W ostatnich dniach jesteśmy świadkami ożywionej dyskusji na temat zagranicznych trenerów pracujących w Ekstraklasie. Michał Probierz na konferencjach „szprecha” po niemiecku – jedni się z niego śmieją, inni wstają z miejsc i wiwatują. Tymczasem głos w tej dyspucie postanowili zabrać włodarze Concordii Elbląg, którzy – jak powszechnie wiadomo – z zagranicznych wzorów czerpią pełnymi garściami. Musimy przyznać, że nawet dla nas jest to głos odważny.

Nieważne z kim pracował. Ważne, że zagraniczny. Concordia śmieje się Probierzowi w twarz

Po nieudanej próbie z trenerem z Hiszpanii i spadku do III ligi, działacze nie ustępują. Zagraniczny lepszy niż polski i basta. Klub poinformował, że tym razem z zawodnikami Concordii będzie pracował trener z Japonii.

W zasadzie będzie to polsko-japoński duet trenerski Kei Hoshikawa-Tomasz Sajdak. Sajdak to znany piłkarski obieżyświat, który po zakończeniu kariery zajmował się prowadzenie indywidualnych treningów dla piłkarzy. Kim jest ten drugi? Wszystkie lokalne media – jak jeden mąż – podają, że w Japonii pracował z klubem pierwszoligowym.

Lekko śmierdziała nam ta przeprowadzka I ligi japońskiej na polską prowincję, więc sprawdziliśmy gościa. Jeśli nie ma w Japonii innego szkoleniowca o tym samym imieniu i nazwisku (a sprawdziliśmy cały internet, więc raczej nie ma), lokalne media mają rację: Kei Hoshikawa trenował w Kraju Kwitnącej Wiśni klub pierwszoligowy, tyle tylko, że była to pierwsza liga… kobiet.

Sympatyczny japoński szkoleniowiec dowodził swego czasu zespołami NTV Bereza i INAC Kobe Leonessa. Gwoli ścisłości musimy dodać, że nie bez sukcesów. Dwa razy przyznano mu tytuł najlepszego trenera w lidze, a siedem z jego podopiecznych zdobyło złoty medal Mistrzostw Świata Kobiet w 2011 roku.

Szczerze mówiąc, sami nie wiemy zbytnio, co o tym myśleć. Z jednej strony nie twierdzimy, że piłkarze Concordii to wyższy poziom niż najlepsze panie na świecie, lecz z drugiej: jesteśmy w niemałym szoku – facet jest z innego kontynentu i w dodatku pracował z kobietami, a – umówmy się – to trochę inna dyscyplina sportu.

Zadzwoniliśmy więc do Elbląga, by wypytać co i jak. Za przyjazdem Hoshikawy do polskiego klubu stoi ta sama grupa menadżerska, która pośredniczyła przy sprowadzaniu do Elbląga Hiszpanów (DRS Group). Prezes Mirosław Pelc uważa, że japońska myśl szkoleniowa w klubie, który przecież zatrudnia Japończyków, może wypalić. Prezes ma świadomość, że nowy trener największe sukcesy świętował w pracy z kobietami, ale twierdzi również, że Japończyk ma trzyletnie doświadczenie w pracy z drugą z płci. Niestety żadne źródło (prócz CV przesłanego do klubu) tego nie potwierdza.

Ciekawostka? Na pewno tak.

Poza tym, wraz z Hoshikawą do Elbląga zawitać ma czterech zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni. W tej sytuacji trochę boimy się zapytać o ich płeć.