodzianki w Pucharze Polski się przytrafią – za nami dość szalone półrocze, podczas którego w niektórych klubach doszło do trzęsienia ziemi. Ale że jednocześnie odpadną dwa kluby całkiem niedawno występujące w Ekstraklasie, w dodatku gubiąc się na dość niskich płotkach? Unia Janikowo niemiłosiernie męczyła się w rundzie wstępnej z IV-ligowym Zawiszą Bydgoszcz, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Jak bardzo rozjechały się drogi Walukiewicza i Sobocińskiego?

6 września 2019 roku. Jan Sobociński i Sebastian Walukiewicz tworzą parę stoperów reprezentacji Polski U21 na mecz eliminacyjny z Łotwą. Z obozu młodzieżówki dochodzą głosy, że jeśli ktoś z tego duetu usiądzie na ławce w kadrze, to prędzej Walukiewicz i za niego wskoczy Wiśniewski. 14 sierpnia 2020 roku. Sebastian Walukiewicz po bardzo udanym sezonie w […]
15.08.2020
Niemcy
15.08.2020

Czapki z głów, panie Flick!

Dużo po wczorajszej kompromitacji Barcelony mówi się o potrzebie rewolucji w Dumie Katalonii, o Robercie Lewandowskim, który gra być może sezon życia, o ciekawym przypadku Coutinho i tak dalej. Tematów jest mnóstwo, a gdzieś w tle, na drugim planie, jawi się postać Hansiego Flicka, szkoleniowca Bawarczyków. I chyba niesłusznie tak mało się o nim wspomina, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Legia znakomita na papierze. Optymizm przed meczami w Europie wskazany!

Rok w piłce? Wieczność. 12 miesięcy temu Legia miała za sobą stracony sezon, wymagała poważnych zmian i zmierzała w niezbyt dobrym kierunku. Teraz zmiażdżyła ligowych rywali, ale co ważniejsze – zaliczyła rewelacyjne okno transferowe. Już dawno nie mieliśmy tak silnego wrażenia, że nasz reprezentant może coś ugrać w Europie. Wiadomo – ciężko przechodzą takie słowa przez klawiaturę, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Poznań zapłacze za Gytkjaerem? Czy Ishak lepiej wpasuje się do ofensywnego Lecha?

Christian Gytkjaer strzelił dla Lecha 65 goli w 119 meczach. Został najlepszym strzelcem wśród obcokrajowców grających w Kolejorzu. – I gdy strzelał, to było bardzo dobrze. Problem w tym, że gdy jednak nie trafiał, to Lech jakby grał w dziesięciu. Wydaje mi się, że Kolejorz potrzebuje dziś napastnika bardziej pasującego do obecnego stylu gry – […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Nieustanny pech. Niemieckie media podają, że Kownacki ma koronawirusa

Wielu mieliśmy pechowych polskich piłkarzy. Wydawało się, że pół życia spędzali na przechodzeniu pod drabinami, śledzeniu czarnych kotów czy biciu kolejnych lusterek. Pech ich nie opuszczał, był najlepszym przyjacielem, takim, którego się zabiera na ryby i zwierza z sercowych rozterek. No można sobie wyobrazić lepszego kompana i pewnie kolegę chciałby zmienić Dawid Kownacki, którego zły […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Widzew zaczyna sezon. Czy w końcu zadowoli swoich kibiców?

Pięć lat zajęło Widzewowi dotarcie na zaplecze Ekstraklasy. Były nieplanowane przystanki w trzeciej i drugiej lidze. Był awans, który spowodował zamieszki na stadionie. Było różnie – raz lepiej, raz gorzej – kibice Widzewa chyba zgodzą się, że raczej gorzej, bo jak na klub z takim potencjałem i budżetem, nie wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku. […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Dziewięć lat bez sukcesu. Jak Guardiola przegrywał w Lidze Mistrzów

W sezonie, w którym Guardiola wygrał ostatni raz Ligę Mistrzów, dla reprezentacji Polski zagrali Hubert Wołąkiewicz i Roger Guerreiro. Wisła Kraków była mistrzem Polski, Widzew uplasował się w środku ligowej stawki, Łukasz Teodorczyk sięgał po króla strzelców Młodej Ekstraklasy, a Jerzy Dudek bronił w Realu Madryt. Tak. Ładnych kilka lat minęło. Prawie dziesięć. Guardiola od […]
15.08.2020

Stan Futbolu po klęsce Barcelony!

Krzysztof Stanowski i Wojciech Kowalczyk, dwóch wielkich fanów Barcelony, spotka się dzisiaj w naszym studiu, by omówić wczorajszą klęskę. Towarzyszyć będą im Marcin Borzęcki, Adam Kotleszka i Szymon Borczuch. Możemy się spodziewać, że Quique Setien zostanie rozjechany walcem, ale to na pewno nie będzie jedyna z dzisiejszych atrakcji. Zapraszamy!
15.08.2020
Hiszpania
15.08.2020

Recepta dla Barcelony? Granat do środka i budowa od nowa

Już kilka razy pisaliśmy, że Barcelona coraz bardziej się odbrązawia w oczach przeciwników, że sama siebie demitologizuje. Od dłuższego czasu gołym okiem było widać, że wszystko zmierza ku temu, by po odejściu Leo Messiego lub zakończeniu przez niego kariery Blaugrana stała się po prostu jedną z wielu europejskich drużyn. Drużyn bardzo dobrych, ale nie mających […]
15.08.2020
Weszło
14.08.2020

Lewandowski dziś nieco w cieniu, ale kropkę nad „i” postawił

Robert Lewandowski rozgrywał dziś jeden z najważniejszych meczów w swoim życiu. I nie chodzi tylko o to, że po – w założeniu – wyeliminowaniu Barcelony zmierzałby po wyśniony triumf w Lidze Mistrzów. Polak na oczach całego świata miał udowodnić, że wszedł już na najwyższy możliwy poziom w piłkarskiej hierarchii, czyli dorównał Leo Messiemu i Cristiano […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

8:2. BARCELONY EUROWPIERDOL WSZECH CZASÓW

Szybko stracona bramka ustawiła przebieg meczu i Barcelona przegrała z Bayernem 2:8, notując swój osobisty eurowpierdol wszech czasów. Barcelona, w tym kształcie, w tym zestawieniu, w tej formule – jak zwał tak zwał – jest skończona. Nie ma żadnej przyszłości. Chyba, że interesuje ją zjeżdżanie po równi pochyłej, z prędkością gwarantująca obtarcie tyłka do krwi. […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Bardzo udana próba generalna Legii. Tylko czy taka może się odbywać bez rywala?

Próbą generalną Legii przed tym sezonem miało być starcie z Cracovią, ale wiemy, co się stało – do drzwi zapukał koronawirus, chcielibyśmy, żeby sobie poszedł, ale on nie chce i uparcie przeszkadza. Pierwszym meczem Wojskowych okazała się więc rywalizacja z Bełchatowem i można było się zastanawiać, czy ten mecz – ze względu na klasę rywala […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Najładniejsza piłka w Polsce przyniesie wreszcie trofea?

Naprawdę nie chce nam się po raz wtóry stosować metafory z Adamem Miauczyńskim. To już nudne, to oklepane. Lech Poznań też jest już znudzony tym, że jest wiecznie drugi. Dlatego wyznaczył sobie nowy cel – chce grać najładniejszą piłkę w kraju. Czy ten cel przyniesie tytuł mistrzowski? Tego nie wiemy. Póki co w rozdaniu przed […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Ekstraklasa, czyli najbardziej łaskawy rynek pracy

Ekstraklasowy piłkarz to ma klawe życie. Nie bardzo musi go interesować wynik jego drużyny, bo on doskonale wie, że miejsc pracy na rynku jest tyle, że wystarczy dwa-trzy razy celnie kopnąć piłkę i ktoś się nabierze. Odbudujemy go! Ma potencjał! Jest względnie tani (czyli zarabia 20 tysięcy)! I tak to się kręci. Gdyby Dariusz „dwa […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020