post Avatar

Opublikowane 30.09.2018 16:07 przez

Sebastian Warzecha

Po jednej stronie siatki Brazylia, dla której to piąty finał mistrzostw świata z rzędu. Zagrali we wszystkich takich meczach w XXI wieku. Trzy razy zostawali mistrzami, zatrzymali ich dopiero Polacy, którzy dziś znajdą się po drugiej stronie siatki. W ostatnich czterech edycjach mistrzostw trzy razy dochodziliśmy do finału, raz go wygrywając. Przed nami starcie potęg, które… miały odpaść wcześniej.

(Nie) faworyci

Gdybyście zapytali ekspertów przed turniejem o to, kto jest faworytem do złota, to w gruncie rzeczy moglibyście spodziewać się jednej z dwóch odpowiedzi. Wariant pierwszy: USA. Wariant drugi: Rosja. Amerykanom pozostała już tylko walka o brąz, nasi sąsiedzi pożegnali się z mistrzostwami w ostatniej fazie grupowej.

Paweł Papke, były siatkarz, reprezentant Polski:

– Rzeczywiście, nie należeliśmy wraz z Brazylią do murowanych faworytów. Oczywiście, rankingowo polska i brazylijska siatkówka stoją wysoko, jesteśmy cenieni i inne drużyny zawsze się nas obawiają. Przed tymi finałami wydawało się jednak, że w optymalnej formie są Amerykanie, którzy byli doskonale przygotowani, oraz Rosjanie, mistrzowie Europy sprzed roku, którzy kilka miesięcy wcześniej wygrali turniej Ligi Narodów. Również gospodarze, Włosi i dobrze grający Serbowie. Dopiero później Brazylia, Polska, Bułgaria czy Francja.

Nasza obecność w finale jest niespodzianką tym większą, że akurat z wczorajszymi rywalami grać po prostu nie potrafimy. Czy raczej: nie potrafiliśmy. Ostatni raz pokonaliśmy ich w Pucharze Świata, 21 września 2015 roku. Ponad trzy lata temu! W czterech kolejnych pojedynkach wyrwaliśmy im… tylko jednego seta. Przy czym słowo „wyrwaliśmy” nie jest użyte przypadkowo – w Lidze Światowej wygraliśmy wówczas 31:29. Szkoda, że w kolejnych trzech nie powtórzyliśmy tej sztuki. Aż do wczoraj.

– Przed meczem powiedziałem w szatni moim zawodnikom, że to będzie mecz na styku i miałem rację. Jednak wiedziałem, że możemy się im przeciwstawić. Jeszcze kilka miesięcy temu nie byliśmy w stanie przeciwstawić się im w Lidze Narodów, a od czerwca wykonaliśmy taką pracę, że dogoniliśmy ich poziomem. To jest niesamowite – powiedział Vital Heynen „Przeglądowi Sportowemu”.

Na styku przeszliśmy też zresztą drugą fazę grupową, gdzie skomplikowaliśmy sobie sytuację porażką z Argentyną. Cały ten turniej to dla nas sinusoida wrażeń. Równie dobrze coś takiego mogliby jednak napisać dziennikarze w Brazylii. Ich reprezentanci również kilkukrotnie mieli spore problemy, ale zawsze wychodzili z nich obronną ręką. Choćby w meczu z Rosjanami, gdzie przegrywali 0:2, by ostatecznie zwyciężyć i udowodnić, że stara siatkarska prawda wciąż się sprawdza.

Piątki

Cztery lata to z jednej strony szmat czasu, ale z drugiej – naprawdę niewiele. Wszystko zależy od tego, w jakiej fazie przebudowy drużyny się znajdujesz. Polacy i Brazylijczycy musieli poradzić sobie z dokładnie tymi samymi problemami. Podstawowym był odpływ wielu zawodników, którzy odgrywali ważną w rolę ich zespołach.

Michał Kubiak, Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Dawid Konarski i Paweł Zatorski. Pięciu. Tylu obrońców tytułu z 2014 roku miał do dyspozycji Vital Heynen na tych mistrzostwach. Możliwe, że byłoby o jednego więcej, gdyby na własne życzenie z tamtej imprezy nie wypisał się Bartosz Kurek. Moglibyśmy narzekać na to, że odpłynęli ci, którzy grali wówczas pierwsze skrzypce: Zagumny, Wlazły, Możdżonek i spółka.

Sęk w tym, że z Brazylijczykami jest dokładnie tak samo. Zostali Bruno Rezende, Eder Carbonera, Wallace de Souza, Felipe Luiz Fonteles i Lucas Saatkamp. Pięciu. To Brazylia równie nowa, jak nowy jest skład Polaków w stosunku do tego sprzed czterech lat. Mieszanka młodości z doświadczeniem, która w obu przypadkach miała dać efekty w ciągu kilku najbliższych lat. Dała już teraz.

Czego (i kogo) więc się obawiać? Paweł Papke:

– Przede wszystkim umiejętności technicznych, każdego ich zawodnika. Mają wspaniałych rozgrywających, z Rezende na czele. Technika użytkowa każdego z Brazylijczyków stoi na bardzo wysokim poziomie. Do tego mają świetnych środkowych – Lucasa czy Edera. Są bardzo mocni w bloku, ale też groźni w kontrach, bo Brazylijczycy często ich wykorzystują. To kompleksowa drużyna, bez słabych punktów. Fantastycznie grający zespół z szeroką kadrą i dużą wymiennością zawodników, choćby na przyjęciu. Doskonale funkcjonuje u nich podwójna zmiana (zresztą podobnie jak w naszym zespole). To są Brazylijczycy, którzy zawsze grają świetną siatkówkę. Mimo tych osłabień, o których mówimy: braku Lucarellego czy kilku przyjmujących. Widać jednak, że zasoby ludzkie, ta masa talentów w brazylijskiej siatkówce jest bardzo, bardzo duża.

Trenerzy

Kolejne podobieństwo: dla Brazylii to pierwszy finał wielkiej imprezy pod wodzą nowego trenera. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Renan Dal Zotto może mieć problemy, by sprostać legendzie Bernardo Rezende (tak, to ojciec Bruno), czyli gościa, który prowadził tę kadrę przez bite szesnaście lat. W Lidze Narodów Brazylijczycy doszli przecież do Final Six, ale tam zebrali oklep od USA i Rosji (oba mecze po 0:3), kończąc rozgrywki na czwartym miejscu. Żeby było śmieszniej: to dokładnie te same ekipy, z którymi – ale w fazie grupowej – przegraliśmy wówczas i my. Dziś jednak nikt nie ma zamiaru kwestionować umiejętności Dal Zotto.

Obaj selekcjonerzy Canarinhos należeli zresztą do tego samego pokolenia siatkarzy, razem grali w kadrze w latach 80. i razem sięgali po srebro igrzysk w 1984 roku. Dal Zotto przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora reprezentacji, federacja podjęła więc naturalną decyzję, mianując go nowym selekcjonerem. Znał to środowisko, zawodników i wiedział, jakie wyzwania przed nim stoją. „Zanim zaakceptowałem propozycję, rozmawiałem z Bernardo, który jest dla mnie wielkim przyjacielem. […] Będziemy się starać pozostać na czołowej pozycji w siatkarskim świecie”. Dziś już wiemy, że ta sztuka Renanowi i jego podopiecznym się udała. Choć walka o pierwsze miejsce dopiero dziś wieczorem.

Polacy z kolei postawili na Vitala Heynena. Choć zaznaczyć należy, że przejście od Stéphane’a Antigi do Belga nie było bezproblemowe – po drodze nie wypalił pomysł z mianowaniem na funkcję selekcjonera Ferdinando de Giorgiego. Po zwolnieniu go we wrześniu zeszłego roku i długim (serio, trwał prawie pięć miesięcy) plebiscycie, zdecydowano się na Heynena. I tym razem trafiono w dziesiątkę.

Paweł Papke:

– Vital na początku swojej przygody zapowiadał, że Liga Narodów jest dla niego typowo eksperymentalnym turniejem. Zresztą przypomnę, że nie zajęliśmy w niej wyższego miejsca dlatego, że trzem bardziej doświadczonym zawodnikom obiecał odpoczynek. Mówimy tu o Fabianie Drzyzdze, Bartku Kurku i Michale Kubiaku. Oni mogli odpocząć i przygotować się do mistrzostw świata. Może negatywne oceny po Final Six brały się właśnie z tego, że ich zabrakło i nie było spokoju w grze. Nasza reprezentacja pokazała wtedy kilka twarzy – grając jednym składem, rezerwami czy często zmieniając ustawienie w trakcie meczu. Vital ma bardzo duże czucie, nie boi się tych zmian. Oczywiście,  zawsze można dyskutować czy wszystkie są dobre, trener pewnie odpowie na wszystkie pytania. On lubi kontakt z mediami czy kibicami, jest bardzo komunikatywną osobą. Wiemy też jednak doskonale, że jego decyzje co do zawodników czy niektórych faz treningów są niekonwencjonalne, ma swoje metody. Całe szczęście, że się sprawdzają. Przypomnę, że nie tylko w reprezentacji Polski ale też Belgii czy Niemiec.

Najlepiej charakter i styl pracy naszego selekcjonera oddaje chyba wczorajsze spotkanie: raz, że doskonale zareagował, wprowadzając na boisko Olka Śliwkę i Kubę Kochanowskiego, a dwa, że tuż po zakończeniu spotkania zebrał zawodników w kółku i powiedział tylko „świętować będziemy jutro”.

Co musi się stać, żebyśmy faktycznie mogli to zrobić?

Dwóch panów na K

Wydaje się, że kluczem będzie utrzymanie wysokiej formy przez Michała Kubiaka i Bartosza Kurka. To oni wczoraj ciągnęli za uszy naszą reprezentację. Zwłaszcza ten drugi, który zdobył 29(!) punktów, nękając swoimi atakami Amerykanów. Do tego dokładał znakomitą postawę w bloku (to zresztą element, który przez cały turniej funkcjonuje u nas fenomenalnie, liczymy, że dziś się to nie zmieni). W trudnych chwilach Fabian Drzyzga w ciemno mógł grać do niego. Oby w finale było podobnie.

Paweł Papke:

– Wczorajszy mecz był bardzo specyficzny – dawno nie widziałem na arenie międzynarodowej tak znakomicie serwującej drużyny jak Amerykanie. Bombardowali nas niesłychanie. Na szczęście chłopaki pozbierali się w przyjęciu, nie oddawali bezpośrednio punktów i utrzymywali piłkę w grze. Do tego oczywiście fenomenalna postawa Bartka Kurka, który rzeczywiście zagrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. Uratował nam ten mecz, nie ma dwóch zdań. Bartek i Michał Kubiak to byli liderzy tej drużyny.

Michał Kubiak nieprzypadkowo jest kapitanem. To gość, który do ekipy wnosi nie tylko znakomitą formę (bardzo rzadko zawodzi w meczach reprezentacji) i fenomenalne, wyniesione z siatkówki plażowej, wyszkolenie techniczne. Przede wszystkim jego obecność na boisku dodaje nam charakteru. A gdy tuż przed północą kończysz pięciosetowe spotkanie i na odpoczynek masz ok. 20 godzin, to bardzo liczy się to, co siedzi w głowie. Jeśli ktoś ma popchnąć Polaków do walki, to jest to właśnie nasz kapitan.

Paweł Papke:

– Charakter na pewno będzie bardzo istotny, ale muszę podkreślić, że też umiejętności techniczne czy taktyczne naszej drużyny są na światowym poziomie. Rzeczywiście, ta różnica godzin i rozegranych setów może wskazywać na naszą niekorzyść. Siatkarze są jednak przyzwyczajeni do takich obciążeń, grania kilku pojedynków z rzędu. Przypomnę, że takim cyklem rozgrywa się choćby Ligę Narodów od tego roku. Graliśmy w grupach po trzy mecze, a sam turniej finałowy to były cztery spotkania w przeciągu kilku dni. Jestem przekonany, że nasi zawodnicy będą grali na stuprocentowej tężyźnie fizycznej, bo dla nich to nic nowego. A sam mecz? Zobaczymy, co będą grali przeciwnicy, w jakiej będą dyspozycji, a przede wszystkim, jak nasza drużyna zareaguje na taktykę Brazylijczyków.

Innymi słowy: trzeba będzie dać z siebie wszystko. A po wczorajszym półfinale jesteśmy przekonani, że Polacy tego „wszystkiego” mają wielkie zapasy. Czy w mięśniach, czy w głowach. „Nie przyjechaliśmy tu, żeby wygrać półfinał, tylko żeby wygrać finał” powiedział Jakub Kochanowski po starciu z USA. Trzymamy za słowo, Kuba.

SW

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 30.09.2018 16:07 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
emperor
emperor

To jest najcenniejszy polski medal od czasów Wagnera. I szczerze, jako kibic z doskoku, nie spodziewałem się, że reprezentacja może tak dobrze i fajnie grać. A sama siatkówka stała się sportem oglądalnym (6-8 lat temu już miałem dość).

Ale nadal uważam, ze jedyną „prawdziwą” weryfikacją są igrzyska olimpijskie. Czyli najpierw trzeba znaleźć ścieżkę kwalifikacyjną do IO (FIVB pewnie znowu namiesza), a potem wytrenować dwunastkę na sam turniej. Wiec usilnie proszę, by Polsat się w przyszłym roku nie wpierdalał.

vasos
vasos

W sierpniu za rok będzie turniej kwalifikacyjny na IO. 6 grup 4 zespołowych rozlosowanych koszykami według rankingu FIVB. Polska będzie starać się o organizację któregoś z tych 6-ciu turniejów. W styczniu o kolejne pięć miejsc będzie walka w kontynentalnych turniejach. Kwalifikacje są jasne, u siebie z Leonem będziemy jeszcze lepsi, tym bardziej u siebie. Awans do Tokio nie jest zatem ciężki
Szkoda że PŚ będzie miał trochę mniejszą renomę bo patrząc czysto fizycznie jest to najcięższy turniej
IO są na pewno bardzo ważne ale dla siatkówki ważniejsze są MŚ
IO są po za kategorią bo to jest miejsce do którego każdy chciałby trafić i tam zagrać, ale nikt jeszcze nie potrafił nas do IO mocno przygotować, ciągle albo mamy pecha jak w 2008 albo przegrywamy przez siebie jak w 2012 (słynny mecz grupowy z Australią)
Z drugiej strony jestem bardzo zadowolony z tego że Heynen otwarcie mówił o tym że celem jest złoto na IO a nie na MŚ
Tym bardziej pokazuję to że mamy ogromny potencjał którego De Giorgi nie potrafił rok temu uwolnić
Pozdrawiam i również czekam na Igrzyska

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Polacy wierzymy w to ze przez 8 lat będziemy najlepsi na swiecie! Powodzenia

3-5-2
3-5-2

PRO-STY-TU-CJA!

pro_sty.png
Raducioiu
Raducioiu

Czemu nasi siatkarze nie korzystają ze skarbów rodzimej myśli szkoleniowej ?
Na korepetycje do naszego najwybitniejszego z prezesów należy tych dziadów z PZPS wysłać.Szybko im te kosmopolityczne zapędy ze łba wybije.
Niech się uczą, k… niech się uczą.
Każdy głupi umie zatrudnić jakiegoś Hiddinka czy Prandellego.
A w czym oni są lepsi od naszych fachowców ?
W niczym. Pokazał to już nasz wielki Adam.
Wcześniej Franciszek i Waldemar.
Teraz Jerzy pozamyka usta.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szeryf z Astany
Szeryf z Astany

Jak to Kurek sie z niej wypisal na wlasne zyczenie??????? Przeciez nie powolal go wtedy Stefan Antiga ?????? Czyzbym cos przeoczyl?????????

Wpozo96
Wpozo96

Antiga i Kurek darli w tym czasie ze sobą koty. Kłócili się i byle co. Nic dziwnego grali ze sobą przez większy czas w Skrze to Bartosz stwierdził że nie będzie się słychać gościa z którym dzielił o a parkiet. Dwie mocne osobowości (mimo kpleżeńskiego nastawienia, znał swoją wartość) nie mogły się dogadać

whooyemooye
whooyemooye

Coś pięknego, wzruszające widzieć Polaków broniących tytułu mistrzów świata. Gratulacje Panowie

Weszło
27.11.2020

Gdzie jest więcej piachu? Na budowie w Płocku czy w grze Wisły?

Ten piach, co leży na budowie za bandami w Płocku, równie dobrze można wystawić do grania, Wisła gra piach porównywalny. O niektórych drużynach mówi się, że brakuje im ostatniego podania – Wiśle brakowało podania ostatniego, przedostatniego, ale też pierwszego. Cracovia wygrała jadąc na trzecim biegu, a powinna wyżej, tylko marnowała okazje. Istotna rzecz zdarzyła się […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Górnik wypunktował ŁKS i goni go w tabeli!

Czy to już kryzys? ŁKS znów jedzie do drużyny z górnej połowy tabeli i znów przegrywa, w dodatku znów przegrywa bez zrobionego sztycha. Tak jak skarcił łodzian Radomiak, tak dziś w dosłownie identyczny sposób zrobił to zespół Górnika Łęczna. Wytrzymać klepanko ełkaesiaków w środku pola, wykorzystać ich straty i stałe fragmenty. Górnik nie tylko wygrywa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Więc mówicie, że Lech nie puchnie w końcówkach…?

Kiedy pisałem, że Lech puchnie w końcówce, usłyszałem, że się nie znam i nieprawda, Lech pressuje jak oszalały i nie ma żadnego problemu. Wystarczyło nieco ponad miesiąc, by stwierdzić: tak, ekipa Żurawia ma kłopoty pod koniec spotkań jak Najman na początku walk. Jeśli kogoś nie przekonuje strata punktów w trzech kolejnych meczach, to już nic […]
27.11.2020
Inne sporty
27.11.2020

Zima w pełni. Ruszył Puchar Świata w biegach narciarskich

Już w poprzednim sezonie wiele wskazywało na to, że forma naszych biegaczy oraz – zwłaszcza – biegaczek rośnie i możemy mieć dzięki nim w kolejnych latach wiele radości. Rozpoczęty dziś Puchar Świata ma być dla nich kolejnym sprawdzianem, ale niewykluczone, że coraz częściej będą pokazywać się na dobrych pozycjach. Zresztą już dziś mieliśmy okazję się […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Czy Jakub Moder jest zajechany? Gra więcej niż Lewandowski

Kariera Jakuba Modera przez ostatni rok przyspieszyła z prędkością pociągu TGV i to najnowszego modelu, którego rekordowe osiągi jeszcze się testuje. Trzeba byłoby jednak wyjątkowo nieuważnie oglądać ostatnie mecze w jego wykonaniu, by nie dostrzec, że zaczyna się z nim dziać coś niedobrego. Można już chyba mówić o trwałej obniżce formy, pierwszym poważnym regresie na […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Zła atmosfera w kadrze? Co my wiemy o złej atmosferze…

Wyobraźcie sobie, że Jerzy Brzęczek siada przed kamerami i przy pytaniach o kryzys kadry narzeka – najlepsi piłkarze siedzą sobie teraz w domu i piją herbatkę, a ja się muszę za nich tłumaczyć. Ale idzie dalej, otwarcie krytykuje ich występy i zachowanie, a na koniec wymienia nazwiska tych pracowitych, których przeciwstawia „utalentowanym” – po to, […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

QUIZ: TOMASZ SMOKOWSKI – OSĄD BOHATERA

Chyba nie musimy niczego dodawać, co? Bądźcie z nami od 18:00! Skład: – Tomasz Smokowski – Wojciech Kowalczyk – Mateusz Rokuszewski – Paweł Paczul – Jakub Białek  
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PowerPlay. Osąd bohatera w Gdyni oraz chorwackie wakacje

Not great, not terrible. W ubiegłym tygodniu chwaliliśmy się, że weszło aż pięć z naszych dość wysoko-kursowych typów, tym razem powodów do dumy nieco mniej, bo trafiliśmy trójkę. Nie zniechęcamy się jednak, zwłaszcza, że przed nami szalenie ciekawy weekend, również z uwagi na moment sezonu, w którym niewykluczone stają się roszady trenerskie.   Zapraszamy na nasze […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

„W wyschniętym ogrodzie zaczęło kwitnąć”. Jak Bałtyk uniknął upadku

Nieco ponad rok temu okręt o nazwie Bałtyk Gdynia z ogromną prędkością zmierzał na dno. Kasa klubowa została doszczętnie opróżniona, a degradacja była niemalże przesądzona. Tajemniczy sponsor nie okazał się zbawicielem. Wszyscy – począwszy od działaczy, kończąc na piłkarzach – nabrali się na jego rzekome kontakty i portfel wypchany do granic możliwości. Nie było obiecanych […]
27.11.2020
Kanał Sportowy
27.11.2020

Stanowisko: Diego Armando Maradona

Dzisiejsze „Stanowisko” poświęcone jest Diego Maradonie. Zaprasza Krzysztof Stanowski.   
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Szkockie cierpienie Klimali. Czy powoli przychodzi czas na zmianę?

Kiedy Patryk Klimala wychodził w pierwszym składzie na Old Firm Derby, można było odnieść wrażenie, że jego szkocka przygoda zaczyna zmierzać w dobrą stronę. Przez pierwsze pół roku otrzaskał się ze Szkocją, mając czas na legendarną aklimatyzację, a w nowej kampanii poczynał sobie coraz śmielej. Krótsze i dłuższe epizody, jakieś brameczki, jakieś pochwały. Momenty były. […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Ekstraklasa ruszy już w styczniu. Przerwa zimowa o tydzień krótsza

Na takie wieści liczyliśmy. Zimowa przerwa w Ekstraklasie będzie o tydzień krótsza. Siedem dni mniej na śledzenie jakichś paździerzowatych sparingów w Belek, siedem dni mniej oglądania oklepanych kulisów, siedem dni mniej na pisanie tekstów o Dusanie Dupoviciu, którego polski klub ściągnął do rywalizacji na lewej obronie. Zawsze w tej dyskusji o przesuwaniu meczów przez koronawirusa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Królestwo za dziewiątkę. Czy Cracovia da sobie radę bez skutecznego napastnika?

Marcos Alvarez? Zaczął imponująco, ale obecnie jest kontuzjowany, w 2020 roku na boisko nie wróci. Rivaldinho? Nie dość, że bardzo marnie dysponowany od początku rozgrywek, to jeszcze ciężko przeszedł COVID-19 i potrzebuje odbudowy. Filip Piszczek – w przeciętnej formie. Podobnie Tomas Vestenicky. Zresztą żaden z nich nie był nigdy typowym łowcą goli. Co tu dużo […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Wolsztyński: – Od dawna jestem gotowy do gry. Pozostaje mi czekać

Łukasz Wolsztyński nie może narzekać na nadmiar szczęścia w 2020 roku. Nie dość że piłkarz Górnika Zabrze w marcu po raz drugi w swojej karierze zerwał więzadła w kolanie, to jeszcze z powodu nawrotu koronawirusowej fali przez większość jesieni tkwił w próżni, bo nie grał ani w rezerwach, ani w pierwszym zespole. Dopiero 19 listopada […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Kłopoty Pogoni ze środkiem obrony. Czy trzeba będzie ratować się Żurawskim?

Od początku sezonu 2019/20, Kosta Runjaić rotuje między czterema stoperami. Najczęściej stawia na duet Benedikt Zech-Konstantinos Triantafyllopoulos, rzadziej na kogoś z dwójki Mariusz Malec-Igor Łasicki. Problem w tym, że praktycznie nigdy nie było tak, żeby jednocześnie miał ich wszystkich do dyspozycji. Zawsze ktoś pauzował, zawsze ktoś się leczył, zawsze kogoś nie było. Inna sprawa, że […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Grabowski: Zarząd powiesił w szatni Resovii kartkę z celem – awans do Ekstraklasy

Szymon Grabowski po raz drugi w ciągu dwóch miesięcy został zwolniony z Resovii. Zarząd klubu ponownie potraktował go niezbyt elegancko, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. Szkoleniowiec zorganizował spotkanie online z dziennikarzami, na którym opowiedział o kulisach pracy w rzeszowskim klubie i relacjach z zarządem po powrocie na stanowisko. Dlaczego celem dla beniaminka miał być awans […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PRASA. Mladenović gwiazdą ligi i jej najlepszym zawodnikiem?

Dzisiaj w prasie nadal królują wspominki Diego Maradony. Ponadto echa porażki Lecha w Liege, niedobitki tematów z Ligi Mistrzów, ale przede wszystkim podprowadzenie pod weekend z Ekstraklasą. Analiza – czy Mladenović to najlepszy piłkarz ligi. Ciekawy wywiad z Bartoszem Kielibą. Smaczki z dorastania Daniela Szelągowskiego.  „PRZEGLĄD SPORTOWY” Kolejne części żegnania Maradony, chociaż wczorajszą okładkę trudno […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Lucky Loser przez trzy dni w Totolotku! Graj bez ryzyka do 25 PLN

Trzy dni oraz trzy ligi. Takiej odsłony promocji „Lucky Loser” jeszcze nie było! Legalny bukmacher Totolotek serwuje nam ofertę specjalną z okazji „Black Weekend” i rozszerza zakres swojej popularnej promocji. Od piątku do niedzieli czekają na nas zakłady bez ryzyka na rozgrywki ligi włoskiej, francuskiej oraz portugalskiej. Jak skorzystać z promocji? Już wyjaśniamy. Skoro wspomnieliśmy […]
27.11.2020