post Avatar

Opublikowane 21.04.2015 09:48 przez

Piotr Tomasik

Współczesny futbol w stolicy Niemiec to przede wszystkim balansująca na krawędzi pierwszej i drugiej ligi Hertha, a także Union, który na zapleczu Bundesligi zadomowił się już na dobre. W świadomości przeciętnego kibica nie istnieje już Dynamo, które w przeszłości zdominowało rozgrywki w NRD, a ponadto – za swoje ścisłe powiązania z aparatem państwowym – było znienawidzone wśród kibiców pozostałych ekip. Wzorowanie się na moskiewskiej piłce, protekcja Ericha Mielke i butni kibice, których obecność wywoływała stany lękowe wśród obcych fanów – poznajcie BFC Dynamo Berlin.

BFC powstało w marcu 1953 roku. Początkowo było niepozornym klubem, który znany był tylko lokalnym obserwatorom. Ogromnym handicapem była jednak wielka sympatia ze strony Ericha Mielke, w latach 1957-1989 ministra bezpieczeństwa NRD, a także głównodowodzącego naczelnym organem bezpieczeństwa w kraju – Stasi. Inwigilacje, szykany, represje – dla politycznej policji ze wschodnich Niemiec był to chleb powszedni. Wspomniany Mielke, zbrodniarz ukarany potem za zabójstwo dwóch policjantów a także mający na sumieniu dziesiątki innych grzechów, nie chciał tracić czasu na półśrodki. Potęgę Dynama zapragnął zbudować jednym pstryknięciem palców. W 1954 roku utalentowaną drużynę z oddalonego o niemal 200 kilometrów Drezna nakazał w trybie natychmiastowym przenieść do stolicy i grać pod szyldem BFC. Warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy samej nazwie drużyny. W tamtych czasach ekipy nazywane Dynamo jednoznacznie kojarzyły się z wpływami ze strony policji. Te zaś – jak np. Lipsk – które rozpoznawane były jako Vorwärts, były zazwyczaj powiązane z armią.

Wracając jednak do projektu Mielke. Polityk był bardzo zaangażowany w rozwój klubu, regularnie afiszował się także ze swoją sympatią do BFC, fotografując się z zawodnikami czy kopiąc piłkę na murawie stadionu należącego do klubu. Według relacji historyków bodźcem do swoich piłkarskich fantazji była dla niego podróż na wschód, gdzie zobaczył jak od środka funkcjonuje moskiewskie Dynamo.

– Sukces na płaszczyźnie piłkarskiej tylko udowodni naszą dominację i wyższość we wszystkich dziedzinach życia, będziemy lepsi także od drużyny z Moskwy – powtarzał pytany o swoje cele.


Erich Mielkie podczas jednej z imprez Dynama

Mielke swoje działania zradykalizował dopiero w latach 70. Na ich efekty nie trzeba było długo czekać – Dynamo zdobywając w 1979 roku pierwsze mistrzostwo NRD, rozpoczęło 10-letnie panowanie w tym kraju. Nie było to jednak szalenie trudne wyzwanie. Kiedy naczelnemu Stasi w oko wpadł któryś z piłkarzy, błyskawicznie wysyłał nakaz o przeniesieniu go do Dynama. Ogromny wpływ wywierał także na sędziów, którzy nawet nie ośmielali się by gwizdać przeciw BFC. Asem w rękawie Mielke było udzielanie wiz na wyjazd do innego kraju w celu sędziowania spotkań międzynarodowych. Polityk bez dłuższego zastanowienia blokował tę możliwość rozjemcom, których praca nie przypadła mu do gustu.

Najpopularniejszym przypadkiem manipulacji pracy panów z gwizdkiem był „Karny wstydu”, jak do dziś określa się sytuację, która miała miejsce w 1986 roku. Marcowe starcie pomiędzy Dynamem a Lokomotivem Lipsk, który nie odpuszczał rywalom kroku przez cały sezon, mogło zadecydować o ostatecznym kształcie tabeli. Na kilkanaście minut przed końcem spotkania sędzia wyrzucił z boiska kapitana gości za wyskoczenie z muru przed gwizdkiem zezwalającym na egzekwowane rzutu wolnego. Czas jednak upływał, a Dynamo nie potrafiło wyrównać stanu meczu, na tablicy wyników wciąż widniało nieznośne 0:1. Wtedy na czoło przedstawienia znów wysunął się sędzia. Napastnik stołecznych padł na ziemię w polu karny zupełnie nieatakowany. Wyrok nie mógł być inny – rzut karny. Rzut karny zamieniony na bramkę, co w całym kraju odbiło się bardzo szerokim echem. Dynamo ostatecznie wygrało ligę o właśnie dwa punkty przed Lipskiem. Niedługo potem, dla zbicia z tropu podejrzewających o układ obserwatorów, pracę stracił człowiek który pod wpływem Mielke zadecydował o tym bo wskazać na wapno przed upływem czasu gry.

– Czasem to przybierało absurdalne rozmiary. Kiedy widziałem decyzje podejmowane przez sędziów zastanawiałem się: „Serio? To naprawdę potrzebne?”. Mieliśmy bardzo dobrą drużynę, sami najlepsi gracze z kraju, nawet bez pomocy sędziów mogliśmy wszystkich ograć. Momentami praca sędziów była wręcz obrzydliwa. Jak można się domyślić, nienawiść do nas była wskutek tego przeogromna – wspomina tamte czasy Bodo Rudwaleit, golkiper BFC z tamtych czasów.

Kolejną składową sukcesów był także doping, któremu zawodnicy poddawani byli non-stop, często zupełnie nieświadomie. Legendy mówią, że gracze ze wschodniego Berlina w czasach świetności byli nafaszerowani wręcz do granic możliwości substancjami, które wspomagały ich podczas poczynań boiskowych. W międzyczasie klub rozwijał się także na innych płaszczyznach, powstały sekcje pływania, lekkoatletyki, siatkówki czy gimnastyki. Tam także nie stroniono od wspomagaczy.

Dynamo dopuszczało się jednak nie tylko przestępstw boiskowych. Podejrzewa się, ba!, jest wręcz pewne, że Mielke maczał swoje palce także w śmierci Lutza Eigendorfa, który w marcu 1983 roku zginął w wypadku samochodowym w Brunszwiku. Lutz był jednym z najbardziej utalentowanych zawodników NRD, oczywiście jednocześnie graczem Dynama. Do czasu. Po meczu towarzyskim w Kaiserslautern zdecydował się brawurowo uciec do zachodniej strony kraju, by tam kontynuować swoją karierę. Informacja ta rozsierdziła komunistycznego funkcjonariusza, który nakazał obserwować swoją niedoszłą gwiazdę. Funkcjonariusze kroczyli za nim krok w krok, a w międzyczasie… adorowali również jego żonę. Ta w końcu uległa czarowi któregoś z policjantów, rozwiodła się z Lutzem i wspólnie z nowym partnerem wychowywała córkę swoją oraz utalentowanego piłkarza. Był to jedak tylko prolog do piekła, które zgotowano Eigendorfowi. Niedługo później zawodnik wpakował się na prosto w drzewo swoją Alfą Romeo, a odniesione rany głowy nie pozwoliły mu utrzymać się przy życiu. Oczywiście tuż po śmierci wszystkie oczy i zarzuty skierowane były na Stasi, jednak policja odbijała piłeczkę twierdząc, że młody piłkarz był pod wpływem alkoholu. I rzeczywiście, mieli rację, Lutz nie prowadził trzeźwy. Całkiem wiarygodne historie podpowiadają jednak, że procenty w krwi młodego pomocnika nie znalazły się przypadkowo…


Auto Eigendorfa po wypadku. Przypadkowo uderzył idealnie od strony kierowcy…

W tamtych czasach nagły rozkwit piłkarskiej potęgi za wschodnią stroną muru budził ogromną antypatię ze strony kibiców lokalnego rywala, Unionu. Stadion podczas meczów „Żelaznych” regularnie przystrajały transparenty głoszące: „nie chcemy Stasi świń”. Zanim Dynamo zmonopolizowało berliński – i nie tylko – futbol, główną siłą kibicowską w stolicy był właśnie Union. Na meczach domowych pojawiało się około 20 tysięcy fanów, głośny doping towarzyszył zawodnikom także na wyjazdach. Proporcje w mieście dynamicznie odwracały się jednak z roku na rok. BFC zaczęło przyciągać do siebie coraz to młodsze bojówki. Za Unionem ciągnęła się długoletnia historia klubu, zaś znakiem rozpoznawczym Dynama stał się radykalizm oraz szantaż. Przez agresję, głównie tych drugich, mecze derbowe rozgrywane były na neutralnym terenie, a scenariusz pomeczowej atmosfery był zazwyczaj jednakowy – kibice BFC równo z opuszczeniem trybun rzucali się w szaleńczy pościg za swoimi znienawidzonymi rywalami, a chaos który panował na ulicach był nie do okiełznania. Jak relacjonują piłkarscy historycy, starcia berlińskich kiboli stały się szczególnie powszechnie w połowie lat 80.

 – Fani Dynama zyskali reputację szczególnym rodzajem brutalności. Zachowywali się jak zwierzęta, bili czymkolwiek, pięściami, przedmiotami… – relacjonował w swojej książce Frank Willman, który zajmował się tematyką kibicowską tamtych lat.

– Naszym miejscem spotkań była pewna restauracja samoobsługowa. Pewnego razu po prostu postanowiłem rzucić pracę i każdego ranka udawać się na spotkanie z kolegami, gdzie omawialiśmy sprawy naszej grupy. To była sprawa życia i śmierci. Ze wspomnianej knajpy mieliśmy świetny widok na Alexanderplatz – wspomina jeden z najbardziej zagorzałych członków ówczesnej bojówki BFC.

Kibole Dynama przybierali dość znany image. Głowy golili na zero, na plecy zarzucali charakterystyczne kurtki, na nogi wsuwali zaś Martensy.


Kibole Dynama w trakcie swojej ulubionej rozrywki

Sielanka BFC trwała aż do końca lat 80. Po zjednoczeniu Berlina Dynamo zmieniło nazwę na FC Berlin. Klub chciał radykalnie odciąć się od mrocznych wydarzeń z poprzednich lat. Po dziewięciu latach wrócił do swojej byłej nazwy, ale i tu nie obyło się bez kontrowersji. Nowy herb zespołu w słowie „Fussball” zawierał dwie litery S napisane w stylu, który jednoznacznie kojarzył się SS. Początkowo autorzy logotypu odrzucili krytykę, ale presja ze strony mediów była tak duża, że dokonali odpowiednich modyfikacji.

Do dziś niewyjaśniona pozostaje także kwestia liczby gwiazd symbolizujących zdobyte mistrzostwa nad herbem klubu. W 2004 roku DFB usystematyzowało reguły uznając, że jedna gwiazdka odpowiada trzem tytułom, dwie pięciom, zaś trzy gwiazdki to wynik dziesięciokrotnego triumfu na arenie niemieckiej. Dynamo listownie apelowało do związku, aby ich panowanie na przełomie lat 70. i 80. przełożyło się na dodatkowe wszywki na trykocie klubowym. Kiedy ich prośby ignorowano, w Berlinie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu zaczęli posługiwać się herbem, który ozdobiony był trzema gwiazdami.

Dziś BFC to tylko mgliste wspomnienie zespołu, który w latach 1979-1988 nieprzerwanie zdobywał mistrzostwo NRD. Zespół występuje w Oberlidze, czyli na piątym poziomie rozgrywkowym za naszą zachodnią granicą. Nie zmieniło się jednak jedno – bezwzględni fanatycy. Do dziś znani są tylko z tego, że ich ulubionym fragmentem spotkania jest końcowy gwizdek. Gwizdek, który jak w szkole dzwonek dla uczniów oznajmia koniec lekcji, tak dla nich daje sygnał do zerwania się ze swoich miejsc i wszczęcia awantury. Ostatni raz dali o sobie znać bardzo wyraźnie na początku tego roku, kiedy to derbowe spotkanie z rezerwami Unionu zakończyło się aresztowaniem aż 175 kibiców oraz przewiezieniem 112 rannych funkcjonariuszy policji do najbliższego szpitala. A wszystko przez próbę wtargnięcia na sektor rywali. Drogę zablokowali im policjanci, których obecność jednak nie wywarła na kibicach większego wrażenia i postanowili uparcie próbować szturmu.

Nieco lepiej było kilka lat wcześniej, kiedy fani Dynama udali się na mecz Pucharu Niemiec do Kaiserslautern. Wówczas rannych zostało „raptem” 18 policjantów, a za kraty trafiło 27 kiboli.

Choć Dynamo z racji swojej pozycji oraz historii jest na piłkarskim marginesie, to jednak wciąż śmiało daje się we znaki niemieckim władzom. Jak twierdzi policja, to nadal najniebezpieczniejsza grupa kibicowska za naszą zachodnią granicą. Do dziś pozostaje także, dzięki chorej ambicji Ericha Mielke, autorem jednej z najbardziej wyrazistych dominacji w historii futbolu. Niestety, u podnóża tej supremacji leżały morderstwa, doping i zagrywki niemające nic wspólnego z duchem fair play…

Marcin Borzęcki

Opublikowane 21.04.2015 09:48 przez

Piotr Tomasik

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
30.05.2020

Jak pech, to pech. Znów poważna kontuzja Rafała Wolskiego

Czy istnieje coś takiego, jak limit pecha w życiu? Wszyscy chcielibyśmy myśleć, że tak. Taką nadzieję ma pewnie Rafał Wolski, któremu kontuzje mocno zahamowały karierę. Niestety, piłkarz Wisły Płock ma potwornego pecha. Wygląda na to, że jego największa zmora – więzadła krzyżowe – znów dała o sobie znać. Pomocnika prawdopodobnie czeka kolejna długa przerwa. Akurat […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

LIVE: Stawowy wraca do Ekstraklasy

Wczoraj nastąpił powrót Ekstraklasy. Obejrzeliśmy jeden mecz zły, jeden bardzo dobry. Ale na swój sposób, to wciąż było przygrywką. Dzisiaj w lidze mamy hit w postaci meczu Lecha z Legią. Dzisiaj zobaczymy mistrza Polski, Piasta Gliwice, w dodatku z rewelacyjną przed koronawirusem Wisłą Kraków, która śrubowała fantastyczną passę. Na dzień dobry otworzymy ligę ŁKS-em według […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Artur Skowronek: „Musimy dać radość kibicom, których nie będzie na stadionach” 

Czy Gieorgij Żukow robił furorę podczas testów wytrzymałościowych? Jak wypadli inni piłkarze Wisły? Czy do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy podchodzi z entuzjazmem? Czy przygotowanie się do sezonu bez rozgrywania sparingów było znacznym utrudnieniem? W jaki sposób rozplanowane czasowo były gierki wewnętrzne? Jak bardzo będzie brakować kibiców na stadionie przy ulicy Reymonta? Co z kontraktami, […]
30.05.2020
WeszłoTV
30.05.2020

Odmrażamy Ekstraklasę! WeszłoTV we Wrocławiu

Zastanawialiście się może, jak od kulis wyglądał pierwszy mecz po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy, ale nie wiedzieliście kogo zapytać? Łapcie materiał filmowy od Jakuba Białka, z niego wszystkiego się dowiecie. Tutaj tekstowa wersja reportażu, ubrana w szczegóły.  
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Legia Warszawa przechodzi proces lechowienia?

Pamiętacie jeszcze czasy ligowego duopolu, gdy Lech Poznań i Legia Warszawa rozstrzygali losy mistrzostwa właściwie między sobą? Pamiętacie ten okres w XXI wieku, gdy mówiliśmy „Legia, później Lech, a później długo nic”? Cóż, wydaje się, że ten czas mamy za sobą. Legioniści potrafili wypuścić mistrzostwo na rzecz Piasta, Lech od paru lat ma swoje problemy. […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Stan Futbolu po wznowieniu ekstraklasy

Jak co sobotę – Stan Futbolu. Wreszcie znów możemy porozmawiać o polskiej piłce, gdy ta faktycznie gra, robimy to więc w znakomitym gronie. Gośćmi Adama Kotleszki są: Wojciech Kowalczyk, Piotr Włodarczyk, Maciej Wąsowski, Łukasz Olkowicz i Szymon Borczuch 
30.05.2020
Weszło Extra
30.05.2020

Najlepszy trener ligowy. Historia Wojciecha Stawowego

„Powtarzał nam, że woli wygrać 5:4 niż 1:0”. „Puszczał na zgrupowaniach i odprawach Barcelonę”. „Bartek Chwalibogowski miał być Davidem Villą”. Nie ma żadnych wątpliwości – Wojciecha Stawowego można uznawać za dobrego trenera, można też za słabego, ale z pewnością jest „jakiś”. Ma swój styl, a to rzadkość w czasach, kiedy wielu szkoleniowców gra tylko na […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Okoński: chciałbym znowu mieć 18 lat i przechodzić do Lecha

Mirosław Okoński. Legenda Lecha Poznań. Bohater wybitnego Kolejorza, który na początku lat osiemdziesiątych sięgał po pierwsze dla Lecha mistrzostwa. Wybrany piłkarzem osiemdziesięciolecia Kolejorza. Późniejszy gwiazdor HSV, w którego barwach został wybrany drugim najlepszym piłkarzem Bundesligi, a także mistrz Grecji z AEK Ateny. Z panem Mirosławem wracamy do historii, ale nie unikamy też bieżących tematów. *** […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Strzelców nie widać. To może Vida?

Ostatni ŁKS ma jedenastu, przedostatnia Arka siedmiu, trzecia od końca Korona – sześciu. Piast Gliwice zaś – wicelider po 26 kolejkach – zaledwie pięciu. Żaden inny zespół w lidze nie podzielił swoich bramek pomiędzy tak małą liczbą piłkarzy, jak urzędujący mistrz Polski. Dziś, gdy w składzie z powodu kontuzji nie może się znaleźć Gerard Badia, […]
30.05.2020
Weszło Extra
30.05.2020

Michał Karbownik, czyli róża, która wyrosła z betonu

Często wspominamy czasy, w których piłkarze wychowywali się na boisku pod blokiem, a nie w szkółkach? Zdarza nam się zatęsknić za tym, kiedy zamiast Fortnite’a wybierano kopanie piłki całymi dniami. Myślimy o tym także dlatego, że w podwórkowa piłka wychowała wielu mistrzów, którzy zapisali się na kartach polskiego futbolu. Michał Karbownik jest – być może […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Sebastian Milewski: „Koronawirusowa przerwa była mi na rękę”

Gdyby nie nagłe zawieszenie rozgrywek spowodowane koronawirusem, bardzo możliwe, że Sebastian Milewski w tym sezonie odegrałby już tylko epizodyczną rolę. Doznał bowiem poważniejszej kontuzji po starciu z napastnikiem Legii, Jose Kante i w normalnych okolicznościach ewentualne mógłby wrócić na ostatnie mecze. Ale że okoliczności od wielu tygodni nie są normalne, istnieje spore prawdopodobieństwo, że pomocnik […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Wolsztyński: „Parę razy zrobiłem różnicę. Żałuję, że teraz nie pomogę kolegom”

Czy po zerwaniu więzadeł w meczu z Cracovią był bardzo załamany? Jak przebiegała jego rehabilitacja w sytuacji, kiedy salki rehabilitacyjne i siłownie były zamknięte przez sytuację związaną z wybuchem epidemii koronawirusa? Czy w ogóle nudził się podczas dwóch ostatnich miesięcy? Dlaczego nie mógł operować się u słynnego włoskiego chirurga doktora Marianiego i czy trafił pod […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Agent Onany i Traore: „W Polsce coraz odważniej stawia się na piłkarzy, jakich szukamy”

– Zauważyliśmy, że w ostatnich latach coraz więcej polskich zawodników wyjeżdża do Niemiec, Włoch czy Anglii. Dlatego pojawiliśmy się w waszym kraju. Uważam, że w Polsce jest kilka bardzo dobrych akademii i sporo utalentowanych piłkarzy. Znaczenie ma też to, że kluby ekstraklasy coraz odważniej stawiają na chłopaków w wieku 18 czy 19 lat, co pozwala […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Tomasz Salski: „Respektujmy podręcznik licencyjny, albo wyrzućmy go do kosza”

– Jeśli my sobie zapiszemy limit płac i on będzie egzekwowany, to oczywiście, możemy o tym rozmawiać. Ale jeśli już wcześniej zapisywaliśmy sobie różne postanowienia i zasady, które następnie ignorowaliśmy, to jaki jest cel we wprowadzaniu nowych reguł? Podręczniki licencyjne dla każdej z lig mają ponad 150 stron, a często te podstawowe zapisy nie są […]
30.05.2020
Weszło Extra
30.05.2020

Śląsk – Raków. Jak wyglądał z trybun pierwszy mecz po odmrożeniu Ekstraklasy?

Ekstraklasa wraca. Chciałoby się napisać – w wielkim stylu. Ale cóż, sami widzieliście mecz Śląska Wrocław z Rakowem Częstochowa, było jak było. My odwiedziliśmy trybuny wrocławskiego stadionu i opisaliśmy, jak wyglądała atmosfera powrotu ligi. *** Stadion Śląska od wielu lat kojarzy się z wszechobecną pustką, ciszą i echem. Nie sądziłem, że będzie mi dane debiutować […]
30.05.2020
Weszło
29.05.2020

Zagłębie? Lepiej nie dražnić

Pogoń tego nie wiedziała, no bo skąd? Przecież nikt piłkarzy Zagłębia – poza nimi samymi – nie widział na boisku od dwóch miesięcy. Ale dziś nie warto było im dawać powodów do niepokoju. Bo gdy tylko się ich podrażniło, reagowali jak wkurzony pit bull terrier. Gryzło do krwi. Za każdym razem, gdy Pogoń mocniej siadała na […]
29.05.2020
Inne sporty
29.05.2020

Znamy finałową czwórkę Orlen Stay&Play, a w niej… Anita Włodarczyk

Przyznamy, że obawialiśmy się podobnego scenariusza, jak w finale Orlen Stay&Play w Assetto Corsa. Wtedy pro gracze, którzy przeszli otwarte kwalifikacje, nie dali szans żadnemu przedstawicielowi ORLEN Teamu oraz Grupy Sportowej ORLEN, nawet Robertowi Kubicy. Podczas fazy grupowej turnieju w Rocket League okazało się, że akurat w samochodową piłkę nożną sportowcy grać potrafią. W niedzielnych […]
29.05.2020
Weszło
29.05.2020

Wróciła Ekstraklasa. Dramatu nie było, ale szału też nie

Uff, wróciła PKO Bank Polski Ekstraklasa. Chociaż tyle. Czy jakoś specjalnie cieszymy się, że te pierwsze boiskowe kopnięcia po odmrożeniu polskiej ligi poczynili piłkarze Śląska Wrocław i Rakowa Częstochowa? I tak, i nie. Ten mecz był trochę jak piwo bezalkoholowe. Niby cieszy, niby chłodzi, niby ma znany i lubiany kolor, a jednak brakuje esencji. Typowe […]
29.05.2020