Impossible is nothing. Najmniejsza miejscowość w historii Ekstraklasy

Piotr Tomasik

30 maja 2015, 17:16 • 2 min czytania

Reklama
Impossible is nothing. Najmniejsza miejscowość w historii Ekstraklasy

Pojemność stadionu? Na ponad dwa tysiące osób. Liczba mieszkańców? Nieco poniżej tysiąca. Przywitajcie w Ekstraklasie Niecieczę, najmniejszą miejscowość w historii tej klasy rozgrywkowej. Przed momentem stało się coś, co dla wielu wciąż wydaje się niemożliwe…

Reklama

Haseł, że Termalica zawali awans na ostatniej prostej, było w tym roku mnóstwo. I podopieczni Piotra Mandrysza zdążyli od stycznia przegrać w Ząbkach, Tychach i Byczynie. Ale od tej Byczyny, kiedy ich strata do drugiego miejsca wyniosła już trzy punkty, wzięli się poważnie do roboty – tak, że dziś z Pogonią Siedlce wygrywają ósmy mecz z rzędu. Było bardzo ważne zwycięstwo w Płocku, było wyjście z 0:2 na 3:2 w Bytowie, a teraz dopełnienie formalności.

Termalica nie musi w ostatniej kolejce, jadąc do Lubina, drżeć o awans. Ona jedzie tam, by wspólnie z Zagłębiem zaprezentować się jako nowi członkowie Ekstraklasy. A teraz powiedzcie szczerze: ilu z was wierzyło, że niecieczanom się to uda?

Reklama

Piłkarze Mandrysza pokazali dziś jednak wszystko to, dzięki czemu wchodzi się do najwyższej klasy rozgrywkowej. Porządek i dobrą organizację gry, pewność w defensywie i niezłą skuteczność. Dobrą szansę dla Pogoni miał jedynie Demianiuk, ale – uderzając z ostrego kąta sam na sam z Nowakiem – nieco się pomylił. Większość sytuacji miała jednak miejsce pod drugą bramką: a to pudłował Biskup, a to Drozdowicz trafił w poprzeczkę, lobując bramkarza.

Nazwiska tej dwójki pojawiają się też przy golach. W pierwszej sytuacji dobrą robotę na skrzydle wykonał Plizga: zakręcił rywalami, precyzyjnie dośrodkował, a zupełnie niepilnowany Drozdrowicz umieścił głową piłkę w siatce. Drozdrowicz, już po przerwie, ten wyczyn powtórzył – tym razem dograł mu Biskup. I ten tercet w grze o awans wykonał kawał dobrej roboty.

– Porównując do innych zespołów, doświadczenie na pewno nie jest naszym atutem. Sam jestem ciekaw, jak udźwigniemy presję w grze o Ekstraklasę. Myślę, że w poprzednich latach coś mogło być tutaj na rzeczy: że drużyna nie wytrzymała tych oczekiwań – mówił w rozmowie z Weszło przed rundą rewanżową trener Mandrysz. Teraz już wie, że ta presja na nikogo negatywnie nie zadziałała. Jego piłkarze ją udźwignęli i awansowali. Zasłużenie.

Zresztą, w podobnym tonie wypowiadał się przed kamerami Orange Sport prezes Krzysztof Witkowski. Mówił, że ta Ekstraklasa im się należała: – To efekt wieloletniej pracy, wielu ludzi, którzy tworzyli to od podstaw. Tak, Termalica wiele przeszła, ale cel osiągnęła.

Reklama

Fot.FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Kacper Korpak
1
Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Weszło

Reklama