Make or break. Czy Urban podniesie Śląsk?

redakcja

Autor:redakcja

31 grudnia 2016, 11:20 • 3 min czytania

Reklama
Make or break. Czy Urban podniesie Śląsk?

Śląsk Wrocław kontynuuje politykę zatrudniania byłych szkoleniowców Lecha Poznań – po Mariuszu Rumaku, no i Romualdzie Szukiełowiczu, który z Kolejorzem pracował w latach 90. XVII wieku, stery we wrocławskim klubie przejmie Jan Urban. No nie powiemy, że już na pierwszy rzut oka ruch ten wygląda na strzał w dziesiątkę. 

Reklama

Nasze zdanie na temat tego trenera doskonale znacie – z całą pewnością sympatyczny gość, z całą pewnością istotna postać polskiej piłki ze względu na karierę piłkarską, ale czy bronią go umiejętności czysto trenerskie? Tego tak naprawdę jeszcze nie wiemy. Oczywiście nie mamy zamiaru wyciągać mu z gabloty trofeum za mistrzostwo czy dwóch Pucharów Polski. Musiał mierzyć się z krytyką, nie wszyscy miło wspominają jego dwa pobyty w Legii, ale zrobił swoje z dobrą drużyną. Później tak kolorowo jednak nie było.

Może przypomnijmy średnią punktów zdobywaną przez prowadzone przez niego drużyny (za transfermarkt.pl):

Legia Warszawa – 1,97

Polonia Bytom – 1,40

Reklama

Zagłębie Lubin – 1,16

Legia Warszawa – 1,91

Osasuna Pampeluna – 1,11

Lech Poznań – 1,61

Reklama

Poza stolicą bywało raczej średnio, by nie powiedzieć, że źle. Dla porównania możecie zobaczyć statystyki innych trenerów w czasach pracy w Kolejorzu:

Mariusz Rumak – 1,83

Maciej Skorża – 1,73

Jose Bakero – 1,67

Reklama

Jacek Zieliński – 1,81

Urban ma coś do udowodnienia. W roli strażaka spełniał się do tej pory bez zarzutu. Podniósł Lecha w trudnym momencie – przejmował zespół będący na dnie, nie tylko ze względu na formę sportową, ale też rozbity psychicznie. No i udało się poprawić grę, wyniki, Lech znów zaczął przypominać jeden z najlepszych polskich klubów (do końca sezonu tylko Legia i Zagłębie punktowały lepiej). Tak jak we wcześniejszych zespołach – tu się uśmiechnął, tam rzucił żartem, zrobiła się „atmosferka” do „granka” i punktów przybywało. Trenera kumpla doceniali zresztą podopieczni z bodaj wszystkich zespołów, które prowadził. Pucharów z Lechem z tej atmoferki nie było, ale wielu twierdziło, że to – paradoksalnie – nawet lepiej. Będzie można spokojnie popracować nad odzyskaniem mistrzostwa. Z Urbanem za kierownicą, który w międzyczasie przedłużył kontrakt.

Ale nie „żyli długo i szczęśliwie”. Zamiast takiej puenty mieliśmy niemal powtórkę z rozrywki. Lech grał źle, trener szybko wylądował na zielonej trawce. Gdy przestały wystarczać uśmiechy a w grę wchodziła długofalowa strategia – Urban poległ, tak jak niemal w każdym poprzednim miejscu pracy, gdy kończył się wesoły miesiąc miodowy. I zamiast reputacji tego, który zażegnał kryzys w Poznaniu, zrobiła się kolejna brzydka plama na arkuszu CV.

Dlatego Śląsk to dla Urbana taki trenerski „make or break”. Klub na wielu płaszczyznach podupadający – zespół nie ma stylu, organizacja bywa obiektem drwin, ludzie nie chodzą na mecze, transfery wyglądają dziwacznie – to klub, w którym można się pokazać i nawet odpiąć łatkę. Ale można też się pogrążyć.

Reklama

Tym bardziej, że z tymi zawodnikami ciężko mieliby trenerzy wielokrotnie bardziej utalentowani niż sympatyczny Jan.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Był wielkim talentem Liverpoolu. Teraz przyznał się do brutalnego ataku na byłą partnerkę

Kacper Korpak
0
Był wielkim talentem Liverpoolu. Teraz przyznał się do brutalnego ataku na byłą partnerkę
Piłka nożna

„Biegałem im po wódkę”. Były kolega z Chicago Fire zdradza kulisy życia z polskim trio

Kacper Korpak
5
„Biegałem im po wódkę”. Były kolega z Chicago Fire zdradza kulisy życia z polskim trio

Weszło

Reklama