post Avatar

Opublikowane 23.11.2018 10:36 przez

Bartosz Burzyński

Pamiętaj! Nigdy się nie poddawaj. Kiedy upadasz – wstawaj. Błędy popełniają wszyscy. I ja też, pamiętaj. Nigdy nikt cię nie zniszczy. Nie masz się czego obawiać. Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz – nieświadomie nawijał raper Fokus o karierze Sergiego Roberto. Dokładnie tego samego, który dziś jest królem klasyków, a jeszcze kilka lat temu uchodził za miernotę. Dokładnie tego samego, który strzelił magiczną bramkę z PSG, a jeszcze kilka lat temu nie łapał się do szerokiej kadry Barcy. Dokładnie tego samego, który dziś wyprowadza błyskawiczne kontry, a jeszcze kilka lat temu potykał się o własne nogi. 

Historia Roberto w szkółce Barcelony jest dość niestandardowa. Trafił tam dopiero w wieku 14 lat, ale bardzo szybko przedzierał się przez kolejne grupy młodzieżowe. Zwykle przeskakiwał awansem o jeden rocznik, bo trenerzy widzieli w nim coś wyjątkowego. I to nie byle jacy szkoleniowcy, bo chłopak z Reus wpadł w oko Luisowi Enrique i Pepowi Guardioli. Ten pierwszy dał mu szansę zadebiutowania w Barcelonie B, która wówczas przeżywała najlepszy okres w historii klubu. Drugi natomiast spełnił marzenia nastolatka o grze na Camp Nou.

Miałem ogromne szczęście, że Pep postawił na mnie i innych zawodników. Dzięki niemu zadebiutowaliśmy. Zawsze będę mu wdzięczny za to, że pozwolił mi zadebiutować na Camp Nou i uwierzył we mnie. Z Luisem Enrique miałem dwa etapy. Zadebiutowałem u niego w Barcelonie B, gdy wiekowo należałem jeszcze do kategorii juvenil, a później objął pierwszą drużynę, gdzie grałem na pozycji, na której nigdy wcześniej występowałem. W ten sposób otrzymywałem minuty na boisku, a tego właśnie pragnąłem. Zawsze będę wdzięczny Luisowi Enrique i Pepowi – mówił rok temu wzruszony Sergi Roberto.

Generalnie rok 2011 był dla wychowanka Barcelony udany, ponieważ Pep Guardiola dał jasny znak, że wierzy w jego umiejętności. I nie chodzi nawet o wystawienie go od pierwszej minuty w ostatniej kolejce z Malagą. Bardziej symbolicznym gestem była minuta na Santiago Bernabeu w półfinale Ligi Mistrzów. Jasne, zmiana bardziej taktyczna niż cokolwiek wnosząca, ale warto dodać, że wówczas na ławce rezerwowych byli Thiago Alcantara, Andreu Fontas, czy Jeffren. Z całą pewnością każdy z nich chętnie przytuliłby kilkadziesiąt sekund w tym meczu. Tymczasem 47-letni szkoleniowiec postawił na Sergiego Roberto, który kilkanaście miesięcy wcześniej grał w lidze dla juniorów. Co tutaj dużo mówić… Przyszłość wówczas 19-letniego chłopaka rysowała się w kolorowych barwach. Liczyli na niego działacze, trenerzy, a także kibice.

Sztab trenerski nie chciał podejmować pochopnych kroków, dlatego nie zdecydował się przesunąć wychowanka do pierwszej drużyny w sezonie 2011/2012. Całkiem słusznie, bo wówczas w Barcelonie byli Xavi, Iniesta, Fabregas, a także walczący o jak największą liczbę minut Thiago Alcantara. Sergi na swoją szansę musiał więc poczekać, co jak sam wielokrotnie powtarzał, nie stanowiło dla niego większego problemu: – Zawsze byłem przekonany, że jestem w najlepszej drużynie na świecie. Kiedy grałem w Barcelonie B, pierwszy zespół był niesamowicie wielki. Wiedziałem, że będzie mi bardzo trudno się tam przebić, ale nigdy nie przestałem walczyć, ponieważ od zawsze chciałem grać w pierwszej drużynie. 

Wiele drużyn chciało wykorzystać opieszałość Barcelony, ale trafili pod zły adres. Roberto odrzucał wszystkie oferty i skupiał się tylko na tym, by jak najlepiej grać w Barcelonie B. Miał świadomość, że tylko w ten sposób może trafić pod skrzydła Pepa Guardioli. Klub docenił postawę piłkarza i przedłużył z nim w 2012 roku kontrakt, który gwarantował mu włączenie do pierwszej drużyny w sezonie 2013/2014.

Z perspektywy czasu tego typu polityka transferowa okazała się nietrafiona. Dziś już zresztą nie jest praktykowana, ponieważ na Camp Nou doszli do wniosku, że wpychanie na siłę wychowanków do pierwszej drużyny nie ma żadnego sensu.

Sam proces wprowadzenia Roberto do pierwszej drużyny był nadzwyczaj spokojny. Przez trzy lata wychowanek krążył między pierwszą, a drugą drużyną. Być może taka praktyka okazała się błędem, ponieważ, jak przyszło co do czego, nie był gotowy na nieco poważniejsze zadania. Dość niepokojące, bo przecież nikt nie wypuszczał go na głęboką wodę. Nikt nie wymagał od Roberto, żeby z marszu wszedł w buty Xaviego i stał się liderem zespołu. Po prostu miał zastąpić Thiago Alcantarę, który odszedł do Bayernu. Oczywiście nie dokonał tego w najmniejszym stopniu, a kibice szybko zaczęli w niego wątpić. Latem 2014 roku już właściwie nikt nie pamiętał, że jeszcze kilka lat temu był uznawany za jedną z największych perełek La Masii. Ba, większość ekspertów i fanów uznało, że zawodnik urodzony w Reus nigdy nie trafiłby do pierwszej drużyny, gdyby decydował o tym trener. Umowa z 2012 roku, która zagwarantowała Roberto sportowy awans, była nie tyle co wypominana, a wręcz wyszydzana.

Oczywiście nie ma sensu bronić Katalończyka, bo na początku swojej przygody z pierwszą drużyną był wyjątkowo słaby, ale trudno nie zauważyć, że jego sportowy awans przypadł w złym czasie. Przede wszystkim dlatego że trenerem był wtedy Tata Martino, który, mówiąc łagodnie, nie został dobrze zapamiętany z pracy w Barcelonie. Argentyńczyk nie potrafił złapać kontaktu z wieloma piłkarzami, a jego personalne decyzje pozostawiały wiele do życzenia. Nic więc dziwnego, że nie potrafił również trafić do psychiki Roberto.

Barcelona 3-0 Celta

Sergi musiał nauczyć się innego życia. Dużo bardziej brutalnego, wymagającego i samodzielnego. Już nie był złotym dzieckiem i wielką nadzieją, z którą obchodzono się jak z jakiem. Zaczęto wymagać od niego coraz więcej. Lud chciał zobaczyć piłkarza, którego media przez wiele lat kreowały na wielkiego pomocnika. Tymczasem Roberto po fatalnym sezonie z Martino na kierownicy, sam zaczął wątpić w swoją przyszłość w ukochanym klubie. Pierwszy raz myślał o odejściu, bo nie chciał już sprawiać bólu i zawodu katalońskim fanom. Po prostu zaczął się zastanawiać, że może faktycznie nie nadaje się do gry na tym poziomie, a jego legendę wcześniej nadmuchały media.

I wtedy do Barcelony powrócił jego anioł stróż w osobie Luisa Enrique. Lucho – zresztą jak zawsze – miał gdzieś opinie ekspertów. On wiedział, że Sergi jest dobrym piłkarzem, a jego świetności nikt sobie nie wymyślił.

Bardzo szybko okazało się jednak, że Enrique nie miał pod ręką czarodziejskiej różdżki, którą automatycznie mógłby wskrzesić pomocnika. Ba, można było odnieść wrażenie, że Katalończyk grał jeszcze gorzej niż za kadencji Martino. Przede wszystkim był wolny, chaotyczny, niedokładny, ślamazarny i – co najdziwniejsze – mało kumaty.

Biegał w strefach, w których biegać nie powinien. Nie czytał przeciwników, a jak miał wyjść do piłki, to zwykle coś go zatrzymywało w blokach. Brakowało temu wszystkiemu logicznego wytłumaczenia, bo słabą formę mieć można, jasne, ale żeby nie rozumieć stylu po tylu latach spędzonych w akademii? Dramat. Kibice nie tylko zaczęli wątpić, ale także kpić. Frustracja była duża, bo właściwie w nieco ponad rok Barcelona straciła Thiago Alcantarę, Cesca Fabregasa i wówczas każdy myślał, że przepadnie również Sergiego Roberto. Trzy wielkie nadzieje na zastąpienie wiekowego już Xaviego zostały spłukane w kiblu, jedna po drugiej.

Innych realnych opcji w szkółce widać nie było. Sergi miał pecha, bo złość kibiców skierowana była tylko w jego stronę, bo pozostałej dwójki w klubie już przecież nie było. Co innego słyszeć w Londynie i Monachium, że dało się ciała, a co innego każdego dnia dostawać łomot na miejscu. Cóż, taką presję udźwignąłby tylko supermen, a nim Roberto nie był. Luis Enrique widział nieporadność chłopaka, ale wiary w jego talent nie stracił. Co prawda dawał mu bardzo mało minut, ale kreski na nim nie postawił. Nadal wierzył, że zobaczy jeszcze tego zawodnika, któremu dał szansę kilka lat temu w drugiej drużynie.

Sergi Roberto w sezonie 14/15

La Liga – 507 minut

Copa del Rey – 297 minut

Liga Mistrzów – 114 minut

Liga BBVA 2015/16 : FC Barcelona 6-0 Getafe

Tamten sezon był udany niemal dla wszystkich, ponieważ Barcelona zgarnęła potrójną koronę, ale Sergi Roberto zwycięzcą z całą pewnością się nie czuł. Ostatnie dwa lata były dla niego tak przeciętne, że praktycznie nikt nie widział go już w drużynie mistrza Hiszpanii. Na stole pojawiły się oferty ze Stoke i Porto, które piłkarz poważnie rozważał. Wtedy do akcji, jak informował dziennikarz „Catalunya Radio” Jordi Borda, wkroczył Luis Enrique. Odbył poważną rozmowę ze swoim podopiecznym, a efekt tego było taki, że Roberto został w klubie. Choć mówi się też, że to nie była rozmowa, a monolog trenera. Podobno Luis Enrique przekazał zawodnikowi, że nie wyobraża sobie, by ten miał się poddać i odejść. Dodał przy tym, że liczy na niego w kolejnym sezonie i swoje szanse u niego na pewno dostanie.

Tajemnicą pozostaje fakt, czy już wtedy Lucho wiedział, że spróbuje Roberto na pozycji bocznego obrońcy. Raczej nie wiedział, bo rozmowa miała miejsce w czerwcu, a wtedy był pomysł, by na prawego defensora przebranżowić Pedro. Ten jednak latem odszedł do Chelsea i hiszpański szkoleniowiec musiał szyć z tego co miał, bo wówczas Barcelona była ukarana banem transferowym. Trener postanowił więc, że zastępcą Daniego Alvesa będzie Douglas. Stawiał na niego regularnie w pre-sezonie, ale ten szybko złapał poważną kontuzję. Kołdra robiła się coraz krótsza, gdyż  do dyspozycji trenera pozostawał już tylko Adriano, który bardzo często łapał urazy. I wtedy właśnie nastąpił przełom, ponieważ Lucho zdecydował, że prawym obrońcą zostanie Sergi Roberto.

Na pierwszy rzut oka ten manewr wydawał się absurdalny, ponieważ 26-latek w drużynach młodzieżowych nigdy nie grał na boku obrony. Szkoleniowiec Blaugrany swojej decyzji był jednak nadzwyczaj pewny.

Sergi Roberto to ktoś więcej niż zwykły piłkarz. Wszyscy go tutaj doskonale znamy. Zawodnicy, którzy mogą grać na wielu pozycjach, odgrywają ważne role. W tym sezonie Sergi Roberto częściej będzie grał jako boczny obrońca, jednak jeśli będziemy go potrzebować w środku pola, wystąpi i tam – powiedział Enrique w jednym z wywiadów.

Do przebranżowienia Roberto większość ekspertów podchodziło sceptycznie, ale już pre-sezon pokazał, że pomysł Enrique wcale taki głupi nie był. Katalończyk rozegrał w sparingach aż 340 minut (190 minut na pozycji prawego obrońcy) z 450 możliwych, a co najważniejsze wreszcie dobrze grał w piłkę. Co prawda sezonu nie rozpoczął najlepiej, bo zaliczył kiepskie występy w meczach o superpuchary Europy i Hiszpanii, ale prawdą jest, że wtedy większość piłkarzy mistrza Hiszpanii zagrało poniżej oczekiwań.

Prawdziwy test przed Sergim – a zarazem wielka szansa – nadszedł jednak w pierwszej kolejce ligowej, gdyż kontuzji w 19 minucie starcia z Athleticem Bilbao nabawił się Dani Alves. Oczywiście takie okoliczności sprawiły, że na boisku zameldował się Roberto, który pokazał się z bardzo dobrej strony. Nie tylko wtedy zresztą, bo pod nieobecność Brazylijczyka zagrał kilka naprawdę świetnych spotkań. I co najważniejsze tamte występy nie były tylko epizodem, a początkiem nowej drogi. Powrotem do czasów juniorskich.

 Sergi Roberto w sezonie 15/16

La Liga – 1915 minut

Copa del Rey – 356 minut

Liga Mistrzów – 344 minuty

***

Sezon 15/16 był dla Sergiego Roberto przełomowy, ale najlepsze w jego karierze miało dopiero nadejść… Jeszcze kilka lat temu chyba nikt, by nie pomyślał, że ten gość może stać się królem klasyków. Do tej pory wszechstronny piłkarz Barcelony w starciach z Realem Madryt ustrzelił manitę asyst. Mało? To on strzelił szóstą bramkę z PSG, o której słusznie zresztą mówi, iż naznaczyła jego karierę: – Kiedy ludzie widzą mnie na ulicy, przypominają sobie gola w meczu z PSG. Ta bramka naznaczy całą moją karierę. To było coś wyjątkowego, zawsze będzie pamiętane i ja też nigdy o tym nie zapomnę.

Zawsze staram się dawać z siebie wszystko. Chcę być przykładem dla najmłodszych adeptów La Masii. Wcześniej przyglądałem się zawodnikom pierwszej drużyny i wyobrażam sobie, że teraz młodzi piłkarze robią to samo, gdy oglądają moje występy. Staram się im pokazać, że przed nimi niełatwa droga i jeśli chcą odnieść tutaj sukces, muszą być bardzo cierpliwi i konsekwentnie pracować… Obym mógł pójść w ślady Iniesty albo Messiego, którzy są tutaj przez całą karierę. Nadal jestem młody, mam 26 lat i przede mną długa kariera, ale byłbym zachwycony, gdybym mógł zostać tu całe życie. Zaciekle walczyłem, aby dotrzeć do tego miejsca, to dużo kosztuje i nie można pozwolić uciec szansom, jakie się pojawiają na drodze. Mam nadzieję, że nie będzie to moja ostatnia umowa – powiedział Sergi Roberto w lutym tego roku, gdy przedłużył umowę z Barceloną do 2022 roku.

Lepszego przykładu dla wychowanków Barcelony obecnie nie ma. Historia Sergiego Roberto pokazuje, że nie tylko talent, a przede wszystkim silna psychika i wytrwałość mogą przynieść sukces. Przez akademię Barcelony przewinęło się wielu chłopaków, którzy pewnie mieli większy talent od 26-latka – choćby Gerard Deulofeu albo Bojan – a na Camp Nou pomimo tego nie zaistnieli. Cóż, pamiętaj wychowanku! Nigdy się nie poddawaj. Kiedy upadasz – wstawaj. Błędy popełniają wszyscy. I ja też, pamiętaj. Nigdy nikt cię nie zniszczy. Nie masz się czego obawiać. Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz.

Bartosz Burzyński 

Fot. NewsPix

Opublikowane 23.11.2018 10:36 przez

Bartosz Burzyński

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
27.02.2021

West Ham pokazał pazur, ale na środkowych obrońców City nie było mocnych

Jeśli jakimś przypadkiem przegapiliście ten mecz, żałujecie, że nie śledziliście dzisiejszych podbojów Manchesteru City w drodze do mistrzostwa – uspokajamy. Nie trudźcie się oglądaniem z odtworzenia, dajcie sobie spokój. Ciekawych rzeczy było tyle, co kot napłakał. West Ham znalazł sposób na minimalizowanie atutów „Obywateli”, potrafił dobrać się im do skóry, ale ogółem wiało nudą. Na […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

ŁKS wreszcie wygrywa, ale znów pokazuje dwie twarze

Łódzki Klub Sportowy na początku sezonu wygrywał mecz za meczem, grał ofensywnie, z polotem i fantazją. Potem nagle się zaciął, a wiosnę w lidze zaczął od kompromitującego występu z GKS-em Tychy. Porażka 0:3 wywołała dyskusję: czego jeszcze potrzebuje Wojciech Stawowy, by wygrać mecz? W drużynie pozostali najważniejsi zawodnicy, do tego doszły świetne jak na ten […]
27.02.2021
Live
27.02.2021

LIVE: Lechia pójdzie za ciosem w Mielcu?

Jak na ostatnie dni, dziś zimno i gdzieniegdzie mokro, ale liczymy, że w Ekstraklasie będziemy mieli tyle emocji, że i tak trzeba będzie się przewietrzyć z wrażenia. Na dobry początek Stal Mielec poszuka pierwszego zwycięstwa w tym roku kosztem wychodzącej z kryzysu Lechii Gdańsk. Później zdziesiątkowana przez koronawirusa Jagiellonia podejmie Piasta Gliwice, a na deser […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Górnik do Legii? Kozacy. Po Legii – ligowe dno

Jesienny mecz z Legią ma dla Górnika symboliczny wymiar. Po ostatnim gwizdku starcia przy Łazienkowskiej skończyło się wszystko, czym zabrzanie zachwycili nas w pierwszych czterech kolejkach, w których uzbierali 44% swojego dorobku w tym sezonie. Imponowali rozmachem, odprawiali rywali z kwitkiem, dodawali lidze kolorytu. Dziś grają nieefektownie, słabo punktują i swoje miejsce w tabeli zawdzięczają […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Jagiellonia ma dziś dwóch rywali – Piasta Gliwice i koronawirusa

Jagiellonia nadal może w tym sezonie powalczyć o czołowe lokaty, ale na ten moment będzie o to trudno. Dlaczego? Po pierwsze – zespół Bogdana Zająca ciągle nie potrafi ustabilizować formy na dobrym poziomie. W tym sezonie raz zdarzyło mu się wygrać dwa mecze z rzędu, a tak poza tym funduje swoim kibicom nieustanną huśtawkę nastrojów. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Norwegowie chcą bojkotu mistrzostw świata 2022. 6500 robotników zginęło Katarze

Brytyjski „Guardian” od lat niestrudzenie obnaża wszelkie nieprawidłowości, jeżeli chodzi o organizację mistrzostw świata w Katarze. Kilka dni temu na jego łamach ukazał się kolejny wstrząsający reportaż na ten temat. Według ustaleń dziennikarzy przeszło 6500 pracowników straciło życie przy budowie najbardziej absurdalnej bazy stadionowej w dziejach futbolu. Masowo giną robotnicy z Indii, Nepalu, Pakistanu, Bangladeszu […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

„Figiel w Katowicach? Nie zdecydowały finanse. Piłkarze z Ekstraklasy są poza naszym zasięgiem”

 – Nie wygląda to tak, że tylko chodzę i wydaję polecenia. Raczej współtworzę projekt i jestem gotowy ponosić konsekwencje wyników boiskowych – Robert Góralczyk w rozmowie z nami powiedział, że praca dyrektora sportowego potrafi być stresująca. Twierdzi, że nie ma podstaw do tego, by obawiać się braku awansu jego drużyny. Opowiedział nam także o tym, […]
27.02.2021
Bukmacherka
27.02.2021

Niespodzianki w Anglii, Hiszpanii i Polsce? Szukamy okazji u bukmacherów!

Weekend – rzecz święta wiadomo. A już taki weekend, w którym nas rozpieszczą mecze, to coś absolutnie wspaniałego. Trzeba przyznać, że ta sobota będzie się prawdopodobnie zaliczała do tej kategorii. Fajne granie szykuje się w większości lig, a co więcej, można na nie znaleźć ciekawe oferty u naszych bukmacherskich partnerów.  Jasne, w niektórych spotkaniach ciężko […]
27.02.2021
WeszłoTV
27.02.2021

STAN FUTBOLU: Liga Mistrzów i Ekstraklasa, czy Pogoń stać na mistrzostwo?

Sobotni poranek, godz. 10.30 – czas na kolejny „Stan Futbolu”! Tradycyjnie zapraszamy was do TVP Sport i na WeszłoTV, gdzie będziemy dyskutować o Lidze Mistrzów oraz Ekstraklasie. Dzisiejszy program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Daniel Trzepacz z PogonSportNet.pl i Kamil Kania z Weszło.FM oraz nasi stali eksperci – Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Ciśnienie w Stali Mielec rośnie. „Nie są tacy źli” nie wystarczy

Jedna z czterech drużyn, która nie wygrała wiosną. Jedna z czterech drużyn, która wiosną strzeliła tylko jednego gola. Oczywiście Stali Mielec przepadł przełożony mecz z Wisłą Płock, w tej niechlubnej bandzie czworga mają więc usprawiedliwienie, jakiego nie posiadają Zagłębie, Cracovia, Śląsk. W tym gronie Stal straciła też najmniej bramek, bo tylko dwie. Inni mają gorzej. […]
27.02.2021
Weszło Extra
27.02.2021

„To mit, że Ekstraklasa jest niemożliwa do wytypowania”

Jak ograć bukmachera? To pytanie, na które każdy czytelnik Weszło chciałby znać odpowiedź. Żeby pomóc wam w „rozpracowywaniu rywala”, serwujemy wywiad z bukmacherem, który przybliża, jak od kulis wygląda praca analityka – człowieka, od którego zależy wysokość kursów. Arkadiusz Ciołek to kierownik działu bukmacherskiego TOTALbet, naszego partnera. Po lekturze tej rozmowy dowiecie się, dlaczego do […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Daleko od chwały. Thierry Henry nie jest wielkim trenerem

– Thierry Henry ma w sobie element niesamowitości, który jest niezbędny, żeby zostać świetnym szkoleniowcem. Ba, jestem przekonany, że szybko stanie się wyróżniającą postacią w świecie trenerów – piał z zachwytu Roberto Martinez. Były legendarny francuski piłkarz był wówczas jego asystentem w reprezentacji Belgii, zbierał liczne pochwały i coraz śmielej rozglądał się za pierwszą samodzielną […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gołębiewski: Chcę, żeby moja drużyna była jakaś. Wolę zginąć za filozofię niż jej nie mieć

Marek Gołębiewski w sezonie 2020/2021 przedstawia się piłkarskiej Polsce jako trener Skry Częstochowa. Na drugoligowych boiskach wyróżnia go filozofia i chęć gry w piłkę, dzięki której po rundzie jesiennej Skra plasuje się na piątym miejscu w lidze. W wywiadzie z nami opowiada: czego nauczył go Wojciech Stawowy i Escola Varsovia? Czy nie boi się zostać […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

PRASA. Wspomnienie Kazimierza Górskiego. Miał argumenty i szczęście

Sobotnia prasa klasycznie napakowana. Co w niej ciekawego? Choćby długi tekst o Kazimierzu Górskim, który 2 marca obchodziłby 100. urodziny. – Kiedy jego koncepcje i decyzje zaczęły przynosić efekty, szybko stał się przywódcą z autorytetem. Nie podnosił głosu, nie walił pięścią w stół. Miał siłę argumentów. Towarzyszyło mu też szczęście. Nawet porażka z Bułgarią w […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021