W samo południe. Startujemy. Sporo fanów jeszcze leje łzy po remisie z Mołdawią. Dla mnie tymczasem to… doskonały wynik. Mianowicie nikt nas nie będzie bajerował kolejne pół roku i meczami ostatniej szansy. Szans nie ma i się nie czarujmy, nie jesteśmy idiotami, no i czterech ostatnich meczów nie wygramy. Ale znalazłem jakiś plusik. Na mundial do Brazylii 2014 nie popłyniemy, ale jest szansa na mundial… 2018, w Rosji. Bankowa. Jak? Bez eliminacji. Jako gospodarz! Wystarczy się dołączyć do Federacji Rosyjskiej jako 17 republika, co wróżą zresztą politolodzy.
Pytanie, prowokacyjne oczywiście – który polski piłkarz miałby szansę zagrać w reprezentacji Związku Putinowskiego?

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Tylko nie piszcie, że Komoruski, bo portal zamkną. No i mnie.

*

Pastwienie się nad reprezentacją trochę trwa, celuje w tym Przegląd i mnie to nie dziwi – piłkarze tradycyjnie nie dają kibicom radości, a dziennikarzom szansy na godne zarabianie. Przegląd zresztą zaimponował mi dziś, drukując wypowiedź Wojciecha Fibaka, odsądzanego od czci i wiary, bo jest za… kobietami. Ale czasem oczywiście publikuje głupstwa bez komentarza. Na przykład Grzegorza Krychowiaka, który po sezonie w Ligue 1 rzekł : „Zajęliśmy przyzwoite miejsce”.

Natychmiast zerknąłem w tabelę.

14.

Aha, 14 jest przyzwoite, zdaniem tego ambitnego młodego człowieka.

To tak na skróty – 14 jest Podbeskidzie. Sandecja Nowy Sącz. Tur Turek. Motor Lublin. Szprotavia. Górnik Konin. Czarni 1910 Jasło (klub bramkarza Jarka Gowina). Zawisza Rzgów. Czarni Połaniec. Start Namysłów. Warmia Grajewo. Polonia Gdańsk.

Ja to bym się takimi wynikami nie chwalił. Choć kiedyś nawet byłem na pozycji 106. Było to w Szkole Podchorążych, w której jak zwykle nikt nie poznał się na moim talencie. Ale miałem satysfakcję, bo na koniec nauki każdego studenta rzucali w inny koniec Polski. Coś takiego:

– Piotrowski, Ł»agań!
– Kowalski, Ł»ary!
– Malinowski, Szczecinek!
– Zarzeczny? CWKS Legia Warszawa!

No i tego życzę Krychowiakowi. Ł»eby nie cieszył się z Ł»agania czy Szczecinka. Szczerze? Reims to wiocha.

*

Zawisza awansowała. Tak, specjalnie niegramatycznie, bo tak mówi każdy. Nie zdając sobie sprawy, że Zawisza był to facet, rycerz, który wygrał kilkanaście europejskich pucharów a pod Grunwaldem pokonał nawet gajowego z krzyżem na plecach. Ł»e rodzaju męskiego są Boruta (diabeł) i Sarmata (szlachcic). Naród nasz beztrosko podchodzi do odmian, nie wie, że Maria to imię męskie na przykład.
Albo Wasia czy Ł»enia.

Zawisza to ten Zawisza. Gdybym miał ocenić rundę wiosenną (oglądałem od kiedy Taraś ich wziął) – Masłowski i Drygas najlepsi. To co strzelał Abbott, ja też bym strzelił.

Niesamowite te czapeczki fanów. Wydawało się, że po białych t-shirtach Legii niczego fajnego wymyślić nie można.

Można.

Złe sygnały? Słyszę że prezes ma długi wobec miasta. Otóż miasto, jeśli mądrze zarządzane, powinno je wszystkie umorzyć albo odłożyć spłatę na sto lat.

*

Brr, znów wszyscy współczują Lewandowskiemu, że nie ma z kim grać. Ha, nie on jeden. Popatrzcie z kim gra w kadrze Walii najdroższy na świecie Gareth Bale… Poza Bellamym – nonejmy. Wiozą ich, bywa że szóstką nawet. To my jeszcze mamy zapas.

*

Cieszę się z awansu Cracovii, nawet jak odpuściła Termalica – bo gdzie oni pasują, nie róbmy żartów. A Cracovia? Ostatnio opublikowano coś w rodzaju raportu o najlepiej zarabiających prezesach spółek giełdowych. No i na pierwszym miejscu – Comarch i prezes Filipiak (napisałbym profesor, ale on chyba oficjalnego tytułu nie ma, tak jak profesor Bartoszewski na przykład). Zarobki za zeszły rok – 12 milinów złotych. Ale nie zarobki z budżetu, jak zarobki prezydenta, premiera czy ministrów, tylko zarobki z wypracowanych zysków.

Zatem gratuluję, mistrzostwa w hokeja również, no i do zobaczenia w Wierzynku, przy wódeczce o nazwie – nomen omen – Cracovia.

*

Janusz Panasewicz zadzwonił, że jedzie z synkiem, pięcioletnim, na mecz Barcelony w Gdańsku. I że jak się uda, to może mały Bruno poda rączkę Leo Messiemu…

Zazdroszczę takiego ojca, takiej pasji, takiego idola, takiej okazji. No, ale jak ja miałem pięć lat, to byłem jeszcze w Domu Dziecka i widziałem same zakonnice.

Ja swojego Boga na szczęście też poznałem, i z nim nawet zagrałem. Wkrótce odnajdę to w książce Wiktora Bołby o Deynie.

Bruno Panasewicz zaczyna jesienią grę w Legii. Nie on jeden się tam garnie, Miro Radović dopiero doczekał się bliźniaków, a już ich chce zapisywać do Akademii.

Ale Panas na to: – Mój syn jest pierwszy!

*

Polska dla Polaków? Tak, to hasło niby głupie jednak gdzieniegdzie nabiera treści. Na przykład w U-19 (przegraliśmy właśnie 0:1 z Hiszpanią) broni Oskar Pogorzelec z Legii. No i… właściwie tylko tam, w reprezentacji. Bo w Legii broni Słowak (ten co tak się awanturuje w polu karnym, nie lubię go, nie chciałbym z takim grać), jego zmiennikiem jest Ukrainiec, no i broni w Młodej Ekstraklasie bo niby musi być gotowy, a ten cały Pogorzelec… nigdzie, choć jest najbardziej utalentowanym Polakiem! A teraz jeszcze klub ściąga Wandzela z Lecha, syna tamtejszego prezesa, kumpla naszego, no to na pewno żeby chociaż na ławkę wszedł.

Ciężko być młodym Polakiem, nie mając do tego bogatego ojca. Właściwie to przerąbane.

*

Choć niektórzy mają talent, dar od Boga, a w ogóle z niego nie korzystają.

Dla mnie rozczarowaniem największym jest Rybus.

Taką setkę, jak on z Mołdawią, ja strzelam sto na sto, taka prawda.

Pomyślałem, że tym się różni od innego gościa z lewego skrzydła, od Włodka Smolarka, że tamten strzelał tym pewniej, im trudniejszy był mecz. Choć nie miał pewnie połowy tych umiejętności, co Rybus.

Jaka różnica? Cojones.

Jaja.

*

Dyrektor sportowy Zagłębia Lubin rozbawił mnie komunikatem, że klub potrzebuje 7 nowych zawodników.

Ja myślę, że potrzebujecie 1.

Do zwolnienia.