Wóz albo przewóz. Jeśli teraz nie uda im się zaznaczyć swojej obecności w lepszych ligach, nie pozostanie im nic innego jak spakowanie walizek i powrót do kraju albo rozejrzenie się nad jakimś innym krokiem w tył. Przygotowaliśmy małą ściągę dla Lechii Gdańsk krótką listę piłkarzy, dla których nadchodzący rok musi okazać się przełomowy. Make or break.

Make or break 2017. Przełom czy pakowanie walizek?

PAWEŁ OLKOWSKI

Jedno z większych rozczarowań ostatniego roku. Miał przejść drogę podobną do pewnego znanego reprezentanta – od piłkarza ofensywnego do solidnego obrońcy często włączającego się do ataku – ci śmielsi w swoich osądach uważali nawet, że stanie się wręcz drugim Piszczkiem. Dziś brzmi to jak nieśmieszny żart – w tym sezonie rozegrał w lidze jedynie 295 minut. Pewną nadzieją może być fakt, że po meczu z Borussią wskoczył do składu i póki co miejsca nie oddaje (trzy pełne mecze z rzędu), ale generalnie w tym roku kalendarzowym spędził na ligowych boiskach ledwie 538 minut, co jest wynikiem mocno przeciętnym. W naszym rankingu prawych obrońców umieściliśmy go za Łukaszem Burligą, Martinem Konczkowskim czy Jakubem Tosikiem i to chyba najlepszy dowód na to, jaki zjazd Olkowski zaliczył w ostatnich miesiącach. A jeszcze nie tak dawno temu był etatowym kadrowiczem u Nawałki, wyszedł nawet w pierwszym składzie w kluczowym meczu poprzednich eliminacji z Irlandią (!). Zmiana otoczenia mogłaby dobrze wpłynąć na Pawła.

MICHAŁ MAK

Latem zdecydował się na klasyczną ucieczkę do przodu – nie miał większych szans na regularną grę w Lechii Gdańsk, więc wykorzystał moment by liznąć trochę poważniejszego futbolu. Jego menedżer, Daniel Weber, przed wyjazdem powiedział mu wprost – albo w rok budujesz sobie pozycję na tyle, że zostaniesz na tym rynku, albo wracasz do Polski i pozostajesz już tylko ligowym dżemem. Póki co Makowi znacznie bliżej do drugiej opcji. Jego bilans w 2. Bundeslidze stanął na oszałamiającej liczbie 42. minut. Jest on o tyle dramatyczny, że Michał pojawił się na boisku tylko raz z ławki i… nie było mu dane nawet tego meczu dograć. Przyszły problemy z kostką i po nich Michał już nie wrócił na odpowiedni tor. Jeśli nie zaistnieje wiosną, trzeba będzie wracać do Polski i liczyć na to, że znajdzie się dla niego miejsce w Lechii Gdańsk. A jeśli nie – pogodzić się z tym, że trzeba będzie grać w Szczecinie czy Krakowie.

WARSZAWA 20.05.2015 MECZ 33. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/15 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - JAGIELLONIA BIALYSTOK 1:0 PATRYK TUSZYNSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

PATRYK TUSZYŃSKI

Gdyby w Turcji odbywały się tylko rozgrywki pucharowe, ludzie w Rize prawdopodobnie nosiliby go na rękach, a pieniądze z premii powoli przestałyby mu się mieścić w szafkach. W pucharze – biorąc do kupy obie edycje –  strzelił już dziesięć bramek (gol co 89 minut). Niestety później przychodzą rozgrywki ligowe, a tam „Tuszek” zalicza najczęściej puste przeloty. W tym sezonie dla przykładu nie wpisał się na listę strzelców ani razu. W tamtym – ledwie dwa. Daje to fatalny bilans jednego gola na 750 minut. Wprawdzie w Rizesporze jest głównie rezerwowym (chociaż ostatnio rozegrał cztery pełne mecze), ale jeśli nadal nie będzie dawał drużynie tego, z czego rozliczany jest napastnik, cierpliwość może się skończyć.

ŁUKASZ SZUKAŁA

Pora przestać się łudzić – kontrakt w Osmanlisporze pewnie nie należy do najgorszych, ale sportowo Szukała rozmienia się na drobne i traci ostatnie lata gry na niezłym poziomie. O ile w tamtym sezonie jeszcze coś grywał, o tyle w tym na boisku pojawia się wyłącznie w pucharze. W lidze nie zaliczył ani minuty i miał problemy nie tyle z załapaniem się do składu, co nawet kadry meczowej (!). Jeśli Łukasz ma jeszcze w sobie sportową ambicję – czas rozglądać się za powrotem. Jeżeli nie do Polski, to chociaż do Rumunii, gdzie ponoć zainteresowanie wyraża Steaua Bukareszt.

szuk2

WALDEMAR SOBOTA

Sobotę umieszczaliśmy w identycznym zestawieniu już rok temu, ale przez te dwanaście miesięcy jego sytuacja w ogóle się nie zmieniła, wręcz tylko utwierdziliśmy się w przekonaniu, że pewnego muru już nie przeskoczy. Z jednej strony – regularnie gra, w tym sezonie zdecydowaną większość meczów rozpoczynał od pierwszej minuty. Z drugiej – kompletnie brakuje mu liczb (w tym sezonie bez gola, tylko dwie asysty). Wygląda na to, że mamy do czynienia z facetem, który w poważniejszej lidze może nie przepadł, ale też nie potrafi rozwinąć skrzydeł tak, jak w Polsce. Kluby z czołówki z otwartymi rękoma przyjęłyby Sobotę u siebie.

BARTOSZ KAPUSTKA

Zero minut w Premier League, zero minut w rozgrywkach pucharowych. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na wiek Kapustki – taki bilans to zwyczajnie ogromne rozczarowanie. Został rzucony na głęboką wodę i póki co nie potrafi utrzymać się na powierzchni. Najbliższe pół roku Bartek – ze względu na przepisy – spędzi w Leicester (możliwe, ale mało realne, jest też wypożyczenie do Cracovii). Claudio Ranieri kilka tygodni temu wprost powiedział na łamach mediów, że Polak nie ma póki co szans na grę. Oczywiście powrotu do kraju nie polecamy, ale jakieś wypożyczenie latem – jak najbardziej. Najbliższe pół roku trzeba jednak jeszcze powalczyć.

Fot. FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments