post Avatar

Opublikowane 30.01.2016 13:57 przez

redakcja

Sprawy przyjemniejsze niż oglądanie jak America wygrywa Ligę MX: lewatywa kwasem. Leczenie kanałowe bez znieczulenia. Operację rdzenia kręgowego bez anestezjologa. Płonięcie żywcem, jednocześnie jakimś cudem podczas tonięcia* – nie ma bardziej popularnego, a zarazem bardziej znienawidzonego klubu w Meksyku niż America. Nie ma też drugiego, który tak nienawiścią innych by się szczycił: sloganem, a raczej nieoficjalnym mottem jest tu Odiame mas, angielskie Hate me more, polskie – topornie brzmiące – nienawidź mnie bardziej. Poznajcie klub, który swój charakter, dumę i zaszczyt czerpie nie tylko z triumfów, ale również – cóż – z wkurwiania wszystkich wokół.

Screen Shot 01-30-16 at 12.00 PM

*Eliott Turner, dziennikarz Fusion.net

***

W ankiecie meksykańskiego pisma Reforma 21% Meksykanów przyznało, że kibicuje Americe. 41 % wybrało „Los Millonetas”, czyli „Milionerów”, jako najbardziej znienawidzoną drużynę.

America jest w czołowej dziesiątce nieeuropejskich klubów z największą liczbą fanów na świecie.

***

Jeśli decydujesz się być americanistą, musisz się przygotować na hejt ze wszystkich stron. Nienawiść jest OGROMNA – spotkałem takich, którzy przerzucili się na Chivas, Pumas, bo nie wytrzymali presji.

***

Są najwięksi?! Śmiech na sali. Stali się sławni dzięki stacji telewizyjnej, a nie dzięki historii. Chivas jest w tym miejscu, w którym jest dzięki sobie, America bez Televisy byłaby zerem.

***

Choć w tym roku obchodzą stulecie, to tak naprawdę historia nowożytnej Ameriki, żarliwie kochanej i równie żarliwie nienawidzonej, zaczyna się pod koniec lat pięćdziesiątych. Klub stał na skraju przepaści, rozpaczliwie walczył o utrzymanie, a byt ratował w karkołomnych – inni powiedzą: śmierdzących – okolicznościach. Wszystko zmieniło się, gdy w 1959 od producenta alkoholi klub odkupił Emilio Azcárraga Viduarreta, medialny magnat, właściciel Telesistema Mexicano, przemianowaną później na Televisę.

Od tamtej pory Americe nigdy nie zajrzała w oczy bieda. Inni mogli ledwo wiązać koniec z końcem, kryzys mógł szaleć po całej lidze, ale u nich kasa zawsze była.

Gdy Emilio Azcarraga zmarł, zastąpił go… kolejny Emilio Azcarraga, tyle, że Milmo. Syn, tak samo zakochany w klubie, traktował dbanie o niego wręcz jako rodzinną powinność. Zwany „El Tigre” przez zamiłowanie do kobiet (miss meksyku 1989 padła jego łupem, ogółem miał cztery żony) i agresywność w negocjacjach, a także fryzurę rodem z filmu gangsterskiego lat siedemdziesiątych, zmarł w 1997, zostawiając potomkowi Televisę-kolosa, do tego majątek dwóch miliardów dolarów.  Emilio Azcarraga Leon nie wyrzekł się rodowych sreber, rządzi i nie szczędzi grosza na futbol po dziś dzień.

1.jpg20100415190253

El Tigre jakby urwał się z planu Ojca Chrzestnego

Przez dekady Televisa urosła do rangi molocha, którego działalność wykracza daleko poza podawanie newsów, prezentowanie prognozy pogody, tworzenie barwnych telenowel i inne banialuki. Sa siłą o oddziaływaniu politycznym – w 2012 Guardian bił w bęben, sugerując, że Televisa robi wszystko, aby wygrał faworyzowany przez nią kandydat. Gdy facet istotnie, został prezydentem, zarządził dochodzenie czy doszło gdzieś do uchybień, a gdy to niczego nie wykryło, Guardian musiał oficjalnie przeprosić.

I wszystko fajnie, gdyby nie to, że wkrótce wyciekły dokumenty z Wikileaks, w których czarno na białym pokazane były wspólne interesy Televisy i nowej głowy państwa.

leaked-video-shows-reporters-taking-cash-from-mexican-drug-lord-body-image-1411585907

Inny przykład: w 2010 Televisa połączyła siły z rywalem, TV Azteca. Połączył oczywiście wspólny wróg, Isaac Saba Raffoul, który wówczas wraz z General Electric chciał założyć trzecią potęgę telewizyjną Meksyku, rozbijającą duopol. Azteca i Televisa bombardowały ze swoich anten oskarżeniami wobec Raffoula, szukały wszelkich sposobów by storpedować jego pomysły – armaty okazały się za silne na biznesmena, skapitulował.

Czy dziwicie się w takim kontekście kibicom innych drużyn, którzy sugerują, że Televisa potrafi nagiąć pewne sprawy na rzecz Ameriki, skoro naginała znacznie poważniejsze środowiska niż piłkarskie? Skoro swego czasu koncern miał trzy kluby piłkarskie, potężne wpływy w federacji i władzach ligi? To jest niekłamana potęga jako mąż opatrznościowy, teorie spiskowe padały na podatny grunt. Kontrowersje sędziowskie, sugestie, że arbitrzy gwiżdżą pod nich na rozkazy Televisy-  to właściwie już, by tak rzec, element „mitologii” Liga MX. Kamieniem węgielnym tego mitu finał ligi Nexaca – America, dwóch ekip sponsorowanych przez Televisę, a którym to meczem „Orły” przerwały trzynastoletnią passę bez ligowego triumfu. Mecz o wszystko z Tigres, w którym rywal Ameriki kończył w ósemkę, tylko tę łatkę przypieczętował.

América-Verano-2002

Dla wielu zwykłych meksykanów Televisa reprezentuje establishment, ściśle powiązany z politykami, a szanowanymi tam mniej więcej tak, jak my szanujemy kastę polityczną w Polsce. Tymczasem America jest oczkiem w głowie tych grup, jej przedłużeniem, jej dumą i chlubą. Choćby za to musiało jej się oberwać.

Poza tym dla Televisy America to też biznes, więc transmitują większość jej meczów w dobrym czasie antenowym, więc najwięcej o niej mówią, więc ciągle wszędzie „Orłów” jest pełno. Dla fanów klubu – wspaniale. Dla wszystkich innych – przesyt do porzygu. Kolejny powód, by nie cierpieć ich jeszcze bardziej.

***

America jest taka sama jak skorumpowani politycy Meksyku. Wstyd mi za nich. Przynajmniej połowa ich tytułów przydarzyła się w BARDZO dziwnych, kontrowersyjnych okolicznościach. Co jednak tak bardzo nie dziwi, gdy zastanowisz się kto jest ich właścicielem. Ich tak zwana „wielkość” zbudowana jest na pieniądzach, korupcji, oszustwach.

Przykład teorii spiskowej. A tu wspomniany mecz z Tigres. A że wydaje się, iż wszystkie kartki słuszne? Niektórym kibicom to nie przeszkadza.

***

– Czy wyobrażasz sobie przyjaźnić się z fanem Chivas?

– nie, nigdy. Nawet, jeśli to ktoś z mojej rodziny, nie zaakceptuję tego. Trzymałbym się od nich z daleka.

***
Mexico City, miasto derbowe. America gra Clasico Capitalino z Pumas, klubem zakładanym dawniej przez studentów, mającym rodowód inteligencki. Do tego Clasico Joven z Cruz Azul, których nazywają „Los Albaniles”, czyli „murarze”, co w ustach „Milionerów” ma jawnie pejoratywną wymowę. Oba te pojedynki posiadają gorącą temperaturę, choć trzeba przyznać, że do pieca bardziej dorzucają w obozach Pumas i Cruz Azul. America za swojego śmiertelnego rywala, którego upokorzenie jest celem nadrzędnym, uważa Chivas.

hi-res-141134402_crop_exact

Jest to stosunek z wzajemnością, a trudno o bardziej oczywisty konflikt. Banałem jest powiedzieć, że to dwa najpopularniejsze kluby kraju, w dodatku dwa najbardziej utytułowane, bo różnice są znacznie, znacznie głębsze: Chivas Guadalajara od dekad gra wyłącznie Meksykanami, podczas gdy od momentu wejścia wielkich pieniędzy do Ameriki, bardzo chętnie stawia się tam na sowicie opłacanych legionerów, szczególnie z Ameryki Południowej. W konsekwencji wychowankowie Chivas to notorycznie podpora reprezentacji, a America, która mimo dekad pompowania grubych milionów, które mogłyby zrobić różnicę na polu wychowywania młodych, wciąż nie dorobiła się systemu szkolenia z prawdziwego zdarzenia, zawsze to było zaniedbywane, bo prościej w tak cieplarnianych warunkach podkupić gracza komuś, niż go wychowywać. Ich specjalnością są naturalizados, czyli obcokrajowcy z meksykańskim obywatelstwem, dzięki czemu obchodzą limity i wciskają więcej zagranicznych graczy. Za co, oczywiście, też zbierały się Americe baty, gdy zasypywali forsą idola cudzego stadionu, w opinii obcych trybun – bezczeszcząc cudzą legendę. Szczególnie głośny był przypadek przenosin Ramona Ramireza, ikony Chivas, który podobno wbrew swojej woli, w atmosferze protestów pod stadionem, przechodził do Ameriki z powodu oferty nie do odrzucenia.

Pierwszy raz za łby złapano się w 1959, kiedy podczas tournee Ameriki po Guadalajarze wygrała ona trzy razy 2:0 z gospodarzami. Ówczesny trener”Orłów”, Fernando Marcos, zażartował, że jego numer telefonu od dziś to 20 20 20, co wpieniło Chivas – ci wkrótce w lidze zemścili się odpowiednio, czyli wygrywając… 2:0. Można wspomnieć o La Bronca de 83, bitwie na boisku, gdzie tłukły się ze sobą nawet sztaby medyczne. Należy powiedzieć o El Tigre Sepulvedzie z Chivas, który po obejrzeniu czerwonej kartki rzucił koszulką na ziemię w 1964. Te pojedynki zawsze pełne są mniejszych bądź większych uszczypliwości, ale ogółem w rywalizacji nie chodzi o sceny, ale o fundamenty, korzenie, na których stoją oba kluby.

Chivas uważa się za część meksykańskiej kultury, za najlepszych reprezentantów zwykłych, ciężko pracujących Meksykanów, za serce kraju – to w pewnym sensie idealiści. America po prostu chce sukcesów, chce być potęgą, która patrzy na wszystkich z góry, cel natomiast uświęca środki.

Najlepiej podsumował to u zarania Emilio Azcárraga Viduarreta: – Ze swoimi meksykańskimi piłkarzami, Chivas to ci dobrzy. My kupimy lepszych zza granicy i zostaniemy złymi chłopcami.

Po angielsku ten podział brzmi intuicyjnie, bardziej filmowo,”good guys”i „bad guys”, chwyta się go w lot. W Americe nigdy nie chodziło o to, by budzić sympatię, ich od początku nowej ery definiowała pragnienie wielkości, a tę skala nienawiści innych tylko jakby potwierdza, zwiększa, dlatego przyjęli ją z szeroko otwartymi ramionami i uczynili częścią charakteru. Kibice Chivas chwalą się, że nie czerpią dumy i frajdy z tego, że inni ich nie cierpią (to drugi najmniej lubiany klub kraju), podczas gdy America się tym szczyci i umieszcza na flagach, wciąga w slogan – nie ma w tym jednak nic na pokaz. To właściwie tradycja.

Rangersi lubią śpiewać na trybunach „They don’t like us, we don’t care”, wiele wielkich klubów lekceważy mniejszych. America idzie krok dalej. Syci się tym, im bardziej kogoś po prostu wkurwi, im więcej wetrze soli w rany, tym większy ich sukces.

Ostatnio rozgorzała dyskusja nad pojęciem „campeonismo”, a wzięło w niej udział Meksyku. Kto jest najlepszy i według jakich kryteriów. America to wzięła do siebie najpoważniej ze wszystkich. Musieli sobie oczywiście na początek zrobić zdjęcie z wszystkimi pucharami jakie tylko znaleźli w gablotach.

***

Nienawiść do Ameriki? To nie dlatego, że nas pokonują. To za to jak nas traktują.

Kibic Chivas.

***

Nikt nie oddaje duszy Ameriki lepiej niż Cuathehamoc Blanco. Blanco może zaczynał od sprzedaży piraconych kaset magnetofonowych, może grywał na targu w meczach o pieniądze stawiane przez kramarzy, ale od dziecka był kibicem Ameriki, a później został jej legendą. Kilkanaście lat, ponad trzysta meczów, ponad półtora setki bramek – to wszystko ma swoją wymowę. Tryb życia playboya, kiedy umawiał się z celebrytkami, i celebrytki z celebrytkami zdradzał (Galilea Montijo, Rossana Najera, Sandra Montoya, Marisol Gonzalez, Loudreds Munguia – sprawdźcie sami kto zacz jak jesteście ciekawi) też swoje mówi, tak samo szczyt popularności, gra w telenoweli własny program La Hora de Cuauhtémoc (Cuauhtémoc’s Hour). Najważniejsza jest jednak jego postawa, charakter, bo jak w soczewce skupia filozofię CA.

Galilea-Montijo-Bikini

Blanco uwielbiał obnosić się ze swoimi sukcesami w myśl słów „módl się, bym nie strzelił ci gola, bo zostawię wtedy na tobie trwały ślad, nie dam ci o tym zapomnieć”. Gdy fikał do niego w gierkach słownych Noe Zarate, odparł „powiedzcie mu, że jestem najlepszym piłkarzem w Meksyku. To tak proste. Ośmieszę go, upokorzę, tak jak jego kumpli”. Raz po strzeleniu karnego podszedł do bramkarza i zaczął udawać psa lejącego na bramkę, znaczącego w ten sposób swój teren. W meczu z Sao Caetano rozpętał piekło, bo po golu cieszył się tańcząc między brazylijskimi piłkarzami – CONMEBOL jego obarczyło winą za wywołane zamieszki. Gdy strzelił kluczową bramkę Atlasowi, położył się przed trenerem rywali, LA Volpe, jak na kanapie. Taki właśnie był – jego cieszynki zawsze miały na celu dodatkowe upokorzenie rywala, sypnięcie soli w rany.

Kibice innych drużyn być może tego nie potrafią wybaczyć wielu americanistas. Gdy Amerika wygrywa, chcą tym zwycięstwem zadać jak najwięcej bólu, wycisnąć z zasady „Ondiame Mas” pełnię.

Los Millonetas w opinii innych są zawsze w środku kontrowersji – jak wszyscy nie sugerują, że sędziowie im pomagają, to oni sami najeżdżają na arbitrów (vide czasy Herrery). Albo mają piłkarzy, którzy dolewają oliwy do ognia, albo w czasach sukcesu lepszych narzekają, że liga jest na ich standardy za słaba.

Sytuacji nie poprawia fakt, że grają na TYM stadionie, w piłkarskiej katedrze, Estadio Azteca. Jedna z największych piłkarskich aren świata, gdzie mistrzostwo globu zdobywali Pele, Maradona, gdzie Diego robił swój słynny rajd, gdzie jego ręką gola strzelał Bóg… Jest to arena wyjątkowa, twierdza reprezentacji, symbol nie tylko meksykańskiej piłki, ale całego Meksyku – nawet papież Jan Paweł II odwiedził tę arenę.

B5ofJejIEAMPp0a

Poniżej mural z Janem Pawłem II w okolicach areny

Screen Shot 01-30-16 at 01.28 PM

***

Wielkość wybiera tylko nielicznych, a America została wybrana przez przeznaczenie. Minęło dziewięćdziesiąt sześć lat nieustającej dumy, dziewięćdziesiąt sześć lat wiedzy, że sukces ma kształt Orła.

To nie jest wycinek z jakiejś zwariowanej trony fanatyków Ameriki – cytat pochodzi z Televisa.com i opisuje Amerikę. Orzeł to symbol klubu.

***

Zanim stworzycie legion antyfanów Ameriki, pamiętajcie, że w dużej mierze pokazałem otoczkę, tę mitologię, jaka wokół nich powstała. America to fundament meksykańskiego futbolu, klub, który zapisał wiele pięknych kart, który nigdy nie spadł z ligi, który ją zakładał. Mieli złote lata osiemdziesiąte, kiedy trzęśli ligą, mieli historyczne mecze z Boca w Copa Libertadores, reprezentowali świetnie kraj za granicą. Słyną z remontad, tego, że nie ma wyniku, którego nie daliby rady odwrócić, a przylgnęła do nich też taka łatka, że bardzo często potrafili grać wspaniały, spektakularny futbol, działający na wyobraźnię, wciągający w morze kibiców kolejne pokolenia. Najlepszą piłkę prezentowali chyba za Beenhakkera w 1994, Leo przyszedł do nich z Realu Madryt, stworzyli gwiazdozbiór lejący wszystkich i który do dziś się wspomina, ale… z wyłączeniem holenderskiego szkoleniowca, bo w końcu i tak nie wygrał.

n_club_america_directores_tecnicos-7577594

Kibice „Orłów” łatwo zbijają wiele szykan. Rzekoma korupcja, ustawienie kluczowych meczów przez Televisę? To niby dlaczego mieli trzynaście lat posuchy, kiedy nie zdobywali nic? Rywalizacja z innymi jest gorąca pamiętajmy też, że mówimy o milionach kibiców, o ogólnokrajowym fenomenie – większość i tak ma dość letni stosunek. Nawet na derbach z Chivas są sektory, na których obok siebie siedzą kibice jednych i drugich drużyn.

Nie zmienia to jednak faktu, że nigdzie doktryna podobna Odiame mas nie jest tak otwarcie i silnie zespolona z klubowym kręgosłup. Przez  tych, którzy mienią się „amor suicida”, szaleńczą miłością do Ameriki aż po grób, jest traktowana śmiertelnie poważnie.

Poza tym biorąc wszystko pod uwagę – bycie kibicem tego klubu to fascynujący serial, który zwrotami akcji, liczbą wątków, a przede wszystkim rozstrzałem emocji, czapką nakrywa najwymyślniejsze meksykańskie telenowele. Duża sztuka.

Leszek Milewski

Opublikowane 30.01.2016 13:57 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
22.01.2021

W jednym rzędzie z Giggsem, Bestem i Ibrahimoviciem

Jednym z najszerzej komentowanych wątków wczorajszej konferencji prasowej Zbigniewa Bońka były jego rozmowy z Robertem Lewandowskim. Nie wiadomo właściwie w końcu, czy to prezes zadzwonił do kapitana reprezentacji, czy odwrotnie, czy stało się to przed podjęciem decyzji o zwolnieniu Jerzego Brzęczka, czy już po rozmowie z selekcjonerem. Dwa dni przed czy dwie godziny po. To […]
22.01.2021
Weszło Extra
22.01.2021

Proste błędy zamazywały trud i odwagę

– Ciężko po takim awansie nagle wszystko przekreślić, odstawić ludzi, którzy wywalczyli ten awans. Zadziałało nasze dobre serce. Ale jak w powiedzeniu – masz miękkie serce, to musisz mieć twardy tyłek. I tego najbardziej żałuję – mówi Krzysztof Brede, który w pierwszym wywiadzie po zwolnieniu z Podbeskidzia analizuje, co poszło w Bielsku nie tak. Dlaczego […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

STANOWISKO #42 – NIE PŁAKAŁEM PO BRZĘCZKU

Zdaniem Krzysztofa Stanowskiego, Jerzy Brzęczek dostał niezwykły komfort – za 10 czy 20 lat będzie mógł opowiadać, że gdyby nie jego zwolnienie, Polska wygrałaby Euro. I w sumie prawda: komu się będzie wówczas chciało wytykać, że nie ma to wiele wspólnego z prawdą. Po więcej zapraszamy do oglądania Stanowiska.
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Cztery lata dyskwalifikacji za kroplówki. „Skandal i pokazówka”

Pamiętacie „aferę kroplówkową”, do jakiej doszło w Pogoni Siedlce? Zaistniała „dobra okazja”, by o niej przypomnieć. Sześciu piłkarzy zamieszanych w przyjmowanie niedozwolonych wlewów dostało po tyłku najmocniej, jak tylko się dało. Tomasz Margol, Marcin Kozłowski, Piotr Smołuch, Kacper Falon, Aya Diouf oraz Sebastian Krawczyk zostali w ostatnich dniach ukarani czterema latami bezwzględnej dyskwalifikacji. To maksymalna […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Z żebrakami na szczyt. Sousa zbudował graczy i ostatni sukces Fiorentiny

Był 27 września 2015 roku, Paulo Sousa uśmiechał się od ucha do ucha. Jego Fiorentina właśnie pokonała Inter 4:1. To był prawdziwy festiwal, pokaz siły. Po 23 minutach gry Viola prowadziła już 3:0. Po 31 minutach grała z przewagą jednego zawodnika. Końcowy gwizdek oznaczał, że zespół z Florencji został właśnie liderem Serie A. – Też […]
22.01.2021
Bukmacherka
22.01.2021

Glik czy Linetty? Kto górą w „polskim” starciu w Serie A?

Benevento po fatalnej wpadce z Crotone. Torino po kompromitującym remisie ze Spezią, na dodatek już bez trenera Marco Giampaolo, który wreszcie wyleciał z posady. Ciekawie zapowiada się dzisiejsze starcie klubów Kamila Glika i Karola Linettego, choć pewnie reprezentanci Polski woleliby jednak wzbudzać zainteresowanie w nieco inny sposób niż marną formą swoich zespołów. No i własną […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Od Sousy oczekuję normalności. Na przykład prawego obrońcy na prawej obronie

Wszyscy mówią o zaletach i wadach Paulo Sousy. W Szwajcarii i Izraelu czy na Węgrzech był bardzo dobry, na początku we Włoszech też, ale potem szło mu już gorzej i nie wiadomo, czy poradzi sobie z reprezentacją, skoro nie ma w tej kwestii wielkiego doświadczenia. A taktyka? Lubi grać na trzech obrońców. Czy my będziemy […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Strój piłkarski jest wygodniejszy niż dyrektorska marynarka

Dlaczego dwa razy dziennie musi ładować telefon? Od kiedy wiedział, że po zakończeniu kariery obejmie stanowisko dyrektora sportowego Zagłębia Lubin? Jak przygotowywał się do nowej roli? Od kogo zaczerpywał rad? Kto jest jego największym wzorem? Jak przebiega jego współpraca z Martinem Sevelą? Czy Łukasz Poręba odejdzie już zimą i czy sprowadzenie napastnika to priorytet dla […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Nikogo pokroju Lewandowskiego. 10 najlepszych piłkarzy, z którymi pracował Sousa

Poukładanie sobie relacji z Robertem Lewandowskim i wykorzystanie jego piłkarskiego potencjału. Gdy popatrzymy na listę zadań stojących przed Paulo Sousą, być może właśnie to jest pierwsza pozycja. Potrafił to zrobić (przynajmniej w zadowalającym stopniu) Adam Nawałka, który coś z tą kadrą ugrał, kompletnie nie potrafił Jerzy Brzęczek i wspominać będziemy go źle – tym bardziej, […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Defensywa, zaślepienie 3-5-2 i trudny charakter. O klęskach Paulo Sousy

Zbigniew Boniek stwierdził na konferencji prasowej ogłaszającej nominację nowego selekcjonera, że każdy z kim rozmawiał, mówił mu, że Paulo Sousa jest topowym trenerem. Nie wątpimy w prawdomówność prezesa. Na ocenę tego sformułowania względem reprezentacji Polski przyjdzie jeszcze czas, ale ziarno wątpliwości w tej kwestii sieją dwie niekrótkie przygody w karierze Portugalczyka – pierwsza na zapleczu […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

PRASA. Piechniczek: Dla niektórych mecz ligowy wydawał się ważniejszy niż mecz reprezentacji

W piątkowej prasie oczywiście głównie echa zatrudnienia Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera. Jan Tomaszewski doradza mu, by nie uczył się polskiego. Grzegorzowi Mielcarskiemu żal Jerzego Brzęczka. A Antoni Piechniczek sugeruje, że niektórym kadrowiczom trzeba będzie przywrócić maksymalną motywację odnośnie meczów reprezentacji. Do tego ciekawa rozmowa z trenerem GKS-u Tychy Arturem Derbinem, rozmówka o Bartoszu Białku […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Między Turynem a Dortmundem. Paulo Sousa i jego dwa lata na szczycie

Ottmar Hitzfeld nie posiadał się z dumy, komentując sensacyjne zwycięstwo Borussii Dortmund nad Juventusem w finale Ligi Mistrzów z 1997 roku. – Zwyciężyliśmy z drużyną złożoną z niesamowitych piłkarzy. Z drużyną, która od dwóch lat była praktycznie niepokonana w Europie. Sprawiliśmy wielką niespodziankę – zachwycał się niemiecki szkoleniowiec. Rzecz jasna triumf w Champions League miał […]
22.01.2021
Anglia
21.01.2021

KOM-PRO-MI-TA-CJA na Anfield. Burnley pokonuje Liverpool!

Jasne, Liverpoolowi ostatnio nie szło. Trzy remisy w trzech ostatnich meczach słabo świadczyły o dyspozycji The Reds. W związku z tym można było się nastawić, że z Burnley łatwo nie będzie. Ale tak szczerze mówiąc, to na kim się Liverpool miał przełamać, jeśli nie na The Clarets?  Podopieczni Seana Dyche’a dostali w łeb w dwóch […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Nie sądzę, by po zatrudnieniu Paulo Sousy sztab reprezentacji Hiszpanii zwołał nagłe zebranie, bo trzeba zatrzymać to, co niechybnie od tej pory będzie nazywane biało-czerwonym walcem. Zarazem nie sądzę, by Słowacy właśnie świętowali na ulicach, bo w jednym z meczów Euro ich rywal wystawi ciut przeterminowaną taktykę z lewym i prawym forstoperem. Paulo Sousa nie […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Djurdjević był na stażu u Sousy. „Spokojny trener, stawia na intensywność”

Kto w Polsce najlepiej zna warsztat Paulo Sousy? Niewykluczone, że… Ivan Djurdjević. Szkoleniowiec Chrobrego Głogów kilka lat temu był na stażu u portugalskiego trenera, więc mógł z bliska zobaczyć, jak wygląda jego praca. Jakie wnioski wyciągnął z pobytu u Sousy? Jak wyglądają treningi nowego selekcjonera reprezentacji Polski? Jaki jest w kontakcie z piłkarzami? Zapraszamy. Jak […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Trudna sztuka przyznawania się do błędów. A dla prezesa Bońka raczej obca

Może czekaliśmy na większą bombę niż Paulo Sousa, ale z drugiej strony – to też przecież nie jest kapiszon. Wskakujemy na wyższą półkę trenerską, jednak zamienić szkoleniowca z Wisły Płock na takiego, który prowadził Fiorentinę czy Bordeaux, to spora różnica. Czy tak duża, by cała kadra poszła mocno do przodu, trudno powiedzieć, choćby dlatego, że […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Co zagraniczni trenerzy mogliby poradzić Paulo Sousie?

Cała piłkarska Polska wita Paulo Sousę, kolejnego zagranicznego szkoleniowca w polskiej piłce. Zastanowiliśmy się, jak mogliby przywitać Portugalczyka, jakie rady mu udzielić inni obcokrajowcy, którzy pełnili w Polsce funkcję trenera. Stanisław Czerczesow: – Jesteś poważnym trenerem, więc nie patrz na polskich młodych, bo to jakieś przedszkole. Oni niby mają grać? Chyba na skrzypcach. Z dziennikarzami […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek za zwolnienie Brzęczka wini piłkarzy. I mówi im między wierszami – weźcie się do roboty

Wiele można było spodziewać się po konferencji Zbigniewa Bońka. Natomiast nie tego, że – po pierwsze – przyzna się do błędu z zatrudnieniem Jerzego Brzęczka. I – po drugie – że rzuci mediom Brzęczka na pożarcie otwarcie go krytykując. Prezes PZPN między wierszami znalazł winnych tego, że Brzęczek musiał zostać zwolniony – piłkarzy. Cała konstrukcja […]
21.01.2021