Maciej Iwański jutro podpisze kontrakt z Podbeskidziem do końca sezonu, a dziś wyjdzie na trening ze swoim nowym zespołem. Druga już przygoda Pączka z turecką piłką okazała się nieudana i zawodnik znów wraca z podkulonym ogonem do Polski. Najpierw na jedną rundę do ŁKS-u, teraz do Bielska. Wymowne podsumowanie zjazdu, jaki Iwański zaliczył w ostatnich latach.
Rzućmy okiem na jego statystyki z poprzednich sezonów:
– 2010/11 (wiosna) – Manisaspor – 9 meczów, 1 gol
– 2011/12 (jesień) – Manisaspor – 4 mecze, 0 goli
– 2011/12 (wiosna) – ŁKS – 13 meczów, 0 goli
– 2012/13 – Manisaspor – 35 meczów, 3 gole
Jedyny w miarę udany sezon – o ile można to tak w ogóle nazwać – Pączek rozegrał w drugiej lidze tureckiej. Tam przez całe rozgrywki nie oddawał placu. Poziom wyżej szło mu natomiast słabo, podobnie zresztą jak w ŁKS-ie.
A my po prostu się cieszymy, że do tej folklorystycznej ligi wraca kolejny prawdziwek.