Te rozgrywki chyba nigdy się nie znudzą, co? My jeszcze wczoraj byliśmy nieco markotni, lekceważyliśmy mnożące się pytania znów o Szczęsnego i znów o Piszczka, ale dziś – po przeczytaniu sterty tekstów w prasie – czujemy to „coś”. No i tak w ramach ciekawości, a przy okazji zadowolenia firm z nami współpracujących, przejrzeliśmy oferty bukmacherów.

Marny dziś los czeka gości z Bułgarii, Szwecji i Szwajcarii…

Trochę przeklejania zakładów, jakie przygotowali dla nas na wtorek, a trochę własnej inwencji twórczej… Juventus, Liverpool, Real. Zapowiada się źle, i to bardzo źle – oczywiście dla ich rywali… Sympatyczni chłopcy z Malmoe już na dzień dobry składają wizytę w Turynie, a niemniej sympatyczni panowie z Bułgarii w Liverpoolu. My akurat nie bylibyśmy aż tak brutalni, jak bukmacherzy i nie skazywalibyśmy gości na aż tak smutny los. To samo tyczy się FC Basel, które przecież już nieraz sprawiało duże niespodzianki. A może po prostu jesteśmy zbyt naiwni?

Kolejne zestawy par zapowiadają się nieco ciekawiej. Jedna ekipa z Niemiec – konkretniej, z Leverkusen – jedzie do Monaco, a druga – ta z Dortmundu – podejmuje u siebie Arsenal. Czyli wielkie starcie Polaków, chociaż Lewandowskiego już tam nie ma, Błaszczykowski nie zagra i na placu boju pozostanie Piszczek ze Szczęsnym. Rok temu, kiedy akurat Piszczka jako jedynego z tej czwórki nie było na boisku, BVB przegrała u siebie z Arsenalem 0:1. Dziś jest papierowym faworytem, ale warto pamiętać o licznych absencjach w zespole Kloppa. Aha, Benfica z Zenitem i Galatasaray z Anderlechtem – bukmacherzy upatrują nieznacznych faworytów wśród gospodarzy.

Nie będziemy ukrywali: samo obstawianie 1×2 to nie jest wielka frajda. Czasem warto mocniej wczytać się w ofertę, mocniej zagłębić w propozycje bukmacherów, bo można wypatrzeć perełki. Albo chociaż coś, co bardziej nam odpowiada. Po kursach w ComeOn zauważamy, że prawdopodobne scenariusze to:

– więcej niż 2,5 gola w Dortmundzie
– oba zespoły trafią do siatki w Monaco
– w Grecji remis do przerwy między Olympiakosem a Atletico

Teraz tylko pytanie, czy to się opłaca.

I na koniec mała zabawa z naszej strony. Wyciągnęliśmy kilka zakładów, coś tam w ciemno pozaznaczaliśmy i otrzymujemy taki oto efekt – w Monaco zakończy się remisem, w Pireusie z niewieloma golami, w Madrycie z golem Benzemy, który ostatnio miał problemy ze skutecznością, no i w Anglii – mimo tych początkowych obaw – spokojnym, ale nie aż tak wysokim zwycięstwem Liverpoolu… Jeśli czytacie nas regularnie, to wiecie, że te typy nie mają prawa wejść. Chociaż na ten moment wydają nam się przecież całkiem smakowitą gratką…