19. Od tylu spotkań nikt w Turcji nie potrafi znaleźć sposobu na… Konyaspor. Tak, w tym roku w kraju, w którym od lat karty rozdają odstające finansowo od reszty stawki Galatasaray, Fenerbahce, Trabzonspor i Besiktas, znalazł się ktoś kto w krótkim odstępie czasu zagrał z nimi pięciokrotnie i ani razu nie dał się pokonać żadnej z wielkich potęg znad Bosforu. A do tego nie przegrał żadnego z 14 pozostałych spotkań.

Triumfalny turecki marsz starych znajomych

Zrzut ekranu 2016-04-16 o 14.23.15

To, co przykuwa uwagę, to przede wszystkim żelazna obrona. 7 goli straconych od początku roku? Ani jednego meczu, w którym do siatki wpadłaby więcej niż jedna sztuka? Takie Galatasaray Konyasporowi udało się już odsadzić już na dystans 15 punktów i musiałoby dojść do prawdziwego kataklizmu, by nie zajął miejsca na podium. O ile pierwsze dwa podzielą między siebie pewnie Besiktas i Fenerbahce, które znacząco odskoczyły od reszty stawki, o tyle nad głównym rywalem do brązu, czwartym Basaksehirem przewaga wynosi w tym momencie aż 11 punktów.

Mimo wszystko dla nas to trochę nie do pomyślenia. Drużyna, w której najlepszym strzelcem jest Abdou Razack Traore, były piłkarz Lechii Gdańsk, a której podstawowym obrońcą i jednym z jest kupiony po średniej rundzie w Lechu Barry Douglas, nagle okazuje się być rewelacją w miarę poważnej ligi. Ligi, w której o sile czołowych ekip świadczą tacy piłkarze jak Lukas Podolski, Robin van Persie czy Mario Gomez.

Żeby było jeszcze ciekawiej – byli ekstraklasowicze nie są wyłącznie statystami czy mało znaczącymi trybikami w doskonale naoliwionej maszynie trenera . Szkot może się pochwalić naprawdę mocnymi statystykami – druga najwyższa średnia kluczowych podań (1,3) i odbiorów (2,6) na mecz, a także druga najwyższa liczba podań w przeliczeniu na spotkanie (45,4), co tylko pokazuje, że szybko zyskał sobie zaufanie nowych kolegów. Abdou Razack natomiast jak już wspomnieliśmy, jest najlepszym strzelcem z 5 bramkami na koncie. Na cały swój dorobek zapracował oddając w całym sezonie zaledwie 19 strzałów (!).

Mając z tyłu głowy, że dużą renomą cieszy się w Mersinie Prejuce Nakoulma (klik), a także że ostatnio gola wielkiej wagi zdobył przeciwko Galatasaray Patryk Tuszyński (klik), można się cieszyć z reklamy, jaką eksportowi gracze robią naszej Ekstraklasie. No i przygotować na to, że tureccy skauci będą nasz kraj najeżdżać w poszukiwaniu wzmocnień jeszcze chętniej i jeszcze częściej niż dotąd.