Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. W 2016 roku Franciszek z Buenos spotka się z Franciszkiem Smudą. Zerknijcie kiedyś na fotki, są to dwa podobne wcielenia i obiecują mniej więcej to samo, spacer po wodzie. Wniosek? My, Polacy, naiwność mamy w genach.
*

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

No dobra, oglądałem już drugą kolejkę Ekstraklasy i przyznam, że… większość klubów kopie lepiej niż reprezentacja, nawet te, które chwilowo przegrywają. Wynikami chwilowo radzę się nie przejmować, przyjdzie walec i wyrówna, nawet Legię. Akurat czytałem gdzieś wypowiedź Surmy (pobije w tym roku rekord gier chyba), że walczą jak szaleni i biegają po 12 kilometrów. OK., jak ktoś widział Superpuchar Niemiec – między nami nie ma już najmniejszej różnicy. Może poza taką jak na grzybobraniu – ktoś jest lepiej zorganizowany, wstaje wcześniej, i zanim się obudzimy wyzbiera w lesie wszystkie prawdziwki.

Takie głupie skojarzenie, ale prawdziwe.

*

Podobno Barcelona ma przylecieć, z Neymarem nawet. Ja tam wolę, jak pofatygują się na Legię. Ale po drodze Molde. Mamy szanse?

Ł»adnych.

Nasi piłkarze jedyne rezerwy mają w głowie, ale w głowie tej same kompleksy. Czy nie dlatego największe kariery z Polaków robią idioci?

To nie dotyczy wyłącznie piłki, na sejm popatrzcie sobie.

Legia zresztą chyba niepotrzebnie swoich młodziutkich piłkarzy woziła do liceum. Dyskoteki są lepszą szkoła życia. Pod Platynkę trzeba.

A co do Norwegów – mają ropę, w odróżnieniu od nas nie w oku, a w baryłkach. To robi różnicę.

Jak pomyślę, że kiedyś Legia trafiała Vikingur Stavanger, mistrza, 9:0, a my wychodziliśmy ze stadionu wściekli, że Dziekan strzelił tylko cztery, a nie dziesięć, i po żonglerce w polu karnym, a nie z 50 metrów, no to robi się słabo.

*

Sylwester Cacek, ten z Widzewa, w parę lat z 500 milionów majątku zszedł do 335 milionów (dane Forbesa). Oznacza to, że za trzy lata mniej więcej każdy z was będzie miał tyle samo kasy co on.

*

Pierwsza liga ruszyła, a tam kibicuję ROW Rybnik. Wzięło się to z młodości – kiedyś ten zespół, właściwie rezerwy tego zespołu, dobrnęły aż po finał Pucharu Polski. Mając wyłącznie żużlowe boisko. No i tam zamiast rezerw ktoś wystawił pierwszy zespół, i w plecki, chytrość nie popłaca.

Do dziś pamiętam, że na stoperze Rybnika grał najbrzydszy piłkarz, jakiego w życiu widziałem. Józef Golla. Stary, łysy, patykowaty, na stoperze chodził. Ale napastników Legii czy Górnika Zabrze czapką nakrywał, jak Boga kocham! Nigdy nie mogłem się temu zjawisku nadziwić.

*

Typowałem, że Royal Baby będzie miało przedziałek, a wyszedł fiutek. To dobry znak, czyli jak zawsze typuje na odwrót. Wystarczy zatem nie przejmować się tym co piszę – po prostu stawiać znak odwrotny, zamiast plusa minus, zamiast porażki zwycięstwo.

To takie nawiązanie do Molde…

*

Jakaś drużyna z Luksemburga zaszalała, i ograła Utrecht. Ja się nie dziwię, odf kilkudziesięciu lat najliczniejszą mniejszością są tam… Portugalczycy. Kierowcy i sprzątaczki. Kumacie?

Kiedyś miałem tam zabawną wymianę zdań z trenerem kadry. Mianowicie pytam go, stereotypowo, czy zna najlepszego polskiego piłkarza…

– Szerepetki? – on ni pyta ni stwierdza…
– Czereszewski? – to ja.
– Przecież mówię, że Szerepetki!

*

Wakacje, upał, nic się nie chce. To taka wspomnieniowa opowiastka. Pojechaliśmy z Atlasem i synami na Mazury. Pensjonat nad jeziorem mikołajskim, obok wyszynk u Jarguza, a wieczorami ogniska. No i raz trafia się nowy gość, przedstawia się jako Zdzichu. Prezes klubu futbolowego.

My, jakoś nie mówimy, że jesteśmy dziennikarzami futbolowymi. Bo chyba nie ma po co, zna nas w środowisku każdy, poza tumanami skończonymi.

Ale nie on. No i przy pierwszym ognisku jedzie tak – kupiłem mecze od tego, tego i tego, od tamtego nie kupowałem, bo trzeba było oddać za poprzedni sezon, umowa do przestrzegania, my uczciwi jesteśmy, a od tych stamtąd nie możemy odebrać, bo spadli, ale obiecują oddać za rok…

Janusz, bo był to krętacz, ale uczciwy dziennikarz, zaraz napisał o tym artykuł do Piłki Nożnej. O Zdzichu. Właściwie to o ludzkiej głupocie.

Ten Zdzich, nie uwierzycie, wciąż działa, po 20 latach, jest albo we władzach PZPN, albo Ekstraklasy, tak się przemieszcza zadziwiająco.

Może on wciąż te punkty odzyskuje lub oddaje?

I bawi się na Mazurach?

*

Przegląd Sportowy ma nowe szaty, nawet ładne. I czasem fajny tekst – na przykład Kosecki fantastycznie przelicytował Bońka, a właściwie przywrócił proporcje. Choć też oszalał – zaprosił na kawę. To piłkarze już kawę piją? Nie mam czasu.

Ale jedna rzecz mnie irytuje. Mianowicie przy każdym dziennikarzu dopisek, po imieniu i nazwisku: ekspert piłkarski.

Ekspert?

Gryzipiórek – tak. Sprawozdawca – bardzo proszę. Komentator – ok.

Ale ekspert i felietonista na przykład, no to tylko dla górnych 3 procent.

Sorry, ale tacy z was eksperci, młodzieniaszkowie, jak z koziej dupy trąba.