post Avatar

Opublikowane 26.01.2018 11:44 przez

redakcja

Normalnie właśnie szykowalibyśmy się do złożenia telefonicznych życzeń, które rozciągnęłyby się w półgodzinną rozmowę, zahaczającą o sytuację kadrową Odry Opole, topnienie lodowców i tradycje Majów. Normalnie odkładalibyśmy słuchawkę z pewnością, że czeka nas ciekawy wieczór, kto wie, może nawet ciekawy weekend. Ale 57. urodziny Paweł Zarzeczny będzie spędzał gdzieś na górze w lepszym towarzystwie.

Jakim Paweł był człowiekiem? Możecie swoje wnioski wyciągnąć ze wspomnień jego bliskich. Tak pisał Krzysztof Stanowski:

Paweł bywał różnym człowiekiem, takim z krwi i kości, upadającym i wstającym, ale w ostatnich latach – dobrym. Takim naprawdę dobrym. Ciepłym. Kiedyś – zimny skurwiel, cynik. Ale potem nastąpiła przemiana. On naprawdę zaczął wszystkim wokół życzyć dobrze. I wybaczał, godził się, nie chował urazy. Mówił: „winy przeciwko mnie są nieprzedawnione”, a potem z automatu przedawniał wszystkie.

Poznaliśmy się w „Przeglądzie Sportowym”. Miałem pewnie z 16 lat, już dobrze nie pamiętam, i o dziwo w „PS” wylądowałem przed nim. On przyszedł jako uznana postać, od razu na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego. Byłem zdziwiony, że gdy nas sobie przedstawiono, wiedział o moim istnieniu.

Cztery lata później wysłał mnie na finały mistrzostw świata do Korei i Japonii. Nie dlatego, że mnie lubił, bo nawet mnie jakoś dobrze nie znał, a z innymi biesiadował. Po prostu wiedział, że mu ten mundial dobrze obsłużę. Przyślę dużo tekstów, wszystkie na czas, będzie wstęp, rozwinięcie i zakończenie, przecinki gdzie trzeba. Bo to, że Paweł nie uznawał świętości objawiało się w każdym wycinku jego życia – nie uznawał na przykład takich świętości, że polecieć powinien ktoś z większym stażem i zasługami. On, jako osoba odpowiedzialna za gazetę, chciał mieć święty spokój i możliwie najlepsze artykuły. Hierarchię miał w dupie jak wszystko inne, za wyjątkiem wyników sprzedaży.

– U mnie demokracja nie istnieje. Ja rządzę, a jak coś wam nie pasuje, możecie sobie popierdolić o tym w kuchni – mówił.

Różny był wtedy „Przegląd Sportowy”. Bywał świetny, bywał fatalny, Paweł jak we wszystkim w życiu, tak i w robieniu gazety potrafił się zatracić i przekroczyć granicę dobrego smaku („Sraczka w Legii” na okładce), ale trzeba było przyznać jedno: to była gazeta z zębem. Czasami gryzła za mocno i nie zawsze właściwą osobę, ale chociaż gryzła, zamiast przeżuwać.

Bo jak sam Paweł mówił: „Najgorsza jest obojętność. A jeśli czytelnik we wszystkim się z gazetą zgadza, to jest to dla gazety duży problem”.

*

W tamtych czasach stosował taktykę rodem z boksu: przypierdol i odskocz. Mówił: – Dobra, dzisiaj go skrytykowaliśmy, to jutro pochwalmy, żeby sam nie wiedział, o co chodzi.

Ale takie tylko wydawał rozkazy. Sam zdecydowanie częściej wolał soczyście przypierdolić. Tylko że z wdziękiem, ze swadą. Jak wtedy, gdy w chwili triumfu Jerzego Engela i jego kadry napisał prorocze słowa, których nikt inny nie odważyłby się puścić drukiem w gazecie: „Panowie, jeszcze nie czas na lizanie się po fiutach”.

*

To był geniusz słowa, erudyta. Musielibyśmy się wszyscy drugi raz urodzić, by przeczytać tyle książek, ile on przeczytał – i jeszcze ze cztery razy, by tyle ich zapamiętać, ile on zapamiętał. Nie wiem, jak on magazynował w głowie te wszystkie postaci, cytaty, wydarzenia, którymi mógł rzucać z niebywałą lekkością. I co najważniejsze – zawsze we właściwym momencie. Dalibyście mi tydzień na dobranie cytatu do jakiegoś zdarzenia i bym nie dał rady tego zrobić tak dobrze, jak on robił to od ręki. Komputer w głowie.

Chociaż jeśli chodzi o czytanie, przypomina mi się taka scenka…

– A wiesz, miałem teraz sporo wolnego czasu. Uznałem, że przeczytam jeszcze raz tych wszystkich Mickiewiczów, Słowackich, Sienkiewiczów… No, walnąłem komplet przez wakacje. I wiesz co? – zapytał.
– Co?
– Okazało się, że jak sam nie napiszę, to nie poczytam. Chała.

Siedzieliśmy wtedy przed jego domem, w Zalesiu, Paweł sprowadzał do poziomu gówna wszystkich największych polskich pisarzy. Z kolei jego pies – z wyglądu groźny jak diabli – biegał sobie po okolicy. Podszedł wnerwiony sąsiad.

– Dlaczego ten pies biega bez kagańca?
– A dlaczego ma biegać w kagańcu?
– Bo może kogoś pogryźć!

W duszy przyznałem rację sąsiadowi, ten pies to było bydle.

– A dlaczego pan jest bez kagańca? – zapytał nagle Paweł.
– Słucham?!
– Statystycznie rzecz biorąc, ludzie na ludzi napadają znacznie częściej niż psy na ludzi, więc zgodnie z tym rozumowaniem pan pierwszy powinien założyć kaganiec.
– Co pan powiedział?!
– No sam pan widzi, kto tu jest agresywny – skwitował Paweł i sięgnął po piwko.

*

W środowisku piłkarskim nie ma osoby, która nie miałaby z Pawłem barwnej historii. Michał Listkiewicz:

Paweł potrafił zrobić tak, że ze złotówką potrafił wyjechać na parę dni na mecz, być na nim, dobrze zjeść, wypić, przenocować i jeszcze z tą złotówką wrócić. Tak trafiał do człowieka, że nikt nigdy go nie prosił, by płacił za obiad czy kolację. Ale ze swojej strony był hojnym człowiekiem. Dzielił sie tym, co miał.

Nasze drogi momentami się rozchodziły, ale po miesiącu czy dwóch i tak znów się schodziły. Wspominam jednak tylko te dobre chwile. Przyszło nam współpracować nawet zawodowo, w Orange Sport. Paweł miał tam kapitalne programy, ja zaś pełniłem rolę eksperta. Po programie zawsze zostawaliśmy na godzinkę czy dwie, szliśmy gdzieś na piwko, żeby pogadać. Obaj byliśmy takimi przybranymi synami Kazimierza Górskiego. Wiem, że pan Kazimierz darzył go szczególnym szacunkiem. Do niego zawsze było „Pawełku”, a do mnie „Panie Misiu”.

Paweł był jedną z nielicznych osób, które na ulicę Madalińskiego do pana Kazimierza miały wstęp zawsze. Pan Kazimierz wbrew pozorom nie był bowiem osobą, która od razu ze wszystkimi się bratała. Jak ktoś wkradł się do jego łask, było to wielkie wyróżnienie. Takich ludzi było, nie wiem, może dwudziestu. Miałem przyjemność wraz z Pawłem do tego elitarnego grona się zaliczać. Kiedy byśmy nie weszli do małego mieszkanka na Madalińskiego, to od razu pani Marysia wstawiała pierogi, a pan Kazimierz sięgał do barku po Metaxę i biesiadowaliśmy.

Pamiętam Pawła jeszcze z bardzo młodych lat, jak na Legii miał praktyki wojskowe. Jak się chciało wejść na Legię to zawsze stał w mundurku podchorążego i robił groźne miny. Praktykowałem wówczas jako dziennikarz i nie chciał mnie wpuścić. Wszystkim powtarzał, że „nie wolno”. Mówię mu „Paweł, nie pierdziel”. „Nie no, wiadomo, że tobie wolno”, odpowiedział. Oczywiście tylko udawał, kto chciał, ten wchodził. Puszczał oko i się z tego śmiał. „Ale w razie czego pamiętajcie, że mam broń!”.

Żelisław Żyżyński:

Dobrze, że nikt nie robi z Pawła świętego, hagiografia rozczarowałaby go jeszcze bardziej niż słaby tekst. Ja mam dwa rodzaje wspomnień związanych z PeZetem: dziennikarskie i imprezowe. Tylko dwa. Właściwie wszystko opisał już Krzysiek Stanowski. Obrazek z wesela, gdy Paweł, jako jedyny pijący piwo, a nie mocniejsze alkohole, przygląda się tańczącym w wężyku gościom stojąc „w Warsie”, jak okreslił to Kowal, a opisał Stanek, należy do moch ulubionych. Chyba właśnie takim go zapamiętam.

Huczne pożegnanie wyrzuconego z Przeglądu Krzyśka Stanowskiego zaczęło się wczesnym wieczorem, a skończyło, gdy wiele osób siedziało już w pracy. Ścisły finał, podziemia Dworca Centralnego, jakaś 24-godzinna knajpa, do której Paweł zaciągnął mnie i Krzyśka. Mówi praktycznie tylko jedna osoba, wiadomo która, my już ledwo żywi, bo nikt się alkoholowo nie oszczędzał. Paweł opowiada, opowiada, nagle przerywa, zerka na zegarek i stwierdza: – Dobra chłopaki, uważajcie na siebie. Muszę jeszcze coś w banku załatwić. Wstaje, otrzepuje się i wychodzi, jakby właśnie szedł do roboty po przyjeździe do centrum pociągiem podmiejskim.

„Rozmówkę co najwyżej napisałeś, a nie wywiad. Wywiady to pisała Oriana Fallaci” – w czasach Dziennika Paweł powtarzał to zdanie setki razy, każdemu. Do dziś zostało mi w głowie. Podobnie jak tekst do jednej z koleżanek redakcyjnych: „To, że trafiasz jakoś w klawisze nie znaczy jeszcze, że potrafisz coś ciekawego napisać. Ludzie w tramwajach o tym tekście rozmawiać nie będą.” Odporność na Pawła krytykę i dystans do samego siebie, a czasami nawet wręcz gróboskórność – bez tego ciężko by z nim było pracować.

Z Pawłem jako szefem poniedziałkowego dodatku Dziennika – do dziś uważam, że najlepszego, jaki gazety dołączały po weekendzie – pracowało się ogólnie dobrze, ale bywały też trudniejsze momenty. Uparł się czasami i trwał przy swoim, nawet gdy sam wiedział już, że pomysł dobry nie jest. Wysłał mnie kiedyś na reportaż do Stalowej Woli, żebym napisał, jak… zmieniło się miasto, a także życie sędziego Antoniego Fijarczyka rok po zatrzymaniu za korupcję. Przez kilka dni nie przekonałem Pawła, że to bez sensu – że odnaleźć Fijarczyka jakoś się uda, ale on pogadać na pewno nie będzie chciał, itd, itp. Bez efektu – gdy Paweł zaczął rzucać teksty w stylu: „Jak ci się nie chce pracować, możesz się zwolnić”, uznałem że trzeba ruszać. Ostatecznie wyjechaliśmy o świcie z Łodzi z wkurzonym fotoreporterem, który miał płacone od zdjęcia (a przeczuwał, że nic raczej nie upoluje…) po to, by oczywiście pocałować klamkę przed działką Fijarczyka i zacytować panią z warzywniaka oraz trenera i prezesa jakiegoś klubu z niższej klasy, któremu Fijarczyk zaczął pomagać, a do czego się nie przyznawali. Zrobiliśmy co się dało, wróciliśmy do Łodzi w środku nocy, tekst miał góra 2500 znaków i gdybym nie musiał, wolałbym go nie pisać. Paweł oczywiście zrobił z niego czołówkę.

Do Dziennika, gdzie Paweł z doskonałym Stanisławem Żółkiewskim (jak on nad nami panował – do dziś nie rozumiem i jestem pełen podziwu. I żałuję, że tyle lat się do Stasia nie odzywałem, Paweł widać musiał nas umówić na przyszły tydzień, szkoda że okazja taka smutna) stworzyli jeden z najciekawszych i najlepszych zespołów redakcyjnych, ściągnął mnie właśnie Paweł z Krzyśkiem Stanowskim. Z Przeglądu odchodziłem niechętnie, sentyment do tej gazety miałem i będę mieć zawsze. Paweł nawet nie podejmował dyskusji, gdy usłyszał, że się waham: – Wymyśl sobie sumę, która sprawi, że o sentymentach zapomnisz. W Warszawie będziesz pojawiał się na dyżurze raz w tygodniu, pracować będziesz z domu, na luzie i z fajnymi ludźmi. Nie rób jaj, zbieramy najlepszych. Pisz wypowiedzenie i widzimy się u nas. Miał dar przekonywania, decyzja o przenosinach do Dziennika była doskonała.

A do Pawła przez parę dobrych lat dzwoniłem w grudniu z życzeniami świątecznymi – żeby się pośmiać, przypomnieć. Ryzyko było tylko jedno – że trafię na moment, gdy pisze któryś felieton i jakoś mnie w nim wspomni. Problem w tym, że umieszczając w historyjce troszkę lub bardziej mijającej się z prawdą, lub prawdziwej, ale… w rzeczywistości niezwiązanej ze mną. Zdarzało się, nie tylko mnie.

W starym dodatku do piątkowego „Przeglądu”, wtedy nosił już chyba tytuł „Tempo”, na ostatniej stronie był rodzaj ankiety personalnej, z dość osobistymi pytaniami do piłkarzy. Wymyśliłem, że przepytam Kazia Węgrzyna i wyszło to zupełnie przyzwoicie. Zapamiętałem tę rozmówkę, bo w poniedziałek zadzwonił do mnie, wręcz rycząc ze śmiechu Paweł: – Słuchaj Żyży, ten kwestionariusz z Węgrzynem dało się nawet czytać, coś tam z niego wyciągnąłeś. Spodobało mi się na tyle, że podszedłem do tego nudziarza – tu następowało imię, ale nie pamiętam już czyje – i pogratulowałem, że pierwszy raz napisał coś ciekawego. Mówię do chłopa, że jednak potrafi i żeby częściej trzymał taki poziom. A on czerwony stwierdza, że autorzy mi się pomylili i to twój kawałek był, a nie jego. Także – ten, tego – nie zdziw się, jak gość będzie na ciebie dziwnie patrzył i miał pretensje. A ja jednak dobrze oceniłem, że nic takiego by nie napisał, ha!

Kamil Gapiński:

Od lat mam taki zwyczaj, że proszę ludzi, których cenię, by podsuwali mi ważne dla siebie książki. Kiedy napisałem w tej sprawie do Pawła, dostałem taką wiadomość (pisownia oryginalna): „dwie dobre lektury to llosa, pantaleon i wizytantki, oraz sergiusz piasecki, zapiski oficera armii czerwonej. obie dostepne”. Potem regularnie podrzucał mi różne tytuły nie szczędząc przy okazji – a jakże by inaczej – złośliwości.

– Z czasem to sam coś napiszesz!

– Z moim talentem to co najwyżej instrukcję obsługi snopowiązałki.

– Nie przeceniaj się!

Jednym z autorów, którego Paweł  bardzo cenił, był amerykański felietonista Art Buchwald.

– Mógłbyś poczytać Gapciu jego teksty, ale niestety są nie do zdobycia.

Oczywiście przesadzał, jak to on. Dwa dni szukania i jedna z książek Buchwalda znalazła się w moich dłoniach, już nie pamiętam, czy kupiłem ją na Allegro, czy w antykwariacie. W każdym razie PZ nie mógł się nadziwić, że tak szybko ją zdobyłem. Kilka miesięcy później postanowiłem mu ją sprezentować. Czułem, że kiedy ją otrzymał, był naprawdę wzruszony. Dziękował kilka razy, nigdy wcześniej nie widziałem, żeby to robił. Radość Pawła wynikała z prostego faktu – ciekawą lekturę cenił równie wysoko, a kto wie, może nawet wyżej, niż alkohol.

Janusza Basałaj:

Kiedyś do właściciela jednego z klubów wypalił: wie pan co, pan to wydaje te pieniądze na jakieś rzekome wzmocnienia i inne glupoty. A skoro ma już pan pieniądze, to czemu nie wykupiłby pan konkursu Miss Polonia? Przynajmniej miałbym na co popatrzeć, a nie na tych kolejnych, słabych zawodników.

***

Kiedyś napisałem tekst o tym, jak w szatni reprezentacji Polski bardzo źle zachował się Araszkiewicz, selekcjoner Wojciech Łazarek miał o to do mnie pretensje. Przyszedł Paweł, powiedział mi: „Janusz, może nie ma sensu ścigać się dla jakiejś ciekawostki, newsa, po to, żeby potem tracić dobre relacje”. To był wczesny Paweł, w 1988 albo 1989 roku… Jakby dzisiaj mi coś takiego powiedział, to bym nie uwierzył. Od tamtego czasu nieco zmienił poglądy w tej sprawie. (śmiech)

***

Jechaliśmy na trasie Barcelona – Monako, dwa Mercedesy, w nich różne osoby ze środowiska, między innymi Paweł, ja i przede wszystkim Bogusław Cupiał, który stwierdził, że jest głodny, musimy się zatrzymać i coś zjeść. Padło na stację benzynową gdzieś we Francji, kupiliśmy sobie hot-dogi. To było coś absolutnie naturalnego, byliśmy w trasie, najlepszym miejscem do zjedzenia czegoś była stacja, więc się zatrzymaliśmy. Paweł sprzedał potem tę historię w programie, mówiąc coś w stylu, że Cupiała stać na to, żeby kupić sobie pięciogwiazdkową restaurację, a zajadał się hot-dogiem na stacji…

***

Jakiegoś razu Paweł zadzwonił do prezesa Bogusława Leśnodorskiego z prośbą o bilty na mecz, bo przyjechała do niego rodzina, chciał wszystkich zabrać. Idą na stadion odebrać bilety, okazały się, że Paweł dostał bilety, ale na sektor rodzinny. A to nie do końca mu się spodobało… (śmiech)

Wspomnienia ekipy Orange Sport:

Paweł miał wyjątkową „manianę” językową, potrafił ustrzelić zdanie, które lawirowało na granicy poezji, narcyzmu i bukowszczyzny. TU wybieraliśmy wyjątkowo kwieciste cytaty:

16. Jestem bydlakiem. Kawałem chama. Grubą świnią. Cynikiem. Nic mnie nie rusza, ani mordy, ani bandytyzm, ani wasze chamstwo, bo ja was stworzyłem przecież. Ale od soboty płaczę. Naprawdę nie sądziłem, w najśmielszych marzeniach, że kompletnie nie umiejąc grać w piłkę nożną ogramy mistrzów świata. W Warszawie, Niemców. Tu jest klucz do tych łez.

17. Jak zastanawiam się nad Tarantino, to się cieszę, że widzę kogoś genialniejszego od siebie. Tak przebiegłego, tak chytrego, tak fajnego, że myślę sobie – kurwa, ja bym tak nie wymyślił, jak Boga kocham. A to jest przyjemne, nie ma tu zazdrości, bo myślisz sobie: Jezu, chciałbym być geniuszem. I myślisz sobie: tych geniuszy jest więcej. Tych geniuszy jest pełno.

18. Jedną rzecz nauczyłem się dobrą, każdemu polecam: słuchać mądrych ludzi i zapamiętywać pewne frazy, które potem sprzedajemy jako własne. Trzeba mieć ucho i słuchać mądrych ludzi. Czyli teraz można słuchać mnie.

19. Tylu już znawców piłki przybyło, a tylu piłkarzy ubyło, że zastanawiam się czy moja pisanina ma jakikolwiek sens. Pisanina o kretynach dla kretynów, po kretyńskich meczach. Aha, kretyn to ty. Możesz mnie opluć, bezimiennie, to twoje kretyńskie prawo. Ale ja nie jestem Miecugow. Wstanę i oddam.

20. Będziecie mi zazdrościć. Nawet porażek, bo ja przegrywam przepięknie.

21. Pycha jak zwykle przeze mnie przemawia, jasne, ale to też poszerzanie – pewności siebie, inaczej nigdy nie zdobyłbym żadnej pięknej kobiety. A zapewniam – jestem w tej dziedzinie choreografem.

22. Pamiętajcie, bez świetnych nauczycieli nie nauczycie się niczego. Popatrzcie na swoich – chcecie być takimi cymbałami, nieudacznikami, pechowcami?

23. Czasem gdy czegoś nie rozumiecie, pomyślcie, że nie wiecie. Ale ponieważ jesteście młodsi, wszystko przed wami. Ja też nie urodziłem się doskonały i taki nie jestem, wciąż podpatruję, wciąż mam swoich idoli (w świecie sportu nikt, niestety).

24. No więc czego się boję? Ludzi nieutalentowanych. Ja potrzebuje mieć władzę absolutną.

25. Lepiej wszelkich mądrych spostrzeżeń nie mówić głośno, bo spalą na stosie, jako heretyka.

26. Tylko mi nie gadajcie, że się powtarzam, mądre historie trzeba utrwalać, a to naprawdę moje odkrycie.

27. Głupia kobieta myśli „grubas, ciągle pije piwo”. A mądra zastanawia się, skąd on ma na to piwo.

***

Paweł sam się śmiał, że występuje we wszystkich telewizjach świata, ośmiu jednocześnie, i wielką sztuką jest, że nigdy się nie pomylił do której pojechać. Ostatnie lata był tytanem regularności. OMS wjeżdżało na Weszło każdego dnia. To niesłychanie trudna sztuka, dzień po dniu produkować się na wizji, a mimo to ciągle mieć coś świeżego w zanadrzu. Oczywiście nie będziemy wam ściemniać, że każde One Man Show było godne prime time w BBC i CNN jednocześnie, ale jako całość jest zapisem unikalnym. Niektóre odcinki to prawdziwe perełki:

Odcinek pierwszy…

…i pięćsetny.

Paweł o tym, skąd i za co był wyrzucany z redakcji…

… i roastujący Tomasza Lisa.

Najlepszego Paweł. Choć wiemy, że zaraz powiedziałbyś, iż życzyć ci najlepszego to niezręczność, bo już masz wszystko, co najlepsze.

Ktoś chce dzisiaj powspominać Pawła i wypić jego zdrowie? Jest taka możliwość nie tylko w zaciszu domowym:

Screen Shot 01-26-18 at 10.43 AM

Opublikowane 26.01.2018 11:44 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 14
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MroczneWidmo
MroczneWidmo

W Warszawie co miesiąc obchodzona jest miesięcznica, a na Weszło niemal równie regularnie tucznica. To beztalencie jest już otoczone tutaj takim kultem, że nawet czytelnicy zaczęli wierzyć, że tucznik był wyjątkowy i najlepszy. Taka tam miernota i alkoholik, gdyby nie zarządzona przez zakolskiego tucznica to nikt by już o nim nie pamiętał. Śmiało minusujcie, ale taka prawda.

pppz
pppz

Ciekawe kto o tobie będzie wspominał i jak po śmierci, chyba tylko to że zabłysnąłeś takim komentarzem.

WomaszTolek
WomaszTolek

Jak widzę na końcu zwrot „taka prawda” to już wiem, że pisała to typowa patola z jakiegoś zaszczanego bloku…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WomaszTolek
WomaszTolek

Tak

MroczneWidmo
MroczneWidmo

pppz WomaszTolek
Haha, już techniki „chyba ty”. „zrób lepiej” i „obrażanko” typowe dla mało inteligentych ludzi zostały wykorzystane xD Widać, że nie umiecie wymyślać własnych argumentów, a jedynie powielać cudze myśli. Założę się, że tak bardzo chłoniecie każde weszlackie brednie, że już wam wyskoczyły zakola na podobieństwo ojca założyciela xD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Maxizer
Maxizer

Requiem aeternam dona ei Domine. Et Lux perpetua luceat ei. Amen. +++

tss
tss

Tak kurwa, więcej o Zarzecznym, wcale nie jest denerwujące przypominanie przy każdej okazji że Polska straciła najważniejszego człowieka XXI wieku.

AndrzejeK
AndrzejeK

Ale Pawelek by sie przydal na Weszlo FM….

Zlosliwy
Zlosliwy

No coś Ty! Pijany bełkot każdy rozpozna, do tego nikt by na żywo nad jego chamstwem nie zapanował.

Sportowy Maniak
Sportowy Maniak

Wszystkiego dobrego, chłopie, gdzieś tam, wyżej…

Wielka szkoda, że radio będzie bez Zarzecznego

Peter Lisek
Peter Lisek

To wrzucanie praktycznie wkoło tego samego artykułu jest na swój sposób Zarzeczne 🙂

Weszło
12.08.2020

Andrea Pirlo, czyli zagadka dla analityków. Co wiemy o nowym trenerze Juventusu?

– Andrea Pirlo jako trener? Jedną rzecz wiemy na pewno. W garniturze i pod krawatem będzie wyglądał świetnie – tak „Il Foglio”, w nieco szyderczy sposób, recenzuje powierzenie mistrzowi świata z 2006 roku sterów Juventusu. Szyderczo, ale zarazem szczerze. Bo co można powiedzieć o trenerze, którzy jeszcze nigdy nikogo nie trenował? Który nie zastosował ani […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Champions League?

No i nadszedł dzień, w którym widać już metę kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Siedem meczów w Lizbonie i będzie po sprawie – w wyjątkowych okolicznościach ktoś dopisze sobie do CV spore osiągnięcie. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was quiz piłkarski. Zadanie polega na wymienieniu podstawowych jedenastek zwycięzców ostatnich dziesięciu finałów Champions League.  Łatwe? No to […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

PRASA. Chaos z badaniami, ale wkrótce mają być wytyczne na wzór UEFA

Środowa prasa to ciąg dalszy zamieszania związanego z tym, jak kluby mają się badać przed nowym sezonem, zapowiedź meczu PSG z Atalantą, echa postawy Wisły Kraków ws. podziału pieniędzy z praw transmisyjnych, Waldemar Sobota mówiący o swoim powrocie i Dawid Janczyk kolejny raz próbujący wrócić na dłużej do grania.  PRZEGLĄD SPORTOWY Zespół Medyczny PZPN przyznaje, […]
12.08.2020
Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Polski mecz nie był tylko sloganem. Szymański i Augustyniak wchodzą z buta w sezon w Rosji

Takie rozpoczęcia sezonu to my lubimy. Pierwsza kolejka ligi rosyjskiej jeszcze się nie skończyła, a Sebastian Szymański już zdołał wyrównać swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej z poprzedniego sezonu. Jak do tego doszło? Otóż mecz Dynama Moskwa z Uralem Jekaterynburg okazał się „polski” nie tylko ze względu na samą obecność na murawie naszych graczy. Szymański, a […]
11.08.2020