post Avatar

Opublikowane 14.09.2017 18:21 przez

Kamil Gapinski

Eksperci nie mają wątpliwości: Łukasz Kalaszczyński to na dziś najlepszy polski triathlonista. Płocczanin wywalczył niedawno mistrzostwo kraju na dystansie 1/2 Ironmana w Malborku. Tydzień później niespodziewanie zajął trzecie miejsce na prestiżowych w Ruegen, gdzie pokonał kilku zawodników ze światowej czołówki. Nieźle jak na gościa, który na poważnie zaczął trenować triathlon około trzydziestki, a na co dzień żmudne ćwiczenia godzi z pracą w szkole i byciem głową rodziny, która zresztą niebawem się powiększy.

Młody ojciec, nauczyciel w szkole podstawowej, mistrz Polski w triathlonie. Czy ty w ogóle sypiasz?

Mimo wszystko – udaje się! W okresie przygotowawczym, kiedy wiem, że trening w wodzie zaczynam o 6 rano, kładę się około 22. Żona i syn idą spać o podobnej porze, więc nie ma problemu. Oczywiście zanim się położę, codziennie mam milion rzeczy do zrobienia. Mój grafik jest bardzo napięty. Swoją drogą – jakby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę wstawał o 5.15 na basen, to popatrzyłbym na niego dziwnie i popukał się w czoło. Wydawałoby mi się to zupełnie nierealne.

W którym momencie zrozumiałeś, że możesz być poważnym triathlonistą?

Zacząłem zabawę z tym sportem ponieważ bieganie mnie znudziło. Sebastian Dymek i Przemek Stelmaszewski, moi koledzy z Płocka, namówili mnie, żebym spróbował. Od razu mi się spodobało, zrozumiałem, że to dyscyplina dla mnie. Choć początki były zabawne: wystartowałem na rowerze Przemka, z którego spadał łańcuch, wcześniej płynąłem… bez okularków, w spodenkach biegowych. Dużo później pierwsze miejsca na podium w kategorii open wywalczyłem w Sierakowie i Poznaniu, wtedy poczułem, że coś z tego może być, że mam potencjał. Po tych sukcesach zwiększyłem intensywność treningu i tak to krok po kroku rosło do rozmiarów, który mnie zaskoczyły. Kiedy dwa lata temu zdobywałem medal MP na 1/2 Ironmana, naprawdę się zdziwiłem tym, jak dobrze mi poszło.

Kiedy debiutowałeś na swoim koronnym obecnie dystansie, czyli połówce?

W 2012 roku w Suszu. Miałem wynik 4:47, czyli całkiem przyzwoicie, ale na bieganiu mnie zmasakrowało. Robiłem wtedy półmaraton „na sucho” w 1:15, a tam przebiegłem go w… 1:39. Sebastian potem ze mnie żartował, bo na biegu byłem wolniejszy od jego ojca. (śmiech) To wynikało z tego, że wówczas nie umiałem odpowiednio odżywiać się na rowerze i po zejściu z niego, więc na ósmym kilometrze biegu walnęła mnie bomba energetyczna. W jej efekcie walczyłem na trasie o przeżycie. Po wszystkim nie czułem się tym jednak załamany, wręcz przeciwnie – pociekły mi po policzkach łzy szczęścia. Oczywiście, po tym starcie nie myślałem, że przygoda z triathlonem rozwinie się aż tak bardzo. Wtedy podchodziłem do niego na luzie, na zasadzie jak dziś chce mi się pływać, to idę na basen, a jeśli akurat mam trening biegowy ze swoimi podopiecznymi, to pośmigam razem z nimi.

W tym miejscu warto dodać, że szkoliłeś… pięcioboistów nowoczesnych.

Byłem przeciętnym biegaczem, na poziomie pierwszej dziesiątki finału mistrzostw Polski na 800 m. Wiedziałem więc, że z tego się nie utrzymam, musiałem poszukać pracy. Wyciągnął do mnie rękę Zespół Szkół nr 52 w Warszawie i UKS G- 8 Bielany, gdzie właśnie pracowałem z pięcioboistami. Poznałem tam mojego obecnego trenera Czarka Figurskiego, a na obozach miałem kontakt ze znakomitymi zawodnikami, od których można się było sporo nauczyć, jak chociażby Oktawia Nowacka, czyli medalistka olimpijska. Jednym z moich wychowanków jest m.in. Jarosław Świderski, który w czerwcu w Wilnie zdobył trzecie miejsce na zawodach Pucharu Świata. Z obojgiem spotykamy się do tej pory, bo pływamy na tym samym basenie – w Łomiankach.

Jarka trenowałeś nie tylko pod kątem biegania.

Prawda – swego czasu zostałem instruktorem… strzelectwa sportowego. Musiałem się tego nauczyć, bo w pięcioboju doszło do zmian – bieganie jest teraz połączone ze strzelaniem do tarczy. Na zajęciach sam pracowałem więc z pistoletem, zdarzyło mi się też trzymać w rękach szpadę, ale oczywiście żaden ze mnie szermierz (śmiech). Generalnie lubię pięciobój i mocno szanuję uprawiających go zawodników, bo to jest – podobnie jak triathlon – czasochłonna dyscyplina. Gdyby porównać ile czasu trenują uprawiający ją sportowcy, a ile my, wyszłoby, że poświęcamy na to podobną liczbę godzin.

Wróćmy jeszcze na chwilę do 2012, bo z tym rokiem wiąże się ciekawa historia.

Kupiłem sobie wtedy pierwszą szosówkę. Szukałem na Allegro swojego rozmiaru, udało mi się znaleźć fajnego Felta, który kosztował 3500 zł. Traf chciał, że moja żona Dorota dostała dzień później wynagrodzenie wynoszące dokładnie… 3500 zł. Zacząłem więc nawijać jej makaron na uszy „chodź, zobaczysz jaki super rower znalazłem!”. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała „dobrze, weź”. Mnie nie było stać na takie cudo, byłem wówczas nauczycielem-stażystą, pożyczałem sprzęt od wspomnianego wcześniej Czarka Figurskiego.

IMG_5988

Kiedy został twoim trenerem?

Do zeszłego roku prowadziłem się sam. Dużo czytałem, czerpałem wiedzę od różnych szkoleniowców, aż w końcu doszedłem jednak do wniosku, że warto, aby ktoś spojrzał na moje przygotowania z boku, bo inaczej nie zrobię kroku do przodu. Wybrałem Czarka, bo wiedziałem, że jest dobrym trenerem, pracował m.in. z Hanią i Mateuszem Kaźmierczakami, Kamilem Damentką i Rafałem Pierścieniakiem, i wszyscy go chwalili. Poza tym znaliśmy się od dawna, dobrze rozumieliśmy, więc czułem, że to właściwa decyzja. Wyniki pokazują, że miałem rację, bo przecież ciągle się rozwijam, ostatnio w Ruegen doprowadziłem rekord życiowy na 1/2 IM do poziomu 3 h 51 minut.

Lekkoatletyczny „podkład” z przeszłości pomógł ci w osiągnięciu tego rezultatu.

Oczywiście, ja czuję, że mam duży „zapas” prędkości. Dla mnie bieg w tempie 3:20-3:25/km na półmaratonie to nie jest żadne zabójstwo, bo przecież jako młody ośmiusetmetrowiec wielokrotnie na treningach śmigałem w tempie 2:40-45. Zanim zaczęło się to przekładać na triathlon, minęło kilka lat, ale teraz jest już fajnie. W Chinach po zejściu z roweru udało mi się złamać na biegu godzinę i trzynaście minut, to już naprawdę przyzwoity rezultat.

Na dystansie 800 m biegała też twoja żona.

I to na dużo wyższym poziomie ode mnie. Dorota była w kadrze Polski, jeździła na obozy chociażby z Pawłem Czapiewskim. Nawiasem mówiąc on był biegową ekstraklasą, ja trzecią ligą, nie ma się co oszukiwać. A co do Doroty – występowała na młodzieżowych mistrzostwach Europy, na swoim koronnym dystansie osiągnęła wynik 2:05:31, to już jest naprawdę dobry rezultat. To, że była sportowcem, jest dla mnie dużym plusem – rozumie mnie, wie ile trzeba poświęcić by osiągnąć sukces, nie strzela fochów. Kobieta idealna!

Sama nie chciała spróbować triathlonu?

Miała na to ochotę, ale uznała, że budżet domowy nie wytrzymałby dwójki triathlonistów. A myślę, że byłaby niezłą zawodniczką, bo oprócz tego, że świetnie biega, dobrze pływa. Na studiach mieliśmy sprawdzian na 100 m dowolnym, który wygrałem, ale na tym samym dystansem stylem zmiennym nie miałem z nią szans. Z taką bazą wyrobienie sobie umiejętności na rowerze nie byłoby czymś specjalnie trudnym.

IMG_1851

Zaczęliście się ze sobą spotykać na AWF-ie?

Nie, poznaliśmy się w szóstej klasie podstawówki. Ona chodziła w Płocku do dwójki, ja do osiemnastki, ale wpadaliśmy na siebie na biegach przełajowych. A parą zostaliśmy w wakacje przed pierwszą klasą w liceum.

Wróćmy do sportu – nie żałujesz, że wkręciłeś się w triathlon tak późno?

Trochę tak. Gdybym zaczął pływać wcześniej, dziś mógłbym osiągać wyniki na światowym poziomie. Teraz o to ciężko, ale spójrzmy na sprawę z drugiej strony – mój 33-letni organizm nie jest tak wyeksploatowany, jak przeciętnego zawodnika w tym wieku. Mam więc nadzieję, że dociągnę do czterdziestki, podobnie jak mój idol Tim Don, który ostatnio na połówce zdobył brązowy medal MŚ. I że w tym czasie będę się poprawiał. Wiadomo, że nagle nie zacznę dużo szybciej pływać, tutaj chciałbym ustabilizować swój czas na poziomie poniżej 26 minut na 1/2 IM. Ale myślę, że mogę jeszcze trochę urwać na rowerze, na którym mój najlepszy wynik to 2:05. Chciałbym zejść do 2h plus jeszcze poprawić się na bieganiu, około minuty-półtorej. Jakby to wszystko udało się zrobić, przy sprzyjających warunkach jestem w staniem poprawić to 3:51, o którym wspominałem.

Rezultat w okolicach 3:45 mógłby dać ci wysokie miejsce na MŚ. Start na nich jest twoim marzeniem, dlaczego nie zrealizowałeś go w tym roku?

Z prostej przyczyny – zabrakło mi pieniędzy, by wywalczyć kwalifikacje. Nie pojechałem do Luksemburga, Włoch i Anglii, choć byłem tam zapisany. Owszem, mam sponsorów, którym jestem bardzo wdzięczny, bo opłacają mi zgrupowania czy dają wspaniały sprzęt – są to głównie Mazda Bołtowicz i GVT BMC Triathlon Team –  ale oni też posiadają jakieś granice. W związku z tym za wszystkie przejazdy, hotele i wyżywienie płace sam. To nie są małe sumy, wyjazd do Niemiec kosztował mnie 2000 złotych. Dla nauczyciela WF-u to spore obciążenie finansowe. Mam jednak oczywiście nadzieję, że moje dobre wyniki przełożą się na pozyskanie kolejnych sponsorów, co pozwoliłoby mi w końcu zdobyć przepustkę na mistrzostwa świata.

Zapewne korci cię, żeby na kilka lat zawiesić pracę w szkole i postawić na triathlon.

Faktycznie jest taki pomysł, wtedy miałbym więcej czasu i na regenerację, i na treningi, co przełożyłoby się na wyniki. Ale tak jak wspominałem – dopóki nie znajdę większej liczby dobrodziejów, nie ma o czym mówić. Posiadanie stałego dochodu jest mi potrzebne, mam przecież rodzinę na utrzymaniu, która de facto niebawem się powiększy – za kilkanaście dni Dorota urodzi mi drugiego syna.

Jak w szkole patrzą na twoją sportową aktywność?

Bardzo pozytywnie, gratulują po sukcesach, ale oczywiście nie mam żadnej taryfy ulgowej. W Szkole Podstawowej nr 13 w Warszawie pracuję na całego, nie jestem gościem, który rzuca dzieciakom piłkę i idzie do swojej kanciapy pić kawkę. Ja bym tak nie umiał, jak coś robię to na maksa. Aktywnie uczestniczę więc w zajęciach klas 1-6, uczę dzieciaków np. koszykarskiego dwutaktu. Czasem po zawodach lub ciężkim treningu nie jest łatwo, ale zawzięty jestem, więc daje radę. Pomaga mi też fakt, że mam świetnych podopiecznych, którzy nie bawią się w zwolnienia z WF-u, tylko są zaangażowani w nasze lekcje.

IMG_3040

W twoją pracę zaangażowała się też żona, która musiała przez nią… biegać do samochodu.

Mieszkam w Łomiankach, pracuję w Warszawie, dojazd do stolicy po 7 rano bywa koszmarem. Zdarzało się więc, że podjeżdżałem kawałek do roboty, a potem zostawiałem auto w umówionym miejscu i… biegłem lub jechałem rowerem do szkoły. Jakiś czas później Dorota je odbierała, przy okazji robiąc trening w formie kilkukilometrowej przebieżki (śmiech).

Jesteś nauczycielem z powołania?

Chyba tak. Moja babcia była polonistką, ojciec wuefistą, mama pracowała w przedszkolu, więc od samego początku widziałem, jak wygląda ten zawód. I już w podstawówce postanowiłem, że pójdę na AWF, może jeszcze wtedy nie wiedziałem, że będę nauczycielem, ale pewnie podświadomie czułem, że to tak się potoczy.

Kiedy przygotowywałem się do tej rozmowy, wszyscy twoi znajomi mówili o Łukaszu Kalaszczyńskim w samych superlatywach. Nie wierzę, że nie masz jakichś wad.

Zdradzę ci jedną: czasem podjadam wieczorami. Walczę z tym, ale bywa, że przegrywam. Kiedy Dorota przysypia i słyszy, że coś porusza się po kuchni, krzyczy: zostaw to żarcie, bo jutro znowu będziesz narzekał, że jesteś gruby. Kto wie, może w końcu założy kłódkę na domową lodówkę? (śmiech).

Generalnie jednak podkreślasz w wywiadach, że zwracasz uwagę na dietę.

Od pewnego czasu rzeczywiście tak. Pomógł mi dietetyk Kuba Czaja, współpraca z nim poprawiła moje nawyki żywieniowe. Ale nie jest też tak, że nie pozwalam sobie na chwilę słabości. Nie mam problemów z tym, żeby po ciężkim, udanym starcie zjeść hamburgera z frytkami czy schabowego, wszystko jest dla ludzi tylko trzeba wiedzieć kiedy. Wystrzegam się natomiast cukru. Lubię jogurty, kiedyś kupowałem dużo smakowych, aż w końcu nauczyłem się jeść te naturalne, co jest dla mnie dużo zdrowsze. Nie umiałbym za to zrezygnować z mięsa, co stało się dosyć modne w świecie sportu. Jest mi potrzebne do funkcjonowania, bo mój organizm ma niski poziom wchłaniania żelaza.

ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Opublikowane 14.09.2017 18:21 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

„Byłem przeciętnym biegaczem, na poziomie pierwszej dziesiątki finału mistrzostw Polski na 800 m”.

no ok.

wojciechp2
wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.com/ – Wczoraj 138 kurs trafili i skan na blogu ! na dzis kolejny kupon maja dostepny! polecam !

kuba_c
kuba_c

wywiad nie z tej ziemii Panie Kamilu. Jak kazde Pana slowo pisane lub mowione,

Pytanko – kiedy po przerwie wraca Cwany Gapa? Wierni fani czekaja!!!!!!!

tristan
tristan

Gapiński w formie czyli chujowy wywiad. Trzymasz poziom. Jakie masz kwity na Stanowskiego?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Od Nowaka do Lewandowskiego. Najlepsi Polacy w Bundeslidze

Władze klubów Serie A praktycznie co okienko wpadają do Ekstraklasy i zachowują się tak, jak emerytki na promocji karpia w markecie, ale jeszcze sporo milionów euro musi przepłynąć z Italii do naszego kraju, byśmy uznali tamtejszą ligę za najbardziej „polską” spośród tych najsilniejszych. Ten tytuł należy do Bundesligi. Z jednej strony nie jest to ostatnio […]
24.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

Kubica w dobrej formie, ale to simracerzy triumfowali w Orlen Stay&Play

Było szybko, wściekle i emocjonująco. Za nami finał turnieju w Assetto Corsa, w ramach projektu Orlen Stay&Play. Profesjonalni sportowcy stanęli w szranki z zawodnikami, którzy wcześniej przeszli przez otwarte kwalifikacje. Nie było jednak mowy o żadnych nowicjuszach. Na linii startu na Roberta Kubicę czy Jakuba Przygońskiego czekali bowiem esportowcy, specjalizujący się w symulatorach wyścigowych. Szans […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Robert Gumny: Prawie rok grałem z bólem. Pokazywałem 50 procent możliwości

Obrońca Lecha Poznań, Robert Gumny był gościem Łukasza Trałki, Michała Żewłakowa i Jakuba Wawrzyniaka w programie „Liga PL” emitowanym w Kanale Sportowym. Zawodnik „Kolejorza” opowiedział o spodziewanym powrocie do gry po kontuzji, silnej psychice, potrzebie rywalizacji i najsilniejszym punkcie poznaniaków przed meczem z Legią. Poniżej zapis tekstowy rozmowy.  Jak się czujesz? Dziękuję, bardzo dobrze. Od […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Polski Real i potęgi na kolanach. Finał rankingu polskich drużyn wszech czasów!

Milion dolarów oferowane przez Real za Włodzimierza Lubańskiego. Widzew Łódź w kilkanaście lat przechodzący od czwartej ligi do pokonania Liverpoolu, jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu. Deyna z Gadochą siejący postrach na murawach Europy. Ernest Wilimowski jako kandydat do najlepszego piłkarza świata swoich czasów. Wyrabiający 577% normy przodownik pracy Wiktor Markiefka decydujący o losach […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Astiz: „Prawdopodobnie po sezonie zostanę w Legii. Albo jako piłkarz, albo w innej roli”

Iñaki Astiz był – obok Roberta Gumnego – telefonicznym gościem najnowszej „Ligi PL”. W ostatnim odcinku przed wznowieniem rozgrywek stoper warszawskiej Legii zdał raport ze stanu przygotowań wicemistrzów Polski i liderów PKO Bank Polski Ekstraklasy do ponownego startu ligi. Zdradził też co nieco na temat swojej przyszłości. Poniżej zapis rozmowy. Łukasz Trałka: – Jak przygotowania […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Przez lojalność nie mogłam iść do Lyonu. To jak transfer z Lecha do Legii

– Przez siedem lat w Paryżu zyskałam taki szacunek ludzi, że nie mogłam przejść do Lyonu. Dla mnie relacje z kibicami są cenniejsze od złota. Nie mogłabym później spojrzeć w twarz ludziom, którzy dopingowali mnie przez te lata w Paryżu. To po pierwsze. A po drugie – przez te lata nakręcałam się tą rywalizacją, miałam […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Grosicki: – Chcę, żeby za kilkanaście lat moje nazwisko było wspominane

– Mam jeszcze dwie imprezy przed sobą. W 2021 i 2022 roku. Jest jeszcze szansa i czas. Jak są marzenia do zrealizowania, to trzeba je zrealizować. Marzymy, żeby zaistnieć na takich imprezach i mam nadzieję, że to się uda. Trzeba wierzyć. Zmienić słowa w czyny. Pokazać to na boisku. Tamten mundial był bardzo słaby, ale […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Niedziela z Bundesligą. Czy RB Lipsk powróci na zwycięską ścieżkę?

Dwa remisy przed pandemią, jeden po wznowieniu rozgrywek. Nie da się ukryć, że kiepska passa RB Lipsk na przestrzeni trzech ostatnich kolejek Bundesligi mocno nadszarpnęła szanse tej ekipy na sięgnięcie po mistrzowską paterę. Obecnie podopieczni Juliana Nagelsmanna mają aż dziesięć punktów straty do liderującego Bayernu. Jeżeli nie zwyciężą dzisiejszego spotkania w Moguncji, pozostanie im już […]
24.05.2020

Robert Gumny i Inaki Astiz gośćmi Ligi PL!

Jest niedziela, jest Liga PL. Dzisiaj w studiu Michał Żewłakow, Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak, a gośćmi tego tercetu solidnych ligowców będą Robert Gumny z Lecha Poznań oraz Inaki Astiz z Legii Warszawa. Tematy? Łatwe do przewidzenia – rusza liga, rusza Puchar Polski, rusza to wszystko, za czym tak bardzo tęskniliśmy. Zapraszamy na Kanał Sportowy! […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Zauważalnie inni. Z wizytą w akademii FC Köln

Mistrz świata Ron-Robert Zieler, zdobywca Pucharu Konfederacji Jonas Hector, wicemistrz olimpijski Timo Horn, mistrzowie Europy U-21 Yannick Gerhardt i Mitchell Weiser. Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Każdy z nich przeszedł przez kilka – albo i wszystkie – szczeble juniorskiej i młodzieżowej kariery w Kolonii. W akademii FC Köln, jednej z najbardziej niedocenianych w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

QUIZ: Czy wiesz kto grał w Bundeslidze?

Generalnie, choć liga niemiecka może cieszyć się w Polsce mniejszym zainteresowaniem niż angielska, hiszpańska, a może nawet włoska, tak nazwy tutejszych klubów są dość znane. Nie tylko te czołowe, ale również średniaki i garść słabeuszy, a wszystko dlatego, że Bundesliga chętnie stawiała na Polaków. Zadanie stojące przed wami jest więc umiarkowanie trudne, ale są i […]
24.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Czy Schalke w końcu się przełamie? Postaw na to w BETFAN!

To nie są łatwe miesiące dla kibiców Schalke 04 Gelsenkirchen. Żeby nie wyrazić się zbyt dosadnie – lanie goni lanie. 0:4 w derbach, 0:5 z Lipskiem, 0:5 z Bayernem… Fani ekipy z Zagłębia Ruhry mogli już zapomnieć, jak smakuje ligowe zwycięstwo. Na ich szczęście podobne rozterki mają kibice Augsburga, więc w najbliższej kolejce można pokusić […]
23.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Gol Wernera, demolka Mainz? Postaw na RB Lipsk w Totolotku!

RB Lipsk – podobno na dźwięk tych słów na rynku w Mainz płoszą się nie tylko gołębie. Nic dziwnego, bo koncernowy klub jest autorem jednego z największych upokorzeń w historii Mainz. Porażka 0:8 zawsze boli, a rany są przecież świeże. Ósemka zapakowana do siatki rywala miała miejsce 2 listopada. Symbolicznie można więc było zapalić znicz […]
23.05.2020