post Avatar

Opublikowane 11.04.2018 12:25 przez

Jan Ciosek

Ameryka uwielbia historie tego typu. Zaryzykujemy stwierdzenie, że gdyby istniała taka możliwość, to połowa filmów produkowanych w Hollywood opierałaby się na podobnym schemacie. A my kochamy przecież hollywoodzkie produkcje, dlaczego więc mielibyśmy nie pokochać tej konkretnej historii? W końcu nie co dzień 36-letni księgowy zostaje zawodnikiem meczu w NHL.

Uwierzcie, nie zmyśliliśmy tego. Mamy dowody. Są nagrania, wywiady i artykuły. Teczki Scotta Fostera uginają się od nowych akt, których nie spodziewał się nikt, z nim na czele. Choć to wszystko brzmi, jak wyjęte ze scenariusza filmowego (podsuńcie to Spielbergowi, jeśli macie dojścia), takim nie jest. To realny świat, jakkolwiek nierealna zdawałaby się ta historia.

Man of the match

Dobra, zagalopowaliśmy się, a tak naprawdę nikt z was nie wie, o co właściwie chodzi. Pod koniec marca, w meczu NHL, najlepszej hokejowej ligi na świecie (podkreślamy słowo „najlepszej”, jest tu dość istotne), Chicago Blackhawks podejmowało u siebie Winnipeg Jets. I jak w tym sezonie Czarnym Jastrzębiom nie wiedzie się zbyt dobrze, tak w tamtym meczu wszystko szło znakomicie, mimo tego, że rywale zajmowali miejsce w czołówce konferencji.

A potem, przy stanie 6:2 na ich korzyść i 14 minutach do końca, kontuzji doznał Collin Delia, bramkarz gospodarzy. Zresztą nie jako pierwszy, bo na rozgrzewce odpadł Anton Forsberg, a już przed spotkaniem jasne było, że nie wystąpi też Corey Crawford, kolejny z bramkarzy. W tej sytuacji Foster, który normalnie zasiadłby na trybunach, został zmuszony do wejścia na ławkę, a potem wjazdu na lód.

I to jakiego wjazdu!

Nie dość, że obronił wszystkie siedem strzałów rywali, m.in. Dustina Byfugliena, czyli gościa, słynącego z piekielnie mocnego uderzenia, którym pokonywał bramkarzy znacznie bardziej doświadczonych (choć o to w sumie nietrudno), to został wybrany zawodnikiem spotkania. Zresztą, kibice nie pozostawili organizatorom wyboru, bo odkąd tylko pojawił się w bramce, uraczyli Fostera naprawdę żywiołowym dopingiem.

Szybko dowiedzieliśmy się, że w profilu na LinkedIn Foster, wskazując na swoje zalety, charakteryzuje się m.in. jako:

team player

wartościowe wzmocnienie każdego zespołu

niezawodny w wykonywaniu swojej pracy

Po takim występie możemy stwierdzić bez żadnej wątpliwości: ludzie, to chyba pierwszy człowiek w historii, który nie kłamał w takim opisie. Wszystko się zgadza. Zatrudnilibyśmy go, gdybyśmy tylko szukali księgowego. Jeśli macie jego numer, podrzućcie w komentarzach, kiedyś się przyda.

Jakby tego było mało, to po meczu, gdy emocje już nieco opadły, uraczył nas festiwalem takich wypowiedzi, jakby była to dla niego zwykła codzienność, wiecie, kolejny dzień w biurze. Choć to może złe sformułowanie, bo w biurze przebywa zapewne znacznie częściej niż w bramce ekipy z NHL. Niemniej, popatrzcie na kilka wyrywków:

Wszyscy myślą, że to była jakaś ogromna presja. Ale ja przecież obudzę się jutro rano, zapnę wszystkie guziki w mojej koszuli i pójdę do biura wykonywać swoją pracę. Co więc miałem tu do stracenia? A kolegom powiem, że obroniłem trzydzieści strzałów i wygraliśmy 1-0.

Kilka godzin temu siedziałem przy komputerze, pisząc na klawiaturze, a teraz stoję przed wami, tuż po rozegraniu czternastu minut meczu NHL. Zwykle szedłem do góry, oglądałem mecz z trybuny prasowej, jadłem coś i szedłem do domu.

Zbliżam się do swojego prime’u.

Gdyby kariera księgowego okazała się zbyt monotonna, a ta hokejowa już się skończyła, to proponujemy stand-up jako inną możliwość. Zadatki są na pewno.

Przepisy

Dobra, dobra. Domyślamy się, że gdzieś tam w waszych głowach wciąż kiełkuje myśl „ale właściwie jak to jest możliwe?”. Rozumiemy to, w końcu taka sytuacja nie zdarza się co kolejkę, wręcz przeciwnie. Dlatego zrobimy coś, czego normalnie nie lubimy – zajrzymy w napisane sztywnym językiem formułki.

Oto szybki skrót przepisów, które obowiązują w tych rozgrywkach. Postaramy się przedstawić to wszystko jak najbardziej klarownie i jak najkrócej, żebyście nie musieli zastanawiać się, o co chodziło autorowi. Uwierzcie, mieliśmy tak, kiedy sami tego szukaliśmy.

Sytuacja wygląda więc następująco: każdy zespół z NHL może mieć na swojej ławce w domowych meczach dokładnie dwudziestu zawodników. Jak na hokej – nie za dużo. Nie opłaca się więc marnować tego miejsca na więcej niż dwóch bramkarzy. W normalnej sytuacji nawet ten drugi rzadko wchodzi na lód. No właśnie, w normalnej.

Tu wracamy do naszej wyliczanki sprzed kilku akapitów. Już bez nazwisk, ale odwołując się do tego schematu. Gdy pierwszy bramkarz nie był zdolny do gry, naturalnym biegiem sytuacji, na lodzie pojawić powinien się drugi. Zabawa zaczyna się, gdy i on nie da rady wystąpić, a tak stało się w tym konkretnym przypadku. Wtedy do akcji wkracza bramkarz „powołany” przez zespół z tzw. „minor league” – mniejszej, mniej popularnej ligi, nie mającej startu do NHL, czy też – w innych sportach – np. NBA czy NFL. I to on, przy okazji debiutując, strzegł bramki Chicago przez większość spotkania. A potem doznał kontuzji.

I tu wreszcie, na samym końcu tego łańcucha, miejsce zajął Scott Foster. Zaznaczmy jedno: to nie musiał być on. Chicago ma listę kilku „emergency goalies” – bramkarzy powoływanych w nagłych przypadkach. Tym razem na stadionie stawił się Foster, który spodziewał się, że skończy się to dla niego całkiem typowo, jak zresztą sam powiedział – obejrzy dobry mecz, dostanie całkiem niezłe jedzenie, a wszystko na koszt gospodarzy. Jak już wiemy, tak nie było.

Jeszcze jedna kwestia. Chcemy uprzedzić wasze wątpliwości. Skąd wytrzasnęli takiego gościa? Nie będzie to specjalna niespodzianka, ale – z amatorskiej ligi. W USA funkcjonuje mnóstwo „beer leagues”. Często zgarniają one jakichś sponsorów, które zapewniają, no właśnie, piwo. W takiej – na bramce, rzecz jasna – grywa sobie Scott Foster. Ot, cała tajemnica.

Przeoczony bohater

Zanim wrócimy do historii Scotta, warto zaznaczyć, że fantastyczny mecz rozegrał też Collin Delia. Jak mogliście przeczytać wyżej – gość został dowołany z minor league, debiutował w NHL i obronił 28 na 30 strzałów, które rywale posłali w światło jego bramki. W normalnych warunkach istnieje spore prawdopodobieństwo, że to on zostałby zawodnikiem spotkania. Niestety dla niego, warunki zdecydowanie nie były wtedy normalne, a show skradł Scott Foster.

Collin, gdy wszedł między słupki, stał się piątym bramkarzem, z którego usług skorzystało Chicago w tym sezonie. Foster został szóstym, ale nie o nim teraz piszemy. Delia został wyciągnięty z AHL, ligi, która stanowi swego rodzaju „rozwojówkę” dla NHL. Czarne Jastrzębie mogły zwrócić się albo w jego kierunku albo do Jeffa Glassa, który miał już pewne doświadczenie z NHL. Wybór padł na Delię, a ten pokazał, że była to słuszna decyzja.

Biorąc pod uwagę formę i problemy z bramkarzami, jakie ma w tym sezonie ekipa z Chicago, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że działacze zespołu zawieszą oko na młodym zawodniku (23 lata) z bardzo dobrymi statystykami w AHL. Jeśli tak, okazałoby się, że jeden mecz dał nam dwie fajne historie do opisania.

Ale teraz, kiedy oddaliśmy sprawiedliwość młodzianowi, przejdźmy do… nie, nie Fostera, a tych, którzy byli przed nim.

Poprzednicy

Łatwo się domyślić, że gdyby zjawisko wpuszczania emergency goalie na lód było codziennością, to nie rozpisywalibyśmy się tak na jego temat. Prawdę mówiąc, zapewne w ogóle nie zwrócilibyśmy uwagi na przypadek Scotta Fostera, podobnie jak media w jego rodzimym kraju. Ale zdarza się to na tyle rzadko, że Scott wygrał tym sobie swego rodzaju nieśmiertelność. I darmowe drinki u wszystkich fanów Chicago, tak obstawiamy.

Zacznijmy od tego, że ten rodzaj bramkarzy, wyjeżdżających na lód z konieczności, to nie nowość. Eric Zweig, historyk hokeja, po wyczynie Fostera mówił:

W starych czasach, kiedy zespoły miały jedynie jednego bramkarza, była praktyka posiadania „domowego golkipera”, kogoś siedzącego na trybunach, kto mógłby zagrać dla każdego zespołu. Oni byli znacznie bardziej zaangażowani w życie klubu niż księgowy, trenujący tylko okazjonalnie. Często był to trener, który za młodu był zawodnikiem.

Dla przykładu – w latach 50. XX wieku Lefty Wilson, trener Red Wings, trzykrotnie wystąpił na lodzie w takiej roli. Podobnie Mo Roberts, asystent trenera w Hawks, który – jak Foster – nie puścił bramki w trzeciej tercji. W Pucharze Stanleya w 1928 roku kontuzji doznał podstawowy bramkarz Rangersów. Ci chcieli użyć Alexa Connella, jednego z najsłynniejszych i najlepszych bramkarzy w lidze, który był akurat na trybunach, ale nie dostali zgody. Między słupkami stanął Lester Patrick, trener zespołu i… powiódł swoich podopiecznych do zwycięstwa w dogrywce.

To oczywiście stare czasy i sport nieporównywalny do obecnego. W teraźniejszych mieliśmy m.in. Nate’a Schoenfelda, który w 2016 roku zagrał w meczu Kojotów. Miał jednak większe doświadczenie od Fostera i tak naprawdę za jedyny przypadek, w którym ktoś „równy” Scottowi wystąpił na tafli NHL, uznać musimy Jorge Alvesa, który w grudniu tego samego roku zaliczył… siedem sekund w meczu Carolina Hurricanes.

W zeszłym sezonie próbowano wpuścić na lód Erica Semborskiego, ale ta zmiana została anulowana przez sędziego, ponieważ pierwszy bramkarz nie był kontuzjowany. Jak widać, przepisy są nieubłagane. Semborskiemu się nie udało, ale Foster na nich zdecydowanie skorzystał.

Ulubieniec Ameryki

Pamiętacie jeszcze nasze porównanie do hollywoodzkich filmów? To dobrze, bo zaraz ogarniecie, skąd się wzięło. Wystarczyło nieco ponad 14 minut na lodowej tafli, by Scottem Fosterem zainteresowały się całe Stany Zjednoczone, Kanada i część z reszty świata (najlepszym dowodem fakt, że i my o nim piszemy, ale powiedzmy sobie szczerze – zasłużył).

Foster zdobył więc uwagę milionów ludzi na całym świecie. O jego występie pisał na Twitterze Russell Crowe (swoją drogą, ciekawe, czy podczas mundialu znowu będzie kibicować Polakom), stronę Scotta, która wcześniej miała niecały tysiąc wizyt, odwiedziło od tamtego czasu kilkadziesiąt tysięcy osób, aktor Charlie Farrell – nie mylić z Colinem – opublikował na YouTubie krótki skecz nawiązujący do Fostera, a Chicago Blackhawks wypuściło serię koszulek z jego nazwiskiem i numerem. Pod genialnym, przyznajcie sami, hasłem #FosterOfThePeople.

Przypominamy: do tego wszystkiego wystarczyło zaledwie czternaście minut. Niecała tercja. Joonas Korpisalo, etatowy bramkarz NHL, napisał po tym na Twitterze: „Być gościem, który ma normalną, codzienną pracę, dostać się na lód i wystąpić w meczu NHL… nie potrafię nawet o tym pomyśleć. Prawdopodobnie szargające nerwy doświadczenie. Gość robiący siedem interwencji, w tym kilka świetnych. Oglądałem każdą z nich i… rozniosły mi mózg. To było niesamowite”.

Z kolei inni zawodnicy z ligi, w której na co dzień – dla czystej zabawy – grywa sobie Foster, mówili jedno: to fantastyczna sprawa, która pokazuje, że każdy ma szansę. Bo dlaczego ma jej nie mieć? Udało się Scottowi, być może za niedługo w jego ślady, przy odrobinie szczęścia, pójdzie kto inny.

Co ciekawe, to był dopiero trzeci przypadek w historii NHL, że w jednym meczu w barwach jednej drużyny debiutowało dwóch bramkarzy. Poprzedni miał miejsce ponad trzydzieści lat temu…

Wśród tych wszystkich zabawnych cytatów Fostera, jakie przytaczaliśmy wam wcześniej, znalazł się jednak jeden, który musimy traktować zupełnie poważnie. I on najlepiej oddaje to, co się stało w tamtym meczu:

To jest coś, czego nikt nie może mi zabrać. Coś, z czym mogę iść do domu, opowiedzieć moim dzieciom, a one mogą powiedzieć to swoim przyjaciołom.

Aha, wspomnienia wspomnieniami, ale pewnie się zastanawiacie, ile zarobił poza nimi. Cóż, okrągłe zero dolarów, plus prawo zatrzymania koszulki meczowej. – I sławę w piwnej lidze – dodaje Foster.

SEBASTIAN WARZECHA

Opublikowane 11.04.2018 12:25 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
soshman
soshman

Mimo, że nie robił tego dla pieniędzy, wydaje mi się, że klub powinien odpalić mu trochę kasy ze sprzedanych koszulek z jego imieniem. Wspomnienia wspomnieniami, ale to byłby miły gest w jego kierunku.

Coffey88
Coffey88

Troche naciągane jak to w Ameryce bo z ulicy go nie wzięli. Gośc na codzień pozostaje w treningu i w nizszej lidze musi byc wyrozniajaca sie postacia skoro w ogole sie nim zainteresowali

Weszło
04.06.2020

Quiz piłkarski: wyjadacze z pierwszej ligi

Przedwczoraj do gry wróciło zaplecze Ekstraklasy, dziś czeka nas dokończenie 23. kolejki tych wspaniałych rozgrywek. Jeśli od czasu do czasu lubicie rzucić na nie okiem, to pewnie poradzicie sobie z naszym kolejnym piłkarskim quizem, w którym waszym zadaniem jest wymienienie najbardziej doświadczonych pierwszoligowców. Konkretnie tych, którzy nastukali największą liczbę występów w Ekstraklasie.  W ramach podpowiedzi macie […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Matchday Boost na Radomiaka w BETFAN – kurs 2.50!

Choć pierwszą ligę będziemy oglądać w tym tygodniu ciągiem, dziś zakończy się pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek. Jednymi z ostatnich, którzy powalczą w niej o punkty, są piłkarze Radomiaka. W Radomiu zmierzą się oni z walczącą o utrzymanie Odrą Opole. Będzie się działo? Z pewnością, dlatego typujemy ten mecz u legalnego bukmachera BETFAN! Radomiak Radom […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Brosz: „Robimy wszystko, żeby Górnik znów grał o najwyższe cele”

– Każdy dzień to jest dla nas szansa czegoś nowego i ciekawszego. Sport jest piękny. Rywalizacja jest piękna. Wstając rano ma się kolejne rzeczy do zrealizowania i pasja jest taka sama, jaka była na początku, a może i nawet większa. I to jest fajne. Ostatni czas pokazał nam, że musimy doceniać i szanować nasze dokonania. […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Bielik: „Przeżyłem trudny czas. Po kontuzji odłączyłem się od świata”

– Przeżyłem bardzo trudny czas. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy pisali, że są ze mną, kibicują mi i wierzą, że wrócę silniejszy. Ale kiedy zawodnikowi puszczają więzadła krzyżowe, nawet takie sympatyczne słowa nie są w stanie podnieść na duchu. Nie odpisywałem na nie. Odłączyłem się od świata – opowiada na łamach […]
04.06.2020
Inne sporty
03.06.2020

Wraca NBA! Kluby dogadują ostatnie detale

Jeśli z niecierpliwością oczekiwaliście powrotu najlepszej ligi świata, to mamy dla was świetną oraz… gorszą, choć niezbyt zaskakującą wiadomość. Zacznijmy od najważniejszego: NBA jest na najlepszej drodze do wznowienia sezonu, zespoły będą grać w kompleksie Disneylandu. Ale niestety, jak donosi Adrian Wojnarowski z ESPN, planowy termin powrotu to dopiero 31 lipca. Do tego na trybunach […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Zmienia się stadion, zmienia się mecz. Tylko poziom sędziowania nieszczególnie

Dopiero pisaliśmy o marnym sędziowaniu w starciu GKS-u Jastrzębie z Wartą Poznań. Łudziliśmy się, że może w Grudziądzu będzie z tym lepiej. Że dwóm zespołom naprawdę potrafiącym pograć piłką arbiter nie przeszkodzi. Nasze niedoczekanie. Pan Wojciech Krztoń dał się nabrać w sytuacji absolutnie newralgicznej dla przebiegu spotkania i to boli jeszcze bardziej. Mecz wciąż był na styku, […]
03.06.2020

Hejt Park w dobrym składzie – Live 21:00 – Kosecki i Stanowski

Zapraszamy na Hejt Park w dobrym składzie – Roman Kosecki i Krzysztof Stanowski będą odpowiadali na telefonu od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. Będzie naprawdę ciekawie. Pewnie czeka nas trochę wspominek, trochę anegdot, trochę mocnych opinii. Nudy się nie spodziewamy. Telefon do studia to 22 219 50 31. […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Marna gra, jeszcze gorsze sędziowanie. Warta Poznań zwycięża w Jastrzębiu-Zdroju

Nie ma co ukrywać, GKS Jastrzębie i Warta Poznań nie zgotowały dzisiaj telewidzom niezapomnianego widowiska. Właściwie starcie dwóch czołowych ekip I ligi długimi fragmentami aspirowało do rangi paździerzu. Co gorsza – do poziomu gry obu ekip dostosowali się sędziowie, którzy uznali gola zdobytego ręką. Koniec końców Warta wywozi jednak do Poznania trzy punkty, bardzo ważne […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Liga kobiet zamknięta, AZS UJ poszkodowany. Trener: – To żenada

Jeśli myśleliście, że to koniec kontrowersji w związku z rozstrzygnięciami w ligach, w których zakończono sezon z powodu pandemii, jesteście w błędzie. Dziś Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że sezon Ekstraligi kobiet zostanie zakończony. O rozstrzygnięciach (mistrzostwo, spadki) decyduje tabela ustalona w momencie przerwania ligi. Największym poszkodowanym jest drużyna AZS UJ. Rozmawialiśmy przed chwilą z […]
03.06.2020
Weszło Extra
03.06.2020

„Tylko kibice rywali go nie lubili”. Koledzy wspominają Piotra Rockiego

Odszedł zdecydowanie za wcześnie. Szok. Nie dało się go nie lubić. Wyjątkowa postać. Lider w szatni i na boisku. Pytając kolejne osoby, które na różnych etapach kariery spotykały Piotra Rockiego, wyłania nam się obraz człowieka, za którym naprawdę wielu zapłacze. Zmarł nie tylko jeden z najbardziej charakterystycznych ligowców pierwszej dekady XXI wieku. Polska piłka traci […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Pogoń Szczecin – klub przeklęty

Pogoń Szczecin to dla nas klub-zagadka. W teorii wszystko wygląda w nim tak, jak należy – jest prezes, który rozsądnie układa klocki, jest trener z uznaną marką, który ma w klubie mocną pozycję, jest dobry pion sportowy, który potrafi wyszukać solidnego piłkarza i może pochwalić się wysoką skutecznością. Jest miasto, które żyje piłką, jest dobra […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Warta Poznań – cztery lata temu III liga, dziś apetyt na Ekstraklasę

Warta Poznań rozpoczyna dziś ostatni etap walki o powrót do Ekstraklasy. Niemal dokładnie cztery lata temu warciarze szykowali się do walki o to, by zagrać w barażach o awans do II ligi. Dziś mają już pewną licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pozostaje tylko tę promocję do Ekstraklasy wywalczyć. „Zieloni” po cichu przedłużyli kontrakty […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Czy Unia Tarnów poczeka na baraż z Cracovią II do czasu, aż Cracovia I skończy sezon?

Unia Tarnów zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie IV ligi i chciałaby zagrać baraż o wejście piętro wyżej ze zwycięzcą drugiej grupy, Cracovią II. Niestety na razie nie wiemy, kiedy do tego dojdzie. Dlaczego? Zdaniem Unii, Cracovia II nie chce grać bez posiłków powołanych… z pierwszego zespołu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że koronawirus spowodował duży […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Izolacja? Kto by się tym przejmował. Racowisko kibiców na treningu Resovii

Dwutygodniowa izolacja. Ograniczone wejścia dla przedstawicieli mediów, początkowo brak kibiców na stadionie. Pełne bezpieczeństwo, dostosowanie obiektów do wyjątkowych okoliczności, podział na strefy. Słowem – wszystko przygotowane na tip top. Wszystko to po to, żeby bezpiecznie wrócić do gry. Tak miało to wyglądać nie tylko w Ekstraklasie i I lidze, ale też II lidze, w której […]
03.06.2020
Blogi i felietony
03.06.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Leczenie nałogów to długa, trudna, żmudna praca, podczas której powodzenie każdego kolejnego kroku zależy nie tylko od uzależnionego, ale też od całego jego otoczenia. Zwłaszcza otoczenia najbliższego – rodziny, przyjaciół, pracodawców, grupy społecznej, w której człowiek walczący ze swoimi słabościami się porusza. Nie trzeba być magistrem psychologii, by domyślić się, że po wyjściu z kliniki […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Regres motoryczny Wisły, mądrość Legii i efekt Bartoszka

W trakcie tej przerwy spowodowanej pandemią zastanawialiśmy się – jak to całe zamieszanie z brakiem treningów wpłynie na zespoły PKO Bank Polski Ekstraklasy? Czy będziemy oglądać poprawę pod względem fizycznym – bo przecież był odpoczynek oraz czas na złapanie świeżości? Czy może jednak zawodnicy będą snuli się jak muchy w smole i zaobserwujemy wyraźny spadek […]
03.06.2020
Weszło Extra
03.06.2020

Dyrektor sportowy – to nie brzmi dumnie. A powinno!

Mnóstwo jest powodów, dla których polska piłka klubowa nie tyle znajduje się w tak zwanej ciemnej dupie, co urządziła się w tym miejscu już tak dawno temu, że właśnie jest na etapie wymiany mebli w sypialni, bo stare się znudziły. Jeśli ktoś mówi wam, że zna jedną przyczynę – po prostu kłamie. Ale jeśli ktoś […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Roznosiłem wirusa, i co mi zrobicie? Gasperini pomylił odwagę z odważnikiem

Znacie pewnie ten cytat z „Młodych Wilków” – nigdy do niczego się nie przyznawaj. Złapią cię pijanego w samochodzie, mów, że nie piłeś. Złapią cię za rękę na kradzieży, mów, że to nie twoja ręką. Cóż, nie będziemy tego podejścia bronić, ale niezmiernie dziwi nas fakt, że niektórzy po zrobieniu czegoś absurdalnie głupiego, ale to […]
03.06.2020