Zdarzenie, które opisaliśmy wczoraj – anulowanie czerwonej kartki Jakuba Wawrzyniaka wbrew opinii Kolegium Sędziów – nie mogłoby mieć miejsca pewnie w żadnej szanującej się lidze. I nie jest to zdarzenie błahe, bo w sumie nie chodzi o to, czy ten piłkarz zagra przeciwko Cracovii, czy nie. Chodzi o wiarygodność tego ciała i możliwość dalszego podejmowania decyzji. Wiarygodność jest znikoma, a przyszłość będzie pełna niedomówień i pretensji. Od teraz każdy klub, którego odwołanie zostanie odrzucone, będzie miał prawo zapytać: – Pewnie dlatego, że nie jesteśmy Legią, co?
– Podtrzymuję zdanie, że są równi i równiejsi – powiedział nam wczoraj Michał Probierz, którego zawodnik – Deleu – został niesłusznie wyrzucony z boiska w meczu z Cracovią i którego kartkę Komisja Ligi podtrzymała. Trudno dziwić się jego słowom. Także Radosław Osuch (Zawisza Bydgoszcz) dopiero co pieklił się, że odrzucono jego odwołanie w sprawie kartki dla Goulona. Teraz będzie się pieklił jeszcze bardziej – nic dziwnego. Cała liga, wszyscy prezesi, których odwołania w przeszłości odrzucano, mają pełne prawo czuć się robieni w konia przez Ekstraklasę SA.
Sędzia Tomasz Musiał mocno nabałaganił w meczu Lechia – Legia i pewnie powinien przemyśleć, czy nie czas na sędziowanie w MMA, a nie w piłce nożnej, ale akurat Wawrzyniaka miał prawo z boiska wyrzucić. O interpretację tego zdarzenia Komisja Ligi poprosiła Kolegium Sędziów, bo takie są procedury – zawsze werdykty Komisji Ligi zapadały na podstawie wykładni Kolegium Sędziów. Zawsze, aż do wczoraj. Przewodniczący Kolegium Sędziów, Zbigniew Przesmycki, mówi w rozmowie z nami: – Tu błędu nie było w ogóle, a już tym bardziej błędu rażącego.
I dodaje: – Karny był ewidentny. Nie ulega to żadnej wątpliwości. Pytanie czy była w momencie faulu realna szansa na zdobycie bramki czy nie? To zawsze pozostaje kwestią interpretacji. Napisaliśmy, że nie można w tym wypadku podważać decyzji sędziego i nie można stwierdzić, że popełnił błąd. Nie napisaliśmy, że kartka była słuszna, tylko że nie było błędu arbitra. W takiej sytuacji uznanie decyzji sędziego za błąd naprawdę byłoby nadużyciem. Powtórzę raz jeszcze: stwierdziliśmy wyraźnie, że nie można kontestować decyzji sędziego. Pytanie, co w takich sytuacjach mówi regulamin Komisji Ligi. W PZPN działa to tak, że można kartki nie wliczać do rejestru tylko w przypadku rażącego błędu arbitra. Jest napisane wyraźnie: „rażący błąd”. Tu nie było rażącego błędu, bo w ogóle nie było błędu.
Sytuację można porównać z sądem, który zamawia opinię na temat wypadku samochodowego u biegłego. Biegły stwierdza, że sprawca jechał 168 kilometrów na godzinę, natomiast sąd na to: – Nam się wydaje, że jednak 50 na godzinę… Sąd nie ma obowiązku słuchać biegłego, natomiast jeśli ignoruje jego ekspertyzy, to się ośmiesza i naraża na zarzuty o stronniczość.
Problem mają wszyscy. Wbrew pozorom – ma go też Legia, która nie jest zachwycona zamieszaniem. Klub odwołał się od kartki tak jakby z automatu, w ogóle nie licząc, że zostanie ona anulowana. Grać z Wawrzyniakiem czy bez niego – niewielka różnica. Największy problem ma jednak Komisja Ligi. Jak ona niby ma teraz procedować? Za końca sezonu wpłynie do niej pewnie 50 odwołań co do kartek. Ł»eby było sprawiedliwie – musiałaby pozytywnie rozpatrzyć wszystkie. A to przecież byłoby bez sensu. Pozostanie wielki smród, bo kibice w całej Polsce otrzymali jasny przekaz: Legia jest na specjalnych prawach. Będą sytuację z Wawrzyniakiem pamiętać długo i przypominać ilekroć zawodnik z któregoś z pozostałych 15 klubów nie będzie mógł zagrać w meczu. Mało tego, będą przypominać tę sytuację ilekroć ich klub zostanie w jakikolwiek sposób ukarany: na przykład za zachowanie kibiców. Pojawią się głosy: Legia otrzymałaby niższą karę.
W regulaminie Komisji Ligi czytamy: „Komisarz powinien strzec norm i wartości, które niosą ze sobą Regulamin Dyscyplinarny PZPN oraz inne akty normatywne, uchwalone przez Zarząd spółki Ekstraklasa S.A. oraz przez Zarząd PZPN oraz unikać wszystkiego co mogłoby osłabić zaufanie do jego bezstronności”.
Pytanie, czy członkowie komisji nie osłabili zaufania do swojej bezstronności jest jak najbardziej na miejscu. Naszym zdaniem – osłabili. I dlatego wnioskujemy o odwołanie przewodniczącego Komisji Ligi, a także tych członków, którzy podpisali się pod decyzją o anulowaniu kartki Wawrzyniaka.
Fot. FotoPyK