post Avatar

Opublikowane 26.06.2014 13:53 przez

redakcja

Jesteśmy świadkami kolejnego bolesnego powrotu do Ekstraklasy. W ciągu kilku najbliższych dni, kiedy Genk oficjalnie rozwiąże obowiązujący jeszcze przez dwa lata kontrakt z Grzegorzem Sandomierskim, 25-letni bramkarz podpisze umowę z Zawiszą Bydgoszcz. W rozmowie z Weszło, zapytany, czy gdybyśmy mu trzy lata temu powiedzieli, co czeka go w 2014 roku, obraziłby się na nas, odparł: – Nie no, obraził to nie, może jakoś spojrzałbym się dziwnie…

Sporo zamieszania dzisiaj związanego z twoją osobą. Najpierw informacja, że jedziesz na testy do Korony Kielce, po chwili, że jednak będziesz w Zawiszy Bydgoszcz. Może się zakręcić w głowie…
Wczoraj był dzień, w którym podjąłem ostateczną decyzję. Rzeczywiście dostałem ofertę z Korony, miałem tam pojechać na testy medyczne, ale parę dni temu – w poniedziałek lub wtorek – otrzymałem telefon z Zawiszy. Wybierałem więc między tymi dwoma klubami, a że ktoś tam się trochę pospieszył i za szybko puścił informację… No, dokładnie z tego powodu wziął się ten cały chaos.

Więc w czym oferta Zawiszy była lepsza od tej z Korony? Bo rozumiem, że w taki sposób je rozpatrywałeś.
Obie, jeśli chodzi o warunki finansowe, były do siebie bardzo zbliżone, więc nie to było decydującym czynnikiem. Po pierwsze, najpierw Genk musi ostatecznie potwierdzić swoje stanowisko, ponieważ prawdopodobnie rozwiążemy mój dwuletni jeszcze kontrakt w Belgii. Wtedy w Bydgoszczy będę mógł podpisać umowę na taki właśnie okres, podczas gdy Korona chciała się ze mną związać do końca przyszłego sezonu. Zresztą razem z menedżerem początkowo również optowaliśmy, żeby podpisać na rok, ale później – jak się zastanowiliśmy – to te dwa lata są gwarancją stabilizacji. Wydaje mi się, że akurat jej potrzebuję najbardziej.

Zarówno w Kielcach, jak i w Bydgoszczy potrzebowali ciebie, bo pierwsi bramkarze – odpowiednio: Małkowski oraz Kaczmarek – leczą długie kontuzje. Parę miesięcy temu pewnie nie spodziewałbyś się, że trafisz do którejś z tych drużyn.
Jasne, że bym się nie spodziewał, co nie zmienia faktu, że naprawdę bardzo się cieszę, że te propozycje były i że miałem w czym wybierać. Zostawiłem za sobą poprzednie lata i teraz po prostu pokażę, że potrafię bronić. Wiem, że potrafię, tylko potrzebuję szansy, jaką dostanę w Zawiszy. Dlatego mam prosty cel: chcę pomóc klubowi, bo dzięki temu pomogę też sobie, tej swojej – w cudzysłowie – karierze, której niezbędne są kolejne rozegrane mecze.

Bardziej pomożesz sobie czy bardziej Zawiszy?
Moje cele i marzenia są dla mnie ważne, jednak tutaj idą w parze z potrzebami klubu.

Od momentu, kiedy pierwszy raz wyjechałeś z Ekstraklasy, minęły trzy lata. Jak je oceniasz z perspektywy czasu i tego, co udało ci się osiągnąć?
Słabo.

Zakładam, że gdybym w 2011 roku powiedział ci, że w 2014 będziesz bohaterem transferu do Zawiszy Bydgoszcz, to pewnie byś się na mnie obraził.
Nie no, obraził to nie, może jakoś spojrzałbym się dziwnie (śmiech). Nie będę oryginalny mówiąc, że myślałem, że to wszystko ułoży się zupełnie inaczej. Wszyscy widzą, jak mi poszło albo raczej, że mi nie poszło, tym bardziej doceniam te oferty z Polski. Chciałem wrócić do kraju, odbudować się i udało się. Trzeba patrzeć do przodu – stanąć w końcu w tej bramce, odzyskać pewność siebie – niech ona do mnie wróci, a potem budować formę. No, nie poszło mi, co mam powiedzieć?

Powiedz, jak długo masz tę świadomość? I czego ci zabrakło?
Do zimy cały czas liczyłem, że moja sytuacja się wyprostuje. Brakło szczęścia – jak wtedy, gdy byliśmy siedem minut od fazy grupowej Ligi Mistrzów, brakło pewności siebie, która w moim przypadku odgrywa ważną rolę, a towarzyszy mi, jak regularnie gram.

Co najbardziej cię zabolało?
Że Genk dalej patrzy na mnie przez wzgląd na to pierwsze półrocze po transferze. Bo wracając z wypożyczenia do Jagiellonii byłem lepszy, każdy dookoła to widział, na pewno nie odstawałem od innych bramkarzy.

I?
I złapałem drobną kontuzję, po której nie dostałem szansy. Wszystko poszło nie tak, wszystko… Wiem jednak, że są elementy, w których mogłem się wcześniej poprawić, więc do nikogo nie mam pretensji.

Ciekawym ruchem było wypożyczenie do Dinama Zagrzeb, gdzie szykowano cię do wyjściowego składu. Mówisz: „Dinamo” i od razu jest jedno skojarzenie – to stamtąd najłatwiej się wybić do większej piłki.
Wiesz, tak samo myślałem, to była dla mnie bardzo duża szansa. Dwa-trzy lata w Dinamie, a później może uda się zrobić coś fajnego. Ale było dobrze do chwili, gdy okazało się, że Chorwaci nie zapłacą za mnie tyle, ile oczekiwał Genk. Od tamtej pory nie byłem już w ogóle brany pod uwagę, nie tylko przy wystawianiu składu.

Dinamo złożyło Belgom za ciebie dwie oferty.
Dokładnie tak było – złożyli dwie, które zostały odrzucone, a trzecia też poszła, jednak już dotycząca innego bramkarza. Ciężko było mi się z tym pogodzić, ponieważ wcześniej, jeszcze w styczniu rozmawiałem z prezesem i trenerem, który powtarzał, żebym się dobrze przygotował do rundy, bo będę bronił. I ja z tą myślą trenowałem. No, wreszcie jest dobrze, udało się – zostanę to na jakiś czas, zagrzeję miejsce w bramce i pójdę dalej, do przodu. A tu taki kopniak… Cóż, zdarza się, zwłaszcza w przypadku zawodników wypożyczonych.

Złość? Żal?
Tak, ale zawsze staram się zaczynać naprawianie świata od siebie, spojrzeć na to, co zrobiłem i co mogłem zrobić lepiej. Być może to ja popełniłem błędy, może nawet jakieś detale, na które wtedy nie zwróciłem uwagi, a które w efekcie sprawiły, że Dinamo nie chciało za mnie zapłacić tego, co zastrzegli sobie w umowie wypożyczenia. Co do jednego nie mam złudzeń: było ich na mnie stać.

Jakiego rzędu były oferty wysyłane przez Chorwatów? Rozumiem, że Genk starał się odzyskać przynajmniej częśc kwoty, którą zapłacił za ciebie Jagiellonii.
Sam nie wiem, nie znam dokładnych kwot. W umowie wpisana była kwota będąca mniej więcej połową tej, którą dostała Jagiellonia. I Dinamo stwierdziło, że nie są w stanie zapłacić za mnie takich pieniędzy. Ile dokładnie proponowali – czy to było troszkę mniej, czy dużo mniej – pojęcia nie mam, poważnie.

Czyli Dinamo wzięło gościa na twoje miejsce, a ciebie odpalili kompletnie, często nie jeździłeś nawet na ławkę. Narzekałeś w tamtym czasie, że nikt z Genk się z tobą nie kontaktował.
No, nie kontaktowali się. Tylko czy musieli się ze mną kontaktować? Ja liczyłem, że uda się szybciej wrócić do Belgii, żeby już w Dinamie nie chodzić z głową w dole. Myślałem sobie: zmienił się trener, potrenuję, pokażę się z dobrej strony, to zobaczymy, co będzie. Udało się – potrenowałem, aż nagle, ze trzy tygodnie temu, Genk przekazało mojemu menedżerowi, że nie ma tam dla mnie miejsca, gdyż za moment będą mieli nowego bramkarza. A ja tam nie dostałem żadnej szansy, żadnej…

Zostały ci chociaż jakieś miłe wspomnienia z tych zagranicznych wojaży?
Różne szkoły bramkarskie, one naprawdę nie są takie same, a ja z każdej starałem się zgarnąć coś dla siebie, przekonać się, co mi pomaga. Będę pamiętał te siedem minut przeciw Austrii Wiedeń, kiedy już było bardzo blisko Ligi Mistrzów, niemal czuło się jej smak. Było parę fajnych momentów – o, na przykład końcówka w Blackburn. Generalnie teraz staram się wyciągać pozytywy, bo myśląc wyłącznie negatywnie, pewnie bym przepadł. Zostawiam w głowie dobre rzeczy, resztę oddzielam grubą kreską i jazda, pora już – może nie tyle. co ratować tę swoją karierę – lecz starać się wyciągnąć z niej maksa.

Po tym wszystkim wierzysz w siebie?
Wciąż mogę grać bardzo wysoko.

Na koniec zapytam: bogatszy o wiedzę z dziś, wtedy, w 2011 roku wyjeżdżałbyś za granicę?
Oj, nie. Bogatszy o wiedzę nie wyjechałbym, lepiej było zostać w Polsce rok dłużej, przygotować się na wyjazd, rozwinąć się jeszcze. Ale pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie, to przecież ja podejmowałem decyzję i to ja podpisywałem dokumenty. No, tylko ja tej wiedzy nie miałem, a miałem marzenia. I dalej je mam, dlatego trzeba wreszcie wejść do bramki.

Rozmawiał PIOTR JÓŹWIAK
Fot.FotoPyK

Opublikowane 26.06.2014 13:53 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
01.10.2020

Sabotaż a’la zarząd Resovii: najpierw podkopano pozycję trenera, potem go zwolniono

Stało się, pierwszy trener na zapleczu Ekstraklasy stracił pracę. Z posadą pożegnał się Szymon Grabowski, opiekun beniaminka rozgrywek, czyli Resovii. I być może nie byłoby w tej sprawie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zwolnieniu towarzyszy wiele kontrowersji. Po pierwsze, trenera zwolnił zarząd, który dopiero co został zmieniony. Po drugie, ten sam zarząd najpierw mocno […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Azikiewicz: „Trzeba mieć mocno poukładane w głowie, żeby nie odbiło”

Zdobył brązowy medal ME U-17 w kadrze Marcina Dorny z takimi zawodnikami jak Karol Linetty czy Mariusz Stępiński u boku. W Zagłębiu Lubin debiutował w Ekstraklasie w wieku zaledwie 18 lat. Młody, perspektywiczny lewy obrońca, o którego pytały wielkie marki (jak na przykład Hertha), a później… zaliczył zjazd do drugiej ligi. Czy jego kariera mogła […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

QUIZ. Wszyscy uczestnicy Ligi Mistrzów

Poznaliśmy wczoraj wszystkie ekipy, które zagrają w Champions League. Pojawiły się w stawce nowe drużyny, uznaliśmy więc, że warto odświeżyć nasz quiz. Chodzi w nim o to, żeby wymienić wszystkie zespoły, które choć raz dotarły do fazy grupowej najbardziej elitarnych rozgrywek. Trochę się tego nazbierało – dajcie znać, jak wam poszło. Przy pisowni spróbowaliśmy jak […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

„Charleroi gra w stylu Atletico. Rywale cierpią w meczach z nimi”

– W Belgii mówi się, że Charleroi gra w stylu Atletico – nie dają nic od siebie, jeśli nie muszą. Rywal cierpi, gdy z nimi gra. Ustawiają się defensywnie, czekają na przeciwników, a później bardzo szybko przechodzą do ataku. Mają kreatywnych piłkarzy z przodu, ale sami z siebie w ataku pozycyjnym nie prezentują się dobrze. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Od Dinama Tbilisi po Spartak Moskwa. Polskie boje w play-offach o Ligę Europy

Czasem polskie kluby spadały do fazy grupowej Ligi Europy/Pucharu UEFA po nieudanym boju o Ligę Mistrzów. Jeśli natomiast liczyć tylko play-off o fazę grupową tej europejskiej drugiej ligi, to bilans awansów do odpadnięć wynosi 8 – 15. Są wśród tych meczów wielkie boje, wyeliminowane potęgi, które nakręcały kolejne pucharowe sukcesy, wyważając drzwi do lepszych rankingów. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech nie podpiera ścian i idzie na podryw. Ofensywny futbol pomoże coś wyrwać?

Półtora roku temu Lech Poznań podjął bardzo świadomą decyzję – zechciał wywrócić do góry nogi sposób patrzenia na sukces. Uznał, że sukces przychodzi nie wtedy, gdy obwieści się światu „chcemy coś osiągnąć!”, lecz gdy poweźmie się działania, które do tego sukcesu mają prowadzić. Tym działaniem miała być gra ofensywna, oparta na wysokim pressingu, która przynosi […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Legia weźmie rewanż na Karabachu za Wisłę i Piasta?

Czy Legia Warszawa wróci dziś do Europy? Całkiem możliwe. Atut własnego boiska, osłabienie rywala – to coś, co trzeba wykorzystać. My także możemy to zrobić, typując to spotkanie w eWinner! Ten legalny polski bukmacher oferuje nam atrakcyjne kursy na dzisiejszy mecz eliminacji do Ligi Europy. Legia Warszawa – Karabach Agdam Ostatnie mecze Legii: WPWPR Poprzednie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Czy Lech ogra Charleroi? Tak, jest to możliwe!

Ok, wiemy, że to Belgowie są faworytem starcia z Lechem Poznań. Tyle że w pojedynku z Hammarby także faworytem byli rywale. „Kolejorz” sprawił wówczas niespodziankę, więc dlaczego nie może zrobić jej teraz? A skoro może, to i my możemy z tego skorzystać. Sprawdziliśmy ofertę Totolotka i podpowiadamy, co dziś warto zagrać! Charleroi – Lech Poznań […]
01.10.2020
Kanał Sportowy
01.10.2020

Stanowski omawia biografię Brzęczka – „Mistrz i Małgorzata”, odcinek 1

Krzysztof Stanowski w nowej mini-serii „Mistrz i Małgorzata” omawia biografię selekcjonera reprezentacji Polski „W grze” autorstwa Małgorzaty Domagalik.  Spoiler, którego wszyscy się spodziewacie: to będzie miazga na niekorzyść tej książki. 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Pozostał jeden krok. Legio, Lechu – po prostu go zróbcie!

Nie będziemy się bawić w przydługie wstępy, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Legio Warszawa, Lechu Poznań – zróbcie to. Pozostał jeden krok. Awansujcie do fazy grupowej Ligi Europy. Polska piłka klubowa upadła w ostatnich latach naprawdę nisko. Najwyższy czas, by rozpocząć proces wygrzebywania się z tego bagna. A nie uda się tego dokonać, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech i Legia w Lidze Europy – zakłady specjalne od TOTALbet!

Czwartkowy wieczór będzie dla naszych zespołów wyjątkowy. Po raz pierwszy od 1979 roku dawna w październiku dwie drużyny w pucharach. A możemy je mieć nawet w listopadzie, jeśli tylko Lech i Legia staną na wysokości zadania. Na dwumecz naszych eksportowych drużyn czeka cała piłkarska Polska, więc warto z tego skorzystać. Chociażby tak, jak robi to […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

W Azerbejdżanie trafiłbym do więzienia

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Charleroi nie tak silne, jak Genk. Na co trzeba uważać? | ANALIZA

Dwa lata temu Racing Genk wyrzucił Lecha Poznań z Ligi Europy. Belgowie byli wówczas poza zasięgiem Kolejorza. Różnica klas rzucała się w oczy – nawet jeśli wynik dwumeczu tego nie odzwierciedlał. Czy podobnej deklasacji możemy spodziewać się dziś w starciu poznaniaków z Charleroi? Zdecydowanie nie. Ci „nowi Belgowie” nie są tak silni jak Genk i […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

PRASA. Novikovas: Kibicom Legii nic we mnie nie pasowało. Czasami docenia się po czasie

Co słychać w prasie przed meczami Lecha i Legii? Oczywiście sporo przeczytamy o samych spotkaniach. Ale mamy także ciekawy wywiad z Arvydasem Novikovasem, który trochę się z Warszawą rozlicza. – Niekiedy coś lub kogoś docenia się po czasie. Kiedy byłem w Legii, nic im się nie podobało. To źle, to jeszcze gorzej, a tamto już w […]
01.10.2020
Hiszpania
30.09.2020

Vinicius daje wygraną Realowi Madryt, bramkarze na pierwszym planie

Real Madryt nawet przez moment nie porywał nas dziś swoją grą, ale plan minimum zrealizował: wygrał z Realem Valladolid i po trzech meczach La Liga ma siedem punktów. Goście jak na swoje dość ograniczone możliwości wypadli całkiem przyzwoicie. Przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o jakąś zdobycz, jednak generalnie zwycięstwo faworyta było w pełni zasłużone.  […]
30.09.2020
Niemcy
30.09.2020

Nie taki ten Bayern straszny, choć dalej zwycięski. Lewy z kolejnym trofeum

To jest piłkarski rok Bayernu. Nie można z tym polemizować. Bawarczycy wygrywają na wszystkich frontach. Superpuchar Niemiec to ich kolejny wygrany puchar w 2020 roku. Hansi Flick zdobywa z Bayernem trofeum średnio co osiem spotkań. Gość do tej pory przegrał trzy mecze w roli pierwszego trenera Die Roten, a wygrał pięć trofeów. Robi wrażenie. Czy […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

ŁKS nie bierze jeńców. Siedem meczów, siedem zwycięstw w sezonie

ŁKS ma dziwne hobby w tym sezonie: wygrywanie meczów. Bywa, że mają kłopoty, bywa, że coś zawalają, bywa, że przegrywają, że mają przestoje. Ale koniec końców na razie wygrali wszystko, co tylko przyszło im grać. Dzisiaj łodzianie wybrali się do Bełchatowa, zapakowali GKS-owi trzy bramki i w obliczu remisu Górnika Łęczna w Głogowie, są już […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Miedź w końcu wzięła rewanż na Radomiaku

Lipiec 2020. Miedź przyjeżdża do Radomia na mecz ligowy – 0:3 w ryj. Znów lipiec, ale już inne spotkanie, barażowe – 1:3 w ryj. Miesiąc później, tym razem w nowym sezonie, „Miedzianka” ponownie zawitała do Radomia, lecz na Puchar Polski. Efekt? 0:4 w ryj. Czarną passę udało się zakończyć dopiero teraz, w czwartej konfrontacji. Teoretycznie […]
30.09.2020