post Avatar

Opublikowane 08.11.2018 10:06 przez

redakcja

– Dwadzieścia jeden lat uprawiałem sport zawodowo, ale dzień przed meczem miałem stresik – Daniel Pliński, siatkarski wicemistrz świata z 2006 roku, siatkarski mistrz Europy z 2009, w ten weekend zadebiutował w A-klasie w barwach Zatoki Puck.

To prawdziwy pasjonat piłki. Pięć lat temu zaryzykował kontrakt w Skrze Bełchatów, żeby zagrać w B-klasie. Na meczu dostał łokciem tak, że trafił do szpitala. Do piętnastego roku uprawiał futbol, płakał na mundialu 1990, chodzi na mecze Ekstraklasy, ale też niższych lig. Zapraszamy.

***

Jak się panu grało z Sokołem Bożepole Wielkie?

Kurczę, dwadzieścia jeden lat uprawiałem sport zawodowo, ale dzień przed meczem miałem stresik. Piłka nożna, wiadomo jaka to gra: można cały mecz wyglądać dobrze, ale zawalisz jedną sytuację i po zawodach. Nikt nie będzie ci pamiętał dobrego występu, tylko ten feralny moment. Ale jestem fanem futbolu, uwielbiam ten klimat, zapach trawy piłkarskiej, a z Pucka pochodzę, tu grałem w juniorach. Wiedziałem, że to będzie spełnienie dziecięcego marzenia. Jak tylko wyszedłem na boisko było świetnie. Błąd popełniłem raz, gdzie bramka mogła wpaść, ale zaasekurował mnie drugi stoper, ostatecznie wygraliśmy 3:2. Zresztą to nie był mój debiut w piłce – pięć lat temu zagrałem między sezonami siatkarskimi w B-klasie, w drużynie z Mechowa, wsi pod Puckiem. W siedemdziesiątej minucie musiałem jechać szpitala, bo dostałem z łokcia i miałem rozciętą głowę.

Co tam się stało, że aż do krwi?

Dośrodkowanie, poszedłem na stały fragment gry. Piłka leciała dość nisko, musiałem się schylić. A wiadomo jak to jest w takich rozgrywkach – idą łokcie i ktoś mi łokciem przypierniczył. To gra kontaktowa. Ja lubię grę kontaktową, więc nie miałem pretensji. Choć sporo ryzykowałem, bo miałem ważny kontrakt w Skrze. Jakbym coś sobie zrobił, strach się bać co z kontraktem.

Było ryzyko, że zerwą umowę?

Tu nie. Rozcięta głowa, krew poszła, ale pięć szwów i po temacie. Gorzej, jakby mi ktoś piszczele albo Achillesy połamał. Jedynie z tym miałem obawę.

To jak pan lubi sport kontaktowy, minął się z powołaniem.

Co mogę powiedzieć. Siatkówka to moja dyscyplina, ale piłka nożna zawsze była w sercu. Kontakt, rywalizacja, zastawienie ciałem, walka. Zawsze mi się to podobało. Gra dla mężczyzn. Oczywiście siatkówka to też bardzo ciężki sport i też gra jak najbardziej dla mężczyzn – pracują kolana, plecy, barki. Nie raz masz powybijane, a nawet połamane palce. Z tym, że tam kontaktu po prostu nie ma.

Brzmi pan, jakby w dzieciństwie pierwszym pana sportem była piłka.

Tak było. Zakochany byłem w reprezentacji Holandii z Gullitem, Van Bastenem, Rijkaardem i Koemanem. Popłakałem się jak na mundialu we Włoszech przegrali z Niemcami. Później zawsze im kibicowałem, tylko po reprezentacji Polski. Sam też do piętnastego roku życia uprawiałem futbol na równi z siatkówką, ale nie mogłem się przebić w Zatoce. Próbowałem na stoperze, na bramce, na prawej pomocy, wszędzie. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że postawię na siatkówkę i poszło. Ale uważam, że to dzięki piłce nożnej miałem szansę pograć do czterdziestki w siatkówkę. Piłka uczy charakteru i pokory, naprawdę. Poza tym dała mi ruchliwość, a także zdolność przewidywania, bardzo ważną na mojej pozycji.

Jak to się stało, że teraz trafił pan do szatni Zatoki Puck?

W sobotę wieczorem wyszliśmy na miasto z żoną. Akurat piłkarze Zatoki wracali z meczu. Słyszałem, że miewają problemy, by jedenastu zebrać. Powiedziałem:

Chłopaki, mnie długo nie trzeba namawiać. Zorganizujcie kartę i jestem do dyspozycji.

W przeciągu trzech dni wszystko zostało zorganizowane, a Daniel Dubicki, który trenuje Zatokę, podszedł do pomysłu z entuzjazmem. Szczerze mówiąc, już kilka tygodni temu miałem zagrać, ale to się odwlekało w czasie, miałem ostatnio dużo zajęć w soboty.

Jak podeszli do pana koledzy z szatni?

Nie mnie oceniać, ale odnosili się do mnie z dużym szacunkiem. Później na treningu siatkarskim pojawił się jeden z piłkarzy i komplementował mnie, że jak na taki wzrost jestem bardzo mobilny. Powiedział też, że na meczach piłkarskich leci dużo łaciny przy faulach, a ja pokazałem, że nie trzeba dużo klnąć, tylko można po faulu przeprosić przeciwnika, można nie symulować.

A co powiedział Daniel Dubicki?

Pochwalił, szczególnie za prostopadłe podania na trzydzieści, czterdzieści metrów. Później graliśmy jedenastu na dziesięciu, więc mogłem się bardziej zaangażować w rozegranie.

Rywale pana rozpoznali?

Tak, dwóch po meczu podeszło i podziękowali za wspólną grę. Powiedzieli: „to była przyjemność z legendą w piłkę pograć”.

Będzie pan dalej grał?

Tak i jest plan, będę w Sopocie na najbliższym meczu. Zapowiada się fajnie, przy sztucznym oświetleniu.

Wie pan co, udało mi się zagrać tej jesieni 90 minut w B-klasie i powiem panu, że najtrudniej do tego pomysłu było przekonać małżonkę.

Dokładnie tak. Małżonka powiedziała:

Daniel, masz tyle zajęć. Zdrowie jest ci tak potrzebne. Nie pamiętasz jak pięć lat temu miałeś głowę rozbitą? Zrobisz jak chcesz, ale ja ci odradzam.

Co jednak poradzę, sport całe życie człowiek uprawiał, uwielbia rywalizację. Udobruchałem ją mówiąc, że nie będę wkładał nogi tam, gdzie nie trzeba. Ale ostatecznie w końcówce włożyłem nogę bardzo wysoko, niebezpiecznie, mogłem sprokurować karnego. Wszystko się jednak dobrze skończyło. Będę namawiał żonę, żeby pojechała ze mną do Sopotu. Może 45 minut obejrzy, a potem pójdzie na spacer? Byłoby miło z jej strony. Sopot ładny, będzie co robić po ostatnim gwizdku.

A wtedy, jak panu głowę rozbili, co żona powiedziała?

Najpierw się martwiła. A potem stwierdziła, że przynajmniej mam dobrą nauczkę, żeby nie grać w piłkę.

Tak pan mówi o tych łokciach, o za wysoko uniesionej nodze i potwierdza się, ze bez względu na poziom, jak jest rywalizacja to wchodzi w człowieka duch walki i nie ma mowy o odpuszczaniu.

Oczywiście. Trzeba pamiętać, że zawodnicy z niższych lig grają na gorszych murawach, mają mniejsze umiejętności, ale ambicje mają nie mniejsze niż zawodowcy. To prawdziwi pasjonaci. Choć też nie chcę odbierać pasji zawodowcom. Oglądałem ostatnio Cafe Futbol z Marcinem Burkhardtem. Marcin powiedział, że myślał o skończeniu kariery, ale nie jest w stanie się z piłki wyleczyć. Tak jest często ze sportowcami. Nie są w stanie wyleczyć się z tej dawki adrenaliny, którą daje rywalizacja. Ja jak mogłem to chodziłem na Orlika, ta A-klasa jest kolejnym krokiem.

Wielu zawodników sportów zespołowych mówi, że później bardzo im brakuje klimatu szatni. Z panem też tak było?

Trochę pewnie tak. Była organizacja wyjścia po meczu na piwko. Niestety nie mogłem wyjść, bo obiecałem dzieciom, że pojadę z nimi na basen.

Może innym razem.

Bez tego „może”.

Wrócił pan na boisko. A przetrwało zainteresowanie? Śledzi pan mecze?

Tak, jak tylko mogę, to oglądam, najchętniej jadąc na stadion, bo jak mówiłem, uwielbiam ten klimat. Jeżdżę na Ekstraklasę, o której mówi się, że jest słaba, a ja tam ją lubię i uważam, że jest ciekawa. Chodzę też na lokalne mecze, gdzie grają często moi koledzy z podwórka. Taka piłka ma mnóstwo uroku, często jest dużo śmiechu. Tak jak u nas – jeden stoper 105 kg wagi, drugi ponad dwa metry, a bramkarz ma 168 cm. I broni dlatego, że nie miał kto bronić, bo tak naprawdę jest dobrym graczem z pola. Za granicą kiedyś kibicowałem Milanowi, w czasach gdy mieli holenderskie trio, a teraz Barcelonie. Messi to po prostu wielki sportowiec. Jakbym miał wymienić trzech, których mógłbym określić swoimi idolami, to byliby to Michael Jordan, Rafael Nadal i właśnie Leo.

Sprawdźmy jak uważnie śledzi pan Ekstraklasę. Co się panu podoba w bieżącym sezonie, co jest zaskoczeniem?

Na pewno Lechia Gdańsk gra bardzo dobrze. Zaskoczyła Legia po zmianie trenera, bo wydawało się, że warszawianie już się nie odbiją, a teraz za Sa Pinto grają coraz lepiej, choć na początku też miał problemy. Kolejny zespół, gdzie widać rękę trenera, a także to, że miał czas z drużyną popracować – Korona Kielce. Zespół wybiegany, a kwestia przygotowania fizycznego to podstawa. Nie jestem ekspertem piłkarskim, po prostu się interesuję, ale nie tylko w polskiej lidze po pierwsze trzeba biegać, biegać, biegać, a dopiero potem dochodzą inne aspekty. Bez wybiegania meczu nie ma szans na wynik. No i Jagiellonia, gdzie kieruję największe ukłony, bo wydawało się, że Jaga po Probierzu nie będzie miała łatwo w znalezieniu następcy, a Ireneusz Mamrot świetnie się tam odnalazł. Jaga to klub, który imponuje spokojem. Jest tam klimat do tego, by zespół rósł.

Mówimy o fizycznej stronie sportu. Moim zdaniem mecz piłkarski jest cięższy niż siatkarski, zgodzi się pan czy zaprzeczy?

Myślę, że zestawiając dziewięćdziesięciominutowy mecz piłkarski z siatkarskim, cięższy jest piłkarski. Przekonałem się na własnej skórze. Jak człowiek jest zaangażowany w grę, cały czas pod prądem, to po wszystkim jest wyczerpany. Interwał: dziesięć sekund na gazie, potem bieg inny, ciągle coś. Po ostatnim meczu dwa dni dochodziłem do siebie. Może to dlatego, że jakiś czas nie grałem, może to jest spowodowane wiekiem, ale bóle były nieprawdopodobne. W niedzielę nie mogłem chodzić. W siatkówce jest inny wysiłek, ale proszę mi uwierzyć, że ciało tez potrafi boleć.

Odniósłby się pan do słów Michała Kubiaka, który przed siatkarskim mundialem powiedział, że piłka jest prostym sportem?

Nie zgodzę się z tym. Myślę, ze przez takie wypowiedzi sportowcy narzucają sobie dodatkowa presję. Zdobyliśmy złoto, cudownie, ale gdyby się nie udało, to podejrzewam, że fala krytyki wylałaby się na Michała. To charakterny zawodnik, kapitan z krwi i kości, taki, który jak trzeba, to zagra na środkach przeciwbólowych, szczególnie dla kadry. Skoro tak powiedział, widać tak czuł, ale ja bym się tak nie odważył powiedzieć, bo sport uczy pokory. Piłka jest sportem, w którym o postrzeganiu całej drużyny decyduje często jeden mecz, a o meczu czasem decyduje moment. Spójrzmy na ostatni mundial. Senegal strzelił nam dwa gole, choć miał pół sytuacji. Tracimy przez to pewność siebie i wychodzimy na następny mecz pod taką presją, że nas nie ma. Dużo pecha miała nasza kadra, tak uważam.

Michał powiedział też, że siatkówka to sport dla ludzi na wyższym poziomie inteligencji niż do piłki.

Tak samo w piłce nożnej są ludzie inteligentni, tak samo w siatkówce ludzie głupi. Nie ma podziału na dyscypliny, wszędzie są ludzie różni, bo wszystko zależy od człowieka.

Rozmawiał Leszek Milewski

Fot. Newspix

Opublikowane 08.11.2018 10:06 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło Extra
08.07.2020

„Z Polską łączy mnie dziś więcej, ale nigdy nie żałowałem gry dla Kanady”

Zapewne większość z was doskonale kojarzy postać Tomasza Radzińskiego, który jako nastolatek wyjechał z Polski, robiąc później poważną karierę i grając dla reprezentacji Kanady. Nie każdy pewnie pamięta, że podobną historię ma Michael Klukowski. Rodzice byli Polakami, urodził się już za granicą, a potem w pierwszej dekadzie tego wieku należał do najlepszych lewych obrońców ligi […]
08.07.2020
Uncategorized
08.07.2020

PRASA. „Jeśli pojawi się oferta w granicach miliona euro, Bohar będzie mógł odejść”

– Jeśli na stole pojawi się kwota w granicach miliona euro netto, to wtedy Damjan będzie mógł kontynuować karierę gdzie indziej. Choć w zasadzie powinienem powiedzieć „co najmniej” milion euro – mówi „Super Expressowi” Artur Jankowski, prezes Zagłębia Lubin. Czy to oznacza, że temat Słoweńca w Lechu lub Legii upadł? Sprawdzamy, co jeszcze słychać w dzisiejszej […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Skrobacz: Szczęścia nie mieliśmy za grosz. Odszedłem dla dobra zespołu

1524 dni – dokładnie tyle trwała praca Jarosława Skrobacza w GKS-ie Jastrzębie. Ponad czteroletnia kadencja to pasmo sukcesów klubu, który w roli underdoga zaliczył awans z trzeciej do pierwszej ligi. Jeszcze niedawno jastrzębianie po cichu myśleli o awansie do Ekstraklasy. Teraz muszą jednak powalczyć o utrzymanie i nie będzie to walka łatwa. Czy rezygnacja trenera […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Milan znów był wielki. A przynajmniej przez sześć minut, w ciągu których sprał Juve

Rollercoaster, jaki zafundowali nam dzisiaj piłkarze Milanu i Juventusu, przypomniał najlepsze lata Serie A i klasyków między tymi ekipami. Po pierwszej połowie chcieliśmy pochwalić Rossonerich za skuteczne murowanie własnego pola karnego. Po ośmiu minutach drugiej części gry już wiedzieliśmy, że na pewno tego nie zrobimy, bo defensywa Milanu zawaliła dwa gole. A po nieco ponad […]
08.07.2020
Weszło
07.07.2020

20 wniosków po Cracovia – Legia

Cracovia awansowała do finału Pucharu Polski w sposób spektakularny. Jakie wnioski można wyciągnąć po meczu z Legią Warszawa?  1. Jak podaje Wojciech Frączek, tylko raz Legia doznała dotkliwszej porażki w Pucharze Polski – miało to miejsce w sezonie 2000/01, gdy Zagłębie Lubin wygrało z nią w ćwierćfinale aż 4:0. 2. Cracovia dała zdecydowanie więcej z […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Morderczy wysiłek Pawła Stolarskiego

Dla Pawła Stolarskiego to arcywyczerpujący sezon. Od października obrońca Legii zaliczył aż 277 minut. Suche minuty nie do końca oddają to, jak intensywne są to dla niego rozgrywki, najdobitniej oddaje je bilans z Transfermarkt: Aż sami zaczynamy odczuwać zakwasy. Istna orka. Obóz z niedźwiedziami u Czerczesowa przy tym, co przeżył w tym sezonie Stolarski, to […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Cracovia wybiła Legii dublet z głowy

Widać było, że w dzisiejszym półfinale Totolotek Pucharu Polski zmierzyły się ze sobą drużyny, dla których ewentualny awans do finału rozgrywek miał zupełnie inne znaczenie. Inny wymiar. Dla Cracovii zwycięstwo w pucharze to w tym momencie kwestia absolutnie kluczowa. Prawdopodobnie jedyna szansa na uratowanie rozczarowującego sezonu. Dla Legii? Miły, prestiżowy, ale tylko dodatek do ligi. […]
07.07.2020
Kanał Sportowy
07.07.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski

Hejt Park w Dobrym Składzie – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski odpowiadają na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim.
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kto w Ekstraklasie odchodzi od archaicznej „szóstki”?

Na całym świecie od kilku dobrych lat trwa zwrot w budowaniu środka pola. Coraz mocniej odchodzi się od gry z klasycznym defensywnym pomocnikiem. Pod tym pojęciem rozumiemy typowego walczaka – ma doskoczyć do rywala, odebrać piłkę, oddać ją do najbliższego. I najlepiej, gdyby nie zapędzał się do przodu. Jak to wygląda w Ekstraklasie? Zasadniczo w […]
07.07.2020
Inne sporty
07.07.2020

Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Wyobraź sobie, że masz 24 lata na karku, niedawno opuściłeś uczelnię, a już jesteś ustawiony na całe życie. To może powiedzieć o sobie Patrick Mahomes, choć „ustawiony” nie oddaje w pełni fortuny, jaka wpadnie w jego ręce. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ten chłopak może zarobić… ponad pół miliarda dolarów. Serio. I co najlepsze, w […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Trzy (!) weryfikacje wyników. Pokrzywdzeni piłkarze Legii, Jagiellonii i Śląska

O panie, takiej kolejki nie mieliśmy już dawno. Przez błędy sędziów musimy zweryfikować wyniki aż trzech meczów. I to nie starć o pietruszkę, a o puchary czy medale. W miniony weekend arbitrzy skrzywdzili piłkarzy Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. Do tego jeszcze pod górkę miała Cracovia, ale mimo pomyłki sędziego i tak ograła […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

„Pitbull” na Camp Nou. Jak Edgar Davids podźwignął Barcelonę z kolan

Charakterystyczne okulary, ekscentryczne stroje, nietypowa fryzura. Edgar Davids na przełomie wieków był jednym z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy wśród wszelkiej maści marketingowców. Przede wszystkim jednak cieszył się reputacją doskonałego środkowego pomocnika. Louis van Gaal nazywał go „Pitbullem”, z kolei Marcello Lippi określił go „jednoosobowym silnikiem drużyny”. Davids faktycznie zasłynął przede wszystkim jako zawodnik Ajaksu oraz Juventusu. […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To wy, Polacy, robicie tu gnój!”. Jak zarządzana jest Olimpia Grudziądz?

23 czerwca. Krzysztof Stanowski podaje informację, że Jacek Trzeciak nie jest już trenerem Olimpii Grudziądz. Olimpia szybciutko zaprzecza i prosi o niepowielanie nieprawdziwych informacji. Zapewnia, że Trzeciak nigdzie się nie wybiera. 29 czerwca. Olimpia przekazuje informację, że kontrakt z trenerem został rozwiązany za porozumieniem stron. Czyżby kolejny przykład, że gdy klub zapewnia o zaufaniu do […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Arka mówi „do widzenia”, ale nie mówi „żegnajcie”

Jeszcze dwa miesiące temu nie byliśmy pewni, czy Arka Gdynia w ogóle będzie miała kim grać we wznowionych, post-pandemicznych rozgrywkach. 6 maja Michał Nalepa podzielił się z nami swoimi obawami dotyczącymi dalszego istnienia klubu. Pensji nie ma. Właściciele wycofani. Miasto wstrzymało środki. Kibice ruszyli na wojnę z zarządem. Wydawało się, że pod znakiem zapytania stoi […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Boguski szuka gola. Od dwudziestu miesięcy…

Wisła Kraków zastanawia się nad przedłużeniem o kolejny rok kontraktu z Rafałem Boguskim (przynajmniej według TVP Sport). Z jednej strony trochę tego nie rozumiemy, bo naszym zdaniem 36-latek daje coś tej drużynie już naprawdę od wielkiego dzwonu – przykładem mecz z Górnikiem w przedostatniej kolejce, ale no właśnie, ostatni raz na podobnym poziomie chłop zagrał […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Dariusz Sztylka: Namawiam Waldka Sobotę na powrót do Śląska

Prawdopodobne odejście Przemysława Płachety, transfery Mateusza Praszelika i Rafała Makowskiego, zainteresowanie Waldemarem Sobotą, ocena Erika Exposito, trener Lavicka, budowanie zespołu, a nie zbioru indywidualności. Mniej więcej te tematy poruszyliśmy w rozmowie z Dariuszem Sztylką, dyrektorem sportowym Śląska Wrocław we wczorajszych Weszłopolskich. Zachęcamy do wysłuchania całej audycji i przeczytania zapisu rozmowy z człowiekiem, który odpowiada za […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

Mój wąs to panegiryk dla dziadka i lat siedemdziesiątych

Chińskie bajki. Muzeum Albertina w Wiedniu. Dziennikarstwo w erze Tony’ego Blaire’a. Podcast o Złotej Piłce w odniesieniu do Oscarów. Śpiew mew. Mickiewicz. Noszenie lamp na planie filmowym. Wyobrażenie Lubina po grze w Gorky 17. Wąs jako panegiryk. Numerologia. Efekt motyla. Sztuka. Poezja. Dziennikarstwo. Muzyka. Film. Jewgienij Baszkirow zdecydowanie nie jest banalnym rozmówcą. Prawdopodobnie żaden piłkarz […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Jóźwiak znów zrobił różnicę. Sobociński też, ale w drugą stronę

Runda wiosenna w Ekstraklasie miała należeć do Kamila Jóźwiaka. Żadną tajemnicą było to, że dla skrzydłowego Lecha będą to ostatnie miesiące w naszej lidze, więc pozostawało mu potwierdzić, że na wyjazd jego gotowy i oczywiście przekonać do swoich umiejętności jak najlepszy klub. Czy to się udało? Okoliczności rozgrywania tej rundy są tak wyjątkowe, że odpowiedź […]
07.07.2020