Linetty z Rumunią? Po pierwsze – wyciągnąć naukę

redakcja

Autor:redakcja

11 listopada 2016, 22:51 • 3 min czytania

Reklama
Linetty z Rumunią? Po pierwsze – wyciągnąć naukę

Jak zauważył na Twitterze Michał Borkowski, Karol Linetty – podobnie jak Piotr Zieliński – dziś znalazł się w pierwszej jedenastce kadry świeżo po swoim najsłabszym występie w obecnym sezonie Serie A. I o ile Zieliński zrobił dużo, by zmazać gorsze wrażenie z weekendu, o tyle niestety, ale Linetty najwidoczniej wciąż się po ostatnim meczu nie odkręcił.

Reklama

Przede wszystkim w drugiej połowie niepotrzebnie grając wszerz zanotował trzy straty, które mogły się okazać fatalne w skutkach. Mogły, gdyby tylko Rumuni mieli więcej pomysłu na rozegranie szybkiego ataku po przejęciu futbolówki jeszcze na naszej połowie. Dopuścił też w tym czasie do strzału z dystansu świeżo wprowadzonego w przerwie Andone, nie próbując w swoim stylu maksymalnie utrudnić oddania uderzenia napastnikowi Deportivo La Coruna. A taka zdecydowanie była wtedy potrzeba. I coś nam się wydaje, że jeżeli po pierwszej części meczu w głowie Adama Nawałki kiełkowała myśl o tym, że pomocnik Sampdorii mógłby być pierwszym do zmiany, to Linetty podlał ją bardzo obficie tymi naznaczonymi brakiem zdecydowania i pewności zagraniami.

Już w pierwszej połowie było ich zresztą kilka, ale w niej jeszcze to złe wrażenie po niedokładnych, często o pół tempa spóźnionych zagraniach, udawało mu się zacierać garstką udanych akcji. W spotkanie Linetty wszedł przecież całkiem nieźle, w środku pola zdobywając piłkę dla Lewandowskiego przytomnym wyblokiem na jednym z rumuńskich pomocników. Udało mu się też zgasić dwie kontry Rumunów, a także raz ciekawie podłączyć się po odbiorze do spółki z Piotrem Zielińskim. No i niestety, ale to by w zasadzie było na tyle.

Zdecydowanie brakowało nam Linettego, który wzbudza zachwyt we Włoszech i takiego, którego zapamiętaliśmy z najbardziej udanych meczów w Lechu. Nadpobudliwego, próbującego cały czas być pod grą, biorącego na siebie odpowiedzialność i jednocześnie zdecydowanego w odbiorze. Fakt posiadania obok siebie Zielińskiego i Krychowiaka sprawił poniekąd, że wychowanek Lecha czasami zdawał się uciekać od wspomnianej odpowiedzialności, pozwalając fazę kreatywną rozegrania brać na siebie Zielińskiemu, zejścia w linię obrony Krychowiakowi, samemu usuwając się w cień.

Linetty nie wykorzystał też świetnej okazji do tego, by nieco podnieść notę za przeciętny występ strzelonym na 2:0 golem. Po świetnym zagraniu Piszczka na piąty metr, pomocnik Sampdorii nie umiał trafić w piłkę, która przemknęła po jego nodze i przeszła dalej, wszerz pola karnego. Idziemy w ciemno, że Lewandowski strzeliłby 10 na 10 takich sytuacji, a Teodorczyk w koszulce Anderlechtu – 12/10.

Reklama

Jedynym całościowym pozytywem, choć mamy świadomość, że mocno naciąganym jest to, że Linetty z dziś przypominał Piotra Zielińskiego z poprzednich meczów, gdy wciąż nie umiał złapać pewności siebie. Skoro więc dziś „Zielu” wreszcie pokazał się z lepszej strony, to może i Linettemu potrzebna jest ta ogłada, tych kilka meczów, z których rodzina i znajomi nie wyciągną zbyt wielu udanych zagrań, ale za to on wyciągnie masę nauki.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Kacper Korpak
1
Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Weszło

Reklama