Arka nie ma napastnika? Cały czas był pod nosem

Piotr Tomasik

18 grudnia 2016, 18:29 • 2 min czytania

Reklama
Arka nie ma napastnika? Cały czas był pod nosem

„Przydałby się Arce jakaś dziewiątka z prawdziwego zdarzenia”. „Zjawiński i Abbott nie są w stanie zagwarantować odpowiedniego poziomu”. „Jest w Gdyni problem z obsadą miejsca na szpicy”. I tak dalej, i tak dalej, aż do porzygu… Gdybyśmy dostawali 100 złotych za każdym razem, gdy słyszeliśmy narzekania na brak napastnika w ekipie beniaminka znad morza, to Święty Mikołaj byłby w tym roku wyjątkowo hojnym staruszkiem. Sęk w tym, że było to nieuzasadnione biadolenie, bo tego gościa Grzegorz Niciński… cały czas miał pod nosem. Rafał Siemaszko, 30-latek z Wejherowa znów udowodnił, że przez większość rundy trener po prostu błądził. 

Reklama

Najpierw stawiał na skreślonego w Cracovii Dariusz Zjawińskiego. Ten wyjątkowo szybko, bo już w 3. kolejce dobił do swojej zawrotnej średniej z ostatnich sezonów w Ekstraklasie, czyli dwóch goli, no i fajrant. Później do zdrowia wrócił Paweł Abbott, najlepszy strzelec drużyny na I-ligowym froncie, co oczywiście musiało skończyć się sporą liczbą szans. Efekty? Jeszcze bardziej opłakane niż w „Turbokozaku” – kilka niezłych okazji, ale ostatecznie zero wypracowanych bramek w 10 meczach w Ekstraklasie. Pomimo tego Siemaszko – wcześniej głównie pomocnik, ale w tym sezonie regularnie grający zmiennik napastnika – na swoją okazję w pierwszym składzie w meczu ligowym czekał aż do przedostatniej kolejki w tym roku. I tak to wygląda:

– bardzo dobry występ i gol z Jagiellonią,
– jeszcze lepszy występ i gol ze Śląskiem.

Doliczmy do tego dwa strzelone gole i jedno kluczowe podanie przy bramce, które zaliczył jako rezerwowy i możemy mówić o jednym z lepszych zawodników Arki tej jesieni. Aż dziw bierze, że do tej pory cała jego kariera w najwyższej klasie rozgrywkowej sprowadzała się do 12 występów z sezonie 2010/11 w barwach Arki (później grał jeszcze w Orkanie Rumia, Gryfie Wejherowo i Chojniczance Chojnice).

Dziś był najlepszy na placu, zabawił się z defensywą Śląska. Ale miał też mocne wsparcie, bo Marcus da Silva i Dominik Hofbauer również chcieli wykorzystać to, że drużyna Mariusza Rumaka była beznadziejna. Gole padły po stałych fragmentach, w dodatku przy drugim (Marcjanika) fatalnie piąstkował Pawełek, ale niech was to nie zmyli – nie ma żadnego przypadku w tym, że trzy punkty jadą do Gdyni. Była jeszcze m.in. poprzeczka po strzale Siemaszki, innym razem ten piłkarz został przyblokowany w ostatniej chwili, mieliśmy też dobrą okazję, gdy da Silva nie trafił głową, mieliśmy strzał Hofbauera i kolejny kiks Pawełka. Arka była znacznie lepsza.

Reklama

Trudno za cokolwiek pochwalić Śląsk. To było błaganie o przerwę, o urlopy. Coś, co trzeba odbębnić przed klubową wigilią i rozjechaniem się po domach. Banda smutasów męczących bułę. Szkoda gadać.

oK55OkH

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Był wielkim talentem Liverpoolu. Teraz przyznał się do brutalnego ataku na byłą partnerkę

Kacper Korpak
0
Był wielkim talentem Liverpoolu. Teraz przyznał się do brutalnego ataku na byłą partnerkę
Piłka nożna

„Biegałem im po wódkę”. Były kolega z Chicago Fire zdradza kulisy życia z polskim trio

Kacper Korpak
5
„Biegałem im po wódkę”. Były kolega z Chicago Fire zdradza kulisy życia z polskim trio

Weszło

Reklama