Zrobił ćwierć tysiąca kilometrów, by dotrzeć… na mecz grany za rogiem

redakcja

Autor:redakcja

23 listopada 2015, 18:19 • 1 min czytania

Zrobił ćwierć tysiąca kilometrów, by dotrzeć… na mecz grany za rogiem

Każdemu zdarza się czasem pomylić, piłkarzom też. Bartek Karwan zapomniał włożyć kiedyś koszulkę meczową pod bluzę, Kowal pisał w swojej biografii o zawodniku, który pociągnął na meczu z bidona wypełnionego wódą, bo taki zawsze zabierał ze sobą maser… Angielski golkiper Greame Smith wskoczył jednak na nowy poziom i pojechał na wyjazd, podczas gdy jego drużyna grała u siebie.

Reklama

Brechin City, w którym gra, to szkocka League One, a więc trzeci poziom rozgrywkowy. W sobotę mierzyli się ze Stenhousemuir. Smith to pierwszy bramkarz, a więc człowiek niezbędny – niestety dla kolegów i dla siebie, dwie godziny tłukł się na stadion Ochilview, by dopiero po dotarciu zorientować się, że trzeba było siedzieć w domu. Przejechał 134 kilometry w jedną stronę, a potem od razu zawrócił – fura dostała tego dnia po tyłku.

Screen Shot 11-23-15 at 03.13 PM

Reklama

Najlepsze jest to, że ostatecznie… wyrobił się i od razu wskoczył do bramki! Jego zespół dostał jednak po łbie na własnym stadionie 1:2. Jak prezentował się zmęczony podróżami Smith, który aby dojechać na mecz grany za rogiem przejechał ćwierć tysiąca kilometrów, zaokrąglając nieco pół Szkocji – nie wiemy. Jeśli zagrał źle – nic dziwnego. Zabawniej natomiast, jeśli zagrał dobrze, wtedy oznacza to, że odkryliśmy właśnie nowatorską i znakomitą metodę przygotowań meczowych.

 Źródło: Google Maps

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama