post Avatar

Opublikowane 10.11.2018 15:30 przez

Kacper Bartosiak

10 listopada 2018 roku zapowiada się na dzień pełen bokserskich wrażeń. Główna uwaga mediów w kraju skupia się jednak na pojedynku Artura Szpilki (21-3, 15 KO) z Mariuszem Wachem (33-3, 17 KO), który poza granicami Polski nie budzi jednak większych emocji. Tego samego dnia w Chicago do gry o poważną stawkę może wrócić za to Krzysztof Głowacki (30-1, 19 KO), ale czeka go piekielnie trudne zadanie, z którego niestety mało kto w ogóle zdaje sobie sprawę.

Okoliczności dotyczące tej walki właściwie idealnie podsumowują całą karierę Polaka – Włodzimierz Szaranowicz spokojnie mógłby go nazwać „cichym człowiekiem cienia”. Głowacki jest zaprzeczeniem medialnej sportowej gwiazdy, a szczególnie wyraźnie widać to na tle Szpilki, który nawet podczas detoksu od mediów społecznościowych potrafi zrobić wokół siebie szum. To nie tak, że „Główka” mediów unika – po prostu nie do końca chce i potrafi wykorzystać ich rolę. W dużej mierze wynika to z jego charakteru – to poczciwy, ułożony facet, który nie pcha się na afisz i zamiast gadać przed kamerami woli przemawiać w ringu.

Nie oznacza to jednak, że w jego życiu brakowało ostrych zakrętów. Bardzo długo nikt poza jego trenerem Fiodorem Łapinem nie mógł wiedzieć jak naprawdę dobry jest Krzysztof Głowacki. Pięściarz pokonywał kolejne szczeble i piął się w rankingach, ale w jego dorobku brakowało walki, która naprawdę mogłaby go zweryfikować na najwyższym poziomie. Kolejny raz w historii polskiego boksu okazało się, że wcale nie trzeba mieć na koncie takiego pojedynku, by wyjść dostać walkę o tytuł. Mało tego, można w ten sposób zostać nawet obowiązkowym pretendentem.

W sierpniu 2015 roku Polak w końcu dopadł Marco Hucka (38-2-1) – najdłużej panującego w tamtym momencie mistrza kategorii junior ciężkiej, który był o krok od pobicia rekordowej liczby zwycięstw w obronie tytułu.

Wydawało się, że po takim zwycięstwie wszystko musi się zmienić. Znowu mieliśmy mistrza świata i to w dodatku takiego, który zaimponował wymagającym przecież koneserom boksu w USA. „Do piątku Głowacki był kompletnie nieznany poza Polską, ale po sensacyjnym zwycięstwie nad Huckiem nikomu nie trzeba będzie go już przedstawiać” – pisał po walce Dan Rafael. Dziennikarz zachwycał się przebiegiem pojedynku, widząc w nim mocnego kandydata do nagród w kategoriach Walka Roku, Runda Roku, Niespodzianka Roku i Nokaut Roku. Pokonany Niemiec nie potrafił pogodzić się z porażką i protestował na wszystkie sposoby, ale nic mu to nie dało.

Polak w kolejnej walce wrócił do USA już z pasem. Cztery razy rzucił na deski doświadczonego i dobrze znanego Steve’a Cunninghama (28-7-1) zanim pewnie pokonał go na punkty. Waga junior ciężka (limit: 90,7 kg) to jednak specyficzna kategoria, która na rynku amerykańskim w ogóle wtedy nie istniała. Nawet wśród kibiców boksu nie cieszyła się specjalnym zainteresowaniem – po prostu nie było tam pieniędzy, a największe nazwiska z tej kategorii często musiały ich szukać w wadze ciężkiej. „Główka” tę prawdę poznał boleśnie na własnej skórze – za walkę z Huckiem zarobił grosze. Przy okazji walki z Cunninghamem on – mistrz świata – zarobił mniej niż amerykański pretendent z dużym nazwiskiem.

Wilk ucieka z pasem

Wydawało się, że wszystko zacznie się powoli zmieniać, bo w wadze junior ciężkiej pojawiło się nowe pokolenie ciekawych zawodników. Głowacki w innych okolicznościach pewnie wycisnąłby więcej z mistrzowskiego statusu, jednak na jego drodze pojawił się obowiązkowy pretendent nie do uniknięcia. Federacja WBO postawiła sprawę jasno – jeśli w kolejnym występie nie dałby szansy Oleksandrowi Usykowi (9-0), to straciłby pas. A takiej przeszkody po prostu nie dało się przeskoczyć. To typowy bokserski paradoks – Polak nie byłby na straconej pozycji w starciu z każdym innym pięściarzem w tym limicie, ale we wrześniu 2016 roku po prostu nie mógł złapać Ukraińca. Zresztą nie on pierwszy i ostatni.

„Nogi karmią wilka” – mówił wtedy nowy czempion, który dziś ma już na koncie 15 zwycięstw i pasy wszystkich czterech najważniejszych federacji. Usyk jest niekwestionowanym mistrzem i tego samego dnia co Polak będzie bronił pasów w starciu z Tonym Bellew (30-2-1, 20 KO) za naprawdę ogromne pieniądze. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie wygrana z Głowackim i turniej World Boxing Super Series. To właśnie ta „bokserska Liga Mistrzów” sprawiła, że na starcie stanęli wszyscy czterej posiadacze pasów z jasnym planem wyłonienia tego rzeczywiście najlepszego. Według wielu dziennikarzy i kibiców to właśnie Głowacki był największym nieobecnym pierwszej edycji. Zdecydowały o tym czynniki nie do końca związane z jego klasą i formą. Boks to także biznes i ta okazja potwierdziła to po raz kolejny. W turnieju znalazł się przecież Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, który ze sportowego punktu widzenia nie zasługiwał na to bardziej od rodaka.

Po porażce z Usykiem w życiu „Główki” sporo się zmieniło. Rewanż stał się jego obsesją, ale sportowo nie zrobił nic, by się do niego jakoś przybliżyć. Tradycyjnie już zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale o dziwo więcej działo się w jego życiu osobistym. Wcześniej dał się poznać jako głowa rodziny i przykładny ojciec dwójki dzieci. Z żoną Karoliną znali się od czasów gimnazjum, jednak na początku 2017 roku pięściarz poinformował, że planuje rozwód.

„Nie gadajcie głupot jak nie znacie sytuacji i najlepiej zajmijcie się swoim życiem prywatnym a nie moim” – pisał na Facebooku sam zainteresowany. Dziś ma już nową partnerkę, a jej wizerunek… wytatuował sobie na prawym bicepsie. Po utracie pasa stoczył cztery pojedynki. Wszystkie wygrał, ale w lutym w walce z Sergiejem Radczenką (6-0) wyglądał w ringu bardzo słabo. W piątej rundzie był potwornie zraniony i tak naprawdę powinien być liczony dwukrotnie. Znów poszedł na wojnę i przetrwał kryzys, ale lepiej ogląda się taką postawę w starciu z długoletnim mistrzem świata, a inaczej w przypadku spotkania z szerzej anonimowym przeciwnikiem, który znajduje się dopiero na początku zawodowej drogi.

W lipcu Usyk zwyciężył w finale i zasiadł na tronie. Nie tylko zarobił kosmiczne pieniądze – ponad 10 milionów dolarów (Polak dla porównania za trzy mistrzowskie walki nie zarobił łącznie nawet miliona), ale przede wszystkim zyskał globalną rozpoznawalność. Miał iść od razu do wagi ciężkiej w pogoni za jeszcze większymi wyzwaniami, ale dla Bellew zrobił wyjątek. Coś nietypowego zrobili też organizatorzy World Boxing Super Series, którzy w kolejnej edycji rozgrywek postanowili urządzić drugi turniej w wadze junior ciężkiej. Oczywiście sportowy sens takich zawodów bez Usyka jest o wiele mniejszy, ale skoro on i tak zamierza rzucić wyzwaniem Deontay’owi Wilderowi (40-0, 39 KO) i Anthony’emu Joshule (22-0, 21 KO), to wyłonienie nowego numeru jeden nie jest jakąś fanaberią tylko faktyczną potrzebą chwili.

Pas w prezencie?

Głowacki tym razem został uwzględniony w planach organizatorów. W ćwierćfinale został zestawiony z nieobliczanym Maksimem Własowem (42-2, 25 KO). Kilka dni przed walką okazało się nawet, że stawką pojedynku będzie też… mistrzowski pas. Tylko jak to w ogóle możliwe skoro kilka godzin wcześniej to Usyk będzie bronił wszystkich tytułów w starciu z Bellew? W boksie takie rzeczy są niestety na porządku dziennym i jak widać jedno wcale nie przeszkadza drugiemu. Federacja WBO wyznaczyła Polaka i Rosjanina do walki o pas tymczasowego mistrza. Pełnoprawnym dalej jest Usyk, jednak wszyscy spodziewają się, że po sobotnim występie i tak przejdzie do wagi ciężkiej i „uwolni” pasy. Zwycięzca walki Głowacki – Własow zostanie wtedy pełnoprawnym mistrzem.

To jednak dorabianie ideologii do posunięcia, które nie ma sensu i powinno być traktowane wyłącznie jako skok na kasę organizacji WBO, która w ten sposób zarobi podwójnie na opłatach sankcyjnych. Co się stanie jeśli Bellew i Usyk dadzą kapitalną wojnę i zdecydują się na rewanż? Co jeśli Bellew znów jakimś cudem wygra i będzie chciał się podjąć kolejnego wielkiego wyzwania? Takie pytania można mnożyć. Federacja WBO już zdążyła zaprzeczyć swojej filozofii, bo do tej pory pas tymczasowy przyznawała wyłącznie w przypadku, gdy panujący mistrz zmagał się z kontuzją i nie mógł wyjść do walki. Głowacki mimo wszystko znalazł się jednak na ostatniej prostej do mistrzowskiego tytułu, ale najpierw trzeba wygrać z Własowem, który jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem…

„To jest walka z gatunku 50/50. Rosjanin bardzo mi się w ringu podoba. Do wagi junior ciężkiej szedł od kategorii superśredniej przez półciężką. Ostatnich osiem walk wygrał przed czasem. Własow potrafi się dostosować, bo jest pięściarzem bardzo inteligentnym. Ma świetne warunki fizyczne, ale też potrafi narzucić mocny pressing. Polaka czeka bardzo trudne zadanie” – przewidywał w programie „Ciosek na Wątrobę” Janusz Pindera.

Patrząc dziś na warunki fizyczne Własowa ciężko uwierzyć, że kiedyś potrafił zejść z wagą do poziomu 76 kilogramów. W kategorii junior ciężkiej jest prowadzony bardzo rozsądnie i nie zaliczył tu jeszcze ani jednej porażki. Najcenniejsze zwycięstwo odniósł w 2016 roku z Rachimem Czakijewem (26-2) – tym samym, którego wcześniej po porywającej wojnie znokautował Krzysztof Włodarczyk. Własow też nie miał z nim lekko i sam znalazł się nawet na deskach po ciosie na korpus. To ważne, bo walczył przecież z rywalem, który był mańkutem – dokładnie jak Krzysztof Głowacki.

„Własow świetnie wygląda na tle przeciwników przeciętnych i niezłych, ale kiedy poprzeczka wędruje w górę, to ją strąca. Do tej pory zawodnika naprawdę wysokiej klasy jeszcze nie pokonał. Jeśli Głowacki będzie tym Głowackim, którego pamiętamy, to powtórka scenariusza z kolejnym strąceniem poprzeczki jest możliwa. Polak ma styl, który nie będzie pasował Własowowi. (…) Rosjanin to jednak bardzo ciekawy pięściarz. Luz w ringu, ciosy z różnych kątów, swoboda, refleks… Własow jest zawodnikiem bardziej błyskotliwym, ale Głowacki jest bardziej konkretny” – analizował w Weszło.fm Andrzej Pastuszek, autor wideobloga RSC.

Ze sportowego punktu widzenia czeka nas bardzo interesujące spotkanie pięściarzy, których statystyczny portal Boxrec klasyfikuje w TOP 10 kategorii junior ciężkiej. I tu wracamy jednak do punktu wyjścia, bo w kraju uwagę zgarnia starcie Mariusza Wacha z Arturem Szpilką, których próżno szukać w rankingach wagi ciężkiej. Głowacki pewnie nigdy nie zostanie medialną twarzą polskiego boksu jak jego młodszy kolega z grupy, ale to właśnie on ma dziś najkrótszą drogę do mistrzowskiego tytułu. Druga edycja turnieju World Boxing Super Series to dla niego wymarzona okazja do tego, by po latach wyrzeczeń i kontuzji wreszcie potwierdzić swoje wielkie aspiracje i naprawdę dorobić się na boksie. Trudno znaleźć innego polskiego pięściarza, który w ostatnich latach tak bardzo by na to zasługiwał.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 10.11.2018 15:30 przez

Kacper Bartosiak

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
22.01.2021

Cztery lata dyskwalifikacji za kroplówki. „Skandal i pokazówka”

Pamiętacie „aferę kroplówkową”, do jakiej doszło w Pogoni Siedlce? Zaistniała „dobra okazja”, by o niej przypomnieć. Sześciu piłkarzy zamieszanych w przyjmowanie niedozwolonych wlewów dostało po tyłku najmocniej, jak tylko się dało. Tomasz Margol, Marcin Kozłowski, Piotr Smołuch, Kacper Falon, Aya Diouf oraz Sebastian Krawczyk zostali w ostatnich dniach ukarani czterema latami bezwzględnej dyskwalifikacji. To maksymalna […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Z żebrakami na szczyt. Sousa zbudował graczy i ostatni sukces Fiorentiny

Był 27 września 2015 roku, Paulo Sousa uśmiechał się od ucha do ucha. Jego Fiorentina właśnie pokonała Inter 4:1. To był prawdziwy festiwal, pokaz siły. Po 23 minutach gry Viola prowadziła już 3:0. Po 31 minutach grała z przewagą jednego zawodnika. Końcowy gwizdek oznaczał, że zespół z Florencji został właśnie liderem Serie A. – Też […]
22.01.2021
Bukmacherka
22.01.2021

Glik czy Linetty? Kto górą w „polskim” starciu w Serie A?

Benevento po fatalnej wpadce z Crotone. Torino po kompromitującym remisie ze Spezią, na dodatek już bez trenera Marco Giampaolo, który wreszcie wyleciał z posady. Ciekawie zapowiada się dzisiejsze starcie klubów Kamila Glika i Karola Linettego, choć pewnie reprezentanci Polski woleliby jednak wzbudzać zainteresowanie w nieco inny sposób niż marną formą swoich zespołów. No i własną […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Od Sousy oczekuję normalności. Na przykład prawego obrońcy na prawej obronie

Wszyscy mówią o zaletach i wadach Paulo Sousy. W Szwajcarii i Izraelu czy na Węgrzech był bardzo dobry, na początku we Włoszech też, ale potem szło mu już gorzej i nie wiadomo, czy poradzi sobie z reprezentacją, skoro nie ma w tej kwestii wielkiego doświadczenia. A taktyka? Lubi grać na trzech obrońców. Czy my będziemy […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Strój piłkarski jest wygodniejszy niż dyrektorska marynarka

Dlaczego dwa razy dziennie musi ładować telefon? Od kiedy wiedział, że po zakończeniu kariery obejmie stanowisko dyrektora sportowego Zagłębia Lubin? Jak przygotowywał się do nowej roli? Od kogo zaczerpywał rad? Kto jest jego największym wzorem? Jak przebiega jego współpraca z Martinem Sevelą? Czy Łukasz Poręba odejdzie już zimą i czy sprowadzenie napastnika to priorytet dla […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Nikogo pokroju Lewandowskiego. 10 najlepszych piłkarzy, z którymi pracował Sousa

Poukładanie sobie relacji z Robertem Lewandowskim i wykorzystanie jego piłkarskiego potencjału. Gdy popatrzymy na listę zadań stojących przed Paulo Sousą, być może właśnie to jest pierwsza pozycja. Potrafił to zrobić (przynajmniej w zadowalającym stopniu) Adam Nawałka, który coś z tą kadrą ugrał, kompletnie nie potrafił Jerzy Brzęczek i wspominać będziemy go źle – tym bardziej, […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Defensywa, zaślepienie 3-5-2 i trudny charakter. O klęskach Paulo Sousy

Zbigniew Boniek stwierdził na konferencji prasowej ogłaszającej nominację nowego selekcjonera, że każdy z kim rozmawiał, mówił mu, że Paulo Sousa jest topowym trenerem. Nie wątpimy w prawdomówność prezesa. Na ocenę tego sformułowania względem reprezentacji Polski przyjdzie jeszcze czas, ale ziarno wątpliwości w tej kwestii sieją dwie niekrótkie przygody w karierze Portugalczyka – pierwsza na zapleczu […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

PRASA. Piechniczek: Dla niektórych mecz ligowy wydawał się ważniejszy niż mecz reprezentacji

W piątkowej prasie oczywiście głównie echa zatrudnienia Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera. Jan Tomaszewski doradza mu, by nie uczył się polskiego. Grzegorzowi Mielcarskiemu żal Jerzego Brzęczka. A Antoni Piechniczek sugeruje, że niektórym kadrowiczom trzeba będzie przywrócić maksymalną motywację odnośnie meczów reprezentacji. Do tego ciekawa rozmowa z trenerem GKS-u Tychy Arturem Derbinem, rozmówka o Bartoszu Białku […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Między Turynem a Dortmundem. Paulo Sousa i jego dwa lata na szczycie

Ottmar Hitzfeld nie posiadał się z dumy, komentując sensacyjne zwycięstwo Borussii Dortmund nad Juventusem w finale Ligi Mistrzów z 1997 roku. – Zwyciężyliśmy z drużyną złożoną z niesamowitych piłkarzy. Z drużyną, która od dwóch lat była praktycznie niepokonana w Europie. Sprawiliśmy wielką niespodziankę – zachwycał się niemiecki szkoleniowiec. Rzecz jasna triumf w Champions League miał […]
22.01.2021
Anglia
21.01.2021

KOM-PRO-MI-TA-CJA na Anfield. Burnley pokonuje Liverpool!

Jasne, Liverpoolowi ostatnio nie szło. Trzy remisy w trzech ostatnich meczach słabo świadczyły o dyspozycji The Reds. W związku z tym można było się nastawić, że z Burnley łatwo nie będzie. Ale tak szczerze mówiąc, to na kim się Liverpool miał przełamać, jeśli nie na The Clarets?  Podopieczni Seana Dyche’a dostali w łeb w dwóch […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Nie sądzę, by po zatrudnieniu Paulo Sousy sztab reprezentacji Hiszpanii zwołał nagłe zebranie, bo trzeba zatrzymać to, co niechybnie od tej pory będzie nazywane biało-czerwonym walcem. Zarazem nie sądzę, by Słowacy właśnie świętowali na ulicach, bo w jednym z meczów Euro ich rywal wystawi ciut przeterminowaną taktykę z lewym i prawym forstoperem. Paulo Sousa nie […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Djurdjević był na stażu u Sousy. „Spokojny trener, stawia na intensywność”

Kto w Polsce najlepiej zna warsztat Paulo Sousy? Niewykluczone, że… Ivan Djurdjević. Szkoleniowiec Chrobrego Głogów kilka lat temu był na stażu u portugalskiego trenera, więc mógł z bliska zobaczyć, jak wygląda jego praca. Jakie wnioski wyciągnął z pobytu u Sousy? Jak wyglądają treningi nowego selekcjonera reprezentacji Polski? Jaki jest w kontakcie z piłkarzami? Zapraszamy. Jak […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Trudna sztuka przyznawania się do błędów. A dla prezesa Bońka raczej obca

Może czekaliśmy na większą bombę niż Paulo Sousa, ale z drugiej strony – to też przecież nie jest kapiszon. Wskakujemy na wyższą półkę trenerską, jednak zamienić szkoleniowca z Wisły Płock na takiego, który prowadził Fiorentinę czy Bordeaux, to spora różnica. Czy tak duża, by cała kadra poszła mocno do przodu, trudno powiedzieć, choćby dlatego, że […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Co zagraniczni trenerzy mogliby poradzić Paulo Sousie?

Cała piłkarska Polska wita Paulo Sousę, kolejnego zagranicznego szkoleniowca w polskiej piłce. Zastanowiliśmy się, jak mogliby przywitać Portugalczyka, jakie rady mu udzielić inni obcokrajowcy, którzy pełnili w Polsce funkcję trenera. Stanisław Czerczesow: – Jesteś poważnym trenerem, więc nie patrz na polskich młodych, bo to jakieś przedszkole. Oni niby mają grać? Chyba na skrzypcach. Z dziennikarzami […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek za zwolnienie Brzęczka wini piłkarzy. I mówi im między wierszami – weźcie się do roboty

Wiele można było spodziewać się po konferencji Zbigniewa Bońka. Natomiast nie tego, że – po pierwsze – przyzna się do błędu z zatrudnieniem Jerzego Brzęczka. I – po drugie – że rzuci mediom Brzęczka na pożarcie otwarcie go krytykując. Prezes PZPN między wierszami znalazł winnych tego, że Brzęczek musiał zostać zwolniony – piłkarzy. Cała konstrukcja […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek: Ta kadra nie mogła pójść do przodu z Brzęczkiem

– To była decyzja przemyślana, wyważona. Oczywiście szokowała społeczeństwo. Każdy myślał, że ja tak po polsku wyrzucę Brzęczka dwa dni po meczu i rzucę go na stos, bo tego oczekiwało społeczeństwo. Mam taką refleksję, że doszło do dziwnego rozkładu presji w tej kadrze. Nie wiem z czego to wynika. Ale presja była wyłącznie po stronie […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Kompromitacja z Lechem, konflikt z Kubą. Polskie ślady Paulo Sousy

Jeszcze pięć lat temu Paulo Sousa, nowy selekcjoner reprezentacji Polski, gratulował trenerowi Janowi Urbanowi. Z jakiej okazji? Ano z takiej, że jego Fiorentina dostała od Lecha prowadzonego przez Urbana w trąbę. W Lidze Europy „Kolejorz” pomarzył przez chwilę o awansie, bo niespodzianka sprawiona we Florencji sprawiła, że Włosi znaleźli się pod zespołem z Wielkopolski w […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Paulo Sousa nowym selekcjonerem reprezentacji Polski

Paulo Sousa został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski, co podczas czwartkowej konferencji prasowej zakomunikował prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Zmiana przebiegła więc płynnie: pożegnanie Jerzego Brzęczka i od razu przedstawienie jego następcy. Początkowo wydawało się, że na nazwisko nowego sternika biało-czerwonych przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.  Mnóstwo mylących tropów, wiele innych kandydatur, ale nie udało się utrzymać […]
21.01.2021