Niemal siedem lat spędzonych w Realu Madryt. Dla wielu piłkarzy to liczba nieosiągalna, wielu innych o takiej marzy. Dla Gonzalo Higuaína był to czas sukcesów, by wspomnieć tu choćby trzy mistrzostwa, ale też problemów, przez które opuszczał Królewskich z ulgą. Dziś staje przed szansą, by odebrać swojemu byłemu klubowi najcenniejsze trofeum – puchar Ligi Mistrzów.

Noc pod znakiem vendetty? Dlaczego dla Gonzalo Higuaína to mecz szczególny

Młodzieniec z przyszłością

Jeśli trafiasz do Realu Madryt w wieku 19 lat, oczywistym jest, że tkwi w tobie ogromny potencjał. Nikt nie miał wątpliwości, że takowy skrywa w sobie Gonzalo Higuaín, gdy w styczniu 2007 roku (w tym samym czasie do stolicy Hiszpanii trafił też Marcelo) Argentyńczyk pojawił się na Santiago Bernabéu, by podpisać swój premierowy kontrakt z europejskim klubem.

Pierwszy sezon, a właściwie jego połowa, to dla Gonzalo zapoznawanie się z realiami europejskiej, ale też seniorskiej piłki. Przed transferem zagrał niecałe 40 meczów w dorosłym zespole River Plate, ale spisywał się tam na tyle dobrze, że Ramón Calderón, ówczesny prezydent Realu, zdecydował się wyłożyć na niego 13 milionów euro. Fani oczekiwali więc wiele od swojego nowego zawodnika.

Gonzalo początkowo miał problemy, ale zdołał dołożyć swoją cegiełkę do wywalczonego w tamtym sezonie mistrzostwa – warto tu wspomnieć choćby gola z Espanyolem, po jednej z wielu remontad, gdy ciesząc się z trafienia ściągnął koszulkę, a potem Ruud van Nistelrooy chwycił ją i pokazał fanom, czyje nazwisko na niej widnieje. To był czytelny sygnał – zobaczcie, co zrobił ten chłopak, on jest przyszłością, wspierajcie go.

W kolejnych latach Gonzalo polepszał swoje strzeleckie statystyki. Dziś mało kto o tym pamięta, ale w kampanii 2009/10, pierwszym sezonie Cristiano Ronaldo w Madrycie, Argentyńczyk miał więcej goli od swojego kolegi z zespołu. Zresztą, już rok wcześniej zaimponował, zdobywając 22 bramki w 34 ligowych meczach. Potem do klubu trafił jednak Florentino Pérez, a wraz z nim Karim Benzema. I, choć początkowo Higuaín wygrywał tę rywalizację, z czasem wiele się zmieniło.

Ten przeklęty Lyon, ta przeklęta Borussia

Gonzalo Higuainowi udało się zrobić coś, czego mało kto potrafił dokonać – podobne zdanie o jego osobie mają zarówno fani Barcelony, jak i ci dopingujący Real. Zresztą, opinia ta przylgnęła już do Pipity i okrążyła cały świat. Kilkukrotnie. Mowa oczywiście o najważniejszych meczach, w których Argentyńczyk nie wytrzymuje presji. Finał mistrzostw świata, finał Copa América, kilka Klasyków… wyliczanka niemal bez końca.

W teorii, jeśli zdobywasz 121 bramek w 264 meczach dla jednego klubu, masz prawo oczekiwać, że fani będą ci to pamiętać. W praktyce, wystarczy jedno fatalne pudło, by było inaczej. Niestety, Gonzalo takiego doczekał się w sezonie 2009/10, gdy w meczu z Lyonem zamiast w pustą bramkę, trafił w jej słupek. Realowi nie udało się wtedy przełamać serii porażek w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a Argentyńczyk miał już zawsze pod górkę.

„Trenerzy w Madrycie doceniali mnie, ale mogłem tam zagrać dziesięć dobrych meczów, a jeśli w jedenastym zagrałem słabiej, pojawiała się krytyka i pytania, czy jestem wystarczająco dobry, by grać w Realu. To mnie denerwowało” mówił o swoim okresie w stolicy Hiszpanii kolega Higuaína z Realu i Juventusu, Sami Khedira. Podobnie było zresztą w przypadku Pipity – gdy strzelał, wszystko było w porządku. Jakikolwiek błąd skutkował jednak natychmiastową reakcją trybun.

A błędy, na jego nieszczęście, przychodziły. Bardzo mocno wypominano mu m.in. zmarnowane szanse w dwumeczu Ligi Mistrzów z Borussią, mimo że oszczędzono innych zawodników Królewskich, którzy też mogli wpłynąć na odwrócenie jego losów. Doszło do tego, że otoczenie Gonzalo oraz jego fani zaczęli mówić o lobby, wpływającym na prasę i opinię o Argentyńczyku, krążącą w okolicach Bernabéu. To wszystko mogło się więc skończyć tylko w jeden sposób.

Pożegnanie bez żalu

Real miał bardzo dobrego Benzemę, który znakomicie rozumiał się z Ronaldo, a Gonzalo Higuaín pragnął regularnej gry. Plotkowano o Arsenalu i innych klubach z Anglii, ostatecznie trafił jednak do Napoli. Do dziś mówi się, że dużą odpowiedzialność za odejście Pipity ponosi Florentino Pérez, który nie chciał w drużynie sprowadzonego przez Calderóna zawodnika i zdecydowanie bardziej preferował wspomnianego już wcześniej Francuza. Zresztą sam Gonzalo przyznawał później: „Byłem tu przez siedem lat, próbowali mnie sprzedać w trakcie każdego presezonu i potrzebowałem transferu do klubu, który naprawdę mnie chce”.

Tyle ze strony jednego Higuaína. Drugi, Jorge, ojciec Gonzalo, był mniej dyplomatyczny, gdy kilka lat później udzielał wywiadu argentyńskiej gazecie: „Gonzalo Higuaín odszedł z Realu, ponieważ Florentino Pérez nie lubi Argentyńczyków. To dlatego Redondo, Cambiasso, Solari, Gago i Di Maria odeszli. Prezydent nigdy nie atakuje cię z przodu, nie umie temu sprostać. Ma kupioną całą prasę i dyrektorów, to dlatego Real zwolnił Ancelottiego”.
Nie dziwi więc, że transfer do Włoch został przez Pipitę powitany westchnieniem ulgi. Presja trybun odeszła w niepamięć, o czym wspomniał potem sam Argentyńczyk: „Chciałem przejść do innego klubu i podjąć nowe wyzwania. Moja rodzina wiele wycierpiała. Teraz mam fanów, którzy skandują moje imię”. Nawet później, gdy grał już w Juventusie, stwierdził, że fani w Turynie nie są tak wymagający, jak madryccy kibice. Zresztą, tych ostatnich o brak gwizdów musiał „prosić” nawet Cristiano Ronaldo. A to coś oznacza.

Odejście Higuaína z ulgą powitały też właśnie trybuny. A przynajmniej ich większość, która wciąż pamiętała mu Lyon, Borussię i inne mecze, kiedy mógł się spisać lepiej. Przyszłość pokazała, że dla obu stron był to dobry wybór – Gonzalo początkowo został bohaterem Napoli, Real wygrał Ligę Mistrzów. Brzmi całkiem dobrze, prawda?

Od bohatera do zera

Ten oklepany jak dwudziestoletni Polonez slogan pasuje tu idealnie. Jeśli w jednej chwili jesteś napastnikiem, którego – mimo zmarnowanego karnego w ostatniej kolejce, decydującej o braku awansu do Ligi Mistrzów – uwielbiają fani twojego zespołu, a w kolejnej stajesz się człowiekiem o reputacji mordercy, to, łagodnie rzecz ujmując, coś poszło nie tak.

W przypadku Gonzalo Higuaína tym czymś był transfer do Juventusu. Takich rzeczy nie wybacza się w Neapolu, mieście, które słynie ze swych fanatycznych kibiców i powiązań z mafią. W zeszłym roku zasłynęło też z palenia koszulek Higuaina, ubierania w nie śmietników i niszczenia billboardów, na których znajdował się Argentyńczyk. Wróg publiczny numer jeden miał jedną twarz. Twarz Gonzalo Higuaína.

Prezydent Napoli, Aurelio De Laurentiis powiedział przed tym transferem: „Jeśli Higuaín przejdzie do Juventusu, zdradzi samego siebie”. Trudno o trafniejsze słowa, gdy człowiek, który odszedł z Madrytu, bo cierpiał przez krytykę fanów, opuszcza kochających go kibiców, na rzecz nienawidzonego przez nich klubu. Hipokryzja? W pewnym sensie tak. Oczywiście, patrząc pod względem sportowym, był to fantastyczny ruch dla Pipity – lepiej wybrać nie mógł, co pokazał ten sezon. Wizerunkowo było inaczej.

Na koniec, już po znalezieniu się w Turynie, Higuaín przyznał, że to przez De Laurentiisa zdecydował się odejść. Popełnił tym samym błąd ostateczny, bo nie dość, że fani Napoli daliby się pokroić żywcem za swojego prezydenta, to jeszcze został „skontrowany” listem otwartym, który wystosował sam De Laurentiis. To był ostateczny koniec Argentyńczyka w Neapolu. Jak napisał Kevin Draper, w artykule dla deadspin.com: „Jeśli nie był nim już wcześniej, to Higuaín został drugim najbardziej nienawidzonym człowiekiem w Neapolu”. Kto jest pierwszy? Adolf Hitler.

Egzekutor

Jak wspomniano wyżej, pod względem sportowym przejście do Starej Damy było rozwiązaniem idealnym. Higuaín stał się piekielnie skuteczny, doprowadzając Juve do kolejnego mistrzostwa i finału Ligi Mistrzów. Jego znakomita współpraca z innym Argentyńczykiem, Paulo Dybalą, przyniosła oczekiwane efekty.

Choć minęło już trochę czasu od ostatniego gola Pipity, to oczywistym jest, że może przebudzić się w każdej chwili i zagwarantować sukces swojej drużynie. Tak, jak zrobił to w półfinale z Monaco, gdy jego dwie bramki niemal odebrały jakiekolwiek nadzieje francuskiej drużynie. Tak, jak robił to przez cały rok.

Gonzalo został jeden mecz, najbardziej istotny w tym sezonie. Nie tylko dlatego, że to walka o najważniejsze trofeum klubowe, ale też ze względu na rywala. To dla niego szansa na to, by pokazać fanom Królewskich i Florentino Pérezowi, że nie mieli racji. O ile tym razem udźwignie presję oczekiwań.

Sebastian Warzecha

Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Lyczmański o kontrowersji z udziałem Josue: Warto, żeby kibice poznali przepisy

Adam Lyczmański, ekspert programu „Liga+ Extra” wziął na tapet kontrowersje z meczu Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Były sędzia pozytywnie ocenił pracę Szymona Marciniaka, jego asystentów oraz sędziów z wozu VAR. – Trzeba sobie zadać pytanie, czy to było celowe zagranie Josue? Nie było, piłka go parzyła, uciekał od kontaktu. Decyzja była słuszna, warto, żeby kibice zapoznali się z przepisami gry – powiedział w programie „Canal+ Sport” były sędzia. Adam […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Niesłowny jak John van den Brom

John van den Brom, holenderski magik z Lecha Poznań, nie ma ostatnio dobrej passy. Nie dość, że w kilka tygodni zrujnował cały kapitał społecznego zaufania zbudowany przez swojego poprzednika, że pod jego wodzą mistrz Polski prezentuje się kiepsko i nierówno, że zalicza paskudny falstart w lidze, że balansuje nad przepaścią w europejskich pucharach, to jeszcze Holender okazuje się być człowiekiem deczko niesłownym.  Po meczu ze Śląskiem Wrocław miał udzielić wywiadu reporterowi Żelkowi Żyżyńskiemu […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Asysta Żurkowskiego na wagę wygranej Fiorentiny. Kolejny babol Radu [WIDEO]

Szymon Żurkowski udanie wrócił do Fiorentiny – w pierwszym występie w Serie A po wypożyczeniu do Empoli środkowy pomocnik pojawił się na boisku jako rezerwowy i zaliczył asystę przy zwycięskim golu strzelonym przez Rolando Mandragorę. Znów skompromitował się bramkarz Ionut Radu. Radu w poprzednim sezonie znacząco przyczynił się do utraty scudetto przez Inter Mediolan, bo zawalił bramkę w spotkaniu z Bologną, Nerazzurri polegli i ostatecznie zostali wyprzedzeni w tabeli przez AC Milan. Po sezonie Rumun […]
14.08.2022
Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Liga Minus – Stal Mielec śmieje się z Ekstraklasy

Kto śmieje się najgłośniej? Cwaniak, który niedzielną wieczorową porą odpala Ligę Minus.  Kowal Janiak Białek Prowadzi Paczul. Powiemy prawdę. I tylko prawdę. Zapraszamy. 
14.08.2022
Anglia
14.08.2022

Conte vs Tuchel. Na boisku 2:2, ale czy w oktagonie też byłby remis?

Thomas Tuchel kontra Antonio Conte na Fame MMA? Halo, Wojtek Gola, jeśli oglądałeś derby Londynu to spróbuj zorganizować taką walkę. Między szkoleniowcami wrzało przez cały mecz. Nie panowali nad swoimi emocjami. Po końcowym gwizdku zamiast sobie podziękować, postanowili raz jeszcze rzucić się na siebie, a w konsekwencji obaj dostali po czerwonej kartce.  Cóż to były za emocjonujące derby Londynu! Wydawało się, że Chelsea na luzie ogra Tottenham, bo długimi fragmentami […]
14.08.2022
Ekstraklasa
14.08.2022

Raków chciał wyjść z roboty po dziesięciu minutach

Co wydarzyło się w Częstochowie? Nie mamy pojęcia. Czy to mityczny pocałunek śmierci, może klasyczne zlekceważenie rywala albo zbyt szybko zdobyte bramki ustawiły mecz? Raków strzelił Jagiellonii dwa gole w dziesięć minut. Goście wyglądali przez większość meczu niezwykle mizernie. A mecz kończy się remisem. Jagiellonia, graliście w to kiedyś? – chciało zapytać się po pierwszych dziesięciu minutach, kiedy Raków w banalny sposób zdobył dwie bramki i pomyślał sobie chyba, […]
14.08.2022
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz Terka
Tomasz Terka(@tomasz-terka)
5 lat temu

życzę mu takiego pudła jak z Lyonem w LM 09/10

https://youtu.be/RNYAYR35AXM

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława(@thewhitestar)
5 lat temu

Gonzalo był zwyczajnie za cienki dla Realu. Jedno czy drugie spektakularne pudło to nic, on po prostu był 'człowiekiem-pudło’. Jasne, trochę bramek nawsadzał leszczom, w końcu grał na szpicy w Realu, siłą rzeczy musiał trochę nastrzelać. Ale im stawka wyższa, im przeciwnik lepszy tym większym leszczem był Higuain. No i te pudła… i Real i Messi byliby bogatsi o kilka zwycięstw gdyby nie pękał w ważnych chwilach.
Dlatego byłem mocno zaskoczony że Juve dało za niego 90 dużych baniek… Nie śledzę Juve, nie wiem jak się tam spisuje. Może facet dojrzał i dzisiaj pokaże że jeszcze wyszedł na ludzi. Mnie się wydawało że on właśnie na bycie królem takiego Napoli nadawał się idealnie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

cioosma
cioosma(@cioosma)
5 lat temu

Higuain nie zostal w tym sezonie królem strzelców

Terel88
Terel88(@terel88)
5 lat temu

CR7 i bENZEMA PRZYSZLI W TYM SAMYM SEZONIE

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta