post Avatar

Opublikowane 26.07.2018 11:43 przez

Mariusz Bielski


Co byście odpowiedzieli, gdybyśmy zapytali was „jak właściwie kojarzycie portugalską ekstraklasę?” Większa część osób na pewno określiłaby ją niezbyt interesującą, w której od czasów kolonialnych rządzą te same ekipy. Byłaby to więc liga trzech poważnych drużyn (Benfiki, Porto i Sportingu), jednej aspirującej do tego miana (Bragi) oraz całym tłumie przeciętniaków.

I właśnie w tej szarej masie przez lata istnieje sobie od dawien dawna Rio Ave.

Klubik, który w sumie nie przyciągał nigdy uwagi światowej publiczności, ponieważ ani historycznie nie jest on wielce uznany, ani nie wyrobił sobie dobrej marki na arenie międzynarodowej. Teraz bowiem dopiero trzeci raz bierze udział w europejskich pucharach i jest to praktycznie największe osiągnięcie w jego 79-letniej historii. Ewentualnie możemy pod tę kategorię podciągnąć jeszcze zajęcie drugiego miejsca w Taca de Portugal (w sezonach 1983/84 i 2013/14) oraz Taca de Liga (również 2013/14). Poza tym parę wzlotów, kilka upadków, sporo balansowania gdzieś na pograniczu najwyższej klasy rozgrywkowej i drugiej ligi. Krótko mówiąc, szału nie ma, dupy nic tu nie urywa.

Jeśli już musielibyśmy wskazywać na jakiekolwiek wyjątkowe momenty w życiorysie Rio Ave, raczej skłanialibyśmy się ku historii najnowszej. A w niej zaś do człowieka, który w całym portugalskim futbolu – choć nie tylko, wszak jego macki sięgają znacznie dalej – robi za kogoś o charakterze Ojca Chrzestnego. Człowieka, który niby na pierwszy plan się nie wysuwa, a jednak wszyscy go znają. Część docenia, część deprecjonuje.

Jorge Mendes.

Wystarczy kilka chwil rozmowy z ludźmi pasjonującymi się tamtejszym futbolem, albo nawet z dziennikarzami zajmującymi się Ligą NOS, parę pytań o Rio Ave i zawsze – prędzej czy później – padnie to nazwisko. – To oczywiste! Rio jest jednym z „jego klubów” – mówi chociażby Jan Hagen. Kiedy dopytujemy, co właściwie miał na myśli, ekspert posługuje się metaforą karuzeli, gdzie na końcu każdej z belek zamiast siedzeń moglibyśmy umieścić herby różnych klubów. Gdy dopytujemy o szczegóły, ten po prostu wysyła nam dość wymowny filmik. Szacunek, jeśli nadążycie do samego końca.

I o ile postać rynkowego barona w skali europejskiej wzbudza sporo niechęci, żeby nie powiedzieć obrzydzenia (choćby u fanów Valencii), w Ave jest zupełnie odwrotnie. Tutaj mało kto powie o nim złe słowo. No a już na pewno nie Antonio Silva Campos, piastujący urząd prezesa klubu. – Współpraca z nim po prostu daje dostęp do lepszych zawodników, o których w innym wypadku moglibyśmy tylko pomarzyć. Nie ma w naszym kraju takiego klubu, który nie chciałby zachowywać z nim dobrych relacji, aby współdziałać – otwarcie przyznaje sternik. Pippo Russo, włoski socjolog, który badał fenomen superagenta, prześmiewczo pozwolił sobie nazywać dzisiejszych przeciwników Jagiellonii „Jorge Mendes FC”.

Trzeba jednak oddać mu, że paru ciekawych graczy, którzy potem robili całkiem niezłe, a nawet wielkie kariery, wypromował właśnie w tym zespole. Najdobitniejszy przykład jego pozytywnego wpływu na rozwój zawodnika, to Fabio Coentrao. Jasne, potem zjadły go kontuzje, w Realu Madryt w pewnej chwili stał się przez nie postacią karykaturalną, jednak za czasów występów w Rio Ave trudno było przypuszczać, że w ogóle zajdzie tak wysoko. Kiedy lewy obrońca poznał Mendesa, zespół grał w drugiej lidze, a Fabio i tak czuł się zupełnie obco w świecie profesjonalnej piłki. Ponoć chciał ją nawet porzucić, ale wtedy właśnie do akcji wkroczył Jorge. – Gdyby mnie wówczas nie przekonał, że warto dalej poświęcać się dla Rio Ave, pewnie nie uprawiałbym już sportu, tylko pracował gdzieś na morzu – opowiadał po latach Coentrao.

Podobnie wielkiej inicjatywy nie musiał podejmować w sprawie innego zawodnika, którego wypromował – Edersona. Kojarzycie, prawda? Tak, to właśnie ten sam kozak znany wam dzisiaj z Manchesteru City. Zanim jeszcze trafił do Benfiki, skąd trafił do Premier League pod skrzydła Guardioli, swój warsztat szlifował właśnie w Rio Ave, gdzie umieścił go Mendes. A wyciągnął chłopaka z trzeciej ligi! Oczywiście jednak coś za coś, wszak jak przyznawał sam Campos, agent zachował sobie 20% udziałów z „praw ekonomicznych”.

Kiedy Brazylijczyk w sezonie 2012/13 rozpoczynał swoją przygodę z klubem, wóczas jego konkurentem w walce o bluzę z numerem jeden był wówczas… Jan Oblak! I to właśnie Słoweniec wygrał rywalizację z rówieśnikiem chociaż obaj nie notowali wówczas jakichś wybitnych wyników – 42 stracone bramki uplasowały wówczas ich zespół gdzieś w środku tabeli takowego rankingu. Inna sprawa, że wtedy chyba nikt nawet nie myślał, iż sześć lat później obu będziemy wymieniać w gronie najlepszych golkiperów świata.

Żaden z nich jednak nie zarobił dla klubu jakichś rekordowych pieniędzy. Zrobił to pochodzący z Gwinei-Bissau Judilson Mamadu Tuncará Gomes, defensywny pomocnik znany jako Pele. Cóż za przypadek, że trafił akurat do AS Monaco, jednego z krzesełek w mendesowej karuzeli…

Ciekawe natomiast, czy gdyby działał nie tylko w XXI wieku, ale na przykład w latach osiemdziesiątych, pchnąłby piłkarską karierę Jose Mourinho na inne tory? The Special One próbował swoich sił właśnie w zespole z Vila do Conde w latach 1980-1982, jednak kompletnie nikogo nie przekonywał. Ba, nawet kiedy drużynę prowadził jego własny ojciec, Felix, Jose nie mógł liczyć na specjalne traktowanie. Rywalizował jak równy z równym, lecz nie był w stanie się przebić. Dlatego właśnie postanowił porzucić granie kosztem bycia trenerem. – Zrozumiałem, że nie mam wystarczającego talentu, aby zostać zawodowym piłkarzem. Druga liga to był szczyt moich możliwości. Dlatego zacząłem zajmować się taktyką w piłce nożnej – opowiadał legendarny już szkoleniowiec.

Mou Rio Ave

***

Większość tego typu okoliczności sprawia, że Rio Ave jawi się nieco jako klub kompletnie bez duszy. Z drugiej strony nawet nie jako taśma produkcyjna, lecz raczej przystanek, z którego regularnie korzystają piłkarze ze stajni transferowego barona. Żeby jednak zaprzeczyć tej tezie, należy bliżej poznać Ricardo Monteiro, zwanego przez wszystkich „Tarantini”, 34-latka z dziesięcioletnim stażem w zespole, jego kapitanem, chodzącą legendą. Właśnie jego osoba w dużej mierze nadaje klubowi tożsamość.

Nigdy nawet nie uważano go za wielki talent, a fakt, iż dopiero mając 24 wiosny na karku stał się profesjonalnym piłkarzem, tylko to podkreśla. Nigdy nie zgłosił się po niego żaden wielki klub, więc w ogóle nie czuł potrzeby, żeby ruszać się z Vila do Conde. – Oczywiście, że marzyłem, by występować w wielkich zespołach, ale nigdy się do tego nawet nie zbliżyłem. Natomiast po bardzo udanym dla nas sezonie 2013/14 miałem parę ofert. Z Grecji, z Włoch, nawet z Iranu. Rozmawiałem o nich z żoną. „Czy to rozwiąże cokolwiek w twoim życiu? – zapytała. Proste, że nie. Dlatego zostałem. Zmiany będące celem samym w sobie są bez sensu. Nawet jeśli idą za nimi pieniądze – opowiadał.

Już w tym momencie powinna zapalić wam się lampka. Oho! Chyba mamy do czynienia z gościem nieco oderwanym od futbolowej rzeczywistości. No bo jak to, proponują mu znaczną podwyżkę, a on woli siedzieć w małym miasteczku na w Portugalii? Wariat! Bardzo byście się pomylili, bowiem jego podejście ma drugie dno. Można śmiało przypuszczać, iż zdając sobie sprawę z własnych ograniczeń, pomocnik po prostu nie chciał ryzykować tułaczki po świecie, podczas gdy na miejscu miał zapewniona stabilizację. Zasobność portfela nie zastąpiłaby mu chociażby bliskości rodziny, na co też zwracał uwagę.

Tarantini Minha causa

Co jednak najbardziej wyróżnia go spośród tysięcy portugalskich zawodników, to nie to, że nie biega z wywieszonym językiem za forsą, lecz szansa na zrobienie znacznie większej kariery już poza boiskiem. Tarantini niemal przez całą swoją karierę równolegle dokształcał się, aż w 2014 roku uzyskał tytuł doktora nauk pedagogicznych. Co de facto jest częstym obiektem pozytywnej szyderki podczas meczów. – Czasem zwracają się do mnie per „nauczycielu”, oczywiście dla żartów. Zdarzało się też, by podobnie nazwał mnie jakiś sędzia, na przykład Jorge Sousa. Odbieram to jako oznakę szacunku dla mojej kariery naukowej – mówi nasz bohater, który podkreśla również, że tylko 4% ze wszystkich portugalskich piłkarzy uzyskuje jakiekolwiek tytuły naukowe. – Futbol w ogóle nie przeszkadzał mi w studiowaniu. Często jest on wymówką. Piłkarze mają jednak dużo wolnego czasu. Mi na przykład sport raczej pomógł, ponieważ nauczył mnie dyscypliny – wyjaśniał.

Już samo to podejście sprawia, że o życie po życiu kompletnie nie musi się martwić, wszak od jakiegoś czasu prężenia działa nie tylko na futbolowej murawie. Niedawno całkiem głośno zrobiło się o jego projekcie „Mój przypadek”. Oddajmy głos samemu Ricardo. – Jest to platforma internetowa (www.tarantini.pt), której głównym celem jest uświadamianie, ostrzeganie młodych ludzi przed postawieniem wszystkiego na jedną kartę na karierę piłkarską, której mogą nigdy nie zrobić. Za pomocą portalu promujemy chociażby moją książkę o takim samym tytule. To historia mojego życia. Zrobiłem do niej ogromny research. Zwracam uwagę, że aż 80% zawodników występujących w NFL bankrutuje w trzy lata po zakończeniu kariery. Nie można lekceważyć tego zjawiska. Bo tu nie chodzi wcale o sam fakt pieniędzy, które nagle znikają, lecz podejście danego człowieka, jego sposób funkcjonowania. Jako sportowcy pod tym względem niby mamy przewagę nad rodakami, ale potem dobiegamy do 30-35 roku życia i kariera się kończy, przed sobą zaś mamy wiele kolejnych lat życia. Konieczne jest, aby umieć je zaplanować długoterminowo.

Tarantini minha causa strona

A że nie mamy tu do czynienia z pustosłowiem, projektem-wydmuszką, dowodzi tego osoba Fabio Farii, wychowanka Rio Ave, który musiał zakończyć karierę ze względu na wykrytą wadę serca. Kompletnie nie wiedział jak dalej pokierować swoim życiem zawodowym, pomógł mu dopiero kapitan drużyny. – Dzięki naszej pomocy Fabio ukończył specjalny kurs, który pozwolił mu założyć własny biznes. Dziś prowadzi cukiernię – dowodzi kapitan drużyny z Vila do Conde. On sam jeszcze nie zdecydował co będzie robił po zawieszeniu korków na kołku, jednak zabezpiecza się, inwestując w nieruchomości.

***

Szkoda tylko, że nawet mając w drużynie kogoś takiego jak Tarantini, inni piłkarze Rio Ave mimo wszystko wplątali się w ogromne kłopoty. Pod koniec poprzedniego roku bowiem tamtejsze media obiegła informacja, jakoby czterech zawodników Rio Ave przeznaczyło 500 tys. euro na ustawianie meczu. Przedmiotem śledztwa jest starcie z Feirense z lutego 2017 roku, przegrane 1:2 przez drużynę z przedmieść Porto. Trop pojawił się w chwili, gdy w jednej z firm bukmacherskich krótko przed meczem zaczęto zawierać zakłady na ogromne sumy, przewidujące porażkę tego zespołu. Podejrzanymi w tej sprawie są gracze tacy jak Cassio, Marcelo, Nadjack oraz Roderick Miranda – trzech z nich odgrywało ważne role w ekipie, nie byli to bynajmniej żadni dalecy rezerwowi. Z drugiej strony zaś jeszcze więcej czarnych chmur nad Rio Ave pojawia się w związku z meczem Benficą, który miał zostać kupiony za pomocą pośredników przez samego Luisa Filipe Vieirę, prezydenta Orłów, by uratować jej mistrzostwo w sezonie 2015/16. Co ciekawe, przeglądając internet w tej sprawie, w kilku artykułach pojawiają się te same nazwiska, co w przypadku podejrzanego starcia z Feirense. Sprawa oczywiście do dzisiaj jest w toku.

Gazeta-Rio-Ave-ustawianie

Nie ma co jednak zbytnio skupiać się na tym bałaganie. Lepiej zwrócić uwagę na fortele, które w ostatnim czasie zastosowała ekipa z Vila do Conde, aby utrudnić życie Jagiellonii, o czym mówił w Przeglądzie Sportowym Ireneusz Mamrot. – Liga portugalska jeszcze nie ruszyła, drużyny grały tylko sparingi. Obejrzałem dwa, ale zawodnicy występowali bez numerów. Nieco utrudniło i wydłużyło nam to analizę, ale sobie poradziliśmy. Najpierw uważnie przyjrzeliśmy się twarzom piłkarzy na zdjęciach, a później rozpoznawaliśmy ich na boisku – opowiadał szkoleniowiec białostoczan.

Co jeszcze mogło mu utrudnić rozpracowywanie przeciwnika to fakt, iż tego lata Rio Ave zmieniło się bardzo pod względem personalnym, nie wiadomo więc czego tak naprawdę można od niego oczekiwać. Zespół opuścili:
– wcześniej wspominany Pele,
– Joao Novais (8 goli i 3 asysty w sezonie 17/18),
– Helder Guedes, najlepszy strzelec z 12 bramkami na koncie,
– Chico Geraldes, najlepszy asystent (11 dograń)
– podstawowy bramkarz Cassio
– Marcelo, Yuri Ribeirio oraz Lionn, trzej podstawowi defensorzy

Z podstawowego składu, który wyszedł na ostatni mecz Rio Ave w poprzednim sezonie, nie ma w drużynie już 7 graczy! Klub opuścił też nawet jego trener, Miguel Cardoso, który wyrobił sobie opinię cudotwórcy, doprowadzając drużynę do piątego miejsca w lidze w rozgrywkach 2017/18.

Kiedy zatem, jak nie teraz, nadarzyłaby się lepsza okazja, aby stłuc zespół z przedmieść Porto na kwaśne jabłko? Cały się posypał, nie zdążył jeszcze dobrze wejść w sezon, trudno sobie wyobrazić, aby nowi zawodnicy byli już ze sobą wyjątkowo zgrani. Liczymy zatem, że dziś wieczorem Jagiellonia da nam powody do uśmiechu. Ale takiego życzliwego. Nie tego szyderczego.

Mariusz Bielski

Fot. NewsPix.pl

Opublikowane 26.07.2018 11:43 przez

Mariusz Bielski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
baran
baran

Zarówno w trakcie meczu, jak i po jego zakończeniu zapewniam że piłkarze Jagiellonii dadzą nam bardzo wiele powodów do szczerej radości i uśmiechów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Urkides

Ale to wszystko nie przeszkodzi kontynuować Bońkowi i jego przydupasom opowieści o tym jak wielu mamy zdolnych młodych zawodników, system szkolenia, trenerów itd, itp.
Będziemy organizować młodzieżowe MŚ i ME, wydawać na to kasę, budować stadiony, zamiast szkolić trenerów młodzieżowych i budować infrastrukturę treningową.
A wszystko po to żeby w tych „przepięknych okolicznościach przyrody” zbierać wpierdole od co raz bardziej egzotycznych piłkarsko zespołów.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Wprowadźmy przymus wstawiania 5 juniorów do składu – to na stówę zadziała i poprawi poziom.

Pandar3k
Pandar3k

Obie drużyny na podobnym poziomie piłkarskim, do tego próbujące grać w piłkę. Autor próbuje dyskredytować Rio Ave, a prawda jest taka, że szanse są 50 / 50 może z lekkim wskazaniem na Jagę. Myślę, że Jaga dzisiaj wygra wykorzystując atut własnego boiska, ale awans będzie sprawą otwartą.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Frodo Vagins
Frodo Vagins

Przypominam, iż w meczu Legia vs odrzuty z polskiej Premier Ligi to Legia była faworytem.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Ja przypominam, że faworytem meczu Niemcy Korea byli Niemcy.

nieobiektywny
nieobiektywny

Obojętnie z kim by nie grali, już nie można żadnego polskiego zespołu nazwać faworytem.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Ogólnie żadnego światowego nie można nazwać faworytem. Nie ma juz słabych drużyn, nie ma też faworytów. 😀

Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Michniewicz w Legii, czyli dobry trener zabiera się za pogubiony zespół

Jakkolwiek oceniać decyzję o zwolnieniu Aleksandara Vukovicia z Legii – cóż, stało się, życie musi iść dalej, nowy szkoleniowiec musi przejąć stery. Dariusz Mioduski nigdy nie słynął z logiki przy wybieraniu kolejnych trenerów, bierze ludzi z różnych parafii i myśli: co będzie, to będzie. Tak samo jest teraz. Czesław Michniewicz nie wpasowuje się w jakąkolwiek […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

City zaczynają ligowe granie. Wolves znów popsują im humory?

Manchester City zaczyna sezon później niż reszta, więc już musi gonić rywali. Ale najważniejszą pogonią i tak będzie ta za mistrzowskim tytułem. Przed „The Citizens” inauguracja rozgrywek, w której zmierzą się z Wolverhampton. Czy ekipie Pepa Guardioli uda się zgarnąć trzy punkty? Stawiamy na to, że tak i sprawdzamy, co jeszcze warto wytypować w TOTALbet! […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Trzy lata dreptania w miejscu

Jesienią zawsze zaczyna się szkoła, w knajpach zaczyna się picie, a Legia zaczyna budować wszystko od nowa. Zaczęło się od zwolnienia Jacka Magiery 13 września 2017 roku, gdy uznano, że czas wykonać kolejny krok do przodu. Mieli to zagwarantować chorwaccy czarodzieje, budujący swego czasu potęgę akademii Dinama Zagrzeb. Od września do kwietnia wózek ciągnął Romeo […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Chybione transfery, niejasne powiązania, fatalne wyniki. Co się znów popsuło w Stomilu?

Porażki z Odrą Opole, Widzewem Łódź i ŁKS-em, remis z GKS-em Tychy. Ledwie jeden punkt i okrągłe zero strzelonych bramek po czterech ligowych meczach. No nie udał się Stomilowi Olsztyn start sezonu 2020/21. Z drugiej strony – czy można było oczekiwać czegoś więcej od zespołu, który wzmocnień poszukuje na amatorskim poziomie w Holandii? Dziennikarze portalu […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Na co stać nowy Milan? Zweryfikuje to Łukasz Skorupski

Wyobrażamy sobie lepsze dni w pracy niż konfrontacja ze Zlatanem Ibrahimoviciem. Ale cóż, taki zawód, że Łukasz Skorupski tydzień w tydzień musi stawać na głowie, żeby ratować ligę dla Bolonii. W nowym sezonie zapewne będzie tak samo, a my bardzo szybko się o tym przekonamy. Bo już w pierwszej kolejce rywalem ekipy Sinisy Mihajlovicia będzie […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Panika czy właściwy krok? Argumenty za i przeciw rozstaniu z Vukoviciem

Aleksandar Vuković zwolniony z Legii Warszawa. To dowód na panikę Dariusza Mioduskiego, czy może wręcz przeciwnie – świadectwo, że prezes klubu widzi, co się dzieje i zwyczajnie ma odwagę właściwie zareagować? Poszukaliśmy argumentów zarówno za pozostaniem Vuko, jak i za rozstaniem z nim. Należało zwolnić Vuko już teraz, czy jednak lepiej było się wstrzymać? Zwolnić. […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Nikogo nie zmieniam, bo nie chciałbym, żeby ktokolwiek zmieniał mnie

Jakie są jego ambicje? Dlaczego nie narzeka? Czego spodziewać się po tym sezonie w wykonaniu Chrobrego Głogów? Czy dobiera zawodników pod kątem charakterologicznym i czy odrzucił kiedykolwiek jakiegoś piłkarza, bo mu w tej kwestii nie odpowiadał? Dlaczego ceni sobie różnorodność? Co spowodowało, że Tomasz Cywka tak dobrze wkomponował się w nowy zespół? Dlaczego nikogo nie […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Mistrzostwo zrobił, w Europie poległ. Recenzujemy pracę Vukovicia

Często, gdy trener dostaje nakaz spakowania walizek, ocena jego pracy jest dość łatwa do sformułowania – widać, gdzie mu poszło, jeszcze mocniej widać, gdzie nie i prosto wystawić notę czy odpowiednie wnioski. Z Vukoviciem jest trochę inaczej, ponieważ szybciutko pokonał drogę z nieba do piekła. Przecież jeszcze dwa miesiące temu świętował mistrzostwo Polski, a dzisiaj, […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Rasak opuszcza Klub Zero. Fotel prezesa zostaje w Płocku!

Prezesi w Klubie Zero zmieniają się jak – nie przymierzając – niegdyś w Śląsku Wrocław. Jeśli czytacie nas regularnie od lat, pewnie znacie założenie tego elitarnego tworu, ale dla wszystkich niezorientowanych szybkie przypomnienie – to klub złożony z zawodników, którzy jeszcze nigdy nie zdobyli gola na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Warunki przyjęcia? Co najmniej […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Dobry na czas wojny, kiepski na czas pokoju. Vuković wyleciał z Legii

W „Ojcu chrzestnym” Michael Corleone w pewnym momencie rezygnuje z Toma Hagena jako consigliere rodziny, uzasadniając, że Tom nie jest doradcą na czas wojny. W Legii Warszawa mamy chyba właśnie do czynienia z odwrotnym procesem. O ile Aleksandar Vuković, temperamentny Serb, którego serce bije w legijnym rytmie, mógł się świetnie sprawdzać jako strażak, gaszący warszawski […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Czy Tomas Huk wreszcie okaże się wzmocnieniem Piasta?

Zastępowanie czołowych zawodników bez większej szkody dla drużyny to ostatnimi czasy specjalność Piasta Gliwice. Waldemar Fornalik po sezonie mistrzowskim potrafił utrzymać zespół w czołówce polskiej ligi, mimo że stracił kilka kluczowych ogniw. Tego lata musi ponownie dokonać tej sztuki, ale początek rozgrywek wskazuje, że na niektórych pozycjach może być z tym problem, szczególnie w tyłach. […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia skorzysta na pucharach Piasta?

Zakończenie ligowego weekendu nie musi być wcale smutne. A kiedy na boisko wychodzą piłkarze Jagiellonii, w której meczach w tym sezonie padło już 13 bramek, na pewno tak nie będzie. W dodatku Jagiellończycy mierzą się z Piastem Gliwice, czyli naszym eksportowym klubem, więc emocje będą gwarantowane. A my spróbujemy coś na tym ugrać w Totolotku! […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Wilczek strzela Brondby, Przybyłko z dubletem, szalony weekend w Championship | STRANIERI

Weekend bez bramek Polaków? Takiego od dawna już nie uznajemy. Do gry wróciły już wszystkie najsilniejsze ligi świata, włącznie z Bundesligą i Serie A, więc na boiskach mamy coraz więcej biało-czerwonych akcentów. Powody do uśmiechu są jednak zwykle takie same, bo każdy się spodziewa, kto błysnął w ten weekend w Europie i na świecie. Niemniej […]
21.09.2020