Nie ma chyba w ostatnim czasie drugiej reprezentacji, która tak gęsto przyciągałaby do siebie wszelkiej maści problemy. Anglicy, nie dość że kiepsko idzie im w samym kopaniu piłki, to jeszcze mnożą co rusz kłopoty pozaboiskowe. A to jakiś seks-skandal gwiazdora, a to trener kręcący na boku lody, a to – w najświeższym przypadku – tymczasowy szkoleniowiec i kapitan, którzy zostali zdemaskowani na unikaniu płacenia podatków. Normalnie – jak nie urok, to sraczka.

Jak co tydzień… Skandal z udziałem Anglików

Bez wątpienia najgłośniejszą aferą związaną w ostatnim czasie z Wyspiarzami była ta z udziałem Sama Allardyce’a. Dla niezorientowanych pokrótce nakreślimy sytuację cytując fragment tekstu sprzed kilkunastu dni:

Allardyce na nagranym ukrytą kamerą nagraniu negocjuje pensję 400 tysięcy funtów rocznie, by stać się etatowym doradcą powstającej grupy zajmującej się Thrd Party Ownership. „Przerabialiśmy to choćby z Ennerem Valencią w West Hamie” mówi ze znawstwem tematu Sam.

Oczywiście przy okazji miele ozorem na wiele innych tematów, nazywając angielską federację nie najbogatszą, a najbardziej zadłużoną, parodiuje i wyśmiewa Hodgsona, jedzie równo z angielskimi piłkarzami, ale wszystko tylko przyprawy do najpoważniejszej przewiny. Zresztą, wyobraźcie sobie jakbyście się czuli, gdyby jutro okazało się, że Nawałka dorabia na boku pomagając wciskać zagraniczny szrot do klubów Ekstraklasy, zarabiając przy tym jakieś prowizje. Szok i niedowierzanie, historia niemożliwa, skandal wszechczasów, a przecież to ten scenariusz przerabiają właśnie wszyscy angielscy kibice.

I gdy nie zdążył jeszcze opaść po całej akcji kurz, angielskie media znów biją alarm. Okazuje się bowiem, że Wayne Rooney oraz Gareth Southgate, od wielu lat unikają płacenia podatków, a ich zadłużenie wobec państwa sięga już astronomicznych kwot.

Zawodnik Manchesteru United dzięki przepuszczaniu kasy przez różnej maści fundusze i inwestowaniu w przemysł filmowy miał już ugrać na boku, bagatela, 3,5 miliona funtów. Myślicie że to kupa kasy? W sumie, gdy weźmiemy pod uwagę to, co natrzaskał nielegalnie Southgate, to okaże się, że zadłużenie Rooneya można rozpatrywać nie w kategorii „aż”, a raczej jako „tylko”. Tymczasowy opiekun reprezentacji ma ponoć mieć upchane w skarpecie dokładnie… dziewięć kawałków więcej.

Już od dłuższego czasu nie jest tajemnicą, że najzamożniejsi ludzie z angielskiego światka futbolu dwoją się i troją, by jak największy procent pensji pozostawał w ich kieszeni. Przed rokiem podejrzane transakcje udało się udowodnić właśnie Rooneyowi, ale wtedy wyceniano je na raptem pół miliona. Dziś jest to suma nieporównywalnie większa i wydaje się, że takich pieniędzy państwo, ani jemu, ani jego zwierzchnikowi, za cholerę nie przepuści. I w zasadzie na miejscu Anglików modlilibyśmy się tylko o to, by ta sprawa nie zadziałała jak efekt kuli śnieżnej, a miała swój koniec tylko na finansowych przekrętach tej dwójki gagatków.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments