Gramy z Portugalią. Nie ma się czego bać!

Piotr Tomasik

25 czerwca 2016, 22:54 • 2 min czytania

Gramy z Portugalią. Nie ma się czego bać!

Najlepsza drużyna grupy D, w której trzeba było mierzyć się z Hiszpanią, Czechami i Turcją, a dla wielu – również najlepsza drużyna całej fazy grupowej. Po drugiej stronie – ekipa, która nieomal skompromitowała się w grupie śmiechu, nie potrafiła wygrać ani z Austrią, ani z Islandią, ani z Węgrami. Gdybyśmy patrzyli jedynie na to, co zobaczyliśmy na tym Euro – Chorwację i Portugalię powinna dzielić różnica kilku klas. Ale nic takiego nie miało miejsca. Ujmijmy to tak – obie drużyny zrobiły bardzo wiele, by NIE ZAGRAĆ z Polską w ćwierćfinale mistrzostw. 

Reklama

Czyli Portugalia zagrała swoje, a Chorwacja swój najsłabszy mecz na Euro. Różne są rodzaje piłkarskich szachów – niektóre wynikają z wyrachowania, inne z tego, że onieśmielająca jest stawka meczu, drużyny boją się wtedy otworzyć, zaryzykować. Natomiast te, które zobaczyliśmy w Lens, były – i nie mamy co do tego większych wątpliwości – w największej mierze efektem bezradności, braku pomysłu i naprawdę śladowych ilości polotu.

Jezu, jaki to był słaby mecz. Na murawie działo się mniej niż przed spotkaniem w salonie fryzjerskim, w którym strzygł się Ivan Perisić. Na murawie działo się mniej niż na trybunach w Bydgoszczy w trakcie spotkań Zawiszy. Na murawie działo się mniej niż na konferencjach prasowych ultrapoprawnego Adama Nawałki. Na murawie działo się mniej niż w filmie „Śmierć w Wenecji”.

Reklama

Na pierwszy celny strzał czekaliśmy do – uwaga, uwaga! – 117. minuty.

Wszystko, co działo się wcześniej, będzie świetnym materiałem do analizy dla sztabu Adama Nawałki. Ale oczywiście współczujemy, że ktoś będzie musiał oglądać to z odtworzenia, zapewne w takich chwilach analitycy zastanawiają się, gdzie popełnili w życiu błąd. Powiemy szczerze – baliśmy się serii rzutów karnych i tego, że zarówno Ronaldo i spółka, jak i Modrić i spółka podobną formę pokażą w konkursie i posiedzimy do rana, a o awansie zadecyduje rzut monetą.

Na szczęście ten pierwszy celny strzał, był jednocześnie strzałem zapewniającym zwycięstwo. To znaczy inaczej – pierwszy strzał, ten Cristiano Ronaldo, jeszcze odbił Subasić, ale z dobitką Quaresmy już nie miał prawa sobie poradzić. Niewiele mieli czasu Chorwaci, by odrobić straty, ale przez cztery minuty zdążyli w sumie stworzyć większe zagrożenie pod bramką Portugalii niż przez resztę spotkania. Świetne chorwackie pokolenie po raz kolejny obejdzie się smakiem, ale mniejsza z nimi – sami są sobie winni.

Tak więc Portugalia! Odżywają wspomnienia, prawda?

Fot. FotoPyK

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama