Łatwo jest pisać o piłce, trudniej pisać z sensem. No więc ja troszkę też o transferze Lewandowskiego. Tak, stawiałem na Real, nie bez powodu Królewski, a nie na Niemców, których nie lubię chyba od czasów Czterech Pancernych (choć moja rodzona siostra mieszka w Wiesbaden, ładnie nawet). Ale za późno skojarzyłem jedno. Iż to banki niemieckie (zwłaszcza ulokowany tam Bank Centralny) pożyczają „chwilówki” i „tlenówki” bankom hiszpańskim. Ł»e jednak potęga przemysłu niemieckiego w zasadzie deklasuje konkurencję. A futbol to również przemysł, tylko robiony nogami.
Zatem – przeliczyłem się jeśli chodzi o potęgę Madrytu, najwidoczniej już była. Zatem Muenchen. Wnioski?

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Niepotrzebnie liczymy Lewemu te pieniądze, te miliony – już chyba doliczyliśmy się setki. Pięć dyszek zarobków, drugie tyle z reklam, a i za podpis skasował piętnastka (nawet Napad Stulecia nie miał takie puli. Otóżâ€¦

Zapytała mnie pewna niebrzydka pani w TV, co Robert zrobi z taką furą kasy. Odpowiedziałem wprost – chyba nic (tu podoba mi się Stanowski, który też użył słowa „chyba”).

Otóż z tej z stówy, to najpierw się zgłosi urząd skarbowy i zostanie połowa.

Potem fanaberie… No i ta pani mi przerywa – przecież ma żonę!

Aha – ripostuję – no to żona zabierze połowę z tej ocalonej połowy. Zostanie mu ćwiartka.

Potem pójdzie kasa na lepsze auta, na pomoc dla rodziny, zawsze leworęcznej, na modniejsze ubrania i zegarki, kilka mieć trzeba. I na życie na najwyższym poziomie. A dopadną jeszcze proszące o sfinansowanie operacji dzieci. I przeróżne agencje nieruchomości, oferujące okazyjne transakcje. I fundusze inwestycyjne, proponujące gigantyczne zyski z nieistniejących kopalni diamentów, takie amber goldy (tylko mnie nie poprawiajcie matołki, ze diamond to nie gold, please).

Do tego dochodzą porywacze, szantażyści, oraz złe kobiety. No i futra.

Generalnie tam gdzie pojawia się zapach pieniędzy, tam pojawia się niejedna szajka mająca na nie apetyt.

Menedżerowie też.

A może trener, za plac? W Niemczech to modne od dziesięcioleci.

Zatem (bo nie chce mi się kontynuować tej wyliczanki) – jak z tych milionów Lewandowski wyjdzie na lekki debet, będzie super.

Nie wspomniałem o kontuzjach, chorobach, pułapkach w kontrakcie – uff.

Oczywiście życzę mu, by nie zwariował i choć trochę schował pod poduszkę. Ale jak ukradną? Ostatnio Gąskę okradli.

No więc lepiej mieć mniej, a lepiej. Święty spokój zamiast ryzyka. Dlatego może powinien zostać w Dortmundzie?

Ale zawsze to przyjemność oglądać Polaka w najlepszym dziś klubie świata. Gdzie grają najlepsi Niemcy, najlepszy Francuz i najlepszy Holender, i nawet najlepszy Austriak (Brazylijczycy tylko nieco kiepawi). I jest najlepszy trener. I widownia.

Moje najszczersze gratulacje. A moi młodzi koledzy – proponuje dalej składać się we czterech na frytki.

*

Zmarł Eusebio. Taki gościu, którego wiele razy widziałem na meczach, niemal noszonego w lektyce. Zwykle lekko trafiony, ale z racji karnacji – różnił się od czerwonego Bobby Charltona, wożonego w dokładnie tej samej roli.

W dawnych czasach kolega Hurkowski opowiadał, że najlepszym meczem w dziejach był finał Pucharu Mistrzów Benfica – Real (6:3? 5:3?), gdzie Eusebio starł się z Puskasem i nastrzelali goli. I wynalazł gdzieś kasetę z tym meczem.

Uff, faktycznie było co oglądać! Zwłaszcza Puskasa z brzuszkiem, ale z takim młotkiem w nodze, że piłka przewracała obrońców albo szarpała siatkę.

Eusebio miał swój dzień na mistrzostwach w Anglii. Gdy Portugalia przegrywała z Koreą Północną 0:3 bodaj, by wygrać piątką! Pewnie tamtym przestał działać żeń-szeń, ale nieważne. Wszyscy pokochali czarną perełkę. Bo były to czasy, gdy Murzyni występowali jedynie w cyrku! W tejże Anglii, wówczas mistrzowskiej, trzeba było ze dwudziestu lat, by zagrał w kadrze pierwszy Murzyn, Anderson.

Zatem Eusebio przełamywał bariery nie tylko na boisku, także w mentalności.

I dlatego za życia zasłużył na pomnik.

*

A propos dawnych czasów i tamtego meczu – zastanawiałem się czego z tamtej piłki już nie ma. Otóż, stopowania. Mianowicie lecącą z góry piłkę gaszono pod stopą. Nie było to łatwe, trzeba było nakryć ją w ułamku sekundy podeszwą (także i w tym byłem najlepszy), piłeczka jeszcze kilka razy wtedy zadudniła, siadała, i można było grać dalej. Dopiero lata później ktoś odkrył, ktoś bez refleksu, że wystarczy nadstawić nogę i piłę gasić w powietrzu. Był to bez wątpienia epokowy wynalazek, tak jak ściąganie zawodników z Afryki.

*

Z takich dziwactw – zwracam uwagę, że Lewandowski ma problem. Proste nogi.

Głupie? Nie, po prostu łatwo wyczytać co taka noga zrobi.

Dawniej gracze mieli, ci najlepsi, nogi iksowate albo igrekowa te. Zgięte do środka, jak po krzywicy, albo na zewnątrz, beczkowate. Przykłady? Tarasiewicz miał iksy, Boniek igreki.

Daje to kulejącym przewagę, jak Garrinchy z legendarną już krótszą nogą. Bo nie bardzo wiadomo gdzie pobiegną, w którą stronę kopną, jak zadryblująâ€¦

Coś jest na rzeczy, bo nie mamy dobrej piłki od czasu, jak nie ma tych powyginanych.

*

Z ciekawostek: kilku piłkarzy dostało wezwanie od komornika, bo… ich menedżer nie płaci alimentów!

Ten menago jest też – to zagadka dla was – prezesem klubu footballowego.

Patrzcie grajki z kim podpisujecie umowy, i czy nie ma on dzieci. Bo może być tak, że zaczniecie je karmić.

*

Ale w piłce wiele śmieszności jest. Na przykład jeden właściciel klubu w okolicach polskich granic ma kilkanaście burdeli. No i swoim zawodnikom zawsze, uprzejmie i grzecznie, przywozi pieniądze w reklamówce. Po czym zaprasza do skorzystania za zniżką of course ze swoich salonów.

Po paru dniach pieniądze ma z powrotem, a chłopcy też zadowoleni, nie wiedząc jeszcze iż zniżka to zawsze zwyżka.

Ten pomysł odbierania pieniędzy, znany jest na całym świecie i przestrzegam przed nim Lewego. Nie, nie chodzi o kobiety, tylko o mechanizm. Niedawno opisano to na przykładzie Warrena Buffetta, drugiego na liście najbogatszych na świecie, maklera giełdowego (współwłaściciel coca-coli). Otóż swoim synom dawał kieszonkowe, po tysiaku chyba. A zarazem zainstalował im na piętrze automaty do gry. I pierwszego dawał, a piątego zabierałâ€¦ I od nowa.

Ten Buffett całe życie mieszka w starym domu w Omaha i jeździ jednym starym samochodem (choć ma setki miliardów dolarów). Kiedyś powiedział: – Kupię sobie drugie auto, jak ktoś mnie przekona, iż można prowadzić dwa samochody naraz.

No i to daje pod rozwagę Lewemu. By nie było jak w powiedzeniu:

Easy come, easy go! Łatwo przyszło, łatwo poszło.

*

Jeśli chodzi o głupie komentarze, hm, ostatnio słyszę w radio jak mój kolega redakcji dawnej krytykuje reprezentacje, że jest dopiero na 78. miejscu w świecie.

Kolego Darku, ty nie jesteś 78. nawet na własnej klatce schodowej.

Pozdrawiam was, Dariusze.