Z tyłu – fosa, pole minowe i szczelny mur. Z przodu – strzelec wyborowy

redakcja

Autor:redakcja

04 stycznia 2017, 23:07 • 3 min czytania

Reklama
Z tyłu – fosa, pole minowe i szczelny mur. Z przodu – strzelec wyborowy

Stało się! Chelsea przerwała dziś swoją kapitalną passę 10 zwycięstw z rzędu (a 13 ligowych) i z White Hart Lane powraca bez choćby punktu. Czy zasłużenie? Pewnie że tak, bo Tottenham był dziś świetnie dysponowany. W obronie nie popełnił ani jednego poważniejszego błędu, a gdy tylko zdecydował się odważniej ruszyć do przodu i zauważył lukę w obwarowaniach przeciwnika – boleśnie ją wykorzystywał.

Mecz rozpoczął się w naprawdę konkretnym tempie, bo nie dość, że dla „Kogutów” było to starcie derbowe, to i jeszcze próba pobicia lidera. A to – jak wiadomo – smakuje wyjątkowo. Mimo tego podopieczni Mauricio Pochettino wcale nie mieli zamiaru rzucać się na rywala, przejmować inicjatywy i notorycznie atakować. Przeciwnie – gospodarze postawili na dbałość o to, by nie dać się zaskoczyć. Niechętnie opuszczali własną połowę boiska, a mając świadomość siły ognia Chelsea, robili wszystko by nie dopuścić do jakichkolwiek interwencji Llorisa.

Reklama

Minuty beztrosko leciały, a my widzieliśmy na boisku nie tyle nawet, co wielkie umiejętności indywidualne (choć to oczywiście też), ale przede wszystkim ogromną pracę wykonaną przez Pochettino i Conte. To był prawdziwy pojedynek strategów, którzy doskonale przygotowali się do tej bitwy próbując zneutralizować absolutnie każdy walor przeciwnika. Jak trudny był to mecz dla samych piłkarzy świadczyły szczegóły – frustracja Costy na źle wykonany ruch bez piłki Pedro, ogromna wściekłość po minimalne niecelnym strzale Hazarda, czy rola Kane’a, którego więcej niż w szesnastce było w środku pola, gdy wspomagał swoich partnerów.

I gdy pierwsza połowa dobiegała końca, a sędzia powoli sięgał już po gwizdek, stało się dla gości najgorsze – fatalnie czujność stracili stoperzy, a to wykorzystał Dele Alli, który niezwykle precyzyjną główką trafił na 1:0.

Do teraz nie wiemy w jaki sposób przeoczyli jego obecność obrońcy „The Blues”, bo praktycznie przez 45 minut potrafili załatać każdą, choćby najmniejszą dziurkę, w swoich szeregach.

Reklama

Chelsea musiała zacząć odważniej atakować i rzeczywiście, nieco śmielej wyskoczyła do przodu. Czy to poruszyło gospodarzami? Nie za bardzo. Ci wciąż w ogromnym skupieniu i z wielką konsekwencją trzymali rywala w szachu. Atakujecie skrzydłem? Dobra, już jest tam czterech naszych. Próbujecie wjechać środkiem? Hola, hola, nie dzisiaj. Aaa, że niby teraz długa piłka? Nic z tego, w powietrzu też królujemy.

Tottenham wyprowadził dziś dwa znakomite sierpowe, który posłały paczkę Conte na deski. Autorem i pierwszego, i drugiego był Alli. I, co więcej, za każdym razem Anglik trafiał do siatki po strzale głową. Po zmianie stron wykorzystał perfekcyjne zagranie Eriksena, którego precyzyjne rogaliki były dziś, mówimy to z czystym sumieniem, smaczniejsze niż te Pawła Zarzecznego.

Tottenham wygrał dziś zasłużenie i nie podlega to jakiejkolwiek dyskusji. O wysokiej jakości tego meczu niech świadczy jednak tylko to, jak niewiele potrzeba było, by dać się dziś ograć. Chelsea zgubiła koncentrację i krycie we własnej szesnastce dwukrotnie, dosłownie na sekundę, i dwukrotnie została boleśnie ukarana. „Koguty” nie pomyliły się w ten sposób ani razu i świętują dziś wskoczenie na podium.

Reklama

Tottenham – Chelsea 2:0
45+1′ Alli 1:0
54′ Alli 2:0

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
57
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Premier League

Reklama
Piłka nożna

Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”

Braian Wilma
1
Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”