Zwycięstwa faworytów i sędziowanie z Sunday League

redakcja

Autor:redakcja

14 grudnia 2016, 23:26 • 3 min czytania

Reklama
Zwycięstwa faworytów i sędziowanie z Sunday League

W grudniu, gdy powoli dogasa większość europejskich lig, Anglia się rozpędza. Ledwo opadł kurz po weekendzie, a już na murawy wybiegła cała plejada gwiazd Premier League. Niestety, największą wadą środowych spotkań jest brak możliwości obejrzenia więcej niż jednego-dwóch. Tym samym widzom przeszły koło nosa albo popisy Liverpoolu w Middlesbrough, albo prześmieszny mecz na stadionie Crystal Palace, w którym sędzia Craig Pawson nie podjął ani jednej dobrej decyzji.

Reklama

A gdzie kontynuacja morderczego rajdu Chelsea? Gdzie efektowne 3:0 Tottenhamu, gdzie miejsce na obejrzenie Manchesteru City bez Aguero i Fernandinho?

Mimo wszystko – najlepiej zrobili ci, którzy nastawili dziś odbiorniki na Selhurst Park. Pomijając już kontekst, nierówną walkę Jose Mourinho z coraz bardziej bolesną rzeczywistością – znów mecz United miał dramaturgię, kontrowersje i wielu, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, charakterystycznych bohaterów.

Jeśli chodzi o czarne charaktery – na szczycie hierarchii znalazł się facet w trykocie w tychże barwach. Craig Pawson dokonał wielkiej sztuki – przez 90 minut pomylił się 190 razy, w tym kilkukrotnie na wagę goli czy czerwonych kartek.

Wślizg obiema nogami Rojo? Żółta kartka.
Zgranie piłki ręką przez Ibrahimovicia, Pogba na spalonym, to wszystko w jednej akcji? Gol prawidłowy.
Oczywisty faul w polu karnym Crystal Palace? Play on!
Prawidłowo zdobyty gol United? O nie, tym razem nie uznajemy!

Reklama

A to tylko wierzchołek. Mylił się mniej i bardziej w co drugiej akcji, pocieszające jedynie, że mylił się w miarę równomiernie, raz w jedną, raz w drugą stronę. Na upartego można jeszcze dodać – spalone były minimalne, zagrania rękoma dyskusyjne a faule trudne do oceny, choć jeśli gość przez pełne 90 minut zalicza wyłącznie kontrowersyjne decyzje – trudno go bronić.

Na jego tle dobrze wypadł nawet długimi fragmentami nieco ospały Manchester United. Nie zrozumcie nas źle – nie brakowało efektownych zagrań, podcinka Pogby za plecy obrońców wykończona uderzeniem z powietrza Rooneya czy akcja po której „Czerwone Diabły” zdobyły nieuznaną bramkę – delicje. Nawet i ten pierwszy gol, choć naszym zdaniem jednak zaliczony niesprawiedliwie – mógł się podobać. Zlatan zgrywał klatką (z pomocą ręki) dośrodkowanie z rzutu wolnego z boku boiska, w miarę dokładnie, w miarę mocno. A jeszcze ładniejszą asystę mógł mieć przy uderzeniu Lingarda, wypuszczonego w ulicę delikatnym dziubnięciem między obrońcami.

To wszystko jednak wyłącznie incydenty przeplatane zdecydowanie słabszą grą. Wystarczy wspomnieć, że w pewnym momencie United – po raz który? – jakimiś kocimi przelotami ratować musiał De Gea. Swoją drogą – bramka dla gospodarzy po składnej, dynamicznej i pełnej zagrań z pierwszej piłki akcji też zapadnie nam w pamięć.

Najkrótsze podsumowanie – gdyby to spotkanie miał analizować Pan Sławek w NC+ – miałby posiadanie mikrofonu na poziomie Pawła Zarzecznego w „Stanie Futbolu”.

Reklama

Warto jednak docenić – to siódmy mecz bez porażki United i drugie zwycięstwo z rzędu. Coraz więcej udanych podań prostopadłych czy przyspieszających akcję notuje Pogba, wciąż groźny jest Zlatan z kolejnym golem i materiałem na 2-3 asysty. Efekt jest taki, że United tracą już tylko siedem „oczek” do wicelidera i trzeciego w tabeli Arsenalu.

***

O ile jednak Mourinho i spółka odrobili trzy punkty do „Kanonierów” po ich wczorajszej porażce, dziś już tylko utrzymali dystans do reszty drużyn z czołówki. Te bowiem solidarnie wygrały – Tottenham i Liverpool po 3:0, Manchester City 2:0,  wreszcie Chelsea skromnie i w bólach – 1:0 na wyjeździe z Sunderlandem. Przełamał się również West Ham United, który pokonał u siebie Burnley. Środę domknął hat-trick Rondona wpakowany Fabiańskiemu (Swansea przegrała 1:3) oraz bezbramkowy remis Stoke – Southampton.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
66
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Premier League

Reklama
Piłka nożna

Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”

Braian Wilma
1
Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”