Elias Pereyra wygrał mecz o życie, a następnie spełnił marzenie

redakcja

Autor:redakcja

14 grudnia 2017, 21:00 • 3 min czytania

Reklama
Elias Pereyra wygrał mecz o życie, a następnie spełnił marzenie

Każdego dnia emocjonujemy się meczami piłkarskimi i zadajemy sobie pytania – kto wygra, kto przegra, kto awansuje, kto odpadnie, a kto spadnie. Jednak najważniejsze mecze dla niektórych piłkarzy nie zostały rozegrane na murawach wielkich stadionów. Najważniejsze były boje o życie, które toczyły się w gabinetach lekarskich i na salach operacyjnych. Futbol zna wiele takich historii. Tito Vilanova, Eric Abidal czy Yeray Alvarez to tylko niektóre z przypadków ludzi futbolu, którzy zostali zmuszeni do stanięcia w szranki z okropną chorobą – rakiem. Zawsze  więc cieszy, gdy taka batalia kończy się happy endem, stąd nie ukrywamy radości, że  Elias Pereyra pokonał tego skurczybyka, a na dodatek spełnił marzenie. 

O kim mowa? To osiemnastoletni zawodnik argentyńskiego San Lorenzo, który przed chwilą podpisał z klubem profesjonalny kontrakt. Nie jest to jednak historia jakich wiele. Pewnego razu Pereyra źle poczuł się na treningu, stracił energię, a później także apetyt. Rodzice wysłali go do lekarza, ale pierwsze badania nie wykazały niczego poważnego. Dopiero kolejne diagnozy sprawiły, że życie wówczas trzynastoletniego chłopca wywróciło się do góry nogami – zdiagnozowano u niego białaczkę.

Zamiast na treningi, musiał uczęszczać na chemioterapię. Wydawało się, że w tym momencie jego marzenia o profesjonalnym uprawianiu sportu legły w gruzach. Rodzice przekazali mu tę informację, a ten – pewnie nie zdając sobie do końca sprawy z powagi sytuacji – od razu zapytał, czy pomimo wszystko będzie mógł, od czasu do czasu, pokopać piłkę.

Typowe, naiwne pytanie dziecka, niezdającego sobie do końca sprawy, co się z nim dzieje. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że po kilku latach okazało się jak najbardziej zasadne. Futbol pomógł mu przejść najtrudniejszy etap w życiu. Sam przyznaje, że pomiędzy zabiegami schodził na dziedziniec szpitala i po prostu kopał futbolówkę. Czasami nawet spóźniał się na te zabiegi, bo zbyt długo obijał piłką o ścianę. Wprowadzał tym w szał swoją mamę. W końcu nie wolno mu było biegać i się przemęczać, tym bardziej że musiał oszczędzać siły na żmudne i wycieńczające leczenie. Chemioterapia, którą przechodził dwa razy w tygodniu, trwała od trzech do pięciu godzin. Po wszystkim wracał do domu wypruty z energii, lecz nawet nie myślał, by się poddać: – ,,Mama wrzeszczała na mnie, że nie zachowuje sił na chemioterapię, ale ja zawsze wiedziałem, że będę mógł grać.”

Reklama

W trudnych chwilach nie brakowało mu wsparcia płynącego praktycznie z każdej strony. W szpitalu odwiedzali go piłkarze San Lorenzo, a jeden z nich – legenda klubu Leandro Romagnoli – wręczył mu swoją koszulkę. Pereyra ma ją w domu i pod żadnym pozorem nie pozwala nikomu dotykać. Choroba zjednoczyła też całą rodzinę. Rodzice młodego piłkarza mieli w przeszłości problemy z narkotykami – dziś już wyszli na prostą. Jedna z córek po pobycie w więzieniu studiuje prawo. Druga straciła męża, ale dziś jest szczęśliwą matką. Oczywiście nie zaryzykujemy stwierdzenia, że gdyby nie białaczka Eliasa, wszyscy nadal byliby nieszczęśliwi i zagubieni. Wydaje nam się jednak, że potrzeba zjednoczenia w tak trudnym momencie miała niebagatelny wpływ na poprawę sytuacji w rodzinie.

Po dwóch latach Pereyra pokonał straszną chorobę, a ostatnio mógł spełnić jedno ze swoich największych marzeń – dostał możliwość potrenowania z Leo Messim przy okazji zgrupowania reprezentacji.

messi

W tym roku wystąpił we wszystkich spotkaniach rezerw. Dostał szansę w meczu towarzyskim pierwszej drużyny z Independiente i został powołany do kadry U-20. Na koniec tego pięknego okresu podpisał profesjonalny kontrakt z San Lorenzo. Rodzice, którzy pięć lat temu musieli przekazać mu tragiczną informację, rozpłakali się.

Reklama

Nie mamy pewności czy Elias Pereyra zostanie wielkim piłkarzem, ale biorąc pod uwagę jego dotychczasowe osiągnięcia, z takim charakterem może zajść naprawdę daleko. A przecież nie od dziś wiadomo, że wielu świetnych piłkarzy właśnie na tym zbudowało swoje kariery.

Reklama

Najnowsze

Weszło