Kolejka już prawie za nami, na deser został tylko pojedynek Cracovii z Koroną. Jedni znakomici u siebie, drudzy rewelacyjni na wyjazdach. Jedni najlepiej strzelają, drudzy najlepiej bronią. Mecz kontrastów w Krakowie. Co z tego wyjdzie? Albo spektakularna padaka albo dobre meczycho. Stawiamy, że raczej to drugie. 

Korona Kielce zaczyna punktować zgodnie z oczekiwaniami?

Czy Korona zaczyna grać zgodnie z oczekiwaniami?

Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, spodziewaliśmy się po kielczanach regularnego zbierania oklepu od zupełnie wszystkich, a ci… zaczynają te oczekiwania spełniać. Ostatnie cztery mecze – zero punktów. Dołek? Jasne, to pierwszy poważny kryzys, z którym musi zmierzyć się trener Brosz. Czy był on nieunikniony? Na to wygląda. W Kielcach piłkarzy tyle, co kibiców na Śląsku. Garstka. Jeden złapie słabszą formę – nie bardzo ma kto wskoczyć do składu.

A propos. Może Małkowski wróci do jedenastki?

Sami nie wiemy. To jedyna pozycja w Koronie, na której Marcin Brosz ma kłopot bogactwa. Z jednej strony wracający po lekkim urazie „Małkoś” nie dał żadnego powodu, by go odsuwać od składu. Obecny sezon – kapitalny. Z drugiej – podczas jego absencji znakomicie spisał się Dariusz Trela. W meczu z Lechem bronił jak natchniony (nota 7) i… trener Brosz marzy o takich dylematach.

Czy podobny problem trener Brosz ma z Wiluszem?

Krzysztofa Kiercza podmieniłby nawet wracający do składu strach na wróble albo kopka siana, a co dopiero Wilusz. Sorry, Maciek, jeśli tym pytaniem cię uraziliśmy. Nie było ono zbyt taktowne.

Gdzie dwóch się bije tam trzeci skorzysta?

Piast i Legia podzielili się punktami, a w Krakowie tylko zacierali ręce na takie rozstrzygnięcie. Dziś „Pasy” mają szansę, żeby zrównać się punktami z drugą Legią i nos nam podpowiada, że wrzucą piąty bieg, żeby tak się stało.

Czemu przy Kałuży padnie dużo bramek?

Bo tam zawsze pada dużo bramek. Cracovia to najskuteczniejsza drużyna w lidze, ma już na swoim koncie 40 trafień.

Czemu przy Kałuży padnie mało bramek?

Bo w meczach Korony zazwyczaj pada mało bramek. Korona to najlepsza – przynajmniej na papierze – defensywa ligi, kielczanie wpuścili łącznie ledwie 18 goli. Czyli jak dotąd, „Pasy” wbiły im ponad 15% bramek spośród wszystkich drużyn (0:3 w Kielcach). Po dzisiejszym meczu zapewne powiększą ten wynik, co stworzy dość… osobliwą statystykę.

Czy znajdziemy jakieś argumenty na to, że Korona miałaby coś ugrać w Krakowie?

Nawet kilka, choć nie chcemy przez to powiedzieć, że kielczanie są faworytami. Nie, nic z tych rzeczy. Po pierwsze – o wyjazdowych wyczynach kielczan pisaliśmy już tysiąc pięćset razy, więc nie będziemy się powtarzać. Po drugie – Marcin Brosz ma do dyspozycji wszystkich zawodników, zatem może poustawiać klocki jak tylko zechce. Po trzecie – ten mecz będzie wyglądał mniej więcej tak: Cracovia do przodu, do boku i przerzut, i jeszcze raz. Posiadanie piłki na poziomie Barcelony i szukanie jakiejkolwiek luki, co będzie piekielnie trudne ze względu na a) ośmiu stricte defensywnych piłkarzy, b) skrzydłowych, którzy będą starali się dublować pozycję bocznych obrońców.

To wszystko?

Nie. Zapomnieliśmy o tym, że Cracovia ma Rymaniaka w składzie. To duża szansa dla Korony.

Czy Denis Rakels zdąży pyknąć jeszcze jakiś klubowy rekord?

Jeden już mu się udało, przed tygodniem wyrównał rekord liczby bramek strzelonych przez jednego zawodnika Cracovii w ciągu sezonu (12). A następny? Nie, nie zdąży. „PS” wyliczył, że musi wpakować piłkę do siatki jeszcze trzy razy, żeby stać się najskuteczniejszym piłkarzem Cracovii, od kiedy ta w 2004 roku wróciła do ekstraklasy. Czemu nie zdąży? Coś nam mówi, że zgłosi się zimą po niego jakiś zagraniczny klub.

Serio? Po Rakelsa?

Tak, jeśli taki napastnik – stosunkowo młody, skuteczny, wszechstronny, w niesamowitym gazie – ma wpisaną w kontrakcie klauzulę 500 tysięcy euro, to serio zgłosi się po niego jakiś zagraniczny klub.

Skąd wiemy o tej klauzuli?

A myślicie, że co Denis ma wytatuowane na szyi?

Czy Sierpina zaliczy swoje premierowe trafienie?

Nie przesadzajmy.

A czy kiedyś w ogóle trafi do bramki na poziomie ekstraklasy?

Tak, z każdym meczem jest coraz bliżej. Najpierw nie dawali mu dojść do strzału – przełamał to. Później kopał panu Bogu w okno – poprawił celownik, teraz  obija słupki i poprzeczki. Progres jest ewidentny.

Kiedy więc zobaczymy jego bramkę?

Stawiamy, że max za jakieś cztery miesiące.

cracovia korona

Fot. FotoPyk

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments