Trwa tydzień senegalski na Weszło – owoc naszej wędrówki do Dakaru we współpracy z firmą Orlen. Zapraszamy na kolejny reportaż Jakuba Białka, który tym razem odwiedził Wyspę Goree.

O bilecie w jedną stronę

*

Wyspę Goree osiągamy po 30-minutowej podróży łódką z Dakaru. Wąskie, kręte chodniki, kolorowe domy, brak ulic, brak samochodów. Błogi spokój. Jakże kontrastujący z Dakarem, w którym panuje absolutny chaos. 

Goree zamieszkuje tysiąc osób. To miejsce, w którym każdy zna się z każdym. Miejsce, którego burmistrzem jest prezes senegalskiej federacji piłki nożnej, przypływający codziennie do stolicy łódką wspólnie z resztą pracujących w stolicy mieszkańców. Miejsce piękne, a jednak odcięte od świata. Tak urokliwe, że aż chciałoby się tu zamieszkać.

Codziennie przyjeżdżają na naszą wyspę jacyś turyści. Wyszukuję ich i proponuję im oprowadzanie za darmo – zaczyna swoją opowieść 20-letni Tala. Ma plecak, wraca z uczelni, na której studiuje turystykę. Po studiach chciałby być przewodnikiem. Ma w życiu tylko jedno marzenie – uciec stąd, gdzie się da.

Dlaczego za darmo?

Póki nie jestem przewodnikiem, nie mogę brać pieniędzy za swoją pracę. Traktuję to jako naukę zawodu i języka. Jestem dumny z historii tego miejsca. Moi przodkowie przeżyli tu piekło. Jedno z największych piekieł w dziejach ludzkości. Zostali tak upokorzeni, jak nikt nigdy nie został upokorzony.

Chodź, pokażę ci, gdzie mieszkam. Widzisz to? Teraz śpimy tu z bratem i śmiejemy się, że gdy jeden wychodzi do łazienki, to musi drugiego podeptać, tak mało jest tu miejsca. Dokładnie w tym miejscu jeszcze nie tak dawno temu spało dwudziestu niewolników. Jedni srali pod siebie, a drudzy z głodu jedli ich gówna. Działo się to dokładnie tutaj. O, tu, gdzie od 20 lat się budzę.

Wiesz, dlaczego nie biorę pieniędzy za oprowadzanie? Bo chcę, by świat o nas pamiętał. Napisz proszę wszystko o tym, że biały człowiek traktował czarnego jak nic niewartą szmatę.

***

DSC00522

DSC00527

Jeden z największych domów niewolników na wyspie Goree. Na dole niewolnicy, na górze pan i służba.

Biały człowiek przez lata terroryzował czarnego. Wyzyskiwał go do ostatniej kropli potu, do ostatniego tchu. Jedyną zapłatą była miska ryżu, no i fakt, że biały dobrodusznie darował mu życie. Czarni przez długie wieki byli wręcz własnością białych. Byli traktowani gorzej niż psy – psa pan chociaż czasami głaska.

Czy biały człowiek w kraju mogącym „poszczycić się” największym ośrodkiem niewolników w historii świata jest znienawidzony?

Przeciwnie.

Ubóstwiany? Cieplej, ale to też nie to.

Biały człowiek to pieniądze. Biały człowiek to szansa, której żaden inny czarny człowiek prawdopodobnie nie da. Momentami odnoszę wrażenie, że tak jak biały człowiek przez wieki dorobił się na czarnym, tak teraz czarny na każdym kroku zamierza spróbować mu odebrać choć kawałeczek tego tortu.

Centrum Dakaru. Szczerzy się do mnie najweselszy człowiek świata. Ma w sobie tyle sympatii, ile braków w uzębieniu.

Where are you from? Hahaha. First time in Senegal? Uuuuuuu! Haha! Uuu!!!

Pyta, gdzie idę. Odpowiadam, że przed siebie, czyli zupełnie jak on. Idziemy razem. Ma na imię Miranda i opowiada mi swoją historię życia.

Ciężki czas przede mną, oj ciężki… Nie będzie łatwo…

Co się stało?

Urodziło mi się dziecko.

To chyba dobrze!

Nawet bardzo dobrze. Jest tylko jeden problem. Muszę teraz wyprawić imprezę. Wedle senegalskiej tradycji, po narodzeniu dziecka trzeba wyprawić biesiadę dla rodziny i przyjaciół. Całe 150 osób. Ciężko, oj ciężko…

Mogę jakoś pomóc?

Nie możesz, nie możesz… 150 osób… Wiesz ile oni zjedzą? Muszę zabić dwie sztuki bydła, żeby godnie ich przyjąć. Bydło u nas bardzo drogie. Ciężko, ciężko… Ale przynajmniej mam fajne kozy. Chcesz zobaczyć moje kozy?

DSC00438

Nie kłamał, kozy bardzo sympatyczne. 

Piękne kozy. Uwielbiam swoje kozy. Mam nadzieję, że ty też lubisz moje kozy. Lubisz? Wiedziałem, że jesteś w porządku. Dam ci talizman.

(Miranda zakłada mi na rękę bransoletkę).

To jest talizman, który zapewni ci dużą kasę. Noś go ze sobą, a będziesz bogaty. Wprawdzie ja sam go teraz potrzebuję, ale wierzę w to, że gdy ci go ofiaruję, sprowadzisz na mnie zastrzyk gotówki. Haha! A co mi tam, dam ci drugi. Bierzesz leki na przeciwmalaryczne? Uuuuu! Jeśli tak, to już nie musisz, nosząc ten wisiorek nigdy nie będziesz miał malarii. Masz jeszcze kolejną bransoletkę, czysta profilaktyka – ma odciągać od ciebie wszelakie kłopoty. Ale cię wyprawiłem, co? Uuuu!!! Hahahaha!!!

Miranda stwierdził, że pokaże mi morze. Jest śmiesznie. Co chwilę słyszę „Uuuu!!! Hahahaha!!!”. Stojąc na plaży, zaczęliśmy rozmowę na bardzo ważne tematy.

Masz pieniądze?

Po co ci moje pieniądze?

Grosika! Daj mi proszę grosika z twojego kraju! Chciałbym mieć coś z twojego kraju. Ja ci dałem kilka rzeczy z mojego, więc teraz daj mi proszę coś z twojego. Cokolwiek! Tak mówi nasza kultura – jeśli dasz jakiś swój przedmiot w ofierze dziecka, będzie ono na pewno zdrowie. Chyba chcesz, by mój syn był zdrowy?

Ale… Ale nie mam nic. Naprawdę.

Może być cokolwiek. Jak nie masz grosika, to może polski talizman. Albo figurka. Albo wisiorek. No weź!

W Polsce pewnie poczęstowałbym go polską wódką, ale jak pośród dzikich zaułków Dakaru wykombinować cokolwiek polskiego? Bierze mnie na litość sugerując, że w ostateczności może być senegalski pieniążek, by synek napił się zdrowego mleka. Daję mu na poczet dziecka 2000 CFA (jakieś 13 złotych). I w sumie byłbym nawet zadowolony, że ofiarowałem swoje pieniądze tubylcowi w słusznej sprawie, gdyby nie fakt, że…

Za kwadrans z identyczną gadką podszedł do mnie kolejny świeżo upieczony ojciec.

A za godzinę jeszcze kolejny.

Miranda nałożył mi bransoletkę, która miała mi, a w konsekwencji jemu, zapewnić bogactwo. Chwilę potem dostał równowartość kilku godzin pracy. No i jak tu nie wierzyć w afrykańskie czary?

DSC00111

Miranda

Europejczyka próbuje się naciąć na każdym kroku. Trzy najczęściej powtarzane na ulicach Dakaru wyrażenia, to…

Nie.

Nie, dziękuję.

Naprawdę nie, dziękuję.

Wcisnąć chcą ci tutaj wszystko – jesteś przecież białym człowiekiem, przyjechałeś rozpuścić trochę forsy, której masz przecież po uszy. Negocjacje ze sprzedawcami na bazarach, na których nie ma oczywiście z góry ustalonych cen, przybierają totalnie absurdalny obrót.

Podobają ci się te trzy obrazki? Oddam je za 60 000 franków.

Dam tysiąc za każdy – proponuję dość mocną kontrofertę.

Kończy się na cenie 15 000 i do zestawu dorzuca jeszcze koszulę z lokalnej tkaniny. Stargowałeś do kwoty pięć razy mniejszej niż pierwotna, a i tak pewnie przepłaciłeś. Jeśli nie orientujesz się w cenach, zostaniesz nacięty na każdym kroku. Taksówka? Zapomnij o taksometrze – ile sobie wynegocjujesz, za tyle pojedziesz. Pokój dla turysty? Bardziej kumaci Senegalczycy, znający choć trochę język angielski, za trzy dni wynajmu od Europejczyka zarobią tyle, co za cały miesiąc od Senegalczyka. Nawet za bilet na wyspę Goree ceny są dość uznaniowe. Senegalczyk – 1500. Afrykanin – 2700. Europejczyk – 5200.

Europejczyka w końcu stać.

I Europejczyk – skoro zapłacił – musi mieć też wygodę. Pomieszczenie, w którym pasażerowie oczekują na łódkę. Liczba miejsc ograniczona. Dziesięć minut do startu, więc stwierdzam, że postoję. Po minucie mojej „męki” interweniować postanawia ochroniarz. Podchodzi do dwójki dzieci i zrzuca ich siłą z metalowej ławki. Pokazuje palcem na mnie, a dzieciaki pokornie kiwają głową wiedząc, że białemu trzeba przecież ustąpić.

Ale… Yyy… Eee…

Dakar to miasto dziesiątek tysięcy kursujących w tę i we w tę taksówek, więc Europejczyk w mniemaniu taksówkarzy nie może sobie pozwolić na taki brak komfortu jak spacer pieszo. Gdy tylko zatrzyma się sprawdzić coś na telefonie, pierwsza taksówka z brzegu zatrzymuje się przy nim blokując cały ruch. Kierowca nie wierzy, że Europejczyk nie zamierza wejść do środka. Stoi, trąbi i pokazuje, gdzie trzeba pociągnąć za klamkę. Pokazuję mu ręką, że zamierzam iść dalej pieszo, co on odczytuje jako „stań tam!”. Gdy niezainteresowany mijam jego taksówkę, jest piekielnie rozczarowany, a jego oczy zdają się mówić: – No jak to?! Wy w tej Francji śpicie na forsie i ty zamierzasz iść na piechotę?!

Francja, Francja, Francja. Dla Senegalczyka cywilizacja to Francja. Cała Europa to Francja. Gdzie jedziesz na wakacje? Do Francji, tak? Jak to, jesteś z Europy i nie znasz francuskiego? To po jakiemu się u was mówi? Co tam u was we Francji ostatnio dobrego? Jak myślisz, Francja wygra mundial? Gdzie leży Polska i jak daleko od Francji?

Zauroczenie Francją dostrzegalne jest na każdym kroku. Tą samą Francją, która przez prawie 300 lat okupowała Senegal. Aż do 1960 roku.

***

Nie mamy żadnych pretensji do Francji. Niby jakie mogliśmy mieć? Proszę wyjrzeć za okno – mówi Pape Amadou Fall, który zaprosił mnie do redakcji swojego tygodnika „La Gazette”. – Wiesz, co tu było, gdy dziesięć lat temu otwierałem tę gazetę? Zupełnie nic. A widzisz, co jest teraz? Myślisz, że z jakiego kraju są firmy, które pozakładały tu swoje siedziby?

Formalnie Senegal stał się niepodległym krajem w 1960 roku, ale większość Senegalczyków wciąż czuje się jakby byli poddani. Francja wciąż ma w tym kraju przeogromne wpływy i nie jest przypadkiem, że Senegal – jako kraj – u siebie nie produkuje praktycznie nic. Nawet jeśli Francuzi zdecydują się uprawiać coś na senegalskich ziemiach (na przykład orzeszki ziemne), to i tak przetwarzane są one we Francji. Gospodarka kuleje. Zaopatrzenie supermarketów przypływa z Europy. Ceny są wyższe niż w Polsce, zarobki dużo niższe. Ciastka przywiezione Francji kosztują 1500 CFA. Podobne ciastka, wyprodukowane w Senegalu, w tym samym sklepie można kupić za 100 CFA. Ale żeby spotkać te drugie, trzeba się nachodzić.

„La Gazette” to jeden z największych tytułów w senegalskiej prasie, coś jak nasz „Newsweek” czy „Polityka”. Eksponowany jest w każdym sklepie z prasą. Redaktor naczelny zarzeka się, że z misją walczy o losy kraju. Gra na nosie politykom, którzy chcieliby działać wbrew interesowi kraju. Wietrzy spiski i układy. Jak przekonuje – jego teksty mają realny wpływ na to, jakie decyzje podejmują władze kraju. W ostatnim czasie walczy w sprawie ropy, której złoża wykryto w Senegalu. Wypytuje mnie o polski przemysł paliwowy. Pyta, czy Polska mogłaby pomóc, a przy okazji zarobić. Każdą pomoc wezmą z pocałowaniem, ręki byle tylko był to „uczciwy układ”.

Zobaczysz, że gdy przyjedziesz tu za dziesięć lat, będziesz czuł się jak w Dubaju. Szykuje nam się drugi Katar. Albo lepiej! Nie pozwolimy jednak, by znów ktoś przyszedł, zabrał nasze złoża jak swoje i nic nam nie pozostawił. Wszyscy w Senegalu wiedzą, że te czasy się skończyły. Zasłużyliśmy sprawiedliwe traktowanie.

Jaki układ jest twoim zdaniem uczciwy?

Jeśli Francuzi sfinansują wydobycie ropy, niech 10% zysków idzie dla nas, reszta dla nich. Z takiego rozwiązania byłbym zadowolony.

Pape Amadou Fall walczy o to, by jego kraj dostał chociaż 10% ze złóż, które posiada. Dziennikarz najbardziej opiniotwórczej gazety w kraju po rozmowie w redakcji zaprasza do siebie do domu na obiad. Zamawia taksówkę, lecz trzaska drzwiami, bo kierowca nie przystał na jego ofertę 1300 CFA (9 złotych) twardo stojąc przy 1500 CFA (10 złotych). Jedziemy następną. Fall cały w skowronkach, bo udało się trafić kurs za 1200 CFA. Na drewnianej pryczy w korytarzu mieszkania Falla śpi młoda dziewczyna. To córka. Leży na korytarzu, bo w pokojach nie ma już miejsca.

Oglądamy wspólnie mecz Realu Madryt. Kolejna z córek przynosi na wielkiej misie ryż z kawałkami ryby i warzywami. Jemy w trójkę z jednego talerza. Fall umamłaną łyżką podsuwa mi lepsze kawałki ryby, z czego cieszę się jak cholera. Talerz jest wielki. Po zjedzeniu dwóch trzecich stwierdzam, że nie dam rady. Gospodarz kończy tuż po mnie. Czekał na mój sygnał. Nie wypadało mu zasugerować, bym przestał.

Dobrze, że już skończyłeś. Co by zjadły nasze kobiety? – śmieje się i woła córkę, która zanosi resztkę jedzenia matce i dwóm siostrom.

***

Mecz Senegalczyków z Francuzami z 2002 roku uchodzi za jedną z piękniejszych bitew Dawida z Goliatem w historii mundiali i piłki nożnej w ogóle. Debiutant na mistrzostwach świata kontra obrońca tytułu i świeżo upieczony mistrz Europy. Drużyna, której większość piłkarzy grała w podrzędnych klubach Ligue 1, kontra gwiazdy światowej piłki, które Ligue 1 już dawno przerosły. Piłkarze, którzy nie załapali się do reprezentacji Francji kontra reprezentacja Francji. Wreszcie – kraj, który przez wieki był totalnie wykorzystywany przez Francuzów i po dziś dzień jest pod jej dużymi wpływami.

A jednak to on wygrał tę konfrontację.

Czy to wystarczająca osłoda po długich latach okropnego kolonializmu? Wydaje się, że w piłce nożnej nie padają takie wyniki, by można było zrewanżować się na boisku. By odegrać się na kolonizatorach, musiałaby paść pewnie siedmiocyfrówka.

***

DSC00543 DSC00545 DSC00546 DSC00542

Od czasów niewolniczych w infrastrukturze wyspy nie zmieniło się prawie nic. W centralnym miejscu na wzniesieniu znajduje się działo, którym można było ostrzelać wszystko w promieniu kilkunastu kilometrów. Gdy ktoś w ramach akcji humanitarnej chciałby siłą odbić niewolników, zostałby szybko spacyfikowany. Działo sięga swoim zasięgiem nawet Dakaru. Kiedyś został z niego zestrzelony brytyjski okręt. Jego wrak wciąż pałęta się na dnie oceanu, a łódka płynąca na wyspę musi z jego powodu zatoczyć koło. Gdy Francuzi uciekali z wyspy, celowo zniszczyli lufy, by samemu nie zostać zestrzelonym ze swojego działa.

Dom Tali jest niewidoczny z powierzchni ziemi. To piwnica, do której schodzisz po schodach. Do pokoju Tali nie dociera światło słoneczne. Do lochów niewolników też nie dochodziło.

W porze deszczowej więźniowie leżeli po kilka godzin w wodzie brudni i zmarznięci, a po ich pokojach pływały resztki jedzenia i fekalia. Niektórzy prosili „kolegów z celi”, by pomogli im się utopić.

Wszystkie miejsca z dawnych czasów zostały tak zagospodarowane?

Oczywiście. Zobacz, tutaj mieszka mój najlepszy kumpel. W jego murach zginęły z głodu setki, jeśli nie tysiące osób. Namalował na dachu symbole przypominające wszystkim, że wojna to zło. My jako naród jesteśmy bardzo pokojowi. Nie ma w nas krzty agresji do drugiego człowieka.

A jednak…

Tak, wiem o czym chcesz powiedzieć i bardzo się tego wstydzę. Jak wiesz nie jesteśmy bogatym narodem i nigdy tacy nie byliśmy. Gdy po senegalskich wioskach poszła fama, że Europejczycy płacą za niewolników, wielu z naszych przodków zwęszyło okazję do szybkiego zarobku. Robili zasadzki na członków wrogiego plemienia i sprzedawali ich Europejczykom. W skrajnych przypadkach zasadzali się na swoich sąsiadów. Gdy rodzina miała problemy finansowe, siadała przy wspólnej misce i podejmowała decyzję, kto dobrowolnie podda się do końca życia niewolniczej pracy. Tylko po to, by rodzina uzyskała jednorazowo jakąś śmieszną zapłatę. Nie mieści mi się to w głowie.

DSC00530

Męska cela

DSC00528

Goree to miejsce, z którego kipi historia. Historia, którą każdy zna, ale którą nikt już nie żyje. Około 26 milionów Afrykańczyków trafiło tam w oczekiwaniu na transport do Ameryki bądź Europy. Znaczna część, bo około 6 milionów z nich, straciła życie na wyspie lub w wycieńczającej drodze do niewolniczej pracy. Wyspa, która dziś jest w stanie pomieścić 1000 osób, ma na swoim koncie trzy razy więcej ofiar, niż polski naród podczas II wojny światowej. Każda z nich trafiła tam na chwilę, oczekując na transport.

Po przybyciu na miejsce niewolnik zaczynał od sprawdzenia wagi. To właśnie w tym momencie kształtowały się jego dalsze losy.

Jeśli miał ponad 60 kilogramów, trafiał do celi i oczekiwał na transport.

Jeśli miał poniżej 60 kilogramów, trafiał do celi i przez trzy miesiące musiał osiągnąć wymaganą wagę.

Waga była potrzebna. Niewolnik opuszczający Goree nie może być byle jakim niewolnikiem. Musiał mieć siłę do katorżniczej pracy po czternaście godzin dziennie. Nikt nie zapłaci porywaczom za chuderlaka, który zmęczy się po kilku machnięciach łopatą.

DSC00531

Cela dla dzieci

Niewolnicy mający przybrać na wadze umieszczani byli w osobnej celi. Karmieni byli głównie olejem. Niewolnik robił wszystko, by tylko nie przybrać na wadze. Jeśli przez trzy miesiące nie dałby rady osiągnąć 60 kilogramów, zamiast katorżniczej pracy w kamieniołomach czy na polu w dalekich krajach, zostałby służbą na miejscu. Niewolnicy robili więc co mogli, by tylko nie przytyć. Doprowadzali swoją psychikę do ruiny. Mieli podstawioną miskę z jedzeniem, lecz nie sięgali po nią przez kilka dni.

A co zjedli, to zwymiotowali.

Czego nie zwymiotowali, wydalali. Pod siebie.

Cela miała 2,6 metra na 2,6 metra. W jednej celi żyło dwudziestu niewolników, leżąc jeden na drugim. Do toalety mogli wyjść tylko raz dziennie.

Jeśli zatem niewolnik decydował się zwymiotować wszystko, co zjadł, wszyscy jego współwięźniowie musieli się taplać w jego wymiocinach, których nikt nie sprzątał. Zdesperowani nieludzko małymi racjami żywienia traktowali to jako dodatkowy posiłek. Oprócz niego – mowa o tych, którzy nie byli na masie – raz dziennie dostawali na cały pokój jedną miskę jedzenia. Czas spędzony w domu niewolników miał być traumatycznym przeżyciem, który zostaje w głowie do końca życia. Miał wyrabiać w niewolniku przekonanie: niby zapieprzam w kamieniołomie po czternaście godzin, ale to i tak o niebo lepsze niż to, co kiedyś.

Nieco więcej przestrzeni miały kobiety, ale im – a w zasadzie ich panom – przestrzeń niewątpliwie była potrzebna. Mieszkający na górze właściciel obozu niewolników mógł zejść do pokoju kobiet, kiedy tylko żywnie miał na to ochotę i robił z nimi co tylko chciał. Każda z więzionych kobiet oczywiście na to patrzyła.

Każda tylko modliła się, by dziś wykorzystał właśnie ją.

Każda z nich miała nadzieję, że zajdzie w ciążę. Ciąża oznaczała w obozie wieczną wolność, o ile tak można nazwać dozgonne spełnianie zachcianek człowieka, który chwilę temu chciał cię wywieźć siłą do kamieniołomu. Tylko ciąża mogła anulować rezerwację biletu w jedną stronę.

DSC00536

Drzwi bez powrotu

Po maksymalnie trzech miesiącach więzienia, niewolnicy wypływali w świat przechodząc przez „Drzwi bez powrotu”. Kto przeszedł przez tę bramę, już nigdy nie powrócił do Afryki i normalnego życia. Pracował do swoich ostatnich w sposób niewolniczy, a gdy już nie miał siły, po prostu zdychał. Przejście przez drzwi oznaczało nie tylko odarcie z godności, ale i z imienia. Pape, Diafra czy Babacar przechodząc przez drzwi dostawali na plecy pieczęć z nowym imieniem numerem seryjnym.

Brian numer 154

*pieczęć*

Brian numer 155

*pieczęć*

Brian numer 156…

Ponumerowanie Babacarów miało ułatwić nowym „pracodawcom” spamiętanie nowych pracowników. Godność niewolnika nie miała żadnego znaczenia przy komforcie pracodawcy.

Drzwi bez powrotu zawsze pozostawały bez zamknięcia.

Ucieczka? Oczywiście, bez problemu można było uciec.

Ale jak daleko dopłyniesz z kulą u nogi?

JAKUB BIAŁEK
Vitay_Senegal

Suche Info
28.09.2022

Oficjalny podział na koszyki eliminacji Euro 2024

Po zakończonej Lidze Narodów znany jest już podział drużyn na koszyki eliminacji mistrzostw Europy. Dzięki utrzymaniu się w dywizji A Polskę sklasyfikowano w pierwszej grupie. Od kiedy wprowadzono Ligę Narodów jej klasyfikacja determinuje losowanie eliminacji mistrzostw Europy. Reprezentacje szereguje się według miejsc w ligach i dywizjach. Właśnie dlatego polska kadra trafiła do pierwszego koszyka przed losowaniem, które odbędzie się 9 października o godz. 12:00 we Frankfurcie nad Menem. Biało-czerwoni […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Andrzej Twarowski przechodzi z Canal+ do Viaplay

Jak podaje portal Wirtualne Media Andrzej Twarowski z końcem października odejdzie z Canal+ i trafi do Viaplay. W skandynawskiej stacji ma komentować mecze Premier League. Od momentu przejęcia transmisji ligi angielskiej przez Viaplay od Canal+ dokonało się już kilka zmian dziennikarskich. Do skandynawskiej stacji trafili m.in. Rafał Wolski czy Michał Gutka. Teraz ich śladem podąży Andrzej Twarowski. Komentator, który znany jest obsługi meczów Premier League trafi do Viaplay 1 […]
28.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Kasperczak: – Skład na Walię to strzał w dziesiątkę

Henryk Kasperczak w rozmowie z Interią skomentował ostatnie mecze reprezentacji Polski. Jak powiedział: – Z Walią ze składem to strzał w dziesiątkę. Nie udało się z tym składem z Holandią, a po tych poprawkach i zmianach sytuacja się polepszyła. Jasne, Walia to nie taki mocny jak rywal jak Holandia, ale wygrana zasługuje na uwagę. To był taki mecz, że kto pierwszy strzeli gola to wygra i tak się stało. Ja byłem zadowolony z jednej rzeczy, z postawy tych naszych […]
27.09.2022
Weszło
27.09.2022

Hiszpania rzutem na taśmę ograła Portugalię i melduje się w Final Four LN

Dzięki bramce z końcówki meczu reprezentacja Hiszpanii pokonała Portugalię, wygrywając rzutem na taśmę drugą grupę Ligi Narodów dywizji A. Dzięki temu La Furia Roja awansowała do Final Four. Bohaterem kadry Luisa Enrique został Alvaro Morata, który wykorzystał podanie Nico Williamsa.  Po przegranym spotkaniu ze Szwajcarią selekcjoner Luis Enrique bił na alarm. Na gorąco po meczu stwierdził, że jego podopieczni zagrali najgorszą połówkę za jego kadencji. Zmienił nieco […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Serbowie ogrywają Norwegię, Szwajcaria Czechów. Dzień z Ligą Narodów

Najciekawszym meczem Ligi Narodów – w założeniu – było starcie Portugalii z Hiszpanią, ale o tym piszemy w osobnym tekście. Tutaj podsumujemy resztę wyników. W dywizji A grano jeszcze jedno spotkanie – Szwajcaria podejmowała Czechy i wygrała 2:1, natomiast miała trochę szczęścia, bo Czesi zmarnowali w drugiej połowie rzut karny na remis. Czesi potrzebowali zwycięstwa, by utrzymać się w elicie, a skoro przegrali – w kolejnej edycji czeka ich walka […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Richarlison obrzucony bananem

Skandaliczne zachowanie „kibica” w trakcie meczu Brazylia – Tunezja. Richarlison po strzeleniu bramki został obrzucony bananem. Canarinhos wygrali to towarzyskie spotkanie spokojnie, 5:1, ale niestety sielankowy nastrój na boisku popsuli troglodyci z trybun. W momencie kiedy Richarlison strzelił gola na 2:1, w jego kierunku poleciał banan. Uchwycono to na video: A banana was thrown at Richarlison during his goal celebration against Tunisia.#BRATUN #BRETUN pic.twitter.com/XBb1ZAaCTz — Ojora Babatunde (@ojbsports) September […]
27.09.2022
Weszło
26.09.2022

Karol Świderski – idealny partner Lewandowskiego w ataku? Jak wygląda ich współpraca?

Czesław Michniewicz nie kryje się z tym, że reprezentację zamierza ustawiać z tercetem stoperów z tyłu i duetem napastników z przodu. W trakcie swojej krótkiej kadencji przetestował czwórkę zawodników, którzy mogą pełnić rolę partnera Roberta Lewandowskiego. Faworytem do tej roli jest Karol Świderski, to nie ulega wątpliwości. Warto jednak zajrzeć pod maskę i odpowiedzieć na pytanie “dlaczego?”, bo wcale nie chodzi tu tylko o skuteczność. Na wstępie jednak zaznaczmy, że skuteczność mimo wszystko odgrywa w tym wszystkim główną rolę. […]
26.09.2022
Weszło Extra
22.09.2022

Legenda o Andrzeju Niedzielanie. Czy faktycznie jaraliśmy się jego golami w NEC Nijmegen?

Przyjęcie, lob i bramka. Piłka ląduje w siatce, a polski napastnik rozpoczyna kolejny dzień w biurze. Jest początek rundy, a on ma już na koncie dwa trafienia — kilkadziesiąt minut później dołoży trzecie, odstawiając po tym spontaniczny, koślawy taniec. Teraz jednak świętuje inaczej. Czarne włosy na moment znikają, zaplątane w koszulkę z długim rękawem, którą strzelec bramki zdejmuje, wymachując nią przed wypełniony po brzegi trybunami. Jest połowa lutego 2004 roku, […]
22.09.2022
Ekstraklasa
21.08.2022

Nascimento: Bryant zmienił moją mentalność. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz go słuchać

Jak wygląda mecz i świat z punktu widzenia środkowego pomocnika? Jak zostać skutecznym reżyserem gry i przechytrzyć większych od siebie? Czy akademia Benfiki da ci więcej lekcji piłkarskich, czy życiowych? Filipe Nascimento z Radomiaka opowiada nam o tym, czym dla niego jest futbol, jak odnalazł swój styl gry i kto uratował karierę jego przyjaciela – Bernardo Silvy. Zapraszamy. Zamieńmy się na chwilę rolami. Załóżmy, że jesteś dziennikarzem […]
21.08.2022
La Liga
13.08.2022

Mrożek, papież i Lewandowski. Jak i dlaczego Barcelona kocha Polskę?

Pisarze, artyści i ludzie teatru. Religia, show telewizyjne i język. Katalonię, a w szczególności Barcelonę, łączy z naszym krajem wiele, nawet jeśli nie mieliśmy o tym pojęcia. Robert Lewandowski trafił do miejsca, w którym „Polak” brzmi równie dumnie, co nad Wisłą. Camp Nou, najsłynniejszy stadion całej Katalonii. Tysiące ludzi na trybunach zbiera się, żeby powitać przybysza z Polski. Zna go cały świat, ale oni, mieszkańcy Barcelony i okolic, mieli na tyle szczęścia, że wybrał właśnie […]
13.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Liczba komentarzy: 22
Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu

Treść usunięta

Transilvanian Nosferatoo
Transilvanian Nosferatoo(@transilvanian-nosferatoo)
4 lat temu

Myślę, że po indonezyjskiej akcji teraz możemy spodziewać się ataku Gambijczyków na fb i twittera weszlowego. Wszystko przez pierwsze zdjęcie w artykule.

n0_thx
n0_thx(@n0_thx)
4 lat temu

„Goree to miejsce, z którego kipi historia. Historia, którą każdy zna, ale którą nikt już nie żyje. Około 26 milionów Afrykańczyków trafiło stąd w oczekiwaniu na transport do Ameryki bądź Europy. Znaczna część, bo około 6 milionów z nich, straciła życie na wyspie lub w wycieńczającej drodze do niewolniczej pracy. Wyspa, która dziś jest w stanie pomieścić 1000 osób, ma na swoim koncie trzy razy więcej ofiar, niż polski naród podczas II wojny światowej. Każda z nich trafiła tam na chwilę, oczekując na transport.”
Co autor miał na myśli? Że przez wyspę Goree przewinęło się 26 milionów niewolników? Zaciągnął jagiejkolwiek wiedzy na ten temat?
Według różnych szacunków historyków z całego zachodniego wybrzeża Afryki wywieziono do Nowego Świata od 12 do 25 milionów murzynów. Z CAŁEGO ZACHODNIEGO WYBRZEŻA AFRYKI!. A nie z samej wyspy Goree czy nawet Senegalu

Chata Kumba
Chata Kumba(@bartezzz)
4 lat temu
Reply to  n0_thx

Mnóstwo błędów w tekście -choćby to, że okręty się zatapia a zestrzelić to można samolot.

Laguna
Laguna(@laguna)
4 lat temu

Ale jak daleko dopłyniesz z kulą u nogi? Legia pokazała, że można dosyć długo.

SurVim
SurVim(@survim)
4 lat temu

Strasznie wiele pytań. Co mieli ludzie z Afryki wczesniej? Kto ich….uhm? Sprzedawał? To nie przypadkiem ich wodzowie za paciorki i bron palna? Przypadkiem w Afryce nie bylo o ciut lepiej niz w Afryce? Dobrze ze autor potulnie lyka jedna stronę medalu. Plus który to byl bialy człowiek? Polak? Lach? Slowianin? Nie… Chyba nie. Bylo powiedziec przewodnikowi o powstaniach, PW i innych śmiesznych momentach, to by się troszku zdziwil, przekonany ze on jest biedny. Nigdy ale to nigdy uznanie sie nad przeszłością, ktorej nie zmienimy, nie ma sensu

n0_thx
n0_thx(@n0_thx)
4 lat temu
Reply to  SurVim

Biali do końcówki XIX wieku bardzo rzadko zapuszczali się w głąb Afryki, bo nie musieli. Niewolników naganiali im ich wodzowie

SurVim
SurVim(@survim)
4 lat temu

Strasznie wiele pytań. Co mieli ludzie z Afryki wczesniej? Kto ich….uhm? Sprzedawał? To nie przypadkiem ich wodzowie za paciorki i bron palna? Przypadkiem w Afryce nie bylo o ciut lepiej niz w Afryce? Dobrze ze autor potulnie lyka jedna stronę medalu. Plus który to byl bialy człowiek? Polak? Lach? Slowianin? Nie… Chyba nie. Bylo powiedziec przewodnikowi o powstaniach, PW i innych śmiesznych momentach, to by się troszku zdziwil, przekonany ze on jest biedny. Nigdy ale to nigdy uznanie sie nad przeszłością, ktorej nie zmienimy, nie ma sensu.

Rojber Hultajski
Rojber Hultajski(@majkel)
4 lat temu

Bardzo dobry artykuł.brawo

Tomasz______
Tomasz______(@tomasz______)
4 lat temu

Murzynki w Paryżu czy Rzymie też rozdają szczęśliwe bransoletki, wręcz wkładają Ci ją na rękę, mówiąc, że za darmo, a po chwili chcą pieniędzy na Afrykę czy inne bajery. Widzę, że kolega nieobyty w afrykańskiej „kulturze”.

n0_thx
n0_thx(@n0_thx)
4 lat temu
Reply to  Tomasz______

Dokładnie. Nie trzeba jechać do Afryki żeby dostać od murzyna bransoletek. W każdym turystycznym mieście na zachodzie trzeba się od nich oganiać

RobRob
RobRob(@robrob)
4 lat temu

Za malo o pilce 🙂

Habanero
Habanero(@stary-madry-chinczyk)
4 lat temu

Na Jamajce jak bylem to podobnie tylko jeszcze od bialasow wyzywali no i jeszcze ziółko kazdy sprzedawal co ciekawe prawie nikt nie kojarzyl Baileya z Leverkusen za to prawie każdy znał Lewego

pancerek
pancerek(@pancerek)
4 lat temu

Dzięki za ten poszerzający horyzonty artykuł. Super sprawa.
Przy czym, wydaje mi się, że w tekście o takim klimacie, szczególnie w jego drugiej części, jednak wypadałoby powstrzymać się od weszlackiego poczucia humoru typu „na masie”, „zdychać” – kiedy można to można, ale czasami burzy to klimat zadumy w jaki się wpada czytając tak straszne historie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
4 lat temu
Reply to  pancerek

Treść usunięta

chwesiu
chwesiu(@chwesiu)
4 lat temu

Autorze, gratulacje – świetna robota.

I don't get involved
I don't get involved(@idontgetinvolved)
4 lat temu

Reportaż super. 10% od własnej ropy (ale zgodzą się pewnie na 2,5%) i sprzedawanie siłą swoich niedobrym białym za ochłapy – oto Afryka, a my się śmiejemy z polskich Januszy biznesu.

FalszywyProfil
FalszywyProfil(@falszywyprofil)
4 lat temu

nie „biały człowiek” tylko w Senegalu robili to konkretnie Francuzi, ale nazwa ta nie pada. Polacy co prawda też są biali, ale my nie mamy z tym nic wspólnego, to my raczej występowaliśmy w roli tych Murzynów będąc pod zaborami i potem w czasach obozów. Szkoda, że redaktor tego nie powiedział rozmówcy

TCO
TCO(@tco)
4 lat temu

Kurcze znowu fajny tekst! Oby tak dalej 🙂 (Redaktor Stanowski ma jednak racje. Dziennikarze sportowi pisza najlepiej!)