Real zrobił swoje. Pod walec trafiło Getafe.

redakcja

Autor:redakcja

05 grudnia 2015, 18:34 • 2 min czytania

Reklama
Real zrobił swoje. Pod walec trafiło Getafe.

Choć kibice Realu pragnęliby, żeby ten feralny rok 2015 jak najszybciej się skończył, to jednak wypadałoby go spuentować godnie. Z honorem, stylem i dużą liczbą goli. Tak, żeby przynajmniej w minimalny sposób zmazać plamy, jakie „Królewscy” dali w El Clasico i w gabinetach administracyjnych przed starciem z Cadiz. Odbudowywanie zaufania fanów potrwa jeszcze pewnie przez wiele miesięcy, ale pierwszy kroczek został właśnie postawiony. Ekipa Rafy Beniteza zmiażdżyła dziś Getafe. Zakończyło się 4:1, choć nawet ten wynik nie odzwierciedla przewagi, jaką wypracowali dziś Ronaldo i spółka.

Reklama

Pierwsza połowa to był klasyczny nokaut. Gniecenie rywala aż do bólu. Różnica poziomów taka, jakby na Santiago Bernabeu przyjechało jakieś Mirandes czy inne Reus. Real wyszedł na murawę tak nabuzowany, że już w czwartej minucie rozpoczął strzelanie, po szesnastu minutach było 2:0, ale spokojnie mogło wpaść jeszcze więcej. Kolejne szturmy przyniosły trzecią i czwartą bramkę, ale najważniejsza jest nie liczba goli, tylko to, kto brał udział w akcjach bramkowych. Po pierwsze – przebywający w centrum kolosalnej afery Benzema, który był dziś bezwzględnie najlepszym piłkarzem Realu. Po drugie – Bale, który przełamał się przed tygodniem z Eibar, a dziś dołożył kolejne trafienie. Po trzecie – Ronaldo, który też zaczyna łapać długo wyczekiwaną regularność strzelecką. I wreszcie po czwarte – asystę zaliczył Kroos. Wielu zarzucało ostatnio Niemcowi zbyt pasywną grę, klasyczny alibi-fussball, więc ten odwdzięczył się asystą, a w drugiej połowie – gdy wszystko było już pozamiatane – wręcz momentami przesadzał z brawurą. To się jednak mogło podobać.

Mogła się też podobać defensywa Realu. Po tym jak Benitezowi posypali się wszyscy podstawowi obrońcy – Carvajal, Ramos, Varane i Marcelo – dziś trzeba było wystawić drugi garnitur. Czyli oczywiście Pepe, obok niego Nacho, na lewej przesunięty Danilo, a na prawej – co sygnalizowała wcześniej „Marca” – Lucas Vazquez. Nominalni rezerwowi zdali egzamin na – hmm – czwórkę z plusem? Dalibyśmy maksymalną notę, gdyby nie drzemka przy rzucie rożnym Getafe, gdy świetne dośrodkowanie Pedro Leona wykorzystał Alexis. To był zresztą jedyny ciekawy moment drugiej połowy. Po przerwie oglądaliśmy tylko kontrolę, dominację i odliczanie do końcowego gwizdka. To jednak wystarczyło, by przynajmniej na moment zniwelować sześciopunktową stratę do Barcelony.

PS Co jeszcze zapadnie nam w pamięci z tego spotkania? Naturalnie eksplozja radości Cristiano po golu kolegi. Podkreślamy – kolegi. Strach pomyśleć, jakie Benzema ma filmy z Ronaldo.

Reklama

Najnowsze

Reklama
La Liga

FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Braian Wilma
0
FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

La Liga

Reklama
La Liga

FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Braian Wilma
0
FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd
La Liga

Alvarez wygwizdany na Metropolitano. Kibice Atletico nie mieli litości

Jan Broda
0
Alvarez wygwizdany na Metropolitano. Kibice Atletico nie mieli litości
La Liga

Kilku piłkarzy na wylocie z Barcelony. Zabrakło ich w kadrze na otwarcie sezonu

Braian Wilma
0
Kilku piłkarzy na wylocie z Barcelony. Zabrakło ich w kadrze na otwarcie sezonu
La Liga

Mourinho broni Viniciusa. „Nie jest święty, ale to przesada”

Braian Wilma
3
Mourinho broni Viniciusa. „Nie jest święty, ale to przesada”