Poligon: przed dwudziestą pierwszą kolejką Ekstraklasy

redakcja

Autor:redakcja

13 grudnia 2013, 15:38 • 5 min czytania

Reklama

„To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy…” – nucą piłkarze, uśmiechając się do biletów lotniczych i sms-ując do domu, żeby małżonki nie zapomniały spakować kąpielówek i kremu do opalania. Kibice marzą o przedświątecznej „kolejce cudów” i obstawiają na przekór samym sobie, pan przewodniczący Przesmycki bąka coś o powrocie sędziego Siejewicza, a Komisja Ligi zastanawia się, czy z okazji świąt anulować wszystkie żółte i czerwone kartki, czy może jednak zastosować promocję ograniczoną terytorialnie? Jeszcze tylko osiem meczów, 720 minut plus sędziowskie dodatki, trzy programy podsumowujące i… I co? Co tu robić przez dwa zimowe miesiące?
13 grudnia, piątek
Jagiellonia Białystok – Widzew فódź (godz. 18:00)
Mecz w Białymstoku, więc Dani Quintana już na starcie na +10 do siły i +20 do energii, a Widzew minus 10 w obu kategoriach, bo droga była długa i niebezpieczna, a na Podlasiu jest o parę stopni mniej niż w Łodzi. Jagiellonia jest zdecydowanym faworytem, Widzew jest bywa ambitny, ale szanse na wywiezienie z Białegostoku choćby punktu ma bardziej mizerne niż obronę. Gwiżdże pan sędzia Frankowski – równie zmarznięty bo z Torunia też kawał drogi „i pełno zbójców na drodze”.
Wzywam pana do zaprzestania naruszania dobrego imienia funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego i informuję, że działanie takie zagrożone jest…
Ligowy byt Widzewa też jest zagrożony. Poważnie.

Reklama

Zawisza Bydgoszcz – Lech Poznań (godz. 20:30)
Manuel Arboleda tradycyjnie będzie krzyczał przed meczem, Luis Henriquez tradycyjnie będzie padał i płakał w czasie meczu, فukasz Teodorczyk tradycyjnie każdy kontakt z przeciwnikiem będzie kończył szczypnięciem, kuksańcem lub nadepnięciem, a Herold Goulon będzie się dziwił, czemu sędzia Gil odgwizdał rzut wolny i jaki Linetty, kiedy, gdzie, nic nie poczułem, panie sędzio! فukasz Trałka będzie leżał i cierpiał, Bernardo Vasconselos będzie rozkładał ręce, a komentatorzy będą narzekali, że Masłowski skończył się na „Kill’em All”.
Złośliwiec, przecież to może być dobry, szybki mecz. Może nawet mecz kolejki.
Ciiii… wiem, ale ile razy rozpędzę się w zachwytach, nadziejach i reklamowaniu, tyle razy piłkarze udowadniają, że jestem Jonasz i się nie znam.

14 grudnia. Sobota
Korona Kielce – Podbeskidzie Bielsko-Biała (godz. 15:30)
Mecz na szczycie dołu tabeli – wygrana daje w miarę spokojną zimę (a Koronie także podstawę do snów i marzeń o grupie „mistrzowskiej”), przegrana zostawia psychicznego garba, remis nie zadowala nikogo… więc jest najbardziej prawdopodobny. Wydarzeniem meczu będzie powitanie przez kielecką publiczność trenera Ojrzyńskiego, a ciekawym eksperymentem socjologicznym będzie obserwowanie, czy równie gorąco kibice Korony pożegnają dawnego trenera w razie wygranej Podbeskidzia.
Mogłoby być – sprostowali kielczanie – >i>Obserwowanie mogłoby być ciekawym eksperymentem, ale…
Lista „ale” zaczyna się, oczywiście, od stałych fragmentów w wykonaniu Pawła Golańskiego.

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice (godz. 18:00)
„Wczoraj z walizami gwiazdor – dzisiaj z worem jak słoikarz”… Oba kluby zaczynały sezon w europejskich pucharach, dziś oba nieco rozpaczliwie usiłują wdrapać się do grupy mistrzowskiej. Mecz „o sześć punktów” i o odzyskanie zaufania kibiców, a gwiżdże pan sędzia Pskit, więc Adam Kokoszka proszony jest o zachowanie spokoju i odsunięcie się od krawędzi peronu. Graczem meczu tradycyjnie zostanie Dalibor Stevanović, a bukmacherzy przyjmują zakłady, czy frekwencja przekroczy poziom Odry w Głogowie czy może Bugu we Włodawie.

Reklama

Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk (godz. 20:30)
Sprawdziliście prognozę? –niepokoił się trener Probierz – Będzie padać?
Nie będzie, trenerze – uspokajali współpracownicy – Śliczna pogoda, wszystko w porządku.
Jakie „w porządku”? – zirytował się szkoleniowiec – Dyżurne alibi nam ucieka.
To może powiemy, że gramy młodzieżą?
Już tyle razy mówiliśmy i za każdym razem nam wypominano, że inni też, nawet częściej – trener Probierz pochmurniał coraz bardziej – „Takie jest życie trenera” było… „to jest sport” było… kontuzje i kartki odpadają, bo Górnik ma więcej…
To może by tak skorzystać z okazji i wygrać? – zapytał asystent i skulił się pod złymi spojrzeniami kolegów.
A wiecie, że to jest ciekawa myśl? – ucieszył się trener Probierz – Z Legią wygraliśmy, to może i z Górnikiem się uda? Tylko mówiliście, że nie będzie padać…

15 grudnia, niedziela
Zagłębie Lubin – Ruch Chorzów (godz. 15:30)
To ostatni mecz przed lubińską publicznością – informowała lubińska publiczność – Powinniście się sprężyć!
To ostatni mecz przed lubińską publicznością – oddychała z ulgą część kadry – Potem publiczność może nam skoczyć.
Oj, może, może… – kiwała głową lubińska publiczność – Na przykład na dach albo na bagażnik.
To miało być śmieszne?
Ani przez moment. To jest smutne łamane przez durne, ale może mrozy, które przyszły ostatnio, ostudziły co bardziej gorące głowy i może w niedzielę, zobaczymy po prostu dobry mecz, w którym jednym będzie się chciało grać, drugim będzie się chciało dopingować, a wszelkie „ale” załatwią między sobą czasie wolnym od Ekstraklasy i niekoniecznie metodami jaskiniowymi.

Legia Warszawa – Cracovia (godz. 18:00)
Legioniści, opromienieni wiekopomnym zwycięstwem na Cypryjczykami, którym się już nie chciało, a które to zwycięstwo i tak niczego w tabeli nie zmieniło, przygotowują się do kolejnego boju, mającego opromienić ich jeszcze bardziej. Wnuki będą opowiadać, a siostrzeńcy układać pieśni o wygranej na Cracovią pozbawioną Nowaka i Boljevicia, a piłkarze będą mogli zawiesić sobie nad łóżkiem zbiór nagłówków: „Oto herosi, którzy zatrzymali Kitę”, „On pokonał Mateusza Ł»ytko!”, „Nie dał się Kusiowi i żyje! Przeczytaj koniecznie”, „Kim Kardashian – ależ ona ma ciało!”
Ł»ehęproszęco?
Oj, w tym miejscu wisiał wcześniej artykuł o Adamie Marciniaku, ale bądźmy poważni, kto wieszałby sobie nad łóżkiem zdjęcie ligowego obrońcy?
A dlaczego zakładasz, że Legia wygra z Cracovią?
Zakładam jedynie, że będzie chciała wygrać. Ba! Zakładam, że obie drużyny będą chciały wygrać, jestem albowiem, jak wiele razy wspominałem, człowiekiem naiwnym.

Reklama

16 grudnia, poniedziałek
Wisła Kraków – Pogoń Szczecin (godz. 18:00)
„Raz jeszcze skoczmy do wyłomu, przyjaciele” – zagrzewałâ€¦by swoich piłkarzy Franciszek Smuda, gdyby nie bał się, że jego piłkarze nie rozpoznają cytatu. Albo że rozpoznają i zaczną rzucać ironiczne uwagi o „heppi fiu, a nawet heppi fiu-fiu”. Ostatni jesienno-zimowy mecz na własnym stadionie wypadałoby wygrać, ale z Pogonią Szczecin? Przecież Pogoń…
Pogoń ostatnie spotkanie wygrała w październiku – zwróciły uwagę statystyki – Od tego czasu zaliczyła dwie przegrane i cztery remisy, więc z kim wygrać, jeśli nie z nią?
Mecz prowadzi sędzia Jarzębak. Zamiłowanie pana przewodniczącego Przesmyckiego do żartów zaczyna być irytujące.

Andrzej Kałwa
Fot. FotoPyk, AJK

Najnowsze

Reklama
Polecane

Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Jakub Radomski
11
Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Weszło

Reklama