post Avatar

Opublikowane 21.03.2018 19:24 przez

Przemysław Michalak

Mateusz Piątkowski po dość dziwnej rundzie w Wiśle Płock musiał szukać sobie nowego klubu. Przystań znalazł w Legnicy i wygląda na to, że będzie kluczową postacią Miedzi, uważanej za faworyta do awansu. 33-letni napastnik w trzech zimowych wiosennych meczach strzelił aż cztery gole, a jego drużyna odniosła komplet zwycięstw. Piątkowski nie ukrywa, że zszedł do I ligi tylko na chwilę i latem znów chce być w Ekstraklasie. W naszej rozmowie wraca także do swoich przejść w APOEL-u Nikozja i Jagiellonii Białystok. Im dalej, tym tematy mniej przyjemne. 

***

Trzy mecze, cztery gole w Miedzi. Wiadomo, że oczekiwania w Legnicy były wobec pana spore, ale mało kto zakładał, że start będzie aż tak dobry.

Mało kto, czyli pan nie wierzył, krótko mówiąc (śmiech). Ale już na serio – dobry start w nowym zespole zawsze jest bardzo ważny, a dla napastnika szczególnie. Presja na gole aż tak mocno na mnie nie ciążyła, natomiast grunt, na jaki natrafiłem w Miedzi – począwszy od trenera, przez atmosferę w szatni i skończywszy na tym, że każdy tu we mnie wierzy – sprzyja temu, żeby być skutecznym. Regularność to na mojej pozycji kluczowa sprawa.

Wspomniał pan o trenerze. Osoba Dominika Nowaka była jednym z głównych argumentów za Miedzią?

Podejmując decyzję miałem wewnętrzne przekonanie, że w tym zespole będę się dobrze czuł. Trener Nowak dzwonił do mnie i przekonywał, wielokrotnie rozmawialiśmy. Wcześniej pracowaliśmy już ze sobą w Polkowicach. Kupiłem to, co mówił i cieszę się, że to zrobiłem.

Mówi pan o „wewnętrznym przekonaniu”. Co się jeszcze na nie składało poza osobą trenera?

Dobrze znam realia pierwszoligowe, orientuję się w sile poszczególnych drużyn, w każdej mam jakichś kolegów. Gdy będąc na wylocie z Wisły Płock nie znalazłem drużyny w Ekstraklasie, w której miałbym realne szanse na grę, brałem już tylko pod uwagę możliwość jak najszybszego powrotu do elity. Znając możliwości Miedzi, która już od kilku lat celuje w awans, miałem przekonanie, że będzie mi się w niej dobrze grało, że tu będę miał dużo sytuacji. Rozmawiałem wcześniej z Tomislavem Bożiciem i Rafałem Augustyniakiem. Utwierdzili mnie w przekonaniu, iż w Legnicy będzie sprzyjający klimat do dobrej gry.

I wychodzi, że jesienią Miedź potrzebowała kogoś takiego jak pan. Jej głównym problemem była nieskuteczność. Okazje dość łatwo stwarzano, brakowało wykończenia.

W drużynie potencjał ofensywny jest duży i siłą rzeczy w każdym spotkaniu sytuacji powinno być sporo. Na dziś wszyscy stajemy na wysokości zadania. Koledzy stwarzają mi okazje, a ja strzelam gole.

Deklarował pan, że byłby zadowolony z dziesięciu goli w tej rundzie. W takim tempie szybko trzeba będzie postawić sobie nowy cel.

Dla mnie liczy się przede wszystkim awans, wynik drużyny. Jeśli ten cel osiągniemy, moje liczby to będzie sprawa drugorzędna, ale nie da się ukryć, że fajnie zdobywać bramki, które dają nam ważne zwycięstwa. Po to tu jestem, chcę iść za ciosem.

Mówi pan o szybkim powrocie do Ekstraklasy. Miedź to jeden z 2-3 klubów w I lidze, w którym głośno się o tym mówi.

Dokładnie. Podejrzewam, że mniej lub bardziej po cichu o awansie myśli jeszcze pierwszych dziesięć klubów w tabeli. W Miedzi każdy na każdym kroku otwarcie podkreśla, iż naszym celem jest Ekstraklasa i w tym kierunku idziemy. Nikt nie szuka sobie alibi na zapas, nie mówi, że walczymy, ale w sumie to tak nie do końca walczymy. To byłoby bez sensu. Cel jest jasno postawiony i o to chodzi.

Miedź z obecnym stanem posiadania poradziłaby sobie w Ekstraklasie?

Jest tu naprawdę mocna paczka. Nie miałem okazji grać w sparingu ze Śląskiem Wrocław, dla którego był to jeden z ostatnich sprawdzianów przed rundą wiosenną, ale z relacji chłopaków wiem, że Miedź wygrała jako zespół zdecydowanie lepszy. To o czymś świadczy. Piłkarzy mamy na poziomie Ekstraklasy. Zresztą, jeśli chodzi o kwestie czysto sportowe, między jednym a drugim szczeblem nie ma przepaści. Proszę zobaczyć, jakie wyniki osiąga Górnik Zabrze, w zdecydowanej większości grający tymi samymi chłopakami, którzy zapewnili awans. A przecież wywalczono go na dużym szczęściu, w niesamowitych okolicznościach, gdy nawet w pewnym momencie pogodzono się w Zabrzu, że to cel na kolejny sezon.

Początek wiosny świetnie układa wam się nie tylko wynikowo, ale również terminarzowo. Jesteście jednym z czterech klubów, który bez przeszkód rozegrał wszystkie trzy kolejki. Zimowe zamieszanie was omija.

I to też jest dość wymowne w temacie „kto powinien awansować”. Miedź ma już infrastrukturę przystosowaną do gry w Ekstraklasie – podgrzewane boisko, stadion spełniający wymogi. Większość klubów pierwszoligowych ma z tym jeszcze problem i wiele meczów przełożono. Aura nie jest sprzyjająca, czego doświadczyliśmy teraz w spotkaniu z Wigrami, ale mimo to mogliśmy zagrać. Ten fakt również pokazuje, iż Miedź jest gotowa na awans.

Pana przyszłość zimą wyjaśniła się dość późno. To efekt tego, że na początku szukał pan klubu w Ekstraklasie?

Tak. Były jakieś rozmowy, ale nie przełożyły się na konkrety. Mówiąc wprost, w większości przypadków pewnie blokował mnie wiek. Piłka to w znacznym stopniu biznes, a z tego punktu widzenia pozyskiwanie 33-latka nie jest priorytetem. Zacząłem więc nastawiać się na to, żeby trafić do pierwszoligowca chcącego awansować i pod koniec stycznia trafiłem do Miedzi. Dość późno, ale też bez przesady. Było jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby się zaaklimatyzować i odpowiednio przygotować do rundy.

Do ostatniej chwili wybierał pan między Miedzią a Chojniczanką Chojnice.

Widzę, że jest pan dobrze poinformowany. Rzeczywiście, jeszcze dzień przed podpisaniem kontraktu z Miedzią nie wiedziałem, czy jestem w drodze do Chojnic, czy do Legnicy. Pojawiały się momenty zawahania, chwilami wewnętrznie się gryzłem. Ostatecznie wybrałem Miedź i jestem przekonany, że to dobry krok.

Co przeważyło szalę na korzyść Miedzi?

To wewnętrzne przekonanie, o którym już mówiłem. Suma kilku rzeczy: osoba trenera, potencjał drużyny, preferowane ustawienie, gotowa na Ekstraklasę infrastruktura, z którą w Chojnicach mają problem. Nie chcę być jednak źle zrozumiany: bardzo doceniałem zainteresowanie Chojniczanki i poważnie rozważałem jej ofertę. Jakąś decyzję trzeba było jednak podjąć, a w takiej sytuacji decydują szczegóły.

Jesienią dziwnie układały się pana losy w Wiśle Płock. Najpierw prawie bez gry, następnie cztery pełne mecze z rzędu, w których strzelił pan dwa gole i zaliczył dwie asysty, a potem praktycznie z tygodnia na tydzień znów poszedł pan w odstawkę. Co się stało?

Wskoczyłem do składu w trudniejszym momencie. W Zabrzu przegraliśmy 0:4, ale później zremisowaliśmy z Zagłębiem, pokonaliśmy Pogoń i Cracovię. Miałem w tym spory udział, robiłem dobrą robotę, byłem zadowolony ze swojej pracy na treningu. Później coś się zmieniło w rywalizacji na środku ataku. Trener Jerzy Brzęczek mówił, że jest nas trzech – poza mną Jose Kante i Kamil Biliński. Kante wcześniej grał mniej, ale trener chciał też zobaczyć, jak on będzie wyglądał na dłuższą metę i tak dalej. Może znów ważny był aspekt finansowy i nie opłacało się na mnie stawiać. Liczyłem na więcej, byłem w dobrej dyspozycji, niestety nie otrzymywałem potem swoich szans. Czasami tak bywa.

45 minut z Termaliką i 65 z Lechią Gdańsk to były pana gwoździe do trumny.

Tak to wyglądało… Mam trzy dobre mecze, w każdym gol lub asysta, drużyna punktuje i jest mecz z Termaliką. Do przerwy 0:0 i od razu zostałem zmieniony. Byłem trochę zaskoczony tą decyzją, ale takie prawo trenera. Po serii wejść na parę minut wróciłem do pierwszego składu na Lechię Gdańsk. Szczerze mówiąc, byłem zadowolony z tego występu, ale mecz po prostych błędach indywidualnych fatalnie się dla nas potoczył, szybko straciliśmy dwie bramki, potem doszła trzecia i było po wszystkim. To był mój ostatni występ dla Wisły, następnych szans nie dostałem. Trudno rozmawiać o takich sprawach. Nie chcę wylewać żali czy kogoś krytykować, ale w tamtym momencie czułem, że mogę sporo dać zespołowi. Nie mogłem jednak potwierdzić tego na boisku. Trener wybrał inaczej, musiałem to uszanować.

Z perspektywy czasu Brzęczek obronił się wynikami, a to najważniejsze.

Cały czas kibicuję chłopakom. Oglądałem ich ostatni mecz ze Śląskiem Wrocław. Ten remis praktycznie daje im już grupę mistrzowską. Utrzymanie mają zapewnione, trochę presji zeszło, a Wisła to na tyle dobra drużyna, że moim zdaniem jest w stanie powalczyć nawet o europejskie puchary.

Podsumowując: Brzęczek długo sprawdzał wszystkich napastników i w końcu wybrał Kante? Biliński miał podobną sytuację, bo po dwóch golach ze Śląskiem też szybko wrócił na ławkę.

O to mogło chodzić. Trener chyba musiał w praniu przekonać się, kto mu najbardziej pasuje. Do tego zimą zdecydowali z dyrektorem, że przyjdzie młody napastnik z trzeciej ligi niemieckiej [Oskar Zawada – przy. red.], a że przy tym systemie miejsce w ataku jest tylko jedno, zrobiło się tłoczno. Być może w pewnym momencie rywalizacja była aż za duża jak na potrzeby zespołu. W takiej sytuacji łatwo o niezadowolenie, bo każdy chce grać jak najwięcej.

Przynajmniej zagrano z panem w otwarte karty.

Porozmawialiśmy szczerze pod koniec grudnia i ustaliliśmy, że lepiej będzie, jeśli znajdę sobie nowy klub. Też jestem człowiekiem, nie będę na siłę z kimś wojował. Osiągnęliśmy porozumienie i poszedłem swoją drogą.

Cofając się trochę – jeszcze przed odejściem z APOEL-u Nikozja najwięcej wskazywało, że jeśli wróci pan do Polski, to właśnie do Wisły Płock.

To prawda. Temat był nawet w ostatnim dniu okna transferowego latem 2016 roku. Toczyliśmy intensywne rozmowy, ale nie udało się dogadać z APOEL-em w sprawie rozwiązania umowy. Pół roku później, gdy już byłem wolnym zawodnikiem, zainteresowanie powróciło i zdecydowałem się na Wisłę.

Jakieś pozytywy z pobytu na Cyprze, warto było? Rozumiem, że wtedy chciał pan dostać kontrakt życia, co było zrozumiałe i chyba przynajmniej w aspekcie finansowym udało się cel osiągnąć.

Miałem dobry okres w Jagiellonii. Mimo że nie dokończyłem sezonu, zdobyłem 14 bramek w Ekstraklasie i jedną w Pucharze Polski. Nie ukrywam, chciałem wtedy spróbować sił w jakiejś lidze zagranicznej. APOEL to naprawdę dobra marka, co roku gra w grupie Ligi Mistrzów lub Ligi Europy, nie trzeba jej nikomu przedstawiać. Tę ofertę po prostu musiałem przyjąć, to był dla mnie awans pod każdym względem. Cieszę się, że spróbowałem. Pan pyta, czy żałuję. Proszę pana, gdybym znów dostał taką ofertę, nie zastanawiam się nawet przez minutę i jadę jeszcze raz. Oczywiście sportowo mi nie wyszło, ale i tak sądzę, że na tym wyjeździe tylko i wyłącznie skorzystałem.

Dlaczego nie udało się sportowo?

W takich sprawach przeważnie chodzi o wiele czynników, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jadąc na Cypr byłem po kilkumiesięcznej zsyłce do rezerw Jagiellonii. Nie chciałem przedłużyć kontraktu i tak to się dla mnie skończyło. Siadłem trochę psychicznie. W zasadzie czułem się potem, jakbym wracał na boisko po kontuzji, mimo że byłem zdrowy. Miałem też utrudnioną komunikację, dopiero dziś posługuję się angielskim w stopniu komunikatywnym. Na samym początku było mega trudno. Pojechałem w zupełnie inny klimat. Jeśli na co dzień jest 45 stopni w cieniu, komuś nieprzyzwyczajonemu trudno się nawet oddycha, nie mówiąc o trenowaniu. APOEL to klub, w którym wynik jest najważniejszy, a rywalizacja była jeszcze większa niż ostatnio w Wiśle Płock. Miałem bardzo dobrych rywali. Był Luis Leal, reprezentant Cypru Pieros Sotiriou, pod koniec sierpnia przyszedł Fernando Cavenaghi i z marszu zaczął strzelać. W pierwszych siedmiu ligowych spotkaniach zdobył 12 bramek! To wszystko sprawiło, że nie wyglądało to tak płynnie i spontanicznie, jak teraz przy transferze do Miedzi.

A nie żałuje pan, że nie dogadał się z Cypryjczykami od razu? Na ich warunki przystał wtedy Semir Stilić i znacznie szybciej uwolnił się od problemu.

Semir uwolnił się już po zamknięciu okienka transferowego i praktycznie pół roku był bez klubu. Do Wisły Kraków trafił dopiero w połowie stycznia, kilka dni po tym, gdy… ja zostałem piłkarzem Wisły Płock. A z APOEL-em rozstałem się ponad trzy miesiące później niż on. Nie widziałem już wtedy sensu w odchodzeniu, skoro nie było możliwości, żeby znaleźć nowy klub. To już lepiej przynajmniej być i trenować, nawet jeśli się nie gra. Nie wiem, jakimi motywami kierował się Semir. Każdy wybiera swoją drogę.

Zastanawiam się, czy inaczej mogła się potoczyć pana końcówka w Jagiellonii i… chyba nie mogła. Skoro nie chciał pan przedłużyć umowy i trzeba było dać odpowiedź, a w Białymstoku nie po raz pierwszy tak zamierzano załatwić sprawę, trudno było o inny scenariusz. 

Przykre jest to, że w klubie tak a nie inaczej rozwiązuje się podobne kwestie. Dobrze wiemy, że można postępować inaczej. Nie chcę już nawet odnosić się bezpośrednio do tego, jak Robert Lewandowski odchodził z Borussii Dortmund do Bayernu, bo również w Polsce mamy odpowiednie przykłady. W tym samym czasie umowy z Piastem Gliwice nie przedłużył Kamil Wilczek, a mimo to grał do końca i ostatecznie został królem strzelców. Mnie taką możliwość zabrano. Miałem 14 goli, do końca sezonu pozostawało aż 10 kolejek. Kamilowi do zdobycia korony wystarczyło 20 bramek…

Wyjaśnijmy jedno: to nie było tak, że nawet nie brałem pod uwagę pozostania w Jagiellonii. Wchodziło to w grę, ale na określonych warunkach. „Jaga” chciała przedłużyć umowę i mnie sprzedać, mniej liczyło się to, jak na koniec ja bym na tym wyszedł. W prasie zrobiono ze mnie kogoś, kto postradał zmysły i stawia kosmiczne żądania. A trudno rozmawiać, jeżeli dostaję telefon, że albo podpisuję, albo idę do rezerw. Podaję wersję złagodzoną, użyto mocniejszych słów. Trochę czasu minęło, ale nadal trudno mi się o tym mówi. W tych sprawach jeszcze w pełni nie osiągnąłem wewnętrznego spokoju. Wiem, że świat jest brutalny, ten piłkarski również, takie jest życie. Ale mimo wszystko nadal chcę wierzyć w romantyczną część futbolu i dziś głównie na niej się koncentruję.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Miedź Legnica

Opublikowane 21.03.2018 19:24 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 34
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

tazan
tazan

„Te twoje 14 bramek to w wiekszości pilka sie albo od ciebie odbijala albo dostawki nogi”

no to jak na moje, dobrze świadczy o napastniku, bo to oznacza, że potrafi się ustawić i piłka go szuka… dziwne te zarzuty…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzycho
Krzycho

To że mu Jaga pozwoliła zaistnieć nie oznacza że zrobiła sobie z niego niewolnika do końca zycia. Nie pierwszy to przypadek w Jagiellonii, że gnoi się piłkarza, który się nie chce zgodzić na propozycję klubu. Sportowo i organizacyjnie Jagiellonia jest w topie ekstraklapy,ale cywilizacyjnie chyba nadal jest na Białorusi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzycho
Krzycho

„Mi Białoruś nie uwłacza.
Wole ja od Mazowsza.” – No cóż, chyba na tym zakończymy dyskusję, z kimś takim jak ty nie ma o czym gadać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzycho
Krzycho

Ech ty wsiowy debilu…

14
14

Widzę że kibicom jagi, po tym niesamowitym sukcesie jakim jest liderowanie w e-klapie, już całkowicie odjebało.
Nasz wielki klubik i wielkiego prezesa, piłkorz jebany szkaluje, kontraktu przedłużyć nie chciał, jak tak wogle można?!!1!1 W takim wspanialym i utytułowanym klubie zostać nie chciał, a miasto jakie wspaniałe, hurr durr jaga hegemonem ligi!!!1!1!

PS. Nigdy nie będziecie topką, tej naszej buraczanej ligi.

niebo
niebo

nic nie odwaliło.
wam tam w warszawie powietrze szkodzi?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

14
14

Oooo dobry panie, piłkarz chciał zarabiać pieniądze, których w Jagiellonii się nie płaci- „cegłówka spadła mu na głowę”, może jeszcze „ukamienować go”? Proponuje zrozumieć że to jego praca, więc logicznym jest ze chce zarabobić jak najwiecej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

14
14

Ty jesteś jakiś upośledzony? Podniecasz się swoim gowno klubem, który nawet w Polsce nic nie znaczy i obrażasz piłkarza za to że nie chciał siedzieć u was za frytki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Tak samo chcieli VOO czy Nikolic. Jednemu nie chcial (albo nie mogl) zaplacic ile chcial Szopen, drugiemu Lesny.
A ile bylo wowczas pierdolinio ze strony kibicow.

14
14

Biedastok to jednak stan umysłu. Jeszcze żeby insynuować mi, że jestem warszawiakiem- szczyt chamstwa! 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dambibi
dambibi

Nie wiem jaki jest Warszawski stan umysłu, ale twój to głębokie Podlasie…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

mysliborek
mysliborek

A po co tyle głupiego hejtu w powyższych komentarzach? 14 bramek, szacunek za dobrą robotę, wyszło jak wyszło po co drążyć. Byłem pierwszy, który mówił, że powinien mimo wszystko dostać jeden ze zdobytych medali na koniec tamtego sezonu.. Czy go dostał, nie pamiętam, ale chyba tak.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

niebo
niebo

Mariuszek jednego dnia przedłużał kontrakt,drugiego już nie.
Prezes nie lubi niesłownych ludzi więc Piątkowski miał czas na odpoczynek
.Tak słyszałem.
Byli inni i dostali oni szansę.

Panie Piątkowski nie wstyd panu,chociaż odrobinkę.
Gdyby nie Jaga cieszyłby się Pan 1 ligą bez przerwy.
Jakoś inne kluby po Pana nie sięgnęły przez tyle lat.
Zobaczyłby Pan Ekstraklasę,Cypr i pieniążki jak ś…… niebo.
Nie pozdrawiam

Ted
Ted

Piątkowski to ten typ piłkarza, który przez całe życie zagrał pół roku dobrze w piłkę i od razu wbił sobie do głowy, że jest mega grajkiem wartym wysokiego kontraktu. W tym wywiadzie też pieprzy głupoty. Wybrał Miedź zamiast Chojniczanki bo miał takie wewnętrzne przekonanie………to wewnętrzne przekonanie nazywa się większa kasa. Czemu nie wyszło na Cyprze ? Jak zwykle miliony wytłumaczeń ale refleksja, że może jetem jednak słaby to nigdy nie przyjdzie do głowy.

Janis Jądro
Janis Jądro

nie rozumiem … gość strzelił te ileś tam bramek i ŻĄDA grania do końca sezonu bo „Borussia Lewemu pozwoliła”? I twierdzi, że klub jest jemu to winien? A on klubowi nie jest winien za możliwość występów w Ekstraklapie? Poza tym jest pracownikiem klubu … klub wiedział, że chłop chce zarabiać 80 tyś PLN (sic!), bo inaczej odejdzie. Po co więc na niego stawiać, gdy wiadomo, że takich pieniędzy nikt mu nie może zaoferować, a w jego miejsce grać będzie Tuszyński – którego można było sprzedać za realną kasę? I to całe zrzucanie niepowodzenia swojego wyjazdu na Cypr (lol) na klub z Białegostoku … panie Piątkowski, jesteś zwykłym wyrobnikiem, który pasuje do gry w Ekstraklapie jednym tylko stylem – Probierza. W przeciwnym wypadku odbijasz się od tej ligi jak piłka – przykład Wisły Płock. Ale oczywiście to, że tam nie poszło, to też wina całego świata i zbiegów okoliczności … typowa mentalność cebulaka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Von_Combinersky
Von_Combinersky

Piątkowski pieprzy o Jakimś romantyzmie, a Ja właśnie tracę do niego ostatnie krzty szacunku…
Ten wieśniak o romantyzmie to przekonał się, że Jeszcze istnieJe na świecie, ale dopiero właśnie na Podlasiu!
Taka prawda!!
Niech nie zapomina, że Jaga postawiła na niego, a nie na BalaJa, którego zwolennikiem sam byłem w tamtym czasie. M.in. właśnie dla tego, że romantycznie myślano, że lepieJ postawić na Polaka…
BalaJ miał duże szanse na zostanie gwiazdą ligi i bożyszczem Białego.
Piątkowski na szczęście bronił się Jednak daleJ bramkami, ale można było usłyszeć Jakim Jest burakiem nacodzień, do tego negocJacJe swoJego kontraktu chciał przeprowadzać… pięściami!
Teraz opowiada takie banialuki, że aż przykro.
Redaktor tego wywiadu też idzie z prądem Jakby na zaamówienie…

Hiszpania
31.10.2020

Bum, bum, bum. To Barcelona tłucze głową w mur

Są czasami w futbolu takie spotkania, gdy piłka po prostu za nic w świecie nie chce odnaleźć drogi do siatki. I taki był właśnie mecz Deportivo Alaves z FC Barceloną. W drugiej połowie gospodarze mieli problemy, by wymienić choćby dwa czy trzy celne podania na własnej połowie. Barca cisnęła, napierała. Raz po raz uderzała na […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Polski wieczór? Skorupski znów bez czystego konta, Walukiewicz ograny przy bramce

Ech, gdy w Serie A dochodzi do tzw. „polskiego meczu” z udziałem dwóch zawodników defensywnych, wymarzony scenariusz jest jeden – bezbramkowy remis. Już po samym wyniku – 3:2 dla Bolonii – widać, że dzisiejsze starcie Łukasza Skorupskiego z Sebastianem Walukiewiczem nie ułożyło się po naszej myśli. Bramkarz gospodarzy? To jego 38. mecz z rzędu bez […]
31.10.2020
Weszło FM
31.10.2020

Niedziela z Weszło FM? Sprawdź jakie audycje pojawią się jutro w radiu!

Skoro niedziela, to pewnie jest jedno: dzień na Weszło Fm rozpocznie z Wami Marcin Ryszka. Kto będzie jego kolejnym wyjątkowym gościem w audycji „W ciemno”? Przekonacie się włączając radio o 9. Godzinę później w „Dwójce bez sternika” będziecie mogli popłynąć z piękną i bestią, czyli z Moniką Wądołowską i Adamem Kotleszką. Od 11.30 do odsłuchu […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Liverpool nie wrzucił najwyższego biegu, ale wygrał z West Hamem

Tak jak tydzień temu nie mieliśmy w co ręce włożyć, bo poprzednia sobota obrodziła wieloma ciekawymi meczami, tak dzisiaj musieliśmy szukać rozgrywki za wszelką cenę. No i spotkanie Liverpoolu z West Hamem w innych warunkach byłoby niezbyt interesujące, natomiast dzisiaj trzeba było rzucić okiem. Bo Fabiański. Bo Liverpool, nie pierwsza lepsza ekipa, lekko mówiąc. I […]
31.10.2020
Niemcy
31.10.2020

Lewy odpoczął, Bayern wygrał. Zmiennicy Polaka nie pomogli

Po ponad dwóch latach przerwy Robert Lewandowski, będąc do dyspozycji trenera, nie zagrał w meczu ligowym Bayernu. 25 września 2018 roku „Lewy” przesiedział na ławce spotkanie z Augsburgiem (remis 1:1). Później zabrakło go trzy razy, ale chodziło o kontuzję lub zawieszenie za kartki. Dopiero teraz Hansi Flick postanowił dać odpocząć Polakowi i to tak całkowicie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Solidny występ Recy z Atalantą, ale Crotone punktów nie urwało

Nie ukrywajmy – mecz Crotone z Atalantą to nie jest pierwszy wybór na futbolową sobotę. Natomiast nam takie spotkanie wydawało się całkiem ciekawe z prostego powodu, który ma nawet. Arkadiusz Reca kontra klub, z którego jest wypożyczony do Pitagoricich – to zawsze dobra okazja, żeby udowodnić, że w Bergamo się mylili. Jak wyszło? Bez rewelacji, chociaż […]
31.10.2020
Anglia
31.10.2020

Koło rotacji Guardioli tym razem wylosowało dobry wynik

Po przeciętnym meczu z West Hamem United, Pep Guardiola musiał wymyślić coś, co nieco przełamałoby stagnację, która zaczęła dopadać The Citizens. No i wymyślił – zakręcił swoim kołem i wymienił trzech piłkarzy. Wszyscy okazali się kluczowi. Analizę tego spotkania wypada jednak zacząć od Sheffield United. Podopieczni Chrisa Wildera wydawali się być na fali wznoszącej, po […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Przełamanie Hazarda, dublet Benzemy. Real Madryt wraca na zwycięskie tory

Starcie Realu Madryt z Huescą zapowiadało się całkiem interesująco. Rywal „Królewskich” niby szwendający się w okolicach strefy spadkowej, ale mimo wszystko preferujący dość otwarty, odważny futbol. Nawet w starciach z topowymi oponentami. Poza tym – urzędującym mistrzom Hiszpanii zdarzają się ostatnio wstydliwe wpadki, więc wcale nie było takie pewne, że dziś bez problemów przechylą oni […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Puyol, słuchaj, głupia sprawa…

Patrząc na stan barcelońskiego ogródka, aż trudno nie współczuć jego przyszłej ekipie dozorców. Roboty tyle, że nawet Bob Budowniczy mógłby wymięknąć, ale nic w tym dziwnego, skoro niekompetencja Bartomeu przejdzie do historii podręczników o zarządzaniu w biznesie. No, jak już jesteśmy przy historii, słuchajcie. Ma ktoś numer do takiego walecznego jegomościa z bujną czupryną? Nie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Wszechburmistrz, mały Fryzjer, przeklęte baraże. Wysoki lot Unii Janikowo

Unia Janikowo to unikalna historia o tym, jak polityk rządzący przez 30 lat miasteczkiem, ba, chwalony przez mieszkańców przez okrągłe sześć kadencji, nieomal utracił swoje stanowisko przez chwilową słabość do polskiej piłki. Jak to możliwe, żeby szanowany samorządowiec dał się wpuścić w korupcję sportową? Jak to możliwe, że Unia trzy razy z rzędu przegrała baraże […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Fabiański zatrzyma Liverpool? Mecz z West Hamem hitem dnia

Mistrzowie Anglii kontra Łukasz Fabiański. Te starcia zwykle nie kończyły się dobrze dla polskiego bramkarza, jednak tym razem może być inaczej. Przy znaczących osłabieniach w szeregach „The Reds”, West Ham może zwęszyć swoją okazję do zdobyczy punktowej. Czy tak się stanie? Sprawdźcie nasze typy w eWinner! Liverpool – West Ham Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRWW Poprzednie […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PSG mocno osłabione. Czy Nantes to wykorzysta?

Weekend francuski? Nie, to nie promocja w popularnej sieci supermarketów. W Totolotku czeka na nas promocja, dzięki której obstawimy Ligue 1 bez ryzyka. A skoro tak, to warto poszukać wysokich kursów na niespodzianki. Jedną z nich mogą sprawić piłkarze Nantes, którzy zagrają z mocno osłabionym PSG. Sprawdźcie nasze typy na to spotkanie! Nantes – PSG […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Wolałem trzecią ligę niemiecką niż beniaminka Ekstraklasy”

Adrian Małachowski był kapitanem Legii Warszawa w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdy ta pokonywała Sporting Lizbona i remisowała z Borussią Dortmund, lecz w seniorskiej piłce przebijał się gdzie indziej. Najpierw w drugoligowym Zniczu Pruszków, a ostatnio w pierwszoligowym GKS-ie Bełchatów, z którego wypromował się do FC Magdeburg. To trzecia liga niemiecka, ale mówimy o klubie z […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

STAN FUTBOLU | BURKHARDT, WŁODARCZYK, ROKUSZEWSKI, KOTLESZKA

Czy można rozpocząć sobotni poranek lepiej niż „Stanem Futbolu”? Wiadomo, że nie. Gośćmi Krzysztofa Stanowskiego są dzisiaj: Marcin Burkhardt, Mateusz Rokuszewski, Tomasz Włodarczyk oraz Adam Kotleszka. Zapraszamy do TVP Sport oraz Weszło.FM!
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Cześć, jesteśmy Angel City FC” – Natalie Portman i jej towarzyszki wkraczają do świata piłki 

„Amerykanie, u nich jest ten soccer” – usłyszymy w jednej ze słynnych internetowych przeróbek studio mistrzostw świata z 2002 roku. Ten właśnie soccer za sprawą olbrzymich sukcesów kobiecej reprezentacji USA musiał być kołem zamachowym dla jeszcze większych inwestycji w sport. Nie spodziewaliśmy się jednak, że naprawdę zobaczymy coś w rodzaju żeńskiej odpowiedzi na Inter Miami. […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Troska, która nie przyniosła niczego dobrego. Jak Andora burzy pomnik swojego lidera?

Pierwszy oficjalny mecz reprezentacja Andory rozegrała w 1996 roku. Już rok później debiutował w niej Ildefons Lima, grając przeciwko Estonii. Przez 23 lata dumnie biegał w trykocie Tricolors, będąc na dobrej drodze do przejścia do historii. No właśnie, na drodze, bo to, co dobre, co jasne, co kolorowe dobiegło końca, a 40-letni Lima znalazł się […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PRASA. Trałka: Miałem koronawirusa. Bolały plecy i głowa, nadal nie mam smaku

Co słychać w prasie w weekend bez ligowych meczów? Jest moment na analizy i dywagacje, ale także na to, by więcej uwagi poświęcić Pucharowi Polski. Łukasz Trałka opowiada w „Super Expressie” o tym, jak przechodził koronawirusa. – Złapałem go przed przerwą na kadrę, co pozwoliło w tym czasie się wyleczyć. Mój przypadek na szczęście nie był […]
31.10.2020
Weszło Extra
31.10.2020

Sroga kara za skąpstwo, czyli jak szaman z Mozambiku obłożył klątwą australijski futbol

Wiele razy w historii futbolu mówiło się o klątwach ciążących na jakimś klubie, piłkarzu czy kraju. Wystarczy przypomnieć choćby słynną klątwę Beli Guttmanna, która od dziesięcioleci uniemożliwia lizbońskiej Benfice triumf w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach. Dzieje wielu angielskich klubów naznaczone są z kolei przez klątwy cygańskie. Zdarzało się również, że klątwy nieopatrznie rzucali artyści – Mick […]
31.10.2020