post

Opublikowane 30.06.2015 14:30 przez

redakcja

Wraz z upływem lat wykształciły się rozmaite typy napastników. Trenerzy na całym świecie poszukując wzmocnień do linii ataku wybierają gracza o określonej charakterystyce. Dziś trudno o goleadora kompletnego – ci wyżsi zazwyczaj wyczekują w polu karnym na celne dośrodkowanie, ci zaś którzy bazują na szybkości czają się między obrońcami, by skrzętnie zamienić na bramkę prostopadłe podanie. Batigol, bo o nim dziś będzie mowa, siatki dziurawił namiętnie lewą, prawą nogą, uderzeniem głową, z dystansu, z powietrza czy też plasowanym strzałem po ziemi. Nad wszystko stawiał też lojalność, która nie pozwoliła mu zostawić swojego klubu nawet wtedy, gdy ten trafił w drugoligową otchłań. Za swoje boiskowe wojaże zapłacił jednak wysoką cenę ocierając się o kalectwo. Gabriel Batistuta – florencka legenda, napastnik jakich dzisiaj już nie produkują.

Niewiele brakowało a piłkarski świat nigdy nie poznałby Argentyńczyka. W dzieciństwie piłka nie była jego priorytetem. Nie można także powiedzieć, że sport przejął w genach – ojciec ciężko pracował w ubojni, zaś matka dnie spędzała na nauczaniu w lokalnej podstawówce. Kiedy po lekcjach koledzy biegli na boisko, on wolał w spokoju porzucać sobie do kosza albo łowić ryby w położonym niedaleko stawie. Przyszłość wiązał jednak z nauką – najczęściej przebąkiwał wówczas o zostaniu lekarzem bądź prawnikiem. Nie pomagały mu także warunki fizyczne, dość długo był niskim, lekko pulchnym młodzieńcem. Z czasem jednak, gdy podskoczył o kilkanaście centymetrów zainspirowany popisami bohaterów z telewizji, dał się przekonać do ganiania po zielonej murawie i mając 18 lat trafił do Newell’s Old Boys. Być może i nawet regularne treningi nie wznieciłyby w nim miłości do upokarzania bramkarzy gdyby nie jego pierwszy trener – Marcelo Bielsa. Legendarny szkoleniowiec znany z zamiłowania do totalnej, boiskowej dominacji nie bał się postawić na Gabriela, który w swoim pierwszym sezonie w seniorskiej piłce zdobył 7 bramek w 24 meczach. To zaowocowało transferem do wielkiego River Plate. Estadio Monumental nie okazało się jednak szczęśliwym dla niego miejscem i po dość nieudanym sezonie przeniósł się do odwiecznego rywala – Boca Juniors. Od tego momentu kariera Batistuty zdecydowanie nabiera tempa. Oscar Tabarez nie miał bowiem żadnych skrupułów przed tym, aby 21-letniego wówczas gracza umieścić „na desancie”. W samym środku linii ataku Batistuta odnalazł się fantastycznie zdobywając w trakcie całego sezonu 13 bramek.

batig1

Copa America wykreowała bohatera

Z eksplozją formy napastnik trafił wręcz idealnie – jego fantastyczna dyspozycja nie mogła umknąć uwadze selekcjonera, który powołał go na turniej Copa America. Zawody rozgrywane w 1991 roku na chilijskich murawach okazały się prawdziwą trampoliną do wielkiego fubolu dla Batigola.

Argentyńczyk już od pierwszego meczu rozwiewał wszelkie wątpliwości względem swojej osoby. W starciu z Wenezuelczykami dwukrotnie trafił do siatki, jednego gola dołożył jeszcze Caniggia i na kolejne spotkanie Albicelestes wychodzili niesamowicie pewni siebie. Męczarnie z przełamaniem chilijskiej defensywy w 81. minucie zakończył znów Gabriel i tym samym kolejną konfrontacją z Paragwajem Argentyna mogła zapewnić sobie zwycięstwo w swojej grupie. Pewne 4:1 i jeden gol napastnika Boca Juniors. W ostatnim spotkaniu – już bez udziału Batistuty – odprawione zostało Peru i podopieczni Alfio Basile spokojnie mogli rozpocząć przygotowania do kolejnej fazy turnieju.

17 lipca na Estadio Nacional zebrało się prawie 45 tysięcy widzów, którzy mieli okazję podziwiać absolutny klasyk latynoskiego futbolu – Argentyna zmierzyła się z Brazylią. Niektórzy nie zdążyli jeszcze dobrze rozsiąść się na swoich miejscach a faworyci potyczki prowadzili już 1:0 po golu Franco. Ten sam zawodnik strzelił także na 2:1 pod koniec pierwszej połowy.  Tuż po zmianie stron swoją zabójczą skuteczność potwierdził Batistuta i nawet kontaktowy gol Paulo nie wyrwał zwycięstwa zawodnikom Basile. Finałowa runda, rozgrywana pomiędzy czterema drużynami znajdującymi się w tej samej grupie, zakończyła się tryumfem Albicelestes. W kolejnych dwóch meczach podzielili się punktami z Chile i skromnie ograli Kolumbijczyków, a do siatki – co było już tradycją – trafił oczywiście Gabriel. W ten sposób z sześcioma bramkami na koncie został królem strzelców turnieju kończąc go już nie tylko jako bohater swojej ojczyzny – o jego poczynaniach błyskawicznie usłyszeli także na Starym Kontynencie.

Podbój Europy

Najbardziej konkretna i zdecydowanie najszybsza ze swoją ofertą była włoska Fiorentina. W Toskanii stał się idolem niemal natychmiast. W swoim pierwszym sezonie na boiskach Serie A zdobył 13 goli. Do siatki trafiał często i pięknie, poza boiskiem nie wywoływał zaś żadnych skandali. Nie zachłysnął się Europą i pieniędzmi, których nie szczędzono mu na Stadio Artemio Franchi. Na próżno było u niego szukać wahań formy i skandali obyczajowych, na Półwysep Apeniński zabrał ze sobą żonę, Irinę Fernandez, którą poznał mając 16 lat. Początkowo koleżanka ze szkolnej ławy olewała zaloty Gabriela, ale i w tej kwestii okazał się równie skuteczny jak pod bramką rywali. Jeszcze przed wspomnianym Copa America związała się z zawodnikiem i wierna jest mu do dziś. Wracając jednak do spraw boiskowych – po pierwszym dobrym roku w fioletowych barwach kolejny sezon zapowiadał się jeszcze bardziej obiecująco. Do klubu ściągnięto między innymi Briana Laudrupa i Steffana Effenberga, którzy wspólnie z Batistutą mieli doprowadzić Violę na sam szczyt włoskiej piramidy piłkarskiej. Rzeczywistość sprawiła jednak Fiorentinie nie lada figla – drużyna z ledwie 30-punktowym dorobkiem sezon zakończyła na 16. miejscu i musiała przygotować się na batalię o powrót na salony. Sam Batistuta w fatalnym sezonie 1992/1993 zdobył 16 goli i od razu stał się łakomym kąskiem dla wielkich klubów europejskich. Perspektywa gry na drugoligowym froncie z pewnością nie jawiła się w różowych barwach i odejście Batigola wydawało się całkiem prawdopodobne. Nikt jednak nie był na tyle odważny by pomyśleć, że Argentyńczyk zdecyduje się pomóc w odbudowie drużyny pod skrzydłami Claudio Ranieriego i pozostanie w ACF. Ku zaskoczeniu obserwatorów tak się jednak stało a Fiorentina błyskawicznie powróciła na swoje miejsce. Klub powoli odzyskiwał renomę a ukoronowaniem tej spektakularnej odbudowy miał być sezon 98/99. Fioletowi od początku rozgrywek szli jak burza i cały czas utrzymywali się na podium. W wielkiej formie wciąż był Batigol, który tak bardzo uzależnił od swojej formy rezultaty osiągane przez zespół, że kiedy wypadł na miesiąc z powodu kontuzji – VIola pogubiła wiele punktów i straty nie zdołała już odrobić. Nagrodą pocieszenia dla wychowanka Newell’s była więc korona króla strzelców, którą zgarnął za zdobycie 26 goli.

pXJPI01

W 2000 roku wybiła dekada gry Batistuty we Florencji. Dekada podczas której wielokrotnie interesowały nim się inne kluby co nie skłoniło go jednak do przenosin. Mocno o transfer napastnika zabiegał m.in. Sir Alex Ferguson, którego zawodnik zwodził jednak niezwykle dyplomatycznie.

Liga angielska jest bardzo mocna, ale mój język angielski stoi na słabym poziomie. Poza tym tutaj mam wszystko czego chcę, strzelam gole, mam świetny kontakt z kibicami. Do Włoch przyjechałem z żoną, a teraz jest już nas pięcioro – ja, Irina i trójka synów. Nie chcę odchodzić.

W międzyczasie ciekawy fakt o Batistucie wyjawił dziennikarz Sunday Times, Alessando Rialti.

Gabriel w ogóle nie interesuje się piłką. Jest ogromnym profesjonalistą, ale poza boiskiem nie lubi futbolu. W momencie kiedy opuszcza klubową szatnię i jedzie do domu zupełnie zapomina o tym co działo się na murawie, nie czyta o piłce, nie ogląda żadnych programów. Jest bardzo wrażliwym i inteligentnym człowiekiem, wychodzi z założenia że ta dyscyplina nie może zdominować jego całego życia. Kiedy pisałem o nim książkę, pierwsze pięć dni spędzonych w moim biurze non-stop mówił o rodzinie i życiu w Argentynie. W końcu musiałem mu przerwać: „Gabriel, cholera, powiedz coś wreszcie o swojej karierze!”. Niechętnie, ale wyjawił kilka szczegółów.

Równie ciekawe światło na osobę Batistuty rzucił w 2006 roku Brian Laudrup, jego kolega z czasów gry dla Fiorentiny.

To była bardzo zagadkowa postać. Podczas moich pierwszych treningów w Violi Gabriel prezentował się fatalnie. Okrutnie pudłował, często niecelnie podawał, w trakcie gierki przypominał kompletnego amatora. A potem wychodził na mecz ligowy i strzelał piękne gole. Dopiero potem spojrzałem na to z innej strony. Batistuta podczas zajęć podejmował niemal same ryzykowne decyzje. Kiedy piłka sprzyjała dośrodkowaniu – on uderzał. Kiedy można było odegrać do tyłu, on szukał zwodu i ofensywnej akcji. W ten sposób wyrabiał w sobie odwagę, którą pożytkował podczas meczów ligowych. Wtedy już wiedział jak może zakończyć się zagranie, którego nikt przy zdrowych zmysłach by się nie podjął – i dlatego zdobywał tak wiele cudownych goli.

W 1999 roku Batigol zasmakował gry w Lidze Mistrzów, gdzie z Fiorentiną dotarł do drugiej serii rozgrywek grupowych, a w historii zapisał się kilkoma pięknymi golami – między innymi tym strzelonym Manchesterowi United. Na Old Trafford wybiegł bez żadnych kompleksów – z podniesionym kołnierzykiem, opaską kapitana na ramieniu i na przeciwko między innymi bezkompromisowego Jaapa Stama. Między rywalami w czerwonych koszulkach grał skrajnie bezczelnie, nie szczędził podań piętką czy zaskakujących uderzeń z dystansu. W końcu jeden z takich strzałów znalazł swoje miejsce w siatce. Otrzymując piłkę ponad 30 metrów od bramki mając na plecach właśnie Stama, szybko się obrócił, dziubnął do przodu i wystrzelił pod samą poprzeczkę. Bramkarz pozostał bez szans. Gospodarze ostatecznie zwyciężyli 3:1, ale nazwisko Batigola pozostało w pamięci kibiców na długi okres.

Pierwsze scudetto i emerytura wśród szejków

W 2000 roku Fabio Capello, od roku szkoleniowiec AS Romy, nagminnie odwiedzał gabineta prezesa klubu by namówić go na transfer Batistuty. Rzymianie od lat nie widzieli mistrzowskiego pucharu, a zdaniem trenera Batigol był jedynym brakującym elementem układanki, który potrafiłby sprawić że kibice na Olimpico znów będą mogli zaznać smaku zwycięstwa w lidze. Władze dość długo nie chciały się zgodzić na takie rozwiązanie – oczywistym był fakt, że Argentyńczyk będzie kosztował krocie. W międzyczasie znów o swoim zainteresowaniu zaczął dawać znać Manchester United a i Lazio miało chrapkę na sprzątnięcie zawodnika swoim odwiecznym rywalu.

Gabriel był o krok od Lazio, Viola była zmuszona sprzedać go z powodu trudności finansowych a my byliśmy w stanie wyłożyć odpowiednie pieniądze. Roma jednak dopięła swego – wspomina ówczesny szef klubu z błękitnej części Rzymu, Sergio Cragnotti.

W końcu w Romie dali się ubłagać – kasę klubową Fiorentiny zasiliła horrendalna na tamte czasy suma 35 milionów €, a zawodnik stał się klubowym kolegą Francesco Tottiego. W swoim debiutanckim sezonie Batistuta nie zawiódł – strzelił 20 bramek a scudetto zawitało do stolicy Włoch po raz pierwszy od 1983 roku. Duet Batigol – Totti funkcjonował bez żadnych zarzutów i nic dziwnego, że ledwie sezon ten pierwszy potrzebował by rozkochać w sobie kibiców z innego miasta. Heroizmu postaci Argentyńczyka dodawał fakt, że niejednokrotnie w tamtych rozgrywkach grał na środkach przeciwbólowych – wszystko aby osiągnąć upragniony cel. Nie zabrakło jednak także smutnych momentów. Kiedy na Stadio Olimpico przyjechała Fiorentina a Batistuta potężną bombą z dystansu zdobył gola – zwyczajnie się rozpłakał. Kilkadziesiąt tysięcy fanów fetowało bramkę dla Romy, zaś smutny Gabriel stojąc na środku boiskach ryczał w rękaw. Serce pęknięte na pół.

d2fuTvD

Dla Giallorossich grał do 2003 roku – z każdym sezonem coraz mniej ze względu na nasilające się urazy. W 2002 roku był w końcu bliski przenosin na Wyspy Brytyjskie, ale w ostatnim momencie zrezygnował jednak z transferu do Fulham. Tym sposobem wylądował na krótkim wypożyczeniu w Interze dla którego zdobył dwa gole. Łącznie w Serie A w 318 meczach 184 razy wpisywał się na listę strzelców co daje gola co nieco ponad półtora meczu. Choć tak jak wielu współczesnych zawodników postawił na emeryturę w Katarze to z definicją emerytury nie miało to absolutnie nic wspólnego. Argentyńczyk pierwszy sezon gry dla Al Arabi zakończył jako… król strzelców. Może już nie tak dynamiczny, nie tak zaangażowany w grę, ale wciąż z zabójczym instynktem i szaloną wręcz precyzją podczas wykańczania akcji.

Nie tak okazała była niestety jego kariera reprezentacyjna, bo oprócz tryumfów w Copa America musiał obejść się smakiem. W biało-błękitnej koszulce trafiał jednak jeszcze częściej niż jako piłkarz klubowy – 56 goli w 78 meczach to rezultat zasługujący na ogromne uznanie. Ponadto Batistuta zapisał się na kartach historii jako jedyny strzelec hat-tricka w dwóch światowych czempionatach pod rząd – w ’94 upokorzył Greków, zaś cztery lata później trójkę przyjął od niego bramkarz jamajski.

Golf, rybki, groźba kalectwa

Batistuta swoją barwną karierę zakończył w 2005 roku. Wreszcie mógł oddać się swoim ulubionym rozrywkom – piłkę zamienił na wędkę i kij golfowy. Rekreacyjnie pogrywał nawet w argentyńskiej sekcji polo. W międzyczasie próbował także swoich sił jako wokalista, jednak bez większych sukcesów.

Przed rokiem świat mediów piłkarskich obiegła przerażająca wiadomość. Batistuta na łamach jednego z dzienników opowiedział o fatalnych konsekwencjach wieloletniego uganiania się za piłką.

Niedługo po zakończeniu kariery nie byłem w stanie chodzić. Kilka metrów od łóżka miałem toaletę, ale nie byłem w stanie do niej dotrzeć. Leżałem i wyłem z bólu, ból mnie zabijał. Spotkałem się ze swoim doktorem i błagałem go o to by amputował mi nogi, widziałem jaką ulgą było to choćby dla Oscara Pistoriusa. Lekarz jednak się nie zgodził, przeprowadził kolejną operację, a potem dokładnie zaplanował okres rehabilitacyjny. To były najgorsze miesiące w moim życiu.

Dziś Batistuta ma się już o wiele lepiej i czasem zdarza mu się nawet pokopać piłkę, choć sam żartuje że partnerów do gry dobiera nader ostrożnie – są nimi co najmniej 50-latkowie. Zapowiada także że stęsknił się za futbolem i chce do niego powrócić w roli trenera.

Nie chcę pracować w Argentynie czy Włoszech, tam jest zbyt duża presja. Powinienem zacząć w miejscu gdzie spokojnie będę mógł rozwijać swoje umiejętności i nie narażać się na ostrzał mediów.

Fani talentu Batigola mogą spać jednak spokojnie, jeśli ich ulubieniec jako szkoleniowiec będzie choć w połowie tak skuteczny jak w trakcie kariery piłkarskiej to czeka go kariera pełna sukcesów.

Marcin Borzęcki

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
28.10.2021

Koeman zwolniony z Barcelony!

To nie mogło skończyć się inaczej. Nie mogło i już. FC Barcelona wpadła w głęboki dołek sportowy i administracyjny, przeżywa kryzys tożsamości i czas najwyższy na wielopoziomowe zmiany. Jako ich początek, jako ich zwiastun, można odbierać zwolnienie Ronalda Koemana.  Porażki Barcelony z Realem Madryt i z Rayo Vallecano przeważyły szalę goryczy. Leci głowa holenderskiego trenera […]
28.10.2021
La Liga
28.10.2021

Real wpasował się w dzień wpadek. Osasuna urywa punkty w Madrycie

Męczyli, męczyli i wymęczyli. Osasuna Pampeluna zatrzymała Real Madryt w środku tygodnia, na jego stadionie. Gościom nie udało się oddać ani jednego celnego strzału, ale nic to, bo i „Królewscy” nie błyszczeli pod bramką rywala. Real dołączył do grona faworytów, który dziś rozczarowali swoich kibiców. Barcelona z Rayo Vallecano. Bayern z Borussią. Manchester City w […]
28.10.2021
Niemcy
27.10.2021

0:5! Bayern rozwalcowany przez Borussię M’gladbach

Szok. Niedowierzanie. Masakra. Nie wracajcie do domu. Gadać, kto jest w grupie bankietowej? Bardzo możliwe, że takie komentarze dominują teraz w Monachium. Bayern 27 października 2021 roku przeszedł do historii swoich występów w Pucharze Niemiec, ale w sposób wybitnie dla siebie niepożądany. Doznał bowiem najwyższej porażki w tych rozgrywkach i to porażki całkowicie zasłużonej. A […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zagłębie lepsze od ŁKS-u w Pucharze Polski

Zagłębie Lubin okazało się lepsze od ŁKS-u Łódź i awansowało do kolejnej fazy Pucharu Polski.  Ekipa Dariusza Żurawia wygrała jedną bramką. Już na samym początku spotkania Piotr Gryszkiewicz faulował we własnym polu karnym Filipa Starzyńskiego, a popularny Figo nie pomylił się z wapna. Czy przez resztę spotkania drużyna z Ekstraklasy była lepsza od zespołu z […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Bruk-Bet z awansem w Pucharze Polski

Oj, bliska, bardzo bliska Termalika była przedwczesnego wylecenia za burtę Pucharu Polski. Ekipa Mariusza Lewandowskiego najadła się strachu w meczu z GKS-em Katowice, ale ostatecznie wygrała po dogrywce i gra dalej.  Weźmy samą dogrywkę. Ile nerwów, ile emocji, ile zwrotów akcji. Sam początek, pierwsze minuty? Filip Kozłowski pakuje piłkę do bramki, ale okazuje się, że […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Koeman: – Nie martwi mnie nasza gra

FC Barcelona pogrąża się w kryzysie. Siłą rzeczy twarzą wszystkich niepowodzeń Dumą Katalonii stał się Ronald Koeman, który kompletnie stracił zaufanie milionów kibiców Barcy na całym świecie. Tym razem Barca polegała z  Rayo Vallecano, a wypowiedzi Holendra z konferencji prasowej dolały oliwy do buchającego ognia.  Transkrypcja całej konferencji prasowej znajduje się na stronie FCBarca.com. Na […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Wszołek z debiutem w Unionie Berlin

Naczekał się, naczekał się Paweł Wszołek na debiut w barwach Unionu Berlin, ale w końcu jest, mamy to, udało się. Polski piłkarz dostał od Ursa Fischera niecałe dwadzieścia minut w meczu Pucharu Niemiec z trzecioligowym Waldhof Mannheim. Union Berlin wygrał 3:1, ale nie bez komplikacji, bo po podstawowym czasie gry było 1:1 i do rozstrzygnięcia […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

PSG zdominowane w Kielcach. Vive bawi się w Lidze Mistrzów!

PSG to bez wątpienia jedna z najbardziej napakowanych gwiazdami drużyn w europejskiej piłce ręcznej. Na którą pozycję byśmy nie popatrzyli – ten zespół ma do dyspozycji co najmniej dwóch kapitalnych zawodników. Łomża Vive Kielce nie przestraszyła się jednak dziś giganta. Ba, zabrała Francuzom zabawki i kupiła powrotny bilet do Paryża. Szczypiorniści polskiego zespołu po zwycięstwie […]
27.10.2021
La Liga
27.10.2021

El Tigre upolował Barcelonę

Ronald Koeman lubi uskarżać się na swój los i dowodzić, że obecny potencjał piłkarski FC Barcelony jest do tego stopnia niewielki, że trudno mieć pretensje o osiągane przez kataloński klub wyniki. Ale nikt nam nie wmówi, że Barca dysponuje słabszą paką niż Rayo Vallecano. Tymczasem to właśnie Rayo pokonało dzisiaj Katalończyków 1:0 i plasuje się […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Sassuolo skalpuje Juventus

Już Juventus myślał, że się wycwanił, już Juventus mógł sądzić, że na nowo zyskał tożsamość spod miarki Massimiliano Allegriego, ale hola, hola, nie tak szybko, nie tak prędko. Przegrany w ostatnich sekundach mecz z Sassuolo pokazał, że Starą Damę czeka jeszcze dużo pracy, żeby wrócić na tron Serie A.  Po pierwszej połowie Sassuolo prowadziło po trafieniu […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Kulesza kontratakuje w sprawie bezpodstawnych oskarżeń o rasizm

Cezary Kulesza, prezes PZPN, uparcie dąży do ukarania Anglików za bezpodstawne oskarżenie Kamila Glika o rasistowskie gesty podczas wrześniowego eliminacyjnego meczu między Polską a Anglią na Stadionie Narodowym. – Moim zdaniem teraz to my powinniśmy oskarżyć piłkarza, który niesłusznie oskarża naszego zawodnika. To wywołuje tylko niepokój wśród naszych kibiców i staje się takim tematem europejskim […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Mecz bez historii, ale dla Piasta to bez znaczenia. Gliwiczanie idą dalej

Wiadomo, że Piast był faworytem w starciu z Zagłębiem Sosnowiec, szczególnie napompowany po zwycięstwie nad Legią, ale już jeden pogromca Wojskowych zdążył wczoraj odpaść z Pucharu Polski i to z rywalem zdecydowanie gorzej notowanym. Gliwiczanie musieli się więc spiąć, żeby nie podzielić losu Lechii i to zrobili, dość spokojnie ogrywając swojego przeciwnika. Waldemar Fornalik nie […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Nowe informacje o zdrowiu Paulo Sousy

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej twierdzi, że obecność Portugalczyka podczas ostatnich meczów eliminacyjnych z Andorą i Węgrami jest niezagrożona.  – Paulo Sousa już wczoraj miał typowe grypowe objawy. Węch i uczucie smaku go nie opuściły, ale ma gorączkę i ból głowy. Dlatego […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Vuković zabiera głos. „Trenera buduje prezes”

– Legia płaci regularnie, choć staram się odbierać w ten sposób, że płaci nie Legia, a prezes Dariusz Mioduski – zaczyna Aleksandar Vuković swoją rozmowę z dziennikarzem portalu Sport.pl. Były piłkarz i trener Legii krytykuje właściciela stołecznego klubu, wraca wspomnieniami do momentu swojego zwolnienia i próbuje zrozumieć, dlaczego tak wielkie zaufanie w drużynie mistrza Polski […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

„Cash? Liczy się to, czy obroni się na boisku ”

Dyskusja trwa, ale jedno jest pewne: Matty Cash otrzymał polskie obywatelstwo i będzie mógł grać w reprezentacji Polski. W rozmowie z portalem Goal.pl, swoją opinię na temat piłkarza Aston Villi wyraził Michał Żewłakow.  – Przychodzi z ligi angielskiej, więc pod kątem umiejętności ma na starcie czystą kartę, trudno coś mu zarzucić. Natomiast jeśli zagra dwa-trzy […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Koronawirus w Wiśle Kraków

Standardowe cykliczne badania kontrolne na obecność koronawirusa w organizmach piłkarzy i sztabu szkoleniowego Wisły Kraków wykazały przypadki testów pozytywnych.  Biała Gwiazda wydała enigmatyczny komunikat medyczny.  W środę 27 października zawodnicy i sztab szkoleniowy Białej Gwiazdy poddani zostali kolejnym testom kontrolnym na obecność SARS-CoV-2. W toku badań wykryto pozytywne przypadki, a klub niezwłocznie wdrożył niezbędne procedury […]
27.10.2021
WeszłoTV
27.10.2021

Michniewicz z wozu, Legii lżej? Wnioski po zwolnieniu || Roki wyjaśnia #33

Czesław Michniewicz został zwolniony z funkcji trenera Legii Warszawa. Jeśli macie już dość tego tematu, to do zobaczenia za tydzień. Ale jeśli wasze organizmy są w stanie przyjąć kolejną dawkę paplaniny o byłym już trenerze warszawskiego klubu i jego rozstaniu z Legią, to zostańcie na dłużej, bo o tym będzie dzisiejszy vlog Mateusza Rokuszewskiego. 
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zmiennik Lewandowskiego wypada na dwa tygodnie

Pod względem statystycznym Eric Maxim Choupo-Moting zalicza najlepszy czas w swojej karierze. Ba, próżno szukać napastnika, który mógłby się z nim równać. Bundesliga – gol co 39 minut. Puchar Niemiec – gol co 23 minuty. Liga Mistrzów – gol co 11 minut. Jasne, wszystko dlatego, że Choupo-Moting jest zmiennikiem Roberta Lewandowskiego i dostaje szanse tylko ze […]
27.10.2021