Reklama

Niemcy i Chile w zgodzie dzielą się punktami, więc są o kroczek od wyjścia z grupy

redakcja

Autor:redakcja

22 czerwca 2017, 23:05 • 3 min czytania 4 komentarze

Miało być jedno z ciekawszych spotkań w Pucharze Konfederacji i lipy nie było, ale zabrakło tej słynnej truskawki na torcie. Pierwsza połowa była grana w dobrym tempie, ale po bramce wyrównującej dla mistrzów świata coś stanęło. Zarówno Niemcy, jak i Chille uznały, że remis jest całkiem dobrym wynikiem, skoro w meczu Kamerun – Australia również podzielono się punktami.

Niemcy i Chile w zgodzie dzielą się punktami, więc są o kroczek od wyjścia z grupy

W końcu Puchar Konfederacji to turniej, a nie jeden mecz. Co prawda dość krótki, ale nie zapominajmy o ciężkim sezonie. Dlatego oszczędzanie sił, jeśli masz ku temu okazje, jest całkiem sensowne i logiczne. Dzisiaj właśnie tak było, bo remis był zadowalającym wynikiem dla obu drużyn. Lepiej zagrać na maksa w ewentualnym finale, niż zgarnąć komplet punktów w grupie, a później oddychać rękawami i odpaść w półfinale.

Początek spotkania to festiwal błędów po obu stronach. Bezsensowne straty na własnej połowie, które ostatecznie stwarzały groźne sytuacje bramkowe dla rywali. Jedną z nich wykorzystali Chilijczycy na początku spotkania. Fatalny błąd popełnił Mustafi, który podał do Vidala, a ten momentalnie odegrał do Sancheza i mieliśmy szybkie prowadzenie. Warto w tej sytuacji pochwalić sędziego, bo Mustafi po swoim błędzie wielbłądzie, momentalnie wjechał z całym impetem w Vidala, ale arbiter zastosował przywilej korzyści. Jak najbardziej słusznie, bo zamiast bramki dla Chille, w przypadku gwizdnięcia, byłby tylko rzut wolny.

Bramka napędziła dwukrotnych zwycięzców Copa America i nawet było blisko strzelenia drugiej, ale świetny strzał Vargasa zatrzymał się na poprzeczce. Bez dwóch zdań, gra toczyła się pod dyktando Chile, ale nie nazwalibyśmy tego bombardowaniem bramki Ter Stegena. Po prostu delikatnie przeważali, ale to Niemcy przeprowadzili fenomenalną akcję, która dała wyrównanie i słusznie, bo szkoda, gdyby z tego nie wpadała bramka. Atak rozpoczął Emre Can, który zagrał fenomenalną piłkę, pomiędzy Mendela i Islę, do Hectora. Boczny obrońca przyjął, spojrzał, i wyłożył patelnię Stindlowi, który nie mógł już tego nie trafić. Perfekcyjna akcja i gołym okiem widać, że to nie było dzieło przypadku. Bez wątpienia, to schemat niejednokrotnie wałkowany na treningach. Odwzorowanie w meczu na ocenę celującą.

Po bramce na 1:1 mecz zgasł i właściwie to w drugiej połowie nie działo się już nic ciekawego. Obie drużyny wyraźnie zaczęły oszczędzać siły i grały na drugim, najwyżej na trzecim biegu. W końcu mają po cztery punkty, a w perspektywie mecze z dużo słabszymi rywalami. Aby awansować, wystarczy im remis w ostatniej kolejce, więc jest to dla nich całkiem komfortowa sytuacja.

Reklama

Niemcy – Chille 1:1

0:1 Sanchez 6’

1:1 Stindl 41’

***

Kamerun może pluć sobie w brodę, bo był zdecydowanie lepszy, ale brakowało mu wykończenia. Zwłaszcza Aboubakarowi, który zmarnował kilka świetnych okazji. W samej drugiej połowie miał trzy takie szanse, a jedną stuprocentową. Wszystkie zawalił i szczerze mówiąc trudno o zwycięstwo, jeśli najbardziej wysunięty napastnik marnuje aż tyle okazji. Co prawda Kamerun prowadził po golu Zambo-Andre Frana, który otrzymał doskonałe, kilkunastometrowe podanie od Ngadeu i podcinką w stylu Messiego dał prowadzenie, ale już po piętnastu minutach był remis. W polu karnym faulował Mabouka i sędzia bez zastanowienia wskazał na jedenasty metr. Czarnoskóry obrońca protestował, ale VAR wyjaśnił sprawę i nikt nie miał już wątpliwości, że karny jak najbardziej słuszny. Podszedł do niego Milligan i było 1:1. Ostatnie pół godziny to właśnie  wcześniej wspomniany festiwal niecelnych strzałów napastnika Besiktasu.

Kamerun – Australia 1:1

Reklama

Zambo Andre-Frank 1:0 45′

Milligan 1:1 60′

Najnowsze

Anglia

Arsenal pokazał, na czym polega futbol, a Chelsea udowodniła, czemu jest poza pucharami

Bartek Wylęgała
2
Arsenal pokazał, na czym polega futbol, a Chelsea udowodniła, czemu jest poza pucharami
1 liga

Jeśli oglądaliście mecz tylko w ostatnich minutach, to nic nie straciliście

Piotr Rzepecki
5
Jeśli oglądaliście mecz tylko w ostatnich minutach, to nic nie straciliście

Komentarze

4 komentarze

Loading...