Zwycięstwa Legii rzadkie jak śnieg na Cyprze

redakcja

Autor:redakcja

12 grudnia 2013, 23:39 • 2 min czytania

Reklama
Zwycięstwa Legii rzadkie jak śnieg na Cyprze

Zwycięstwa Legii w europejskich pucharach to zjawisko rzadkie jak… śnieg na Cyprze. Ale jedno i drugie czasami się zdarza, nawet oba te zjawiska występują w parze. To niesamowite zrządzenie losu mieliśmy okazję obserwować dzisiaj – dzięki trzem punktom, warszawski zespół nie będzie najgorszym w historii rozgrywek Ligi Europy. Zdecydowanie jest to pierwsza dobra wiadomość. A druga dobra wiadomość – w tym sezonie więcej już starć międzynarodowych nasza klubowa piłka nie będzie musiała przeżywać. Słowo „eurowpierdol” wykorzystamy dopiero latem przyszłego roku.
Legia kończy swoją dość smutną pucharową przygodę (chociaż wciąż weselszą niż przygody Lecha, Śląska i Piasta) z trzema wygranymi meczami: dwoma z The New Saints i jednym – tym dzisiejszym – z Apollonem. Nie ma co się pastwić i wspominać tego, co działo się między TNS i Cyprem, bo musielibyśmy znowu troszkę pośmiać się z zespołu Jana Urbana, a to przecież już nudne i wtórne.

Reklama

Dlatego dzisiaj się nie śmiejemy, tylko gratulujemy. Udało się strząchnąć część błocka z siebie. Ł»aden piłkarz nie będzie wspominał tej pucharowej kampanii z rozrzewnieniem, ale też żadnemu nie będzie ona wypominana przez kolejne dziesięć lat. Tym razem oglądaliśmy bardzo, bardzo przyzwoity występ, okraszony cudownym golem Tomasza Brzyskiego z rzutu wolnego i całkiem ładnym Tomasza Jodłowca po rzucie rożnym. Okazji było jeszcze kilka, ale trudno je wykorzystać, dysponując Dwaliszwilim. Jan Urban mówi, że ten zawodnik jedzie już na rezerwie, ale jak dla nas to raczej zjechał na stację i je hot-doga.

Było na Cyprze i śmieszno, i straszno.

Śmieszno – jak Kucharczyk został znokautowany przez niewidzialną rękę rynku. Niewątpliwie zbłaźnił się bardziej niż wojewoda mazowiecki zamykając stadion. Ma ten chłopak jakiś niesamowity zapał do aktorstwa i może czas pomyśleć nad przebranżowieniem się, zwłaszcza, że w piłce chyba osiągnął już swoje maksimum. Podobnej klasy aktorów szukają do „Pamiętników z wakacji” oraz „Ukrytej prawdy”.

Straszno – jak Bereszyński postanowił „obronić” Jakuba Rzeźniczaka, czym wyeliminował się nie tylko z tego meczu, ale też z następnych spotkań w europejskich pucharach, które Legia zapewne rozegra latem 2014 roku. Coś ten zawodnik ma ostatnio układ nerwowy w strzępach. W sumie skopiował mecz z Gdańska: tam przeprowadził świetną akcję w ofensywie (podanie do Furmana i słupek), a potem wyleciał z boiska. Teraz wyprowadził na pozycję strzelecką Dwaliszwilego i też z boiska wyleciał. Jest powtarzalność.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Polecane

Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Jakub Radomski
9
Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Weszło

Reklama