W Gdyni zabawa w dwa ognie, przy czym nazwę tych igraszek – a szczególnie słowo „ogień” – należy traktować dosłownie. Wystarczy napisać, że temperatura palącej się racy wynosi około 1600 stopni Celsjusza.

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

stanowski

Tylko wyjątkowy imbecyl, intelektualny ukwiał, generalnie – cytując klasyka – gówno w błyszczącym dresie może uznać, że rzucenie takim przedmiotem w tłum ludzi jest dobrym pomysłem. Tym razem tak się szczęśliwie złożyło, że nikt nie dostał centralnie w twarz, nikt nie został trafiony – Bogu dzięki – w oko, nikomu raca nie wpadła za kołnierz, co przecież, przy wyjątkowym pechu, też mogło się zdarzyć. Rzecznik prasowy Lechii, którego prywatnie lubię, wzruszył ramionami i powiedział, że stadion to nie teatr i ja się z tym zgadzam, ale w którym momencie to wyświechtane hasło przestanie obowiązywać? Gdy ktoś wyjmie pistolet i zastrzeli drugą osobę? Też powiemy wtedy, że stadion to nie teatr? Bo w zasadzie nie miałbym nic przeciwko temu, by rzucenie racą w tłum ludzi traktowane było jako usiłowanie zabójstwa. Podobnie zresztą jak rzucenie w tłum ludzi ciężkim kamieniem. Rozumne osoby muszą zdawać sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji swoich czynów.

Raca w rękach odpowiedzialnych ludzi jest bezpieczna – mówią niektórzy. Ja odpowiadam, że wszystko w rękach odpowiedzialnych ludzi jest bezpieczne. Noże, wspomniane pistolety, kije bejsbolowe, maczety służące do wycinki dżungli, a nawet rakiety balistyczne, karabin snajperski i podpałka do grilla. Niestety, nigdy nie uznam, że akurat kibice piłkarscy to najbardziej na świecie odpowiedzialna grupa (gdybym miał tak uznać, musiałbym jednocześnie optować za tym, by na stadiony można było wnosić także noże – bo niby dlaczego nie?). Moim zdaniem jeśli rzuciłeś racą w tłum to twoje miejsce jest w więzieniu. Szczerze mówiąc, uważam cię za kogoś znacznie gorszego niż ten człowiek, który prowadząc ciężarówkę grzebał w telefonie by zmienić piosenkę i niechcący zabił cztery osoby. On spędzi za kratkami dziesięć lat.

Słyszałem o pewnym pomyśle, który jest coraz poważniej rozważany – całkowity zakaz wyjazdów w Ekstraklasie. Jeszcze osiemnaście lat temu krzyczałbym, że to jakaś poroniona idea, ale dzisiaj mam trochę więcej lat na karku i pytam: komu te wyjazdy są potrzebne? Jakie byłyby plusy i minusy wspomnianego rozwiązania?

Moim zdaniem regularnie na mecze wyjazdowe w Ekstraklasie jeździ mniej niż dziesięć tysięcy osób. Pewnie nawet mniej niż osiem tysięcy. Ze względu na tych ludzi należy:

Zatrudniać dodatkową ochronę za niemałe pieniądze
– Wyłączać z użytku część trybun (sektory buforowe)
– Angażować policję w zabezpieczenie podróży

Co natomiast by się stało, gdyby wyjazdów w ogóle nie było?

Trybuny w całości do dyspozycji gospodarzy, więc można byłoby wykorzystać każde krzesełko
– W sposób oczywisty zwiększyłoby się bezpieczeństwo na stadionie oraz poza nim
– W sposób oczywisty zmniejszyłoby się natężenie wulgaryzmów, co mogłoby poskutkować wzrostem frekwencji

Z tego co do mnie doszło, podobny zakaz miałby być zakazem permanentnym – to znaczy nie na rok, pewnie nawet nie na dwa lata, tylko na dłużej. Wiadomo, że wspólne podróże po Polsce integrują środowiska – że tak to nazwę – kibolskie, a z założenia zakaz miałby działać dezintegracyjnie. Nie wiem, co z całej idei wyniknie i czy cokolwiek, ale tego rodzaju zachowania jak na meczu Arka – Lechia takie drastyczne rozwiązania przybliżają. Owszem, ktoś będzie płakał, ktoś rozpaczał, komuś zawali się życie, ale cóż – jak to było w starym przysłowiu, nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wiem, że po Polsce tydzień w tydzień jeździ wielu pasjonatów, przyzwoitych ludzi, którzy po prostu kochają piłkę. Ale oni sami doskonale wiedzą, że wokół nich jeżdżą też przeróżne szumowiny.

Jeśli faktycznie zapadnie decyzja o zakazie, trzeba będzie wszystko dokładnie przygotować. Na przykład zabezpieczyć się przed tym, aby kluby nie były przymuszane przez radykalne grupy do wpuszczania na trybuny gospodarzy zorganizowanych grup przyjezdnych (wiadomo, że środowisko kibicowskie potrafi być solidarne). Będzie więc potrzeba odpowiednich rozwiązań regulaminowych, a także – przede wszystkim? – konsekwencji. Jeśli zajdzie potrzeba ukarania nazbyt gościnnego klubu, będzie należało to zrobić.

Myślę, że zakaz wyjazdów może wejść w życie najwcześniej od sezonu 2017/2018, więc zostało trochę czasu. Jeśli ktoś chciałbym z tym pomysłem walczyć, to chętnie podpowiem, w jaki sposób można to zrobić – udowadniając przez kolejne 23 kolejki, że kibice na obcym obiekcie potrafią być grzeczni jak owieczki.

KRZYSZTOF STANOWSKI

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments