Reklama

Czy Legia może sobie pozwolić na rezygnację z Arkadiusza Malarza?

redakcja

Autor:redakcja

23 listopada 2017, 13:47 • 6 min czytania 25 komentarzy

W ostatnich dniach wokół Arkadiusza Malarza trwa spory szum informacyjny. Najpierw toczyły się dyskusje wokół przedłużenia przez niego kontraktu z Legią Warszawa (czy dostanie ofertę? jaką? czy przyjmie?), następnie: dokąd może trafić, jeśli zdecyduje się na rozstanie z liderem Ekstraklasy. W tym momencie nie wykluczalibyśmy żadnego scenariusza, ale… to właśnie najlepszy moment, by przemyśleć konsekwencje każdego z nich. 

Czy Legia może sobie pozwolić na rezygnację z Arkadiusza Malarza?

Podstawowe pytanie brzmi: czy Legia może sobie pozwolić na rezygnację z doświadczonego bramkarza? Dostrzegamy kilka ewidentnych, dostrzegalnych już po pierwszym rzucie oka, minusów oraz kilka plusów, z którymi też trudno podejmować dyskusję.

MINUS: Wiek

Cała dyskusja nie byłaby oczywiście potrzebna, gdyby Arkadiusz Malarz był bliżej trzydziestych niż czterdziestych urodzin. Nawet biorąc pod uwagę długowieczność bramkarzy, nawet biorąc pod uwagę, że dwa lata starszy Gianluigi Buffon wciąż wymiata w barwach najsilniejszej drużyny Włoch – 37 lat to jednak całkiem sporo. Już przy sprowadzaniu Malarza na Łazienkowską mówiło się o wygodnej emeryturze. Potem oczywiście okazał się kluczowym zawodnikiem w dwóch kolejnych sezonach, w tym podczas powrotu po latach do Ligi Mistrzów. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że to była jego najlepsza wersja w całej karierze. Dziś nadal jest w formie, ale kontrakt kończy mu się kilkanaście dni po zdmuchnięciu 38 świeczek z tortu. Przedłużenie o rok to stworzenie Malarzowi okazji do świętowania 39. urodzin na kontrakcie przy Łazienkowskiej.

W tym wieku nawet niegroźny uraz może oznaczać koniec kariery, pomijając naturalnie, że nie ma mowy o jakimkolwiek zarobku na sprzedaży piłkarza. To wszystko nie byłoby takim wielkim obciążeniem, gdyby nie…

Reklama

MINUS: Blokowanie miejsca

…blokowanie miejsca młodym. To nie jest środek pola, gdzie spokojnie zmieści się i doświadczony Fin, i 18-letni Polak. Każdy mecz Arkadiusza Malarza między słupkami to jeden mecz mniej dla wszystkich innych bramkarzy Legii, w tym piekielnie utalentowanych młodych „klakierów”, spośród których najważniejszy wydaje się Radosław Majecki. 18-latek wypożyczony do Stali Mielec robi furorę na zapleczu Ekstraklasy, ostatnio uratował punkty Stali w meczu z Podbeskidziem, w którym nie tylko wyjął kilka kluczowych piłek, ale jeszcze obronił karnego. Sporo pochwał zebrał po meczach z Puszczą Niepołomice czy Bytovią, chwalą go i eksperci, i trenerzy. Nawet w statystykach wygląda w miarę nieźle – w 17 meczach pięciokrotnie zachował czyste konto.

Nietrudno sobie wyobrazić, że przy ostatecznej decyzji o losach Malarza spory udział będą mieli ludzie z działu księgowości. Majecki regularnie broni w kadrze U-19, a w wakacje bronił też z dwa lata starszymi chłopakami z U-21 w turnieju Elite League. Za ile idą młodzi zawodnicy z choćby symbolicznym doświadczeniem w Ekstraklasie, można sprawdzić w Lechu Poznań. Nawet jeśli – czysto teoretycznie – Majecki tymczasowo obniżyłby jakość w bramce Legii, ta inwestycja mogłaby się szybko spłacić. Można przywołać duet Robak-Kownacki, a następnie kwotę, którą Lech odebrał od Sampdorii Genua. Legia Warszawa, która z zasady w Ekstraklasie raczej atakuje niż broni, ma nieco większe pole manewru w kwestii promocji młodego golkipera. Poza tym… Nie wydaje się, by ta zmiana faktycznie jakość drastycznie obniżyła poziom gry obronnej. Nie po tym, co widzimy w meczach I ligi.

MINUS: Charakter

Czyli miecz obosieczny. Tę samą cechę wpiszemy w plusach, bo bez zadziorności, ambicji i waleczności Malarza Legia też wyglądałaby inaczej. Trzeba jednak cały czas pamiętać, że są bramkarze, którzy bez trudu ustąpią miejsca młodszemu koledze, stając się rezerwowym-mentorem, a są tacy jak Malarz, którego niekoniecznie wyobrażamy sobie wygrzewającego ławkę rezerwowych. Jeśli w Legii miałby być numerem dwa, możliwe że sam wolałby odejść do innej drużyny. 37-latek, który dorzucił potężną cegłę do mistrzostw, awansu do Ligi Mistrzów i niezłych występów już w grupie LM ma pełne prawo uważać, że aż do zawieszenia rękawic na kołku powinien znajdować się między słupkami, a nie na ławce. To najmniejszy problem z wymienionych trzech, ale sądzimy, że nie bez wpływu na ewentualną decyzję o przedłużeniu kontraktu. Przedłużyć i usadzić? W tym przypadku to chyba bez sensu.

PLUS: Solidność

Reklama

Po prostu. Malarz to od kilku sezonów po prostu wyjątkowo solidny bramkarz. W ubiegłym sezonie miał na dobrą sprawę cztery słabsze mecze przy jakichś trzydziestu dobrych bądź bardzo dobrych. Z Lechią czy Wisłą w newralgicznym momencie sezonu niemal w pojedynkę ratował punkty, klopsów miał naprawdę niewiele. Można mu zarzucać, że bywa elektryczny, że nie pomaga przy stałych fragmentach, bo na przedpolu jest nieco słabszy niż na linii – ale to wszystko pierdoły. Liczy się to, ile groźnych sytuacji udaje mu się wybronić, czy to fantastycznymi robinsonadami, czy po prostu, dobrym ustawieniem, przez co strzelec musi pakować prosto w niego. W ostatnich czterech meczach trzykrotnie dostawał od nas notę 7, a sami wiecie, że nie jesteśmy skorzy do pochwał.

Co istotne w kontekście wyników Legii – gra dobrze i w meczach, gdy ma jedną piłkę przez 90 minut, i w takich, gdzie znajduje się pod ciągłym ostrzałem. Nie ma wahań formy, nie ma syndromów zmęczenia, nie ma nawet zbyt wielu urazów. Jak stary Ślązak – można na nim polegać.

PLUS: Doświadczenie

I nie mamy tutaj na myśli trywialnej gadki o tym, że skoro bronił przed kilkudziesięcioma tysiącami ludzi, skoro powstrzymywał Cristiano Ronaldo i Karima Benzemę to nie będzie miał problemu ze snajperami Bruk-Betu. Malarz to nie tylko potężne doświadczenie boiskowe, nie tylko cwaniactwo i spryt, ale też długie miesiące spędzone w warszawskiej szatni. Śmiemy twierdzić, że z Pazdanem zaczyna rozumieć się bez słów, ale to przecież nie tylko współpraca na murawie. Malarz przeszedł z klubem wszystkie poważniejsze zakręty ostatnich lat, stanowi istotny głos w dialogach z ludźmi z trybun, ma sporo do powiedzenia w szatni. To postać, bez której trudno sobie wyobrazić nie tylko grę defensywną Legii, ale ogólnie drużynę z Warszawy. Nie chcemy tutaj pójść o krok za daleko, że ludzie chętniej kupują kubki z Malarzem niż z Guilherme, ale przy niektórych sytuacjach nastoletni bramkarz może być traktowany nieco inaczej, niż 37-letni nestor, który wprowadzał do zespołu połowę składu. Malarz zna możliwości, sposoby reagowania oraz zwyczaje wszystkich kolegów, Malarz wie, co powiedzieć, kiedy i jakim tonem. Do tego ma zaufanie drużyny, czego też nie zdobywa się w tydzień.

Pod tym względem dowolny nowy bramkarz będzie miał sporo do nadrobienia.

PLUS: Charakter

I tu dochodzimy znów do charakteru. Malarz ujmuje kibiców nie tylko swoimi paradami, ale też choćby emocjonalnymi zagrywkami typu „jesteśmy Legia Warszawa, kurwa, obudźmy się”. Potrafi i podgrzać atmosferę na Twitterze, i odpowiednio zadbać o wizerunek klubu w wywiadach. Nie wnikamy na ile to poza, przemyślane kwestie wyrecytowane przed kamerami i świadomość potrzeb fanatyków, na ile naturalne odruchy wkurzonego porażkami charakternego faceta. Jedno jest pewne – ma to przeliczalny wpływ na odbiór legionistów także wśród kibiców Legii, co widać na każdym kroku. Jeśli bierzemy pod uwagę coś takiego jak DNA klubu – Legia bez wątpienia sporą część swojego „image’u” w ostatnich latach budowała na charakterze Malarza.

***

Trochę przypomina nam to wszystko sytuację z pożegnaniem się Legii ze Stanisławem Czerczesowem tuż po zdobyciu tytułu mistrzowskiego. Legia miała dobrego trenera, może i najlepszego w lidze, ale chciała więcej, mocniej, szybciej. To zawsze ryzykowna zmiana – z dobrego na lepsze, ale warszawiacy mają w tym doświadczenie i w sumie nie wychodzili na tym tak źle.

Inna sprawa, że każdemu zespołowi w lidze wypada życzyć takiego dylematu – 37-letni świetny bramkarz-weteran, czy 18-letni „wonderkid”, zdobywający szturmem I ligę.

Najnowsze

Polecane

Poland Darts Masters. Jak Flintstone i Mario śpiewali Littlerowi „Hej, Sokoły!” [REPORTAŻ]

Szymon Szczepanik
0
Poland Darts Masters. Jak Flintstone i Mario śpiewali Littlerowi „Hej, Sokoły!” [REPORTAŻ]
EURO 2024

Christensen pobił rekord Euro. W tym aspekcie był perfekcyjny

redakcja
0
Christensen pobił rekord Euro. W tym aspekcie był perfekcyjny

Komentarze

25 komentarzy

Loading...