Spektakularne przenosiny Cristiano Ronaldo do Juventusu i kilka ciekawych nazwisk w składach Napoli, Interu czy Romy to tylko fasada, za którą kryją się naprawdę potężne kłopoty włoskiego futbolu. Na zapleczu Serie A panuje kompletny chaos, oddziałujący też na niższe ligi, na dobrą sprawę paraliżując trzeci poziom rozgrywek. Kluby padają jak muchy, Serie B miała nawet zostać tymczasowo zawieszona, choć sezon trwa w najlepsze. Po prostu w tej chwili nie wiadomo, kto ma w niej grać. Chętnych nie brakuje i gotowi są wykłócać się o swoje prawa.

We Włoszech bankructwa, spory sądowe i totalny, organizacyjny bajzel

Co gorsza – ochotników do grania w Serie B jest więcej niż rozgrywki są w stanie zmieścić.

Druga liga włoska tradycyjnie liczy 22 zespoły. Walka o awans do elity odbywa się zatem na przestrzeni potężnej, piekielnie długiej kampanii. Składającej się w sumie z 42 meczów sezonu zasadniczego i dodatkowo play-offów. Osiemnasty i dziewiętnasty zespół wojują o utrzymanie, zaś drużyny z lokat od ósmej do trzeciej walczą o ostatnie z miejsc nagradzanych promocją do Serie A. Jest o co grać, bo w Italii dysproporcja między najwyższą klasą rozgrywkową a jej zapleczem jest dość duża.

Wiadomo, że nawet wśród klubów na eksponowanej pozycji w świecie calcio szwankuje organizacja, a infrastruktura wręcz sypie się w oczach. Jak nietrudno się domyślić – w Serie B wygląda to jeszcze gorzej. Średnia frekwencja na (często okrutnie przestarzałych) stadionach wyniosła w zeszłym sezonie 7 tysięcy widzów. O 10 tysięcy mniej niż w Niemczech, o 13 tysięcy mniej niż w Anglii. Pojemnych obiektów w Italii w gruncie rzeczy nie brakuje, lecz z pewnością brakuje chętnych, by je regularnie odwiedzać. Poziom sportowy nie powala na kolana, a wiele meczów jest po prostu nieatrakcyjnym widowiskiem. Interesującym głównie dla ultrasów i piłkarskich zapaleńców.

Chociaż nie brakuje wariactw, które kojarzylibyśmy głównie z naszymi, rodzimymi realiami. Jak choćby to, że zdegradowana z kretesem Ternana strzeliła w lidze więcej goli od wypromowanej do Serie A Parmy. Rzecz jasna większą liczbę ciosów jednocześnie przyjęła. Dokładnie o czterdzieści. Cóż, walczyli raczej w stylu ulicznego awanturnika niż metodami wyrachowanego Floyda Mayweathera Juniora.

Jednak nawet pomimo tych wesołych, ofensywnych akcentów, niektóre kluby o naprawdę wielkiej historii mogą tylko pomarzyć o kompletach na stadionie.

frekwencja

worldfootball.net

– Będąc tam, jesteś oglądany praktycznie tylko przez włoskie kluby. Grając w Ekstraklasie – dziś zwłaszcza w Górniku, który ma wielu młodych zawodników – będziesz pod lupą wielu skautów z całej Europy – mówił Paweł Bochniewicz w wywiadzie dla Weszło, uzasadniając, dlaczego wolał powrócić do Polski niż swoich sił spróbować w drugoligowym Ascoli.

No dobra, to taka bardziej ogólna refleksja na temat Serie B. Na czym natomiast polegają bieżące kłopoty w tych rozgrywkach? Wszystko zaczęło się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, kiedy zbankrutowało Bari (7. miejsce w sezonie 17/18), Cesena (13. miejsce) i Avellino (15. miejsce).

O kłopotach tego pierwszego, chyba najsłynniejszego z całej trójki klubu mówiło się już od dawna. Zresztą włoskie media otwarcie piszą, że calcio jest już od grubo ponad dekady naznaczone klątwą, czy też plagą kolejnych bankructw. Za symboliczny początek tej okrutnej plagi uważa się upadek Fiorentiny na początku XXI wieku. Galletti nie są zatem żadnym wyjątkiem, scenariusz był w przypadku tego klubu wręcz klasyczny. Drużyna stanęła na krawędzi katastrofy już w 2014 roku, kiedy jej zadłużenie sięgnęło 30 milionów euro. Z dowodzenia organizacją, w której przed laty rozkręcali swojego kariery tak fenomenalni piłkarze jak Antonio Cassano, Gianluca Zambrotta czy Nicola Ventola, zrezygnował po trzech dekadach twardych rządów prezydent Vincenzo Matarrese.

Finansowych tarapatów na dłuższą metę nie udało się zażegnać. Cosmo Giancaspro, który przez ostatnie dwa lata rządził klubem, dostał z początkiem lata ultimatum – albo ureguluje zaległe zobowiązania finansowe, opiewające na 5 milionów euro, albo fora ze dwora i Bari ląduje w Serie D. Giancaspro oczywiście żadnej kasy nie zorganizował, zresztą sam jest w tej chwili ganiany po sądach z tytułu finansowych malwersacji. Nie udało mu się wygospodarować choćby sześciu tysięcy euro, żeby zapłacić zaległe rachunki za wodę, więc na olbrzymim Stadio San Nicola (prawie 60 tysięcy pojemności) nie można już było nawet umyć rąk ani spuścić wody w kiblu. A co dopiero mówić o jakichś milionach na spłatę pozostałych wierzycieli.

Galletti wylądowali oczywiście w czwartej lidze. Teraz ich pozycję próbuje odtworzyć od amatorskiego poziomu Aurelio De Laurentiis, ekscentryczny biznesmen, który zbudował współczesną potęgę Napoli. Liczy być może, że uda mu się powtórzyć rajd przez kolejne ligowe szczeble na miarę tego, jaki urządziła sobie w ostatnich latach Parma. Kolejny słynny klub osierocony przez możnego sponsora i tkwiący od wielu sezonów w spirali wzlotów i upadków.

Producent filmowy odgraża się nawet, że dołoży starań, aby neapolitańczycy swoje mecze w Champions League rozgrywali właśnie w Bari. Jego zdaniem Stadio San Paolo znajduje się w tej chwili w stanie tak fatalnym, że po prostu wstyd pokazywać taką ruinę całej Europie.

Decaro e De Laurentiis

Cesena to jeszcze dziwniejsza historia. W 2014 roku sensacyjnie awansowała do Serie A, opierając swoją drużynę niemal wyłącznie na zawodnikach wypożyczonych. Trudno w to uwierzyć, ale znakomitą większość kadry na decydujące o awansie mecze stanowili piłkarze z innych klubów, a tylko ośmiu miało podpisany kontrakt z ekipą Bianconerich. Działacze Ceseny żonglowali w ten sposób zawodnikami na potęgę. Jak nietrudno się domyślić – skończyło się to wielkim krachem. Klub zaczął obrywać karami za nieprawidłowości przy tych wszystkich przedziwnych ruchach transferowych, aż wreszcie – jakże inaczej – upadł. Podobnie jak Avellino, które rozleciało się w 2009 roku i odbudowało swoją pozycję tylko po to, żeby teraz, podobnie jak dwa wyżej wymienione kluby, zaczynać znowu od zera, czyli od czwartego poziomu rozgrywek. Działacze nie przedstawili stosownych gwarancji finansowych i polegli w procesie licencyjnym.

Nie zanosi się, żeby ta karuzela bankructw miała się wkrótce zatrzymać. Wręcz przeciwnie – następne kluby już czekają w kolejce do okienka z napisem „upadłość”. Wkrótce usłyszymy na pewno o kolejnych kłopotach, kolejnych procesach upadłościowych, kolejnych zmianach prezydentów i rozpaczliwych próbach poszukiwania ratunku. To są zawsze podobne historie. Kiepskie zarządzanie, marna frekwencja, nierentowny obiekt, szemrany bądź spłukany właściciel, korupcyjne skandale, transferowe szwindle, długi, upadek, odrodzenie się w Serie D pod lekko zmienioną nazwą i z trochę innym herbem. I mniej lub bardziej mozolna odbudowa marki.

Błędne koło, w które wpadają kluby o przeszło stuletnich tradycjach. Smutne realia włoskiej piłki. Ale niejeden biznesmen świetnie się tam na pewno bawi. Ostatnio 25% akcji trzecioligowej drużyny z Rimini (powstałej w 1912 roku, z trzema upadkami na koncie) przehandlowano za kryptowalutę.

Ambaras, który teraz rozpętał się na zapleczu Serie A sprowadza się w sumie do czego innego. Otóż organizator rozgrywek uznał, że miejsca trzech wykluczonych ekip nie zajmą ani drużyny, które otarły się w ubiegłym sezonie o awans z trzeciej ligi, ani żaden ze spadkowiczów. Co – rzecz jasna – spotkało się z protestem wyżej wymienionych. Plotkowało się o innych rozwiązaniach, jakichś specjalnych barażach, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Serie B ruszyła po prostu w okrojonym składzie, a pokrzywdzone tą decyzją kluby postanowiły swoich praw dopominać się w sądzie. Organizatorom rozgrywek pewnie się wydawało, że podjęli salomonową decyzję – ostatecznie powstały tylko trzy wakaty, a chętnych do gry było aż sześciu.

Siena i Catania, które odpadły w barażach o awans do Serie B. I – oczywiście – spadkowicze: Ternana, Novara, Virtus Entella, Pro Vercelli.

To właśnie ci ostatni narobili największego dymu. Kiedy z początkiem sierpnia podjęto ostateczną decyzję, że rozgrywki ruszą w okrojonym składzie, działacze Pro Vercelli przedstawili swoje racje przed wymiarem sprawiedliwości i uzyskali przychylność sądu w Lacjum. W efekcie podważona została pierwotna decyzja Włoskiego Narodowego Komitetu Olimpijskiego (CONI), który początkowo usankcjonował postanowienie, żeby Serie B ruszyła w niepełnym składzie. Sąd miał sobie nawet zażyczyć, żeby rozgrywki Serie B zostały wstrzymane na trzy tygodnie.

Informację, jakoby czwarta kolejka zaplecza ekstraklasy miała zostać zawieszona natychmiast zdementowała włoska federacja. Nikt tam się nie ma zamiaru z początkowych ustaleń wycofywać. Zresztą – im dalej w las, tym trudniej będzie te ustalenia podważyć. Kalendarz nie jest z gumy.

Cała złożoność tej sprawy polega na tym, że wiąże się ona dodatkowo ze skandalikami wokół transferów. Kilka dni temu gruchnęła informacja, że klub Mariusza Stępińskiego i Pawła Jaroszyńskiego, czyli Chievo Verona, został ukarany trzema ujemnymi punktami w ramach kary za kreowanie fałszywych dochodów transferowych. Prezes klubu z Werony, Luca Campedelli, miał przez lata zachachmęcić kilkadziesiąt milionów euro. Współpracując ze… wspomnianą już Ceseną, która, jako się rzekło, dopiero co zaryła twarzą w beton. Ostatecznie stanęło na trzech punktach kary dla klubu z Serie A i aż piętnastu ujemnych oczkach dla podupadłej ekipy z czwartej ligi.

Tymczasem działacze poszkodowanych decyzją federacji klubów dowodzą, że Cesena nie powinna zostać ukarana ujemnymi punktami w sezonie 2018/19, bo nie w tych rozgrywkach dokonano oszustw. Gdyby natomiast Cesenie odjąć piętnaście punktów z dorobku za poprzedni sezon, ustawiłoby to ją na ostatnim miejscu w tabeli rozgrywek 2017/2018. To by z kolei oznaczało, że drużyna Virtus Entella, która przegrała barażowe starcie o utrzymanie, de facto ma pełne prawo wrócić do Serie B. Ten sam los spotkał ją zresztą w 2015 roku.

W sezonie 2014/15 spadła…

plejof

… a jednak się utrzymała i wystąpiła w kolejnych rozgrywkach drugiej ligi, korzystając na tym, że za ustawianie meczów zdegradowano Catanię.spadek

Wikipedia

Kłopot tkwi w tym, że drużyna z malowniczego miasteczka Chiavari już rozegrała pierwsze spotkanie w trzeciej lidze. Jako jedyna z wyżej wymienionych ekip nie zbojkotowała udziału w tych rozgrywkach. Jej kolejne występy zostały jak na razie wstrzymane w związku z zaskakującym werdyktem sądu, podobnie sprawa się ma z pozostałymi drużynami. Rozgrywki Serie B i Lega Pro (Serie C) poza tym toczą się wyznaczonym wcześniej rytmem. Żeby już dopełnić całego kuriozalnego obrazu sytuacji to wypada podkreślić, że początkowo akurat Virtus Entella najmniej aktywnie ubiegała się o przywrócenie o poziom wyżej. Znacznie głośniej pyskują pozostali spadkowicze, na czele z Pro Vercelli i Ternaną, plus oczywiście Siena i Catania, którym też marzy się awans na skróty.

Co nie oznacza, że Entella odpuszcza. Liguryjski senator, Francesco Bruzzone, opublikował oficjalne oświadczenie w którym stwierdził, że zamierza dołożyć starań w przywróceniu Virtus na wyższy szczebel rozgrywek. I uda się ze sprawą do władz państwa. Jednak klub nie sygnował oficjalnego pisma skierowanego do Giancarlo Giorgettiego, sekretarza w rządzie Giuseppe Contego. Pod petycją podpisali się przedstawiciele Catanii, Sieny, Ternany, Novary i Pro Vercelli. Które otwarcie domagają się interwencji najwyższych władz w tej sprawie. Entella działa na własną rękę, koncentrując się na odpowiednim rozegraniu kwestii Ceseny i jej ujemnego dorobku.

Tymczasem rodzi się kolejny dylemat. Komu się bardziej należy ewentualne uczestnictwo w Serie B – spadkowiczom, czy może tym, którzy nie zdołali przebrnąć przez baraże? Jedni sportowo spierniczyli się poziom niżej. Drudzy – również sportowo – byli zbyt ciency w uszach, żeby na wyższe piętro się wspiąć. A trudno sobie wyobrazić, żeby jednakowo pozytywnie rozpatrzono żądania całej piątki, czy nawet szóstki. Choć zdaje się, że właśnie tego domagają się sygnatariusze apelu, złożonego na biurku Giorgettiego.

Cokolwiek się jeszcze w tej sprawie nie wydarzy, zapewne zupełnie zdemoluje to terminarz zarówno na drugim, jak i na trzecim poziomie rozgrywek. Który już teraz cierpi z powodu zawieszeń. Włoski Narodowy Komitet Olimpijski dał sobie czas do 26 września, żeby rozstrzygnąć tę sprawę. Dobrze by było, żeby wreszcie to zrobił, bo tego rodzaju chaos informacyjny i organizacyjny burdel wystawia naprawdę paskudne świadectwo całej włoskiej piłce. Poza tym – bardzo możliwe, że za rok czekają świat calcio podobne atrakcje związane z kolejnymi bankructwami więc dobrze by było wypracować jakiś model reakcji na tego rodzaju sytuacje. Wypracować i się go konsekwentnie trzymać.

Weszło
26.09.2022

Szczęsny, ufam tobie. Kiwior to nasz najlepszy stoper [NOTY]

Jeden z najlepszych występów w reprezentacyjnej karierze Wojciecha Szczęsnego. Jakub Kiwior udowadniający, że na ten moment jest naszym najlepszym stoperem. Karol Świderski przyklepujący status „drugiego po Lewandowskim”. Kolejny świetny występ Zielińskiego. I absurdalny mecz w wykonaniu kapitana. Oto noty, jakie wystawiliśmy reprezentacji Polski za mecz z Walią. Walia – Polska. Noty dla naszych reprezentantów WOJCIECH SZCZĘSNY – 8 Rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Michniewicz: W dywizji A można najeść się wstydu, ale trzeba uczyć się od najlepszych

Czesław Michniewicz zabrał głos po meczu Polski z Walią. Selekcjoner biało-czerwonych na antenie „TVP Sport” skomentował grę naszej drużyny, odniósł się także do utrzymania w dywizji A. Kilka wątków rozwinięto na konferencji prasowej. – Zagraliśmy nieźle. Psychicznie byliśmy na właściwym poziomie po słabym czwartkowym meczu. W pierwszych minutach Walia przeważała, ale wróciliśmy do gry, wiedzieliśmy, że to ustanie, jeśli nie stracimy bramki. Drużyna funkcjonowała dobrze, nawet Żurkowski, który mniej gra w klubie, […]
26.09.2022
Weszło
25.09.2022

Cztery rzeczy, które wiemy po Walii. Mamy stopera i napastnika numer dwa

Wygrana w Cardiff z Walią (1:0) pozwoliła reprezentacji Polski utrzymać się Dywizji A Ligi Narodów. Ponadto selekcjoner Czesław Michniewicz znalazł odpowiedzi na kilka pytań. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Jakub Kiwior stał się podstawowym środkowym lewym stoperem, a Karol Świderski prowadzi w castingu na partnera Roberta Lewandowskiego w ataku naszej kadry. Oczywiście wiemy i pamiętamy, że to wciąż tylko wygrana z Walią, która nam generalnie leży, ale mimo wszystko przynajmniej kilka plusów […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Lewandowski: Cel minimum wykonany. Nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystany

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski, skomentował spotkanie z kadrą Walii. Niemal tradycyjnie już napastnik zaznaczył, że w ofensywie możemy spisywać się jeszcze lepiej niż obecnie. – Cel minimum został zrealizowany, utrzymaliśmy się w dywizji A. Dzisiaj zagraliśmy prościej i bardziej efektywnie. W ofensywnie nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystywany, mamy problemy, żeby stworzyć klarowne sytuacje, przejść większością zawodników na połowę rywala. To jest rzecz, nad której poprawą […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Szczęsny: Mogliśmy zagrać jeszcze 90 minut i nie stracić gola

Wojciech Szczęsny skomentował mecz reprezentacji Polski z Walią w „TVP Sport”. Bramkarz biało-czerwonych mówił m.in. o tym, jak ocenia swoją dyspozycję w tym spotkaniu. – Dobrze czujemy się, gdy trzeba dowieźć wynik do końca meczu. Gramy charakternie, ambitnie, nie próbujemy niesamowitej piłki — tak wyglądała druga połowa. Udało nam się strzelić bramkę i wydawało nam się, że możemy grać nawet kolejne 90 minut i nie stracić gola – powiedział Wojciech Szczęsny […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

W środku pola znów to samo. Krychowiak – nie, obok niego – kto?

Jest takie mądre powiedzenie po meczach reprezentacji, że „dziś największymi wygranymi są ci, którzy nie grali”. I co mecz mamy wrażenie, że największym zwycięzcą w walce o miejsce w środku pola jest akurat ten pomocnik, który tym razem nie zagrał. Po meczu z Holandią domagano się Żurkowskiego zamiast Linettego. Dziś z Walią zagrał Żurkowski i zawiódł. To teraz czas jeszcze na Klicha i Góralskiego, byśmy ponownie powiedzieli – nie wiemy kto ma zagrać obok Krychowiaka, a najlepiej, jakby […]
25.09.2022
Włochy
08.09.2022

Wczoraj blisko wygnania, dziś krok od liderowania. Zieliński świetnie wchodzi w sezon

Jeszcze niedawno wydawało się, że Piotr Zieliński odejdzie z Napoli. Że nie do końca jest tam potrzebny, a rewolucja kadrowa dosięgnie również jego, bo też mimo wielkiego potencjału nie zawsze korzystał z niego w stu procentach. Tymczasem jesteśmy w pierwszych tygodniach sezonu 22/23 i chyba nikt nie wyobraża sobie pierwszego składu Azzurrich bez Polaka. Ot, futbol, ot, rollercoaster. Natomiast wróćmy jeszcze do tych ciemniejszych dni. W sezonie 21/22 Zieliński przekroczył […]
08.09.2022
Weszło
06.08.2022

Orły w cieniu szykują się do lotu. Jak Lazio rośnie w siłę

Rzymianin zwycięża, siedząc – mawiano w starożytności. Dzisiaj kibice Lazio dodaliby, że w cieniu rywala. Bo kiedy uwagę całego świata przykuwa AS Roma, Aquile po cichu, kroczek po kroczku budują drużynę, która ma im zagwarantować wyniki lepsze niż w poprzednim sezonie. A przecież i tak finiszowali w Serie A tuż za strefą Champions League, miejsce wyżej niż lokalni przeciwnicy. Tyle że u sąsiadów pracuje Jose Mourinho. Medialne zwierzę, które doskonale wie, że życie to teatr, a we Włoszech […]
06.08.2022
Weszło
26.07.2022

Gol, asysty, pierwszy skład. Co wynika ze sparingów dla Listkowskiego?

Marcin Listkowski sezon w Serie B kończył jako rezerwowy, a podczas letniego okresu przygotowawczego we wszystkich sparingach grał w podstawowym składzie US Lecce. Co to oznacza dla Polaka? Czy jego sytuacja w klubie z południa Włoch tak bardzo zmieniła się po awansie do Serie A? W ostatnich ośmiu kolejkach 24-letni Listkowski wystąpił tylko trzykrotnie, w sumie zebrał 18 minut. Regres ogromny w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami 2022 roku, kiedy zagrał osiem razy […]
26.07.2022
Włochy
08.06.2022

Najmłodszy debiutant Manciniego i zdobywca autografu Messiego. Oto Wilfried Gnonto

Ma 18 lat, mistrzostwo Szwajcarii, piosenkę na swoją cześć i autograf Lionela Messiego. Oto Wilfried Gnonto – najmłodszy debiutant za kadencji Roberto Manciniego i nadzieja Włochów na lepsze jutro. 24 marca Włosi przegrali z Macedonią Północną 0:1 po bramce straconej w doliczonym czasie i odpadli z play-offów o mistrzostwa świata. Zabraknie ich na drugim kolejnym mundialu. Osiem miesięcy po triumfie w EURO 2020 i pół roku po ustanowieniu rekordu meczów bez porażki z rzędu […]
08.06.2022
Weszło
15.05.2022

Milan przeszedł przez ucho igielne i otworzył bramę do raju

Milan mógł skończyć mecz z Atalantą z poczuciem dobrze wypełnionej misji. Miał cholernie trudne zadanie, miał prawo stracić punkty, ale ostatecznie wygarnął swoim rywalom dwukrotnie i zbliżył się do mistrzostwa. W tej części Mediolanu mogą przygotowywać szampany, bo wystarczy wygrać a nawet zremisować ostatnie spotkanie w lidze. Albo, co jest prawdopodobne, po prostu poczekać przed telewizorem na wynik meczu Interu.  Jeśli Inter nie wygra meczu z Cagliari, Milan zostanie mistrzem Włoch. […]
15.05.2022
Weszło
01.05.2022

Milan się męczył, ale Milan jest ostatecznie zwycięski

Milan jest naprawdę blisko tytułu, szczególnie, że pomógł mu ostatnio bramkarz Interu, a Napoli, jak to Napoli, przegrywa kluczowe mecze. Niemniej – wciąż trzeba punktować i czy można sobie do tego wyobrazić lepszego rywala niż Fiorentina? Pewnie wciąż tak, ale teraz Viola to przecież dość wdzięczny przeciwnik. Dopiero co przyjęła 0:4 od Udinese, wcześniej za mocna była dla niej Salernitana. Mimo tego Milan męczył bułę niemiłosiernie, ale ostatecznie […]
01.05.2022
Liczba komentarzy: 15
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Travis
Travis(@pacholek)
4 lat temu

Kryzys kryzysem, lecz kluby ściągają polaków do Serie A

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  Travis

Treść usunięta

Travis
Travis(@pacholek)
4 lat temu

Cena oscyluje w granicach około 10 mln euro

ed
ed(@ed)
4 lat temu
Reply to  Travis

e tam 35 chyba

ed
ed(@ed)
4 lat temu

Nim sie wszyscy intere sują jak prasa z Warsiółki pisze . Tylko ze to zostaje wymyslone w ich chorych umysłach. Lechia Gdansk ??

MArekPolkowski
MArekPolkowski(@marekpolkowski)
4 lat temu
Reply to  Travis

Bo są właśnie tani, jak barszcz. Stosunek jakości do ceny na korzyść naszych.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  MArekPolkowski

Treść usunięta

WhiteStarPower
WhiteStarPower(@spoxgreq)
4 lat temu

Boże jaki burdel. My juz najgorsze wrocławskie akty mamy chyba za sobą, teraz trzeba budować akademie i szukać mądrych prezesów klubow bo,tego jest największy deficyt

Rudy z UE
Rudy z UE(@rudy-z-ue)
4 lat temu
Reply to  WhiteStarPower

jeżeli kluby maja się rozwijać – aby lepiej na siebie zarabiały, przez co stać ich było na lepsze transfery i akadamie – to prawda jest taka, ze trzeba wypierdolić ultrasów, albo liczyć na okrągły stół z borkiem, polem, szpakowskim i ruckim którzy kurwa mieli napisac, pisza ustawe odnosnie bezpieczenstwa na stadionach – przynajmniej deklarowali się ostro. aha, prosze mnie nie odbierac w taki sposob ze atakuje itp. młyn wg mnie jest potrzebny ale sytuacje gdzie dziś młyn jest chwalony bo transparentami i oprawą upamiętnia 1 września, a po tygodniu ów młyn napierdalaj racami w sektor rodzinny, a później CI sami dziennikarze, choćby na weszło co chwalili kibiców pod niebiosa za upamiętnienie 1 września, dziś tych samych kibicow opisują jako bydło jest patologiczna sportowo, kulturowo, obyczajowo i dziennikarsko

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  Rudy z UE

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Mat20
Mat20(@mat20)
4 lat temu

Może i odstają ale i tak grają ciekawszą piłkę niż np. połowa Bundesligi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

ed
ed(@ed)
4 lat temu

Boli ciebie dynia, nieprzeciętnie jak widze

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta