Zamykamy dyskusję z komentarzy: nigdy więcej o cenach!

redakcja

Autor:redakcja

09 września 2013, 03:28 • 3 min czytania

Reklama
Zamykamy dyskusję z komentarzy: nigdy więcej o cenach!

Popełniliśmy głupi błąd natury komunikacyjnej. Tak to jest, gdy chce się wchodzić w nieswoje buty i rozmawiać językiem, z którym w rzeczywistości nie mamy nic wspólnego. Chodzi o ten tekst na temat sprzedaży gry FIFA 14. Po czasie stwierdzamy: przecież to kompletna żenada. My piszemy, że u nas taniej o 20 złotych niż w Empiku, ktoś znajduje, że na Allegro da się za to zapłacić jeszcze o sześć złotych mniej, a kolejna osoba dogaduje, że jest jakiś sklep XYZ, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia i dzięki niemu zaoszczędzimy 50 groszy (przy zakupie o wartości około 200 złotych). I my w to brniemy, podejmujemy dyskusję, opowiadamy o cenach hurtowych i marży.
Bez sensu. To nie jest nasz język, to nie są nasze argumenty, to po prostu nie jesteśmy my. Sztuczność aż bije po oczach.

Reklama

Prawda jest taka: mamy w dupie ceny w innych sklepach. To prawda, że akurat FIFA 14 jest u nas tania, ale… to błąd, trzeba było ją zrobić droższą, narzucić wyższą marżę, a co. Nie widzimy różnicy między zapłaceniem 210 i 220 złotych. Jest masa ludzi, którzy różnicę dostrzegają i dla których jest ona istotna, w porządku – rozumiemy i współczujemy. My w każdym razie nie widzimy, a z porównywarek cen korzystamy przy zakupach telewizorów (i wyżej), a nie gier komputerowych. Ściganie się na to, kto na jednej sztuce – czy to gry, czy to książki, czy czegokolwiek innego – zarobi mniej to idiotyzm. Nie będziemy walczyć z konkurencją cenami, chociaż nie chcemy też was cenami straszyć. Będą jakie będą, jak teraz – bardzo znośne. Chcesz taniej o złotówkę – brawo, złotówka do złotówki i może będziesz bogaty, szukaj taniej! W każdym razie, my mamy trochę inne podejście do życia, gdybyśmy chcieli zdobyć trochę bilonu, to odprowadzalibyśmy za ludzi wózki pod supermarketami.

Dlaczego więc ktoś miałby kupić cokolwiek u nas?

Ano właśnie dlatego, że to „u nas”. Zastanów się przez moment: ile godzin w roku spędzasz na stronie sklepu wysyłkowego XYZ? Ile emocji ci on daje (radość, śmiechu, irytacji, wkurwienia)? Niewiele, prawda? A ile czasu spędzasz tutaj? Zgadujemy, że więcej. Zdecydowanie więcej. Nie chodzi o to, że masz być za coś wdzięczny, bo to bzdura, dzisiaj żadnej wdzięczności na tym świecie nie ma. Chodzi o coś zupełnie innego: my chcemy zarabiać na waszej „lojalności”, ponieważ jest to nam potrzebne do rozwoju – w efekcie też korzystne dla was. Tylko do końca tego roku na inwestycje związane ze stroną zamierzamy wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych (efekty w 2014). Oczywiście, poradzimy sobie i bez tych sprzedanych gier, ale – tego nie ukrywamy – przyjemniej jest rozporządzać jak największą kupką. Ponadto, co najmniej drugie tyle zamierzamy przepuścić w klubach go-go, więc tym bardziej wasz hajs się przyda. Możecie być pewni, że gdy będziemy wsadzać banknoty za majty dziewczyn, pomyślimy o was z wdzięcznością.

Rzecz jasna, jeśli nas nienawidzisz i marzysz o naszym rychłym upadku (niedoczekanie), niczego tu kupować nie powinieneś. Ale tak sobie myślimy, że jeśli nas lubisz to – do licha – lepiej chyba kupić tutaj niż w jakimś internetowym sklepie z Inowrocławia. My przynajmniej tak mamy, że chodzimy do knajp, które lubimy, a nie do tych, które mają żurek o 0,5 procent tańszy. To jest nasz główny i ostateczny argument, którym chcemy zakończyć całą tę dyskusję z komentarzy.

Reklama

Decyzja należy do was, my już argumentu cen podnosić nie będziemy. Kupowanie u nas to po prostu gest w naszym kierunku: „OK, chłopaki, fajną robotę wykonujcie, róbcie tak dalej, a skoro i tak miałem to kupić, to wolę u was”. Jeśli więc rzeczywiście wolisz, adres brzmi: sklep.weszlo.com (KLIKNIJ TUTAJ).

Najnowsze

Reklama
Polecane

Niedawno grał w Radomiaku. Teraz Brighton zapłaci za niego fortunę

Kacper Korpak
1
Niedawno grał w Radomiaku. Teraz Brighton zapłaci za niego fortunę

Weszło

Reklama