post Avatar

Opublikowane 18.06.2018 22:31 przez

Sebastian Warzecha

Może się wydawać, że powyższy tytuł brzmi jak skrzyżowanie średniej jakości kryminału z piosenką Dawida Podsiadły, ale w przypadku młodej polskiej tenisistki odpowiada temu jak do tej pory wyglądała jej kariera. To dziewczyna, która poszła kompletnie inną drogą niż reszta. Śmiało możemy napisać, że nie poruszała się wybudowaną w słońcu autostradą, ale szła przez zacieniony las. Wydaje się, że rok 2018 to czas, gdy obie te ścieżki się skrzyżowały.

Wygrane eliminacje do Australian Open i debiut w Wielkim Szlemie, pierwsza wygrana w drabince głównej turnieju tej rangi na Roland Garros, walka o pozycję w pierwszej setce rankingu, do którego coraz bliżej – to wszystko obecny sezon, trwający przecież sześć miesięcy, wiele go jeszcze zostało. Jej rozwój jest niezwykle harmonijny – trzy lata temu była 459. na świecie, w grudniu 2016 zajmowała 321. pozycję, a ubiegły rok kończyła na 166. miejscu. Teraz – po II rundzie French Open – znajdzie się w dwunastej dziesiątce rankingu. Do upragnionego TOP 100 pozostało kilka małych kroków.

Andrzej Kobierski, trener Magdy:

– W zeszłym roku widać było, że nastąpił dosyć mocny skok fizyczny i w tym sezonie Magda to potwierdza. Dzięki temu, że wygrała w połowie ubiegłego roku dwa ITF-y, uwierzyła w siebie i nabrała pewności, widać, że gra lepiej. W Australii zdecydowanie potwierdziła, że może się zacząć za niedługo liczyć w większych turniejach, a z kolei we Francji dało się zauważyć, że, zgodnie z tym, co sobie założyliśmy, setka pęknie na koniec roku.

Może się wydawać, że kariera Magdy – mimo że ścieżka wiodła przez las – była niezwykle łatwa. Wiecie, szeroki trakt, wiodący prosto do celu. Wyglądało to jednak zupełnie inaczej, przypominało raczej wąską ścieżynkę, na której bardzo łatwo było się zgubić. Powód? Tradycyjny.

Kasa

Tenis sporo kosztuje. Pierwsze przykłady z brzegu, czyli nasi najlepsi tenisiści: siostry Radwańskie mogły bezproblemowo trenować, bo ich dziadek sprzedał dużo warte obrazy; rodzice Jerzego Janowicza sprzedali sklepy, żeby móc finansować karierę syna; Łukasz Kubot miał szczęście, bo jego ojciec kopał niegdyś piłkę i był w stanie zapożyczyć się u Andrzeja Szarmacha.

Wcześniej w Polsce istniał jeszcze program PZT PROKOM TEAM, finansujący młodych sportowców. Gdy kurek z pieniędzmi zakręcono, zostały dotacje od ministerstwa i związku. Uwierzcie nam, że zdecydowanie niewystarczające dla zawodników, którzy chcieliby przebić się do światowej czołówki. Po zakończeniu finansowania tenisa przez Prokom, do grona najlepszych zawodniczek próbowały dołączyć m.in. Paulina Kania, Magda Linette czy Katarzyna Piter. Udało się jedynie drugiej z nich, ale w dużej mierze  dlatego, że zyskała wsparcie… w Chorwacji, gdzie ma jedną z baz treningowych. Druga znajduje się w Chinach.

Joanna Sakowicz, była zawodniczka, obecnie komentatorka:

Magda Linette postawiła wszystko na jedną kartę i wyjechała najpierw do Chorwacji, a potem również do Chin. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć tenisistki, które byłyby w stanie z taką determinacją walczyć o swoją karierę – opuścić bliskich i wyjechać z rodzinnego kraju, by spędzać bardzo dużo czasu w miejscu, które jest kompletnie inne kulturowo czy językowo.

Młodsza o niespełna sześć lat Magda Fręch musiała radzić sobie jeszcze inaczej, bowiem pieniędzy brakowało nawet na… wyjazdy. Wraz z trenerem, Andrzejem Kobierskim, podjęła więc decyzję o niemal całkowitej rezygnacji z juniorskich startów. Od początku miała poświęcić się grze na zawodowych kortach. Jej debiut w turnieju ITF to rok 2012, rocznikowo miała wtedy 15 lat, ale że urodziny ma w grudniu, a starty przypadły na pierwszą część roku, to była po prostu bardzo, bardzo młoda.

Magda Fręch, rok 2013, dla portalu tenis.net.pl:

– Różnica poziomów [pomiędzy grą w juniorach, a turniejami seniorek – przyp. red.] jest na pewno kosmiczna. Przede wszystkim widać ją pod względem mentalnym i doświadczenia poszczególnych dziewczyn. Zawodniczki załóżmy z miejsc 1000-500 grają podobnie, niemal tak samo. Jedyne co się zmienia to ilość błędów i nabywane wraz z kolejnymi turniejami doświadczenie, które później procentuje. Zwiększa się także pewność siebie. Gdy na kort wychodzi setna tenisistka na świecie i ma się zmierzyć z, dajmy na to, osiemsetną, to mimo tego, że na początku tej różnicy nie widać, to prędzej czy później wygra ta wyżej klasyfikowana. Przede wszystkim lepiej podejdzie do tego spotkania pod względem psychicznym.

Z tą różnicą musiała sobie radzić od najwcześniejszych lat. To z powodu braku środków nie znajdziecie jej na czołowych miejscach juniorskich rankingów. Dość powiedzieć, że w Wielkim Szlemie w kategorii dziewcząt wystartowała… raz. Na US Open 2015, gdy kończyła definitywnie karierę juniorki. Osiągnęła tam drugą rundę, przy okazji wybijając się na najlepsze w karierze miejsce w rankingu młodych zawodniczek – 332. Teraz jest o ponad 200 pozycji wyżej, ale wśród seniorek.

Andrzej Kobierski:

– [Różnica w przygotowaniu między zawodniczkami, mającymi możliwość wyjeżdżać na turnieje, a takimi, które jej nie mają] to jest przepaść. Tylko jakiś tam przypadek, upór i determinacja pozwalają na pójście dalej. Ludzie często nie są na tyle zdeterminowani, żeby ryzykować wszystko i odpuszczają. Wielu zawodników wyjeżdża na studia, przerywa kariery.

Już we wspomnianym 2013 roku Magda mówiła jasno – potrzebne są pieniądze. Zaczęła wtedy otrzymywać środki z programu „Talent”, ale wystarczały one na 2-3 wyjazdy. Pomoc ze strony związku była niewystarczająca, zresztą – co dało się zauważyć – skupiał się on bardziej na męskim tenisie. Za finansowanie w dużej mierze odpowiadali rodzice.  I tak to się kręciło przez wiele lat.

Teraz jest z tym znacznie lepiej, bo pojawiły się wyniki w największych imprezach. Za awans do II rundy Roland Garros, do kieszeni Magdy wpadło 79 tysięcy euro. Do tego od niedawna większe środki ma PZT, Magda załapała się też na finansowanie z ITF-u, światowej federacji. Znalazła wyjście z lasu, ale nie będzie oszczędzać, te środki przydadzą się na kolejne wyjazdy, turnieje, sprzęt… Zawodnicy i zawodniczki wciąż muszą myśleć o takich sprawach.

Na szczęście ma obok siebie Andrzeja Kobierskiego.

Długoletnia współpraca

Mało jest zawodniczek, które z trenerem współpracują od dzieciństwa. A tak to właśnie wygląda w przypadku Fręch. Wspólne zajęcia rozpoczęli, gdy Magda miała dziewięć lat. Przez poprzednie trzy lata trenował ją… ojciec jej obecnego szkoleniowca. W cytowanym już wcześniej wywiadzie, pięć lat temu, Magda Fręch na pytanie „Co zawdzięcza Andrzejowi Kobierskiemu?” odpowiedziała wprost:

– Tak naprawdę niemal wszystko. To on nauczył mnie tego wszystkiego co potrafię dzisiaj. Najpierw jednak trenowałam z jego ojcem. Później oddano mnie w ręce Pana Andrzeja. Trenowali mnie oni od samego początku, gdy byłam jeszcze sześcioletnią dziewczynką. Wszystko co do tej pory osiągnęłam pod względem tenisowym, zawdzięczam właśnie tym dwóm trenerom.

Gdy pytamy Andrzeja Kobierskiego, jak to właściwie możliwe, przeprowadzić zawodniczkę przez tyle szczebli rozwoju i wciąż być w stanie wyciągać z niej coraz więcej na korcie, odpowiada nam, że trudno mu oceniać samego siebie, niech robią to inni. Ale podpowiada, co jest istotne.

– Trzeba dużo cierpliwości, dobrze się dogadywać, wiedzieć, kiedy ustąpić, to wszystko jest takim docieraniem się przez te lata. Wiadomo, że im zawodnik starszy, tym więcej ma do powiedzenia. Trzeba to wszystko przetrwać. W kwestii treningu wiadomo też, że to nie jest tak, że dwunastolatka będzie trenować jak piętnasto-, siedemnasto- czy dwudziestolatka. Dobieramy treningi tak, żeby były skuteczne. Po drodze na pewno popełniłem jakieś błędy, ale staram się, by było ich jak najmniej, a gdy już się pojawią – wyciągać z nich wnioski.

Pamiętajmy, że wszystkie te treningi trzeba było dopasowywać do ograniczonych środków, że Magda nie mogła jeździć na tyle turniejów, na ile by chciała, że trenowała głównie w Polsce, gdzie warunki – w porównaniu chociażby do krajów Europy Południowej, nie są, nazwijmy to delikatnie, idealne. To, że dała radę się przebić i dziś walczy o pierwszą setkę rankingu, to w dużej mierze zasługa jej uporu. A tego ma naprawdę sporo.

Determinacja

– Pokazała, że da się u nas trenować i osiągnąć wiele, przebywając tutaj. Mimo tego, że jest jak jest i jesteśmy po prostu czarną dziurą, jeżeli chodzi o tenis.

To słowa Joanny Sakowicz. Powiedzmy sobie szczerze: trudno jest wybić się z Polski. Dowód? Magda Fręch została zaledwie dwunastą (!) Polką w historii, która wygrała mecz w Wielkim Szlemie. U Czeszek czy Amerykanek regularnie do drugiej rundy awansuje po 5-6 tenisistek. To dwa narody, które są w tym sporcie wielkie, ale jeśli się przyrównywać, to właśnie do najlepszych. Choćby po to, by zobaczyć, jaki dystans nas od nich dzieli.

Gdy do tego wszystkiego dochodzi brak środków, naprawdę łatwo można się podłamać i zrezygnować. Magda tego nie zrobiła. Nie zaskakuje nas więc odpowiedź Andrzeja Kobierskiego, gdy pytamy o najmocniejszą stronę jego podopiecznej:

 – Na pewno ambicja, na pewno determinacja, na pewno wola walki. Zdarzają się trudniejsze okresy, słabsze dni i błędy, ale nawet jeśli Magda w taki słabszy dzień przegra mecz, to już następnego będzie zmobilizowana, by realizować to, co sobie założyliśmy.

Co ciekawe, gdy na początku tego roku, krótki filmik z Magdą w roli głównej nagrał Polski Związek Tenisowy, na pytanie o swoją największą wadę, wymieniła brak cierpliwości. Twierdzi, że wciąż ma jej za mało. Odtwarzaliśmy to trzy razy, żeby mieć pewność, że się nie przesłyszeliśmy. Dlaczego? Weźmy niedawny mecz I rundy. Przegrywała w nim 1:3 w decydującym secie i nie było po niej widać żadnego zdenerwowania, zero zniecierpliwienia. Wciąż grała tak samo, realizując plan. Set (i mecz) padły jej łupem.

Ale tak naprawdę można spojrzeć na cały przebieg jej kariery.

Joanna Sakowicz:

– To jest przede wszystkim cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Byłam teraz w Paryżu na konferencji trenerskiej, gdzie jedną z prelegentek była Justine Henin. Bardzo mądra kobieta, ma wiele ciekawych, ważnych rzeczy do powiedzenia. Mówiła m.in. że tenis to sport, gdzie trzeba określić cel, który jest długofalowy. Nie można podejmować zbyt pochopnych decyzji, trzeba być bardzo cierpliwym. To pokazuje przykład kariery Magdy Fręch. U nas była taka tendencja, by jak najwcześniej wchodzić do zawodowego tenisa i jak najszybciej przebijać się do szlemów. Jeśli ktoś nie osiągnął tego w wieku 18-19 lat, to już się go skreślało. Natomiast Magda ma 20 lat, zadebiutowała w tym roku w Australii w Wielkim Szlemie i, jak na skalę światową, to jest to naprawdę rewelacyjne osiągnięcie.

Nie będziemy więc pisać, że pora na jeszcze większe sukcesy. Cierpliwie poczekamy na to, co przyniesie cały sezon kortów na trawie – teraz Magda wraz z trenerem skierowała się na trawiaste turnieje, a głównym celem najbliższych miesięcy jest, rzecz jasna, Wimbledon. Pierwszy sprawdzian ma już za sobą – w turnieju WTA w Nottingham dotarła do drugiej rundy.

Pozostaje pytanie: czy na Wimbledonie Magda dorówna swoim osiągnięciom z mączki i twardej nawierzchni? Andrzej Kobierski twierdzi, że tak, bo to nawierzchnia, która odpowiada jej stylowi gry. Nam pozostaje ufać jego ocenie.

Dalsza droga

Magda Fręch ma talent. Po jej ostatnich występach to stwierdzenie wręcz oczywiste. Do tej pory nie odczuwała presji, miała rozpostarty swego rodzaju parasol ochronny – wszyscy patrzyli na wyniki Agnieszki Radwańskiej, gdzieś po drodze trafiła się także Magda Linette. Nawet Paulina Kania czy Katarzyna Piter budziły większe nadzieje niż Fręch. Ba, za jej juniorskich czasów więcej mówiło się choćby o starszej o dwa lata Zuzannie Maciejewskiej. Nie kojarzycie nazwiska? No właśnie.

To wszystko gwarantowało jej spokojny rozwój. Większe zainteresowanie mediów to tak naprawdę ten rok, zewsząd zaczęły spływać też pochwały. Teraz kluczowe jest, by nie dać się „zagłaskać”, nie uwierzyć, że już zrobiło się wystarczająco wiele, a dalej wszystko przyjdzie samo. Choć wydaje nam się, że to nie ten typ osoby. Magda od dziecka ma jeden cel, jest na nim skupiona i poświęciła wiele, by go osiągnąć. Nie odpuści.

Swoją drogą, Fręch ma lęk wysokości. Wspominała kiedyś, że zdobywa poszczególne szczyty Tatr, ale… we mgle. Właśnie z powodu strachu. Boi się też latać samolotem, a to przecież rzecz konieczna, by dotrzeć na turnieje, choćby ten rozgrywany w Australii. Z tym też trzeba sobie radzić. Mamy jedynie nadzieję, że, gdy będzie wspinać się coraz wyżej w rankingu (a wierzymy, że tak będzie), nie przestraszy się, tylko pewnie pójdzie po swoje.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Opublikowane 18.06.2018 22:31 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MiodekBralczyk
MiodekBralczyk

Szukacie sponsora dla dziewczyny?
Słowa o co najmniej tak samo utalentowanej juniorce z Legii, która wygrała w deblu juniorski Roland, a w singlu doszła bodaj do 1/2 (albo 1/4 – mogę się mylić).

Hiszpania
29.11.2020

Alaves skończyło z remisami i pokonało Real Madryt

W trwającym sezonie pojęcie stabilizacji formy jest dla Realu Madryt zupełnie obce. Gdy już się wydaje, iż po dobrym spotkaniu – jak na przykład na Camp Nou – zacznie się rozkręcać, to niespodziewanie zostaje sprowadzony na ziemię. Ostatnie dwa mecze były dużymi rozczarowaniami – klęska 1:4 z Valencią i zaledwie remis 1:1 z Villarrealem, choć […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

No i odfrunął. Wisła zwolniła Skowronka

Porażka z Zagłębiem Lubin przesądziła los Artura Skowronka. Dwie godziny po meczu trener „Białej Gwiazdy” został zwolniony. Zostawia klub na dwunastym miejscu w Ekstraklasie. Czy ta decyzja jest słuszna? Cholera wie, czas pokaże. Natomiast obawiamy się, że jeśli wiślacy chcą wydźwignąć się z problemów, to potrzebne tam są dużo głębsze zmiany niż sama zmiana trenera. […]
29.11.2020
Weszło FM
28.11.2020

Mecze, mecze i jeszcze więcej meczów – niedziela w Weszło FM

Niedziela w radiu Weszło FM będzie zdominowana przez relacje z meczów, które pozwolą Wam być na bieżąco nawet jeśli nie macie możliwości oglądania spotkań w telewizji. Rozpoczniemy jednak standardowo od „Dwójki bez sternika” czyli naszego poranka, w którym przywitają Was Monika Wądołowska i Adam Kotleszka. Pojawi się sporo opowieści różnej treści oraz podsumowań sobotnich wydarzeń. […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Najpierw trzeba pozwolić Wiśle strzelić gola. A później to już z górki

Wisła Kraków w ciągu ostatniego miesiąca trzykrotnie wychodziła na prowadzenie. Z Lechią – przegrała. Z Wartą – przegrała. I gdy dzisiaj strzeliła gola po prezencie Zagłębia przez myśl przeszło nam, że to może taka taktyka lubinian. Podpuść, skasuj. No i wyszło. Genialny plan Seveli! Ale tak poważnie – krakowianie mieli ten mecz w garści, a […]
28.11.2020
Włochy
28.11.2020

Panie Pirlo, coś tu nie gra. Glik zatrzymuje Juventus

Cristiano Ronaldo na urlopie, więc zdawało się, że Kamil Glik może odetchnąć z dużą ulgą. Okazja do zatrzymania turyńskiej ekipy bez jej najlepszego piłkarza piechotą przecież nie chodzi, okoliczności nad wyraz sprzyjające. Benevento skrzętnie próbowało ten fakt wykorzystać, Wojciech Szczęsny nie mógł na bezrobocie narzekać. Efekt? Łupanka Inzaghiego triumfuje nad nijakością Pirlo – ależ to […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Typowy Śląsk na wyjeździe? Nie, bo zwycięski

Śląsk Wrocław i mecz wyjazdowy – to nie brzmi jak idealny plan na sobotnie popołudnie. W zasadzie nie brzmi to jak dobry pomysł na spędzenie czasu niezależnie od terminu spotkania i okoliczności, bo ekipa Vitezslava Lavicki w delegacjach sobie po prostu nie radzi. I stawiamy dolary przeciwko orzechom, że nie poradziłaby sobie również dzisiaj gdyby […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020
Anglia
28.11.2020

Szarpali, szarpali, aż wyszarpali. Brighton urywa punkty Liverpoolowi

Mieli piłkarze Brightonu rzut karny. Mieli kilka naprawdę dobrych, szybkich akcji, które zaowocowały groźnymi okazjami strzeleckimi. Wreszcie – mieli również trochę szczęścia, gdy arbiter anulował gola Mohameda Salaha, bo VAR dopatrzył się milimetrowego spalonego Egipcjanina. Ale długo w dzisiejszym starciu „Mew” z Liverpoolem wszystko wskazywało na to, że gospodarze nie zdołają przekuć tych sprzyjających okoliczności […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Konrad Jałocha uczy jak obronić się przed Bruk-Betem

Nie wygrałeś od czterech meczów. Bez czystego konta od pięciu. Jedzie na teren lidera, trochę podrażnionego stratą punktów w środku tygodnia. W dodatku rywal ma najlepszego strzelca obecnych rozgrywek. Na co możesz liczyć? Na bramkarza, jeśli jest nim Konrad Jałocha. I tak się szczęśliwie dla GKS-u Tychy złożyło, że ten gość stał akurat między słupkami […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

LIVE: Zagłębie wygrywa w meczu „futbolu na nie”

No i zaczynamy sobotę z naszą ekstraklasową piłeczką. Generalnie jak tak patrzymy na dzisiejsze zestawienie meczów, to fajerwerków nie ma. Dwóch beniaminków gra u siebie, więc może będą jakieś niespodzianki. Śląsk gra na wyjeździe, więc… no, wiadomo co. A dzień skończymy sobie patrząc na to, czy Zagłębie się odkuje i wreszcie wygra jakiś mecz. Ponadto […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Piasecki i Roginić – w I lidze strzelby, w Ekstraklasie ławka

Pokrętne są losy pierwszoligowych snajperów w Ekstraklasie. W poprzednim sezonie Fabian Piasecki udowodnił, że mimo słabego epizodu w Legnicy, bramki strzelać potrafi. Korona króla strzelców, kilka naprawdę dobrych występów, nos do odnajdywania się w polu karnym – wszystko się zgadzało. Ale po przeskoku półkę wyżej już tak kolorowo nie jest. Podobnie zresztą, jak u Marko […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Loska: „Odleciałem. Przekonałem się, jak to jest, gdy zaczynasz bujać w obłokach”

13 meczów, 34 punkty, ledwie sześć bramek straconych. Bruk-Bet Termalica Nieciecza ma się czym chwalić. Wygląda na to, że tym razem rzeczywiście chce wrócić do Ekstraklasy, a nie tylko o tym mówić i odgrywać rolę faworyta. Natomiast Tomasz Loska zaznacza: spokojnie, pokora. Bo on wie, że z wysokiego konia można dość boleśnie spaść. Zapraszamy na […]
28.11.2020
WeszłoTV
28.11.2020

STAN FUTBOLU. Henriquez, Dobrasz, Rokuszewski, Kowalczyk

Zapraszamy na kolejny odcinek „Stanu Futbolu”. Dzisiaj program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Luis Henriquez (były piłkarz Lecha Poznań), Dawid Dobrasz (dziennikarz Głosu Wielkopolskiego) , a także Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. Startujemy o 11:15. 
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Maciej Domański – bez niego ofensywa Stali Mielec nie istnieje

Sześć punktów w dziesięciu spotkaniach, ostatnie miejsce w tabeli. Położenie Stali Mielec jest wysoce niekomfortowe, ale byłoby jeszcze gorsze, gdyby nie miała w swoich szeregach Macieja Domańskiego. To jeden z niewielu piłkarzy beniaminka, którzy jak na razie mogą spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć, że robią wiele, aby utrzymać zespół w Ekstraklasie. Ba, nikt w […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Gytkjaer: Nie żałuję odejścia z Lecha, Monza będzie wielka

W sobotniej prasie Christian Gytkjaer opowiada o swoim odejściu do Monzy, Gerard Badia mówi o meczach z Legią, jest też sylwetka Iwo Kaczmarskiego, a w Magazynie Lig Zagranicznych historia silnej relacji Franka Lamparda z Jose Mourinho. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia w poprzednim sezonie nie wygrała z Piastem żadnego z trzech meczów. Teraz chce się przełamać. Wygląda […]
28.11.2020