Na zdjęciu jedyny pomysł talentu z ekstraklasy na zatrzymanie odrzutu z ekstraklasy

redakcja

Autor:redakcja

17 czerwca 2017, 12:44 • 3 min czytania

Reklama
Na zdjęciu jedyny pomysł talentu z ekstraklasy na zatrzymanie odrzutu z ekstraklasy

Ekstraklasa przyzwyczaiła nas do regularnych niespodzianek – pozytywnych czy negatywnych – ale teraz nawet przerwa w graniu nie jest jej straszna, nawet wtedy potrafi coś wykombinować. Zaskoczyliśmy się wczoraj głównie postawą Mihalika, który w lidze był daremny, a w starciu z naszymi najzdolniejszymi piłkarzami robił, co chciał.

Reklama

To on rozpoczął akcję, która przyniosła Słowakom wyrównanie – zszedł z futbolówką do środka wykorzystując bierność Polaków, zagrał do Chriena, który wypatrzył Valjenta i resztę historii znamy. To on uderzył z tak przedziwną rotacją z dystansu tak, że Wrąblowi piłka wypadła z rąk i tylko jakimś cudem Zrelak nie wpakował jej do siatki. To przecież Mihalik pomylił się o tylko o centymetry przy kolejnym uderzeniu, tym razem pod koniec pierwszej połowy. I tak dalej, i tak dalej – przykłady można mnożyć, ten chłopak momentami bawił się na murawie, dryblował, bezkarnie schodził do środka, było go wczoraj naprawdę dużo. Niedzielny kibic mógłby pomyśleć: „cholera, fajnie byłoby go obejrzeć w Ekstraklasie” i jakie zdziwienie musiałoby kogoś takiego spotkać, gdyby mu powiedzieć, że Mihalik od pół roku w lidze rzeczywiście jest.

To znaczy, warto by się upewnić czy Slavia Praga nie podesłała Cracovii zimą jakiegoś sobowtóra, bo trudno uwierzyć, że Mihalik z wczoraj i Mihalik ligowy to te same osoby. W Ekstraklasie ten chłopak sobie nie poradził – zaczął dobrze, przez dziesięć minut meczu z Ruchem wypracował asystę dającą wygraną, ale potem zjeżdżał w szybkim tempie. Jeszcze gol z Arką i tyle go widzieliśmy, gdyż Zieliński miał już dość popisów Słowaka i od 33. kolejki nie było dla niego miejsca nawet w kadrze meczowej. Zdziwienie tym większe, że zastępował go choćby beznadziejny Jendrisek. A to jasny sygnał – Mihalik naprawdę musiał prezentować się daremnie.

Nic go nie broni. 10 meczów, gol i asysta – słabo. Średnia not 4,00 – słabo. InStat klasyfikuje go niżej niż Langila (!), Mihalik zagrywał choćby tylko 23% celnych piłek w pole karne rywala, co jak na skrzydłowego jest wynikiem kompromitującym. Gdzie się nie rozejrzeć to dramat, Ekstraklasa wystawiła chłopakowi fatalne świadectwo, a tymczasem wczoraj wyglądał jak odmieniony.

– Nie byłem zaskoczony, że tak dobrze się pokazał, zawsze go uważałem za dobrego piłkarza, dlatego go ściągnęliśmy do Cracovii. Zagrał bardzo dobry mecz – jak cała Słowacja – natomiast u nas z tej strony się nie pokazał i nad tym najbardziej boleję. Nie wiem dlaczego tak się stało, nie wskoczył na poziom z reprezentacji, ale on w kadrze zawsze dobrze grał byłem przekonany, że teraz też zagra dobrze. To był zawsze jeden z podstawowych zawodników trenera Hapala, być może ten zespół mu najlepiej pasuje. U nas, niestety, w takiej dyspozycji go nie widziałem. On jest wypożyczony do 30 czerwca, mamy opcję wykupu, ale bardzo wysoką, więc będzie trzeba się zastanowić. Może być tak, że od 1 lipca to jest z powrotem piłkarz Slavii Praga – mówi Jacek Zieliński.

Reklama

Przedziwna historia, ale przecież nie jedyna – na lewej obronie u Słowaków zagrał wczoraj Robert Mazan, najdroższy piłkarz w historii Podbeskidzia. Najdroższy najwyraźniej nie okazał się najlepszy, bo Ojrzyński w ogóle nie widział go w składzie. Ba! Mazan przegrywał rywalizację z Tomasikiem, Adu Kwame i Pazio, czyli de facto w hierarchii Podbeskidzia był czwartym lewym obrońcą, co chyba nie jest czymś, co wydrukował sobie na wizytówce. Górale najpierw go wypożyczyli, a potem sprzedali Żilinie i nikt by o nim nie pamiętał (pograł u nas 360 minut), gdyby nie jego wczorajszy dobry występ.

Czyli tak: przyjeżdżają Słowacy, grają odrzutami z Ekstraklasy i golą kadrę Dorny 2:1. Gdyby nie fakt, że w polskim zespole też byli reprezentanci naszej ligi, prawdopodobnie uwierzylibyśmy, że jest ona najlepsza na świecie.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
39
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Weszło

Reklama