post

Opublikowane 18.11.2018 10:35 przez

Rafal Bienkowski

Obchodzone w tym roku 90-lecie polskiej siatkówki zostało uczczone najlepiej jak tylko się dało, czyli zgarnięciem tytułu mistrza świata przez gang Vitala Heynena. W takich okolicznościach często wraca jednak też pytanie, kogo należy uznać za najlepszego polskiego siatkarza w historii. Wiadomo, to zawsze sprawa dyskusyjna, bo trzeba spoglądać także daleko w przeszłość, ale w typowaniach najczęściej przewija się jedno nazwisko – Tomasz Wójtowicz. Mistrz olimpijski i świata, zdobywca ówczesnej Ligi Mistrzów z włoską Parmą. Facet, który nawet jak rzucał grę w reprezentacji, to z hukiem.    

*

Tomasz Wójtowicz – złoty medalista mistrzostw świata w 1974 r. i igrzysk olimpijskich 1976 r. W 2000 r. został nominowany do nagrody dla siatkarza stulecia w wielkim plebiscycie organizowanym przez FIVB. Otrzymał również nominację do Volleyball Hall of Fame. Jest jednym z zaledwie czterech Polaków w siatkarskiej galerii sław obok Huberta Wagnera, Stanisława Gościniaka i Edwarda Skorka.

*

Jakie to uczucie wytargać Zbigniewa Zamachowskiego?

Rzeczywiście musiałem go trochę poszarpać na planie, ale początkowo robiłem to chyba zbyt delikatnie. No więc Zbyszek w końcu mówi: – Weź ty się nie przejmuj, ja sobie dam radę. Zrób tak, żeby było prawdziwie. Skoro poprosił, to później już mocniej go poprzestawiałem, ale nie przejmował się tym.

Jak w 2003 r. trafił pan na plan filmu „Zmruż oczy”?

To były czasy, kiedy miałem jeszcze restaurację na rynku w Lublinie. Któregoś dnia przyszli do mnie znajomi i kolega znał akurat reżysera Andrzeja Jakimowskiego. Powiedział, że jest do zagrania mała rólka, potrzeba ochroniarza, czyli kogoś większego. Reżyser popatrzył na mnie i powiedział, że możemy spróbować. Zgodziłem się, bo sam też byłem bardzo ciekawy, jak wygląda produkcja filmu.

Jeśli chodzi o kinematografię, kibice siatkówki bardziej kojarzą pana jednak z innej roli…

(tubalny śmiech)

W słynnym filmie „Kat”, będącym zapisem przygotowań reprezentacji Huberta Wagnera do igrzysk w Montrealu, siedział pan pod drzewem. Cały zlany potem i ledwo żywy po kolejnym katorżniczym treningu.  

Pewne sceny trzeba było zagrać specjalnie pod film i ta nie była prawdziwa. To było podniesienie dramatyzmu na życzenie reżysera (Witolda Rutkiewicza – red.). To była fikcja, bo przede wszystkim sam Wagner w życiu na nic takiego by się nie zgodził. Odpoczynek? Siadanie pod drzewem w czasie treningu? Żebym był jeszcze bardziej „spocony”, dla lepszego efektu zostałem dodatkowo nasmarowany olejkiem i polany wodą. Wszyscy koledzy później śmiali się, jak ciężko oddychałem. Chociaż żeby nie było – naturalnie też mocno się pociliśmy, bo treningi były rzeczywiście bardzo ciężkie.

Oscar nie dla pana, ale swoją rzeźbę nie każdy już ma. Podoba się panu popiersie, które stoi w muzeum Volleyball Hall of Fame w amerykańskim Holyoke?

Podobno można poznać, że to ja. Popiersie zostało przygotowane na podstawie fotografii, ale problem w tym, że ja… jeszcze nie widziałem go na żywo. Rzeźba z brązu miała być gotowa na uroczystość, na której byłem w Stanach Zjednoczonych, ale ponoć nie zdążyli zrobić.

Jest jeszcze dłoń odciśnięta na Alei Gwiazd Siatkówki w Miliczu.

W tym przypadku już naturalnie musieli „pobrać” mój odcisk, dlatego tam akurat wszystko od początku do końca miałem pod kontrolą. Swój ślad mam jeszcze w podobnej alei w Dziwnowie, gdzie na odsłonięcie pamiątkowej tablicy zaproszono mnie razem z Ryśkiem Boskiem. Chociaż tam akurat są także reprezentanci innych dyscyplin, razem z nami uhonorowano m.in. Zenona Jaskułę i Krzysztofa Włodarczyka.

Taka symbolika jest dla pana ważna?

Mówi się, że najważniejsze są wspomnienia, ale z pamięcią u ludzi różnie bywa. A jak stoi puchar, czy tablica, to zawsze można sobie odświeżyć. Swoje puchary, medale i inne nagrody latami pakowałem po torbach i skrzyniach, ale w końcu udało się wygospodarować osobne pomieszczenie na to wszystko. To ważne nawet dla moich wnuków, które będą mogły kiedyś przeczytać, że dziadek grał w siatkówkę. Tylko taki sportowy pokój ma jedną wadę – ciężko z tego wszystkiego ścierać kurze.

W 2000 r. był pan nominowany przez FIVB do nagrody na najlepszego siatkarza wszech czasów. To było najcenniejsze wyróżnienie?  

Wielka radość i duma, bo przez sto lat przez siatkówkę przewinęła się masa zawodników. Ogromne wyróżnienie, że zawędrowałem tak daleko, że w ogóle kibice mnie pamiętali. Najwięcej głosów zebrał Amerykanin Karch Kiraly, ja znalazłem się w ósemce. Mam nadzieję, że jeśli będzie wybierany najlepszy siatkarz XXI w., tam też znajdzie Polak. Mamy mistrzów i wicemistrzów świata, zdobywców nagród MVP, chociaż trzeba pamiętać, że konkurencja jest bardzo duża. W takich plebiscytach bardzo ważny jest równy poziom, wieloletnie utrzymywanie się w czołówce. No i medal igrzysk olimpijskich – to on jest zawsze bardzo dużym argumentem, a my na taki musimy jeszcze poczekać. Ale spokojnie, mamy chwilkę czasu do końca wieku. No i nie wiadomo kto jeszcze nam się narodzi.

I nie wiadomo, w którą stronę będzie podążać siatkówka. Pana czasy, a obecne, to także cała epoka. Kiedyś siatkarz musiał wszystko umieć, a dziś mamy specjalizacje: ja atakuję, ty bronisz, ty przyjmujesz.

Zawsze mówię, że byliśmy lepiej wyszkoleni, bo robiliśmy wszystko. Nie było libero, byliśmy w przyjęciu, w ataku, w bloku. Przechodziliśmy wszystkie te pozycje (Wójtowicz był głównie atakującym – red.). Ja nawet grając w Legii byłem drugim rozgrywającym. Ścisłą specjalizację jako pierwsi w swoim szkoleniu wprowadzili Amerykanie. Ten system stosowali już chociażby podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles, czyli na tych, na które my z wiadomych powodów nie polecieliśmy.

A gdyby tak do reprezentacji Huberta Wagnera z lat 70. włożyć Mariusza Wlazłego?

Dałoby się go przystosować, ale Mariusz pewnie musiałby przyjmować… Jego obecny styl gry byłby lekkim problemem, ale gdyby był z nami cały czas i trenował tak jak my, to dałby radę. Tym bardziej, że jest świetnie wyszkolony.

09.01.2010, TEATR POLSKI WARSZAWA - 75 PLEBISCYT PRZEGLADU SPORTOWEGO NA NAJLEPSZEGO SPORTOWCA ROKU; UROCZYSTA GALA LAUREATOW (POLISH SPORTS AWARDS) NZ TOMASZ WOJTOWICZ FOTO LUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Dziś najlepsi siatkarze to gwiazdy mediów, często bardzo majętni ludzie. A jaki był 21-letni Tomasz Wójtowicz, który został mistrzem świata w tak młodym wieku?

Trudno porównywać popularność. Dzisiaj trzeba uważać, bo zawodnik każdej chwili może znaleźć się na niewygodnym zdjęciu w internecie, jest obserwowany. Kiedyś nie było tylu nośników, żyło się spokojniej. Sam pochodzę z Lublina, do Świdnika jeździłem w zasadzie tylko na treningi. W młodym wieku miałem już mieszkanie, trzy pokoje z kuchnią. To był wielki plus grania w siatkówkę, bo na własny kąt czekało się nawet 20-30 lat. Trzeba było odkładać, książeczka była najważniejsza, ale sportowcom dawało się pewne rzeczy załatwić szybciej. Grałem w Avii, ale zatrudniono mnie w Świdniku w zakładzie produkcji helikopterów. Byłem oczywiście zaszeregowany do stawki wysokiego specjalisty. Zarabiałem więcej niż wynosiła średnia zakładowa, do tego dochodziły premie. Na pewno moja pensja była o wiele wyższa niż średnia krajowa.

Ile razy był pan w ogóle w tej fabryce?

Na pewno raz w miesiącu, kiedy latałem do kasy po pieniądze. Taki był układ, bo przecież oficjalnie nie można było być zawodowcem. Dlatego chłopaki byli górnikami, wojskowymi, policyjnymi, a ja robiłem przy helikopterach. Ale prawdziwa załoga fabryki nie patrzyła na nas krzywo. Drużyna grała dobrze, odnosiła sukcesy. Mieszkańcy kibicowali nam, co było widać po hali, w której ludzie często się nie mieścili. Czasami dochodziło wręcz do dantejskich scen, bo niektórzy wisieli na lampach lub kratownicach, żeby tylko obejrzeć mecz. Służby porządkowe nie próbowały jednak ich na siłę wyrzucać. Takie to były czasy, pewne rzeczy traktowano z przymrużeniem oka. Potem salę rozbudowano, kibiców mogło wejść dwa raz więcej… i działo się to samo.

Avia Świdnik była jednym z czołowych polskich klubów lat 70. O panu zwykło mówić się, że był jednym z pierwszych zawodników, którzy atakowali z drugiej linii.

Atak z drugiej mieliśmy wpleciony w naszą taktykę. Oczywiście już wcześniej zdarzały się uderzenia z tej strefy, ale to nie był jeszcze jeden z wiodących elementów naszej gry. Ale prawdą jest, że to właśnie od nas brały to później inne drużyny.

Mówią, że od zawsze grał pan bez układu nerwowego.

Miałem ułatwione zadanie, bo trener był w domu. Od najmłodszych lat byłem wychowywany na salach, tam gdzie ojciec trenował swoje drużyny. A od szkoły średniej wskoczyłem już na normalną ścieżkę: kadeci, juniorzy, reprezentacja juniorów, byłem objęty centralnym szkoleniem.

Miał pan 20 lat, kiedy wchodził do seniorskiej reprezentacji i prawie z marszu wskoczył do pierwszej szóstki. Edward Skorek wspominał pana jako „cholernie utalentowanego gówniarza”. Jaka była reakcja starszyzny, że młody się tak rozpycha?

Wiadomo, ktoś przeze mnie musiał wylecieć ze składu. Poza tym część z nich to byli koledzy Wagnera, jeszcze chwilę wcześniej grali razem. On był jak Antiga, praca z kadrą była dla niego pierwszą w roli trenera. Najmłodszy byłem ja i Mirek Rybaczewski, razem wchodziliśmy do drużyny. Nie było jednak dużych zgrzytów między nami a starszyzną, bo obaj byliśmy przydatni, nie pałętaliśmy się po sali. Chociaż wejście do drużyny musiało być bolesne.

Chrzest?

Doś mocny. Długo odczuwałem to „symboliczne” przyjęcie do drużyny. W ruch poszły buty i ręce. A oni ręce mieli takie, jakbym dostał drewnianą pałką. Próbowali nastawić młodego, pokazać jego miejsce w szyku. Bez żadnego szemrania wykonywałem jednak wszystkie polecenia: nosiłem piłki, cały sprzęt, czasami bywało, że trzeba było też pobiec kupić coś mocniejszego. Swoje należało odsłużyć. Poza tym znalezienie się w pierwszej reprezentacji było moim marzeniem.

Jak znosił pan słynny reżim treningowy Huberta Wagnera?

Dawałem radę. Zresztą taka była umowa po pierwszym zebraniu drużyny pod wodzą nowego trenera. Wagnera powiedział, że ma tutaj wielu kolegów jeszcze z boiska, ale w kadrze to on jest wodzem i tylko on ma głos. Nie akceptował żadnego sprzeciwu, żadnego szemrania. A jeżeli ktoś się na taki układ nie zgadzał, to przed rozpoczęciem zgrupowania miał szansę po prostu odejść. Ale na jego warunki zgodzili się wszyscy i wszyscy pracowali. Zdarzały się jakieś bunty, ale pracowaliśmy dla dobra grupy. Chociaż zaciskanie zębów na pewno było.

Jak wspomina pan wyjazd na mistrzostwa świata do Meksyku?

Na pewno nie jechaliśmy tam w roli faworytów. Nasz zespół sprzed 1973 r. był mocny, ale nie było sukcesów na głównych imprezach, a więc igrzyskach, mistrzostwach świata, Europy. Wygrywaliśmy turnieje towarzyskie, a w najważniejszych momentach medale nie były dla nas. Im bliżej imprezy docelowej, tym nasza gra była słabsza. Wagner stwierdził, że to wszystko tkwiło w naszych głowach. To było właśnie jego zadanie – wypracować mentalność zwycięzców. I od Meksyku się zaczęło.

Mecze z ZSRR, czy z Japonią, to klasyka polskiej siatkówki. A ma pan może jakieś szczególne wspomnienia pozasportowe z tamtej imprezy?

Przede wszystkim było tam dużo broni, czułem się jak na dzikim zachodzie. I nie mówię tylko o policjantach, wiele osób nosiło tam po prostu kolta w kaburze. Kiedy byliśmy na imprezie po finale, to nawet barman miał rewolwer, położył go na ladzie. W Meksyku dostęp do broni był bardzo szeroki. Świadkiem strzelanin nie byłem, ale miejscowa Polonia opowiadała nam, że jak na mieście dochodziło do jakichś wypadków, sprzeczek, to sprawy były wyjaśniane właśnie poprzez strzelaninę. Jeden i drugi wyciągali broń i był pojedynek. Poza tym samo miasto Meksyk – kolos. Wprost niemożliwością było przejechać przez nie. Gdybyśmy jeździli bez obstawy, to na popołudniowy mecz lub trening należałoby pewnie wyruszyć rano, takie były korki. A tak prowadziło nas dwóch policjantów na motorach, którzy wprost przebijali się przez tłum, najeżdżali na samochody. Oprócz tego wewnątrz autobusu było jeszcze dwóch żołnierzy z karabinami. Taka była nasza obstawa.

Ale tego barmana to ponoć szybko rozbroiliście.

Jak nas zobaczył, to tylko wysypał kulki z bębenka żeby podczas świętowania nie doszło do żadnego wypadku. A potem schował się do kąta i stawiał kreski.

Kreski?

Tak, stawiał kreski na kartce, bo jak z baru znikały kolejne butelki, to musiał mieć wszystko podliczone. Impreza trochę nas poniosła, każdy brał się za te kolty, robił sobie z nimi zdjęcia. Nawet meksykańska orkiestra wyniosła się z baru, a niektórzy chłopcy zawładnęli ich instrumentami. Później dołączyli do nas zawodnicy innych reprezentacji i była wspólna zabawa.

Może pan zdradzić, ile dostaliście premii za mistrzowski tytuł?

To były grosze. Nie jestem pewien, ale chyba coś w granicach 50 dolarów. Symboliczna nagroda. Chociaż jeszcze w Meksyku była okazja lepiej zarobić. Któregoś dnia przyszli do nas Amerykanie i rzucili propozycję gry za 5 tys. dolarów w ich kraju. W tamtych czasach to była zawrotna suma, bo w Polsce miesięcznie zarabiało się w granicach 10-30 dolarów. Ta kwota naprawdę robiła więc wrażenie, tylko mieliśmy świadomość, że jeśli zrobi się krok w tamtą stronę, to w kraju od razu czeka nas zawieszenie. Nie powiem, kusiło, ale nikt nie miał gwarancji, ile czasu będzie można grać w Stanach. Zostało więc te 50 dolarów. W kraju mieliśmy jeszcze dostać Złoty Krzyż Zasługi, ale coś nie wyszło.

Dlaczego?

Chwilę wcześniej trzecie miejsce na mistrzostwach świata zajęli piłkarze, byli mocno obwożeni po Warszawie, odznaczano ich. Doszło do zgrzytu, bo ktoś uznał, żeby aż tak nie przesadzać z tymi honorami. Wyszli z założenia, że my i tak dostaniemy coś w klubach. Ale z piłkarzami zawsze mieliśmy dobry kontakt. Kolegowaliśmy się, znaliśmy się wszyscy ze zgrupowań w Zakopanem.

Zdarza się panu jeszcze obejrzeć zwycięski finał igrzysk w Montrealu?

Oglądałem go później wielokrotnie, zawsze chętnie rzucę okiem, jeśli w telewizji pokazywane są fragmenty.

To pan zagrywał przy ostatniej akcji meczu. Ręce trochę drżały?

W turnieju olimpijskim większość meczów wygraliśmy 3:2, dlatego w piątym secie czuliśmy się bardzo pewnie. Tak było, że jak już dochodziło do tej piątej partii, to potem już szło gładko, bo drużyny przeciwne nie wytrzymywały psychicznie i fizycznie. Drużyna ZSRR z kolei wszystko wygrywała po 3:0, dlatego w takim meczu zaczęli siadać. Poza tym Związek Radziecki był taką drużyną, która słabła, kiedy grało się przeciwko niej bardzo twardo. Zostawało im to w głowach. Wagner często miał na nich sposób. Wcześniej zdarzało się chociażby, że zaczynaliśmy mecze przeciwko nim rezerwowym składem. Kiedy zmiennicy ich męczyli, druga grupa za kotarą skakała przez płotki, a potem wchodziła do gry na zdezorientowanego rywala. Ale to też świadczyło o tym, jaki wówczas mieliśmy mocny zespół.

W olimpijskim finale taktyka polegała z kolei na nękaniu zagrywką najlepszego wśród Rosjan Władimira Czernyszowa. I to właśnie on mylił się w kluczowych piłkach. Po tamtym finale doznał szoku nerwowego. Po latach opowiadał, że potrafił całymi godzinami siedzieć w bezruchu, bardzo wychudł, prawie nie wychodził z domu. W swoim kraju był głównym sprawcą porażki.

Bo u nich liczyło się tylko zwycięstwo, żadne drugie, czy trzecie miejsce. A oni przegrali, mając na dodatek wcześniej piłki meczowe. Mieli w górze piłkę, która decydowała o mistrzostwie olimpijskim. Cały ich zespół bardzo ciężko przeżył tamten mecz. Ludzie myślą, że relacje między nami a Rosjanami były bardzo napięte, ale my dobrze znaliśmy się z wielu turniejów, często mieszkaliśmy w tych samych hotelach. Nie było między nami jakichś spięć. Na wyższych szczeblach może tak, ale nie u nas.

Jak wyglądał powrót do kraju po zdobyciu mistrzostwa olimpijskiego?

Mistrzostwo świata w 1974 r. było zaskoczeniem dla wszystkich, dlatego na dworcu więcej było rodziny niż kibiców. Powrót z igrzysk odbył się już w zupełnie innej atmosferze. Na lotnisku zebrali się kibice, dziennikarze. Pamiętam też, że po mnie i Lecha Łaskę przyleciał helikopter, który zabrał nas do Świdnika. Tam wylądowaliśmy na stadionie, pełno ludzi, przywitano nas bardzo godnie.

Cztery lata później w Moskwie było czwarte miejsce, ale w Los Angeles w 1984 r. medal był też absolutnie w waszym zasięgu. Po latach wciąż jeszcze czuje pan złość na decyzję władz o bojkocie igrzysk w USA?

Stworzył się zespół, który mógł powalczyć tam nawet o złoto. Mistrzostwo zdobyli ostatecznie Amerykanie, a my wcześniej ich ogrywaliśmy. Szanse były więc naprawdę duże. Bolało to także z tego powodu, że mieliśmy za sobą cztery lata przygotowań specjalnie pod igrzyska. Pamiętam, że co jakiś czas ogłaszano kolejne kraje, które przyłączały się do bojkotu. W pewnym momencie Wagner zarządził zebranie. Powiedział nam jaka jest sytuacja i że zrozumie, jeśli któryś z nas zechce zrezygnować i nie zagra w zastępczym turnieju na Kubie (w Igrzyskach Przyjaźni – red.). Miało nie być żadnych konsekwencji. No i ja jako najstarszy zawodnik oraz kapitan podniosłem rękę.

Jak była reakcja na sali?

Szok! Nikt nie wierzył, że zrezygnowałem, ale ja nie chciałem brać udziału w jakimś turnieju przyjaźni. Wagner był zły, ale nie było też jakiejś furii, nie ganiał mnie. Od razu znalazłem się jednak na trybunach, byłem już tylko obserwatorem. W Polsce ukazały się zaraz krytyczne artykuły utrzymane w patriotycznym tonie, że wolę pieniądze we Włoszech – bo tam już wtedy grałem – niż brać udział w „wielkim wydarzeniu na Kubie”. Tylko że to było wydarzenie sztucznie stworzone.

Jak odnosili się do pana kibice, kiedy przyjeżdżał pan na urlop do Polski po sezonie we Włoszech? Dla niektórych wciąż był pan zdrajcą?

Nie, ludzie byli dobrze zorientowani i też czuli wściekłość, że nie polecieliśmy do Los Angeles. Kibice i znajomi wiedzieli, że polityka wmieszała się do sportu i chyba mnie rozumieli. Byli za mną.

Hubert Wagner miał panu za złe zostawienie drużyny, ale w ogóle miał pan z nim momentami mocno pod górkę. Tak naprawdę to on powołał pana do wojska, bo trenował Legię Warszawa i bardzo chciał w niej Wójtowicza.

Tak jest, powołanie było od niego, trener mi je załatwił. To było po olimpiadzie w Montrealu. Grałem w Avii Świdnik i byłem zatrudniony właśnie w fabryce śmigłowców. Byłem pewien, że to załatwia sprawę wojska, poza tym wszystko wydarzyło się już na ostatniej komisji. Właśnie wtedy dostałem powołanie, mocne, bo podpisane przez generałów. W Lublinie byli bezradni, dosłownie musieli stać na baczność przy telefonie i wykonać rozkaz. Nic nie dało nawet to, że reklamowano mnie jako „niezbędnego do produkcji helikopterów”. Początkowo tyle wywalczyliśmy z ojcem, że dali mi odsłużyć wojsko nie w Warszawie, ale właśnie w Lublinie. Nie chciałem grać w Legii wbrew sobie.

To jak wyglądała wtedy kariera siatkarska, kiedy poszedł pan w kamasze?

Były dni, że drużyna przyjeżdżała ze Świdnika do jednostki i tam potajemnie trenowaliśmy. Z kolei na mecze to ja się wymykałem. Nie było to specjalnie trudne, bo nikt nie chodził za mną bez przerwy. Poza tym miałem fajne układy z dowódcą kompanii, który wypuszczał mnie na przepustki. Po prostu przymykał na mnie oko. To w ogóle momentami była komedia, bo przez dwa czy trzy miesiące chodziłem w cywilnych ubraniach. W jednostce nie było dla mnie munduru w takim rozmiarze. I przez to, zamiast salutować, to było „dzień dobry panie pułkowniku”. Dopiero jak w końcu uszyli mi garniturek wojskowy, to chodziłem jak na żołnierza przystało. A wracając do wymykania się na mecze: na niższym szczeblu miałem układy, ale na wyższych w końcu ktoś się połapał, że pojawiłem się na jednym, drugim meczu i już mnie pilnowali. Wściekli się, od razu były telefony do Lublina. Trzeba było to ukrócić.

27.01.2014, Warszawa, siatkowka, ceremonia losowania, Mistrzostwa Swiata w siatkowce, FIVB volleyball men's World Championship, draw ceremony, Tomasz Wojtowicz, fot. Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

W 1976 r. doszło też do pamiętnego wypadku samochodowego, w którym zginęli dwaj zawodnicy Avii Świdnik Zdzisław Pyc i Henryk Siennicki, a Lech Łasko został ranny.   

Chwilę wcześniej zdobyliśmy brązowy medal mistrzostw Polski. Byliśmy w czubie i zapowiadało się, że będzie jeszcze lepiej. Po tym nieszczęsnym wypadku drużyna się rozsypała, wiedzieliśmy, że tak prędko się nie odbuduje. Wtedy też Legia zaczęła już zupełnie inaczej ze mną rozmawiać, były normalne negocjacje na temat przejścia do Warszawy.

W stolicy zdobył pan swoje pierwsze mistrzostwo Polski i grał tam aż do 1983 r., czyli wyjazdu do Włoch.

Wiadomo, każdy wyjazd wiązał się z dużo lepszą płacą. A przelicznik był taki, że zarabiając tam 100 dolarów miałem już wakacje w Polsce. Najgorszy był tylko ten przepis, że do trzydziestego roku życia nie można było grać na obczyźnie. Powodowało to, że każdy z nas grał w stresie, żeby dotrwać do trzydziestki i nie posypać się przez kontuzje. Każdy liczył, że odbije sobie finansowo wszystkie lata gry w Polsce.

Kiedy w Polsce padała komuna, pan był jeszcze w Italii?

Do kraju wróciłem w 1990 r. Dostęp do informacji był wtedy dość ograniczony, ale średnio dwa razy w roku przyjeżdżałem do kraju, więc orientowałem się, jaka jest sytuacja w Polsce. Kiedy wróciłem tam na stałe, wciąż było szaro i buro, ale wszystkim udzielał się ten entuzjazm. Pozwolono na wiele rzeczy, chociażby na te sławne łóżka polowe, drobne lub większe biznesy. To wszystko się dopiero rodziło, chociaż był bałagan w przepisach, zupełny galimatias. Najważniejsze, że wszyscy w końcu odetchnęli pełną piersią. Widziałem to chociażby na granicach. Kiedy jechałem przez Czechosłowację do Włoch, to Czesi byli wściekli, że musieli mnie przepuścić, dlatego utrudniali to jak mogli. A potem na granicach tworzyły się już sznury samochodów z Polski. Pęta spadły i każdy chciał zarabiać.

Pan też poszedł wtedy w biznes.

Próbowałem. Współpracując z Włochami zacząłem sprowadzać do Polski materiały włókiennicze. Bo miałem wybór: wracam do kraju, albo zostaję we Włoszech i zajmuję się tam trenerką. Ale nie czułem tego, nigdy nie nadawałem się na trenera, bo szybko wyszedłby mój brak cierpliwości. Widzi pan, mi zawsze się wydawało, że odbijanie piłki jest łatwe, a nad innymi musiałbym pracować. To nie dla mnie, nie wytrzymałbym. Chciałem odpocząć od siatkówki. Po biznesie włókienniczym miałem też restaurację w Lublinie.

Ale pod koniec lat 90. na chwilę wrócił pan na parkiet i zagrał dla grającego w niższych ligach Fryderyka Lublin.

Miałem być tylko ciekawostką i wejść na kilka piłek, a skończyło się na tym, że bardziej się zaangażowałem. Wyskok miałem już nie ten co kiedyś, bardziej odczuwałem trudy meczów, ale poruszać się jeszcze można było. Kilka razy zaskoczyło się młodych czapą.

ROZMAWIAŁ RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl, archiwum T. Wójtowicza

Weszło
06.12.2021

Richarlison przegrywał ze spalonymi, ale Everton wygrał z Arsenalem

Poniedziałkowe mecze Premier League przyzwyczaiły widzów do pewnego poziomu dramaturgii. Nie wiadomo, czy ze względu na transmitowanie tych spotkań w ogólnokrajowej telewizji, czy na porę rodem z Ligi Mistrzów, ale piłkarze po prostu wtedy nie zawodzą. Przez długi czas można było podejrzewać, że dzisiaj nastąpi wyjątek od reguły, ale wtedy fajerwerki odpalił Demarai Gray. 500 […]
06.12.2021
Weszło
06.12.2021

A jeśli Warta Poznań już nigdy nie wygra meczu u siebie?

Warta Poznań ostatni raz na swoim stadionie wygrała w kwietniu tego roku. Wisłę Kraków prowadził wówczas jeszcze Peter Hyballa, słońce zachodziło nieco później niż o 15:00, paliwo nie kosztowało jeszcze 6 złotych za litr, a Donald Tusk mógł prowadzić samochód. Wydawało się, że dzisiaj nastąpi przełamanie. Ale nie. W doliczonym czasie gry „Zieloni” wypuścili z […]
06.12.2021
Kanał Sportowy
06.12.2021

Weszłopolscy – Łukasz Jabłoński, Andrzej Dadełło

Czas na kolejne wydanie waszych ulubionych Weszłopolskich! Dziś gośćmi programu będą Łukasz Jabłoński (prezes Korony Kielce) i Andrzej Dadełło (właściciel Miedzi Legnica). W części ekstraklasowej rozmawiać będą Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Jan Mazurek. W części pierwszoligowej  dołączy Samuel Szczygielski. Zapraszamy od 20:00!
06.12.2021
Anglia
06.12.2021

Divock Origi, bohater z ławki rezerwowych

Andy Robertson napisał na Twitterze, że w przyszłości zabierze swoje wnuki pod pomnik Divocka Origiego na Anfield. Moglibyśmy zastanowić się, w jakiej pozycji zostałby przedstawiony Belg na takim monumencie. Siedziałby na ławce rezerwowych, opatulony w zimową kurtkę, czy jednak rozciągałby się w plastronie dla zmienników? Niektórzy bowiem mogliby postrzegać Origiego tylko w taki sposób. Jurgen […]
06.12.2021
Weszło
06.12.2021

Kunszt strzelecki Higuaina czy bomba de Roona? I BRAMA DNIA

Wczoraj wygrała bramka Mahreza w barwach Leicester, a dzisiaj w „Bramie dnia” mamy włoski odcinek. Obie bramki padły w sezonie 2015/2016 w Serie A, a ich strzelcami byli chudy Gonzalo Higuain i Marten De Roon w Atalancie. Do głosowania zapraszamy razem z firmą Gatigo. Gonzalo Higuain vs Bologna (sezon 2015/2016) W sezonie 2015/2016 Higuain był […]
06.12.2021
Primera Division
06.12.2021

Getafe zaczęło lepiej punktować, ale wciąż jest w kropce. Co dalej?

Getafe przez kilka sezonów pracy Josepa Bordalasa osiągało wyniki ponad stan. Z przeciętnych piłkarzy wyciskał siódme poty, przez co Los Azulones dostąpili zaszczytu gry w europejskich pucharach. Ostatni sezon tego trenera pokazał, że Getafe zaczyna się wypalać i dobiło do sufitu. Pojawiały się poważne zgrzyty w szatni i w gabinetach, zaczęła znikać satysfakcja z pracy, […]
06.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.12.2021

Sprawdźmy, postawmy: Lens powalczy z PSG, Haaland zmierzy się z „Lewym”

Jak co piątek zapraszamy was na kolejny odcinek cyklu „Sprawdźmy, postawmy”. Przejrzeliśmy weekendową ofertę naszych kumpli z Fuksiarza i zmontowaliśmy z myślą o was przykładowy kupon. Jest kilka obiecujących okazji. Tradycyjnie unikamy typowania na nos – szukamy raczej pewnych tendencji, serii, prawidłowości i właśnie w nich upatrujemy szans na zarobek. RC LENS – PARIS SAINT-GERMAIN: […]
03.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
01.12.2021

Postaw stówkę na Raków, Legię i Liverpool i zgarnij ponad 350 złotych

Mecze w środku tygodnia – zwyczajowo, Liga Mistrzów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Dzisiaj gra kilka europejskich lig, dzisiaj mamy Puchar Polski. A to zawsze jest dobra okazja do tego, by ograć bukmachera. My postaramy się wam w tym pomóc – przygotowaliśmy trzy zdarzenia, które wyglądają naprawdę sensownie. Skupiamy się na naszym polskim poletku – Fuksiarz […]
01.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
25.11.2021

Legia strzeli, ale przegra. Ile można zarobić na takim scenariuszu?

Entuzjazm związany z grą Legii Warszawa w Lidze Europy z wiadomych względów trochę uleciał, choć ciągle warto go jeszcze wykrzesać. Wyniki w grupie, do której trafił polski zespół, układają się w ten sposób, że wciąż zdarzyć może się naprawdę wiele, o ile oczywiście mistrz Polski postanowi zrobić sobie jakiś urlop od przegrywania. Dziś rywalem ekipy […]
25.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
23.11.2021

Postaw stówę na faworytów, zgarnij trzy i pół. Albo odzyskaj połowę

Faza grupowa Ligi Mistrzów wchodzi w kluczowy okres – niebawem dowiemy się, kto będzie grał w Champions League również na wiosnę. A gdy margines na ewentualne błędy jest coraz mniejszy, warto spojrzeć na mecze również pod kątem potencjalnego zarobku. Dzisiaj wraz z Fuksiarzem przygotowaliśmy, przynajmniej tak nam się wydaje, dość bezpieczną propozycję. A 341 złotych […]
23.11.2021
Weszło
22.11.2021

Cashback na otarcie łez. Fuksiarz zwiększa zwroty na wasze konta!

Pewnie niejednokrotnie po wtopionym kuponie myśleliście „eeee, cholerne Napoli, mogliby oddać chociaż część stawki”. W Fuksiarzu niekoniecznie Napoli oddaje wam część postawionych pieniędzy. Ale kasa w ramach Cashbacku wraca na wasze konto. Od teraz tej kasy jest więcej – od 7 do 12% postawionych pieniędzy! Co to oznacza? W Fuksiarzu macie teraz jeszcze miększe lądowanie. […]
22.11.2021
Tokio
21.11.2021

Chwalmy Early Payout, bo jest dobry. A na co stawiać w meczu Górnika z Legią?

Znacie takie fajne rozwiązanie jak Early Payout? Pewnie już znacie, ale jeśli nie, to wytłumaczymy – jeśli któraś drużyna w meczu prowadzi już 2:0, to Fuksiarz.pl uznaje kupon za rozliczony. Później drużyna przegrywająca może odrobić straty i np. zremisować, wówczas kupon wchodzi i tym, którzy obstawili zwycięstwo zespołu wygrywającego i tym, którzy obstawili remis. Dokładnie […]
21.11.2021
Skoki
06.12.2021

Jak zbudować skocznię narciarską? Czyli wszystko, co musicie wiedzieć o arenach zmagań skoków

Obiekty, na których rozgrywają się zawody najpopularniejszego sportu zimowego w Polsce, zwykle położone są w pięknych miejscach, co w połączeniu z ich ciekawą konstrukcją tworzy obrazek jak z widokówki. Wśród fanów wzbudzają zarówno ciekawość, jak i… strach. Bo chyba każdy z nas, oglądając skoki, choć raz zadał sobie pytanie jak to jest siedzieć tam, na […]
06.12.2021
Inne sporty
05.12.2021

Co tam się działo! Hamilton wygrał szalony wyścig i zrównał się z Verstappenem

To był wyścig, który przejdzie do historii. Taki, który przyniesie niezliczone ilości materiału do późniejszych analiz i taki, który trudno jest opisać w kilku zdaniach. Lewis Hamilton i Mercedes mieli wszystko po swojej stronie. Po olbrzymim zamieszaniu, dwóch czerwonych flagach i świetnym restarcie w wykonaniu Maxa Verstappena, siedmiokrotny mistrz świata znalazł się jednak w sytuacji, […]
05.12.2021
Inne sporty
05.12.2021

Polska skocznia nie pomogła. Nasi skoczkowie zawodzą

Dawno nie oglądaliśmy równie mało porywającego konkursu Pucharu Świata. Chcielibyśmy też powiedzieć, że dawno nie widzieliśmy tak słabego występu polskich skoczków. Ale niestety – zaczynamy się już przyzwyczaić do mizernej formy ekipy Michala Doleżala. Dzisiaj w Wiśle z – powiedzmy – przyzwoitej strony pokazał się tylko Kamil Stoch, który zajął 11. miejsce. Do drugiej serii […]
05.12.2021
Skoki
04.12.2021

Po pierwszej serii było świetnie. Po drugiej? Szkoda gadać. Loteria w Wiśle

Po raz pierwszy w historii zawodów drużynowych Pucharu Świata w Wiśle na podium nie stanęli reprezentanci Polski. I to mimo tego, że po pięciu z ośmiu skoków prowadzili w konkursie. Potem przyszedł jednak gorszy skok Andrzeja Stękały, beznadziejna próba Dawida Kubackiego, a Kamil Stoch skoczył co najwyżej poprawnie, choć i tak zdołał nas wyprowadzić na […]
04.12.2021
Skoki
04.12.2021

Toni Nieminen. Genialny dzieciak, który nie udźwignął własnego sukcesu

Toni Nieminen był największą sensacją sezonu 1991/92. Ledwie szesnastoletni skoczek wygrał wszystko, co tylko było do wygrania. Najlepszy okazał się w Turnieju Czterech Skoczni, Pucharze Świata i na igrzyskach olimpijskich. A potem spadł ze szczytu równie szybko, jak na niego wszedł. Pojawiły się problemy z formą, alkoholem i własnymi myślami. Choć wciąż miał przebłyski, nie […]
04.12.2021
Inne sporty
04.12.2021

Iga Świątek zakończyła współpracę z trenerem Sierzputowskim

Iga Świątek ogłosiła za pośrednictwem mediów społecznościowych, że zdecydowała się zakończyć współpracę z trenerem Piotrem Sierzputowskim. Z byłym już szkoleniowcem pracowała od ponad pięciu lat, to pod jego opieką wygrała juniorski Wimbledon, seniorski Roland Garros i wspięła się na czwarte miejsce w rankingu WTA. – Ta zmiana nie jest łatwa i decyzja też nie była – […]
04.12.2021
Inne sporty
01.12.2021

ZAKSA ruszyła po obronę tytułu w Lidze Mistrzów. Rywale bez szans

Sezon 2020/2021 w klubowej siatkówce przyniósł nam wielkie emocje oraz historyczny sukces. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle sięgnęła w maju po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Dzisiaj natomiast rozpoczęła misję pod tytułem „obrona tytułu”. Kędzierzynianie mają nowego trenera, przemeblowany skład, ale – co już zdążyli udowodnić – wciąż są bardzo mocni. Tym razem przekonał się o […]
01.12.2021
Inne sporty
30.11.2021

Rusza Liga Mistrzów siatkarzy. Co czeka polskie kluby?

Już dziś rusza Liga Mistrzów siatkarzy. Z polskiego punktu widzenia szczególnie ciekawe, bo po raz drugi w całej historii tytułu w najważniejszych europejskich rozgrywkach bronić będzie polska ekipa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Poza nią do rywalizacji przystąpią też Projekt Warszawa i Jastrzębski Węgiel. Na co stać nasze kluby? Jak trudne mają grupy? I czy ZAKSA może […]
30.11.2021
Inne sporty
23.11.2021

Klasyk nie rozczarował. Choć Resovia ma czego żałować

Oba kluby sprowadziły w lecie parę gwiazd. Oba mają też spore ambicje, chcą grać o medale PlusLigi, ale – na ten moment – nie dają rady sprostać wysokim oczekiwaniom. Mowa oczywiście o PGE Skrze Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów, dwóm markom, które mierzyły się ze sobą w 8. kolejce PlusLigi. Po dwóch setach wszystkie karty […]
23.11.2021
Siatkówka
16.11.2021

Asseco Resovia, czyli w krainie pieniędzy i niepowodzeń

Początek sezonu – uzbrojona w nowe gwiazdy Asseco Resovia Rzeszów zapowiada walkę o medale. Środek sezonu – rywale z PlusLigi weryfikują siłę rzeszowskiego zespołu. Choć drużyna jest mocna na papierze, to brak jej zgrania. Nie jest w stanie nawiązać walki z najlepszymi zespołami ligi. Czasem po prostu jest bezradna. Koniec sezonu –  kolejne rozczarowanie. Miał […]
16.11.2021
Siatkówka
13.11.2021

Asseco Resovia w końcu zagrała na miarę jej ogromnych możliwości

Dla Asseco Resovii Rzeszów dzisiejszy mecz był ważny przede wszystkim ze względów psychologicznych. Gdyby siatkarze z Rzeszowa go przegrali, daliby krytykom całe wiaderko amunicji. Że nazwiska nie grają. Że może i są nieźli, jednak do topowego poziomu w Polsce wciąż sporo im brakuje. Po porażkach z mistrzem i wicemistrzem PlusLigi, podejmowali Projekt Warszawa – drużynę, […]
13.11.2021
Inne sporty
10.11.2021

Miał być hit, a wyszedł spacerek. ZAKSA ograła mistrzów Polski

Mieliśmy już w tym sezonie PlusLigi kilka meczów, które można było określić mianem „hitowych”, ale na ten czekaliśmy szczególnie. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle podejmowała Jastrzębski Węgiel. Zespół, który zabrał jej w ostatnim czasie dwa trofea – mistrzostwo Polski oraz Superpuchar. Mimo to z racji, że drużyna Gheorghe Cretu była w lidze niepokonana, mogła uchodzić […]
10.11.2021
Inne sporty
31.05.2019

Ile Wagnera jest w Heynenie?

Jeszcze rok temu taki tekst byłby herezją, a jedyne co można byłoby poradzić autorowi, to żeby wziął dobry rozbieg i dla otrzeźwienia uderzył głową w słupek od siatki. Ale po mistrzostwie świata porównanie Vitala Heynena do Huberta Jerzego Wagnera już nie jest takie nieuprawnione. Tym bardziej, że patrząc na styl prowadzenia drużyny przez szalonego Belga, […]
31.05.2019
Inne sporty
23.05.2019

Ahoj kapitanie Grbić

Gdyby porównać pozycję rozgrywającego do pracy reżysera, byłby bardziej Francisem Fordem Coppolą niż Jamesem Cameronem. Nigdy nie rozrzucał piłek opakowanych efektami specjalnymi, bardziej stawiał na skromne środki wizualne, ale to i tak nie przeszkodziło mu być do bólu skutecznym i zapracować sobie na miano siatkarza absolutnie wybitnego. Nikola Grbić, który został właśnie trenerem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, […]
23.05.2019
Inne sporty
20.05.2019

Polski trener dał Fenerbahce pierwszy od siedmiu lat mistrzowski tytuł

Polscy trenerzy siatkarscy pracujący za granicą to dziś rzadkość, a ci odnoszący tam sukcesy to już w ogóle gatunek na wymarciu. Mariusz Sordyl, który ma za sobą trip po Rumunii i Katarze, zaliczył teraz jednak wejście smoka do ligi tureckiej – na dzień dobry zdobył z Fenerbahce Stambuł mistrzostwo, puchar kraju i wprowadził drużynę do […]
20.05.2019
Inne sporty
01.05.2019

Od Legii do ONICO, czyli siatkarska odbudowa Warszawy

23 lata czekała Warszawa na drużynę, która zgarnie medal mistrzostw Polski. Chociaż w tym czasie nasza siatkówka zdążyła przenieść się z ciasnych salek do nowoczesnych obiektów, a reprezentacja wygrała wiele medali, to jednak stolica długo było nieco z boku tego szaleństwa. Ale to już chyba przeszłość, bo ONICO Warszawa zrobiło to, co przez lata nie […]
01.05.2019
Inne sporty
02.04.2019

Siatkarska Kuba, czyli wyCASTROwany gigant

Osmany Juantorena, Joandry Leal, Robertlandy Simon – już w środę zobaczymy ich w Łodzi podczas półfinału Ligi Mistrzów, w którym Skra Bełchatów powalczy z Cucine Lube. Co łączy tych trzech gości oprócz gry w jednym klubie? Każdy z nich urodził się na Kubie, ale jednocześnie żaden z nich nie gra w reprezentacji swojego kraju. A […]
02.04.2019
Inne sporty
17.03.2019

Dreszczowiec pod siatką

– Pamiętam ceremonię wręczania medali. Na telebimie powtórzono akurat decydującą akcję, w której Michał Winiarski obijał ręce lewoskrzydłowego i publiczność zareagowała na to głośnymi gwizdami. Niektórzy rosyjscy zawodnicy myśleli, że to do nich, ale to było absolutnie pod adresem sędziów – wspomina Daniel Pliński pytany o finał Ligi Mistrzów z 2012 r., w którym Skra […]
17.03.2019
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
06.12.2021

Richarlison przegrywał ze spalonymi, ale Everton wygrał z Arsenalem

Poniedziałkowe mecze Premier League przyzwyczaiły widzów do pewnego poziomu dramaturgii. Nie wiadomo, czy ze względu na transmitowanie tych spotkań w ogólnokrajowej telewizji, czy na porę rodem z Ligi Mistrzów, ale piłkarze po prostu wtedy nie zawodzą. Przez długi czas można było podejrzewać, że dzisiaj nastąpi wyjątek od reguły, ale wtedy fajerwerki odpalił Demarai Gray. 500 […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Dominik Nowak rozmawia z klubem 1. ligi, który już trenował

29 listopada 2021 roku Dominik Nowak przestał pełnić funkcję trenera Korony Kielce. Poprowadził ten zespół tylko w 32 meczach, bo władze klubu nie były zadowolone z jego pracy. Od zwolnienia nie minęło wiele czasu, a bardzo prawdopodobne, że 49-latek za chwilę może objąć innego pierwszoligowca. To Górnik Polkowice, którego trener Nowak już w przeszłości prowadził. […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Trener Wisły Kraków: – Cieszy nas punkt

Marian Zimen, asystent Adriana Guli, który prowadził Wisłę Kraków w meczu z Wartą Poznań, stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej, że jeden zdobyty punkt powinien cieszyć Białą Gwiazdę. Zimen zastępował na ławce trenerskiej krakowskiego klubu Adriana Gulę, ponieważ tego Komisja Ligi zawiesiła na dwa spotkania po czerwonej kartce, którą Słowak zobaczył w meczu z Radomiakiem. – […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Szulczek: – Remis nie jest dramatem

Dawid Szulczek, trener Warty Poznań, na konferencję prasową po zremisowanym meczu z Wisłą Kraków przyszedł w koszulce „Wojtek, trzymaj się!” i nadrukowanym linkiem do zbiórki na rzecz walczącego z nowotworem Wojciecha Onsoroge. Mówił: – Pierwsze słowa, jakie usłyszałem po meczu brzmiały: „to jest dramat”. Myślę, że to nie jest dramat, dramatem są te rzeczy, które przeżywa […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Ibra: – Calhanoglu skorzystał na tragedii Eriksena

Zlatan Ibrahimović wydał nową książkę. „Adrenalina” wypełniona jest przemyśleniami Szweda na temat świata futbolu i swojej pozycji w piłkarskim środowisku. Co jasne – nie brakuje też w niej pikantnych, kontrowersyjnych kawałków i spostrzeżeń, które powoli przebijają się poza strony książki.  Co więc tym razem naopowiadał Ibra? Ano gwiazdor Milanu wziął na tapet postać Hakana Calhanoglu, […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Petrescu może zostać selekcjonerem Rumunii

Dan Petrescu dostał propozycję poprowadzenia reprezentacji Rumunii. W połowie listopada, po nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata, z posadą selekcjonera kadry Rumunii pożegnał się Mirel Radoi. Propozycję pracy w rumuńskiej federacji otrzymali Gheorghe Hagi i Razvan Lucescu, ale ani jeden, ale drugi nie byli zainteresowani przyjęciem tej oferty. Teraz Rumunia zwróciła się w stronę Dana Petrescu, […]
06.12.2021
Weszło
06.12.2021

A jeśli Warta Poznań już nigdy nie wygra meczu u siebie?

Warta Poznań ostatni raz na swoim stadionie wygrała w kwietniu tego roku. Wisłę Kraków prowadził wówczas jeszcze Peter Hyballa, słońce zachodziło nieco później niż o 15:00, paliwo nie kosztowało jeszcze 6 złotych za litr, a Donald Tusk mógł prowadzić samochód. Wydawało się, że dzisiaj nastąpi przełamanie. Ale nie. W doliczonym czasie gry „Zieloni” wypuścili z […]
06.12.2021
Kanał Sportowy
06.12.2021

Weszłopolscy – Łukasz Jabłoński, Andrzej Dadełło

Czas na kolejne wydanie waszych ulubionych Weszłopolskich! Dziś gośćmi programu będą Łukasz Jabłoński (prezes Korony Kielce) i Andrzej Dadełło (właściciel Miedzi Legnica). W części ekstraklasowej rozmawiać będą Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Jan Mazurek. W części pierwszoligowej  dołączy Samuel Szczygielski. Zapraszamy od 20:00!
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

W Lechu wraca temat sprowadzenia Jimeneza?

Lech Poznań – według informacji Tomasza Włodarczyka – znów sonduje możliwość sprowadzenia Jesusa Jimeneza z Górnika Zabrze.  Kolejorz przymierzał się już do sprowadzenia hiszpańskiego lidera Górnika Zabrze w letnim okienku transferowym, ale wtedy na przeszkodzie stały wygórowane żądania finansowe ekipy z ulicy Roosevelta – jeden milion euro okazał się zaporowy dla Lecha, który wówczas miał […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Danch odchodzi z Arki

Pierwszoligowe kluby powoli zapadają w zimowy sen, coraz mniej dzieje się na boiskach, więc wrzeć zaczyna w gabinetach, gdzie już zaczynają się przemeblowania w zespołach przed rozpoczęciem rundy wiosennej. Ot, przykładowo Arka Gdynia pożegnała się z Adamem Danchem.  Adam Danch był związany z Arką od 2017 roku. W jej barwach wystąpił w 110 meczach i zdobył pięć bramek. […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Węgierski stoper dogadany z Chelsea?

Marco Rossi, selekcjoner reprezentacji Węgier, zdradził, że Attila Szalai najprawdopodobniej trafi do Chelsea.  Calciomercato poprosiło Marco Rossiego o wybranie reprezentanta Węgier, który poradziłby sobie w Serie A. Trener węgierskiej kadry wskazał Attilę Szalaia, ale zaraz dodał, że jego ewentualny transfer z Fenerbahce do Włoch jest aktualnie raczej niemożliwy. – Trudno wymienić tylko jednego zawodnika, ale […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Roger Schmidt odrzucił ofertę prowadzenia Lipska

RB Lipsk gorączkowo szuka następcy dla zwolnionego Jessego Marscha. Jak się jednak okazuje – znalezienie słusznego fachowca na objęcie trenerskiej władzy w klubie ze stajni Red Bulla wcale nie będzie takie proste.  Jednym z głównych kandydatów na zastąpienie Marscha był Roger Schmidt. 54-letni niemiecki szkoleniowiec bardzo dobrze radzi sobie w holenderskim PSV, gdzie osiąga średnią […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Słowik zostanie w J-League?

Jakub Słowik spadł z ligi japońskiej, reprezentując barwy Vegalty Sendaia, ale najprawdopodobniej utrzyma się na poziomie J-League i będzie grał dla FC Tokyo.  Jakub Slowik to FC Tokyo. It has been confirmed that they have signed up. — Marco Molla (@MarcoMolla) December 6, 2021 FC Tokyo to dziewiąty zespół minionego sezonu J-League. W minionej kampanii […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Podolski: – Jak się wygrywa mecz, to cały tydzień jest na luzie

Lukas Podolski wrzucił piąty bieg i prowadzi Górnika Zabrze do kolejnych zwycięstw. Ostatnie trzy mecze ekipy Jana Urbana to trzy zwycięstwa i trzy gole Poldiego. Jak do tego wszystkie ustosunkowuje się sam mistrz świata z 2014 roku? – Jak się wygrywa mecz, to cały tydzień jest na luzie. Tak jest na całym świecie, niezależnie od klubu. Po wygranym meczu tydzień jest […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Tromsø IL uderza w Katar

Katarskie mistrzostwa świata budzą kontrowersje na całym świecie na wielu poziomach. Raz na jakiś czas ktoś w środowisku nawołuje do ich bojkotu. Powody? Przeróżne – sportswashing, dyktat pieniądza, nietolerancyjne prawo panujące w kraju, nieludzkie i niehumanitarne warunki pracy zwykłych robotników podczas pracy przy organizacji MŚ. Teraz w Katar uderza norweski klub, Tromsø IL.  Tromsø IL […]
06.12.2021
Suche Info
06.12.2021

Media: Kontuzja Szymańskiego jednak nie tak groźna?

Zadrżały nasze serca, kiedy zobaczyliśmy kąt skrzywienia nogi Sebastiana Szymańskiego po brutalnym faulu rywala w meczu ligi rosyjskiej z tego tygodnia. Początkowo istniała obawa, że Polaka będzie czekać dłuższa przerwa od gry. Nowe doniesienia medialne są jednak dużo bardziej optymistyczne.  Portal Championat.com, powołując się na źródło ze sztabu medycznego Dynama Moskwa, informuje, że po wnikliwych […]
06.12.2021
Anglia
06.12.2021

Divock Origi, bohater z ławki rezerwowych

Andy Robertson napisał na Twitterze, że w przyszłości zabierze swoje wnuki pod pomnik Divocka Origiego na Anfield. Moglibyśmy zastanowić się, w jakiej pozycji zostałby przedstawiony Belg na takim monumencie. Siedziałby na ławce rezerwowych, opatulony w zimową kurtkę, czy jednak rozciągałby się w plastronie dla zmienników? Niektórzy bowiem mogliby postrzegać Origiego tylko w taki sposób. Jurgen […]
06.12.2021
Weszło
06.12.2021

Kunszt strzelecki Higuaina czy bomba de Roona? I BRAMA DNIA

Wczoraj wygrała bramka Mahreza w barwach Leicester, a dzisiaj w „Bramie dnia” mamy włoski odcinek. Obie bramki padły w sezonie 2015/2016 w Serie A, a ich strzelcami byli chudy Gonzalo Higuain i Marten De Roon w Atalancie. Do głosowania zapraszamy razem z firmą Gatigo. Gonzalo Higuain vs Bologna (sezon 2015/2016) W sezonie 2015/2016 Higuain był […]
06.12.2021