Holandia, Czechy i… Malta. Eliminacje w niedzielę

Piotr Tomasik

17 listopada 2014, 01:39 • 3 min czytania

Reklama
Holandia, Czechy i… Malta. Eliminacje w niedzielę

Walka o bilety do Francji rozkręca się na dobre. Jak wiadomo ich pula jest o 50% większa, ale bynajmniej nie oznacza to braku niespodzianek. Mocno pali się w dupce Grekom, więc ze stołka poleciał Claudio Ranieri, pracę w Serbii zdążył porzucić Dick Advocaat, trup ściele się gęsto, a słabeusze notują historyczne osiągnięcia. Słowem: mecyje. O tym wszystkim jednak już zapewne słyszeliście. A to, o czym usłyszeć (i czego zobaczyć) nie zdążyliście, znajdziecie w naszym ekspresowym podsumowaniu niedzieli.

1. Pisaliśmy dzisiaj o bolączkach reprezentacji Holandii. Guus Hiddink nie pierdolił się w tańcu i powiedział wprost – jeśli moja drużyna się nie obudzi, odchodzę. Inną sprawą jest, że byłby to tylko gest honorowy, bo nad szkoleniowcem i tak zbierały się ciemne chmury. Brak kompletu punktów z Łotwą, oznaczałby zapewne rychłe zwolnienie. Jakby jednak nie patrzeć, podziałało. Holendrzy gładziutko pokonali Visnakovsów i innych Laizansów. 6-0, a na boisku rządzili piękni – a na początku eliminacji: szpetni – trzydziestoletni: Robben, Van Persie, Huntelaar.


2. Pozostajemy w grupie A, tym bardziej, że pozostałe mecze też niczego sobie. Pierwszy raz w tych eliminacjach wygrali Turcy (3-1 z Kazachstanem), można by nawet rzecz, że „wygrali w końcu”, bo konkurencja uciekała im dość szybko. Świadkami prawdziwego meczycha byliśmy jednak w Pilznie. Islandia, która bez straty gola puknęła Turków, Łotyszy i Holendrów, grała z Czechami – drużyną, która co prawda gole traciła, ale również miała komplet punktów. Co z tego wynikło? Same przyjemności dla nas – mecz naprawdę niezły i dla Czechów, którzy odprawili niebezpiecznych gości z kwitkiem. W sumie ciekawa sprawa z tą kadrą naszych sąsiadów – niby jest tam kilku reprezentantów młodego pokolenia, ale dominują raczej znane twarze (średnia wieku podstawowej jedenastki to dziś prawie 29 lat!), a drużyna przeszła sporą przemianę. I wszystko to bez udziału herszta ołomuńskiej szajki! Trzeba mieć ich na uwadze.

Reklama

3. Po sąsiedzku, w grupie B, lekka konsternacja. Inaczej miała wyglądać tabela tej grupy na koniec 2014 roku.

Źródło: livesports.pl

Krótka piłka – oczekiwania kontra rzeczywistość:
a) napędzana niedosytem po mundialu Belgia miała gnoić wszystkich na prawo i lewo, dziś zremisowała bezbramkowo z Walią (kroi się wielka impreza z sympatycznymi Garethem i Aaronem, miło)
b) wkurzona średniawym debiutem na mundialu Bośnia miała awansować z przytupem na kolejną imprezę (dziś srogie 3-0 od Izraela)
c) rodacy Meliksona teoretycznie nie mieli prawa wiedzieć, jak wygodne jest miejsce przeznaczone dla lidera, a moszczą na nim tyłki mimo tego, że rozegrali o jeden mecz mniej od reszty

Reklama

Obrazki? Multimedia? Coś, czym można pocieszyć oko? Proszę bardzo. Tylko tym razem nie będą to gole, mamy coś lepszego. Mamy Divocka Origi.

4. Malta zremisowała z Bułgarią, a to oznacza, że radosne harce pół-amatorów trwają w najlepsze. Nie to, żebyśmy przesadnie poważali reprezentację rodaków Berbatowa, ale nie da się ukryć – kilka niezłych piłkarzy w niej występuje, choćby – pierwsi z brzegu – zawodnicy Łudogorca. Ten remis oznacza również, że… nie weszło, zapewne większości z was. Nie był to dobry weekend do obstawiania. Zostając w tej grupie, Norwegia wygrała na wyjeździe z Azerbejdżanem.

5. Finiszujemy, a na koniec zostawiliśmy sobie prawdziwe delicje. Mediolan i mecz Włochy-Chorwacja. Trwał trochę dłużej niż powinien, bo na trybunach dokazywali kibice. Race, zamieszki, ale wybaczcie – nie chce nam się sprawdzać, kto zaczął, a kto skończył. Tym bardziej, że ciekawiej miało być na murawie. I było… momentami. Zdecydowanie bardziej ukontentowani byliśmy po pierwszej połowie. Po drugiej – duży niedosyt. Bardziej nam się podobali Chorwaci, ale skończyło się 1-1. Dużo roboty przed Conte. Wydarzenia warte odnotowania: kontuzja Modricia, piękny gol Candrevy, babol Buffona, powrót do kadry El Shaarawy’ego.

Reklama

Najnowsze

Weszło